Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Septuaginta po polsku. Autor przekładu z KUL

Utworzony przez Barbara Ubryk, 16 listopada 2013 o 16:12 Powrót do artykułu
Mam nadzieję że darmową wersję będzie można pobrać z internetu tak żeby każdy kto chce mógł się z tym zapoznać bo chyba warto.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
a papierowa kosztuje 280 zł.Z całym szacunkiem,to dzieło bedzie skazane na zapomnienie.Nikt go w tej cenie nie kupi.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nowoczesna technika satelitarnego namierzania znajomych już w zasięgu ręki! Wystarczy wejść na tą stronę: http://lokalize.pl/qukr i wpisać numer osoby, którą chcesz namierzyć. Pokaże się informacja, gdzie ona się znajduje i zdjęcie satelitarne  
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Gratuluje pracownikom KUL
Zaloguj się, aby oddać głos
0
09FWER - ja będę pamiętał, więc nie ma mowy o zapomnieniu. A tak na poważnie - wiadomo, że to nie jest dzieło dla mas, więc teksty o zapomnieniu czy o tym, że "nikt" tego nie kupi, mają się nijak do skali przedsięwzięcia i jego wartości. Oczywiście, cena 280 złotych to sporo, zwłaszcza dla przeciętnego Polaka (dla porównania: analogiczny przekład niemiecki kosztuje 64 euro - http://www.amazon.de/Septuaginta-Deutsch-griechische-Testament-%C3%9Cbersetzung/dp/3438051222 - to mniej niż polski, a biorąc pod uwagę zarobki w Polsce i w Niemczech - to prawie 4 razy taniej niż w Polsce ), ale cena rynkowa a wartość dzieła to zupełnie inna sprawa. Trzeba mieć elementarną wiedzę o skali trudności (kto z komentatorów zna choćby Ojcze Nasz po grecku?) tego rodzaju prac translatorskich, by docenić trud tłumacza (notabene znanego także jaki tłumacz Nowego Testamentu). Myślę, że o mnie i o większości (jeśli nie o wszystkich) komentatorach tego zdawkowego artykuliku (i o jego autorze również) nikt po latach nie będzie pamiętał, a o prof. Popowskim owszem - będzie wymieniany obok św, Hieronima, ks. Jakuba Wujka, ks. Eugeniusza Dąbrowskiego i innych. Ile osób będzie pamiętało? Pewnie niewiele, ale nie ilość się liczy. Cieszę się, że ktoś w Dzienniku (tak na marginesie - to bardzo smutne, że 350-tysięczne miasto w kraju należącym do Unii Europejskiej tak naprawdę nie ma LOKALNEJ prasy - trudno bowiem za takową uznać lokalną mutację pisma należącego do grupy prasowej kontrolowanej przez brytyjski fundusz inwestycyjny) zauważył dzieło ks. prof. Popowskiego, ale poziom artykułu i niektórych komentarzy jest raczej zasmucający...
Zaloguj się, aby oddać głos
0
do Tomasz W ogóle nie kwestionuję wkładu i cenności księgi,bo chyba tak ją mozna nazwać.Tłumacz w innym kraju dostałby grubą kasę a u nas zapewne kilka egz. autorskich. Chodzi mi o dzikie prawa rynku i wydawców.Tak się składa,że znam trochę rynek księgarski i koszty druku są kilkuprocentowe w stosunku do ceny. Pismo święte  na przestrzeni ostatnich 4 lat zdrożało z 45 zł na blisko 80.Dla smaczku dodam,że jest to ciągle to samo wydanie z tego samego nakładu.Vat to raptem 5 % i jest w ogóle niegroźny ,ponieważ wydawca odlicza sobie 23% vat z drukarni. Wydawca woli sprzedać mniej a zarobić.Tak upada czytelnictwo. Wydawcy ustalają na początek zaporowe ceny,ponieważ nowości sprzedają się najlepiej. Swego czasu inna publikacja z tej samej serii kosztowała 80 zł .W jednym z marketów były oferowane po 20 zł. Przecież ktoś im je sprzedał po dużo niższej cenie.        
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nowoczesna technika satelitarnego namierzania znajomych już w zasięgu ręki! Wystarczy wejść na tą stronę: http://lokalize.pl/qukr i wpisać numer osoby, którą chcesz namierzyć. Pokaże się informacja, gdzie ona się znajduje i zdjęcie satelitarne  
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Ciesze sie, ze sie rozumiemy. rzeczywiscie, prawa rynku a wartosc dziela to zupelnie co innego...
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: