Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik
Co za głąb z tego redaktora. Skoro ćwiczyli awaryjne przerwanie ciągu i lądowanie z wiatrem to raczej nie dziwne, że wyciągarka "nagle straciła moc" - na tym w końcu polega to ćwiczenie. Bardziej prawdopodobne jest to, że po wyczepieniu za bardzo oddał drążek i dogonił spadochronik z liną. (przy normalnym ciągu jest to raczej niemożliwe ale przy awaryjnym się zdarza)
Zaloguj się, aby oddać głos
0
i jeszcze jedno: lądowanie pod wiatr to normalne lądowanie i nie jest jakoś szczególnie wyodrębnione w programie szkolenia (po prostu ćwiczy się je przy każdym starcie). Odrębnie ćwiczy się natomiast lądowanie Z wiatrem
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Przykre jest to co nastąpiło w trakcie lotów szkolnych w Radawcu..Mariusz F. o pogodnym charakterze i przy tym świetny pilot.Po własnej analizie wypadku sugeruję by zdejmować spadochronik z końca liny wyciągarkowej w tym zadaniu.Owszem będzie się plątać,ale lepiej rozplątać wielokrotnie linę niż ratować życie pilotów.Cwiczenie sytuacji niebezpiecznej,czasem staje się faktyczną sytuacją niebezpieczną.Stało się tak w wypadku wojskowej BRYZY i 2 pilotów z grupy akrobacyjnej Żelazny na Moravie. Taka jest polska szkoła latania.W innych krajach czasem poprzestaje się na pouczeniu jak postępować w sytuacji niebezpiecznej,ale lepsze jest nauczenie młodego pilota postępowania w silnym stresie i deficycie czasu.Mamy potem pewność że uczeń-pilot poradzi sobie w podobnej sytuacji.Tak jak nie da się trwale nauczyć wyprowadzania z korkociągu- nie wykonując go. Uczeń-pilot postępował prawidłowo:po ustaniu ciągu w konfiguracji uniesionej maski szybowca nad horyzont,wyczepił linę i jednocześnie zabezpieczył prędkość oddając drążęk sterowy "od siebie", nieco za wcześnie rozpoczął zakręt o 180 stopni.Skrzydło zataczające krąg w dużum opadaniu zaczepiło wolno opadającą linę wyciągarkową ze spadochronikiem.W tym momencie instruktor Mariusz F. przejął stery usiłując uwolnić linę zakleszczoną między lotką a skrzydłem szybowca Bocian.Wyciągarkowy postępuje zgodnie z procedurą awaryjną i tnie linę.Lina swym ciężarem i oporem aerodynamicznym obraca szybowiec względem osi podłużnej i pionowej odchylając go,jednocześnie uniemożliwa kontrę lotką blokując jej wychylenie.Jedynie co instruktor-pilot Mariusz F. może zrobić wykonuje:zabezpiecza prędkość i stara się wyprowadzić z nurkowania.Niestety okoliczność zakleszczenia liny i skutki tym wywałane powodują nieuchronne rozbicie szybowca.Przyczyna wypadku z grupy : Inny. Zalecił bym demontaż spadochronika liny wyciągarkowej w lotach na to zadanie.Wówczas szybko opadająca lina wyciągarkowa nigdy nie zaczepi się za skrzydło szybowca.Podobna sytuacja wystąpiła kilka lat wstecz na lotnisku Radawiec w locie instruktora Marka Z.Wtedy nie doszło do zakleszczenia liny,która ześlizgnęła się po krawędzi spływu lotki.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: