Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Studenci wyjechali, brakuje krwi

Utworzony przez 45, 24 lipca 2013 o 16:38 Powrót do artykułu
duzo szybciej i sprawniej jest w wojskowej stacji przy raclawickich
Zaloguj się, aby oddać głos
0
No szlag mnie jasny trafia... dlaczego media w końcu nie powiedzą tego głośno?! Krwi im brakuje? Do czego, do handlowania nią z koncernami farmaceutycznymi? Chcesz honorowo oddać krew? W kwestionariuszu, który wcześniej wypełniasz, musisz podpisać zgodę, że twoja krew może zostać odpłatnie przekazana koncernom farmaceutycznym, które wyprodukują z niej leki. Dodatkowy zapis w ankietach dla krwiodawców pojawił się kilka miesięcy temu. Jego umieszczenie zalecił Regionalnym Centrom Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa Instytut Hematologii i Transfuzjologii, który nadzoruje ośrodki pobierania krwi. Oczywiście na formularzu jest zapis, że krwiodawca może nie zgodzić się na sprzedaż własnej krwi, ale podpisanie takiego oświadczenia skutkuje w wielu stacjach krwiodawstwa tym, że odsyłani jesteśmy z kwitkiem. Skandal! Proszę zauważyć, jak bardzo jest to nieetyczne. Każdy krwiodawca oddaje krew z potrzeby serca, nie licząc w zamian na nic. Niestety ktoś wpadł na duronowatoidiotyczny pomysł, by potem tą krwią handlować niby w dobrej wierze, tłumacząc to koniecznością pozyskania pieniędzy za przechowanie krwi w bankach oraz badania na niej. Czyżby? Przez kilkadziesiąt lat istnienia honorowego krwiodawstwa i stacji krwiodawstwa, nikt o pieniądzach nie mówił... Biorąc pod uwagę fakt, że Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa handlują nadwyżkami krwi, a w mediach ciągle słyszy się o jej braku, uważam, że komunikaty te, to celowe wprowadzanie ludzi w błąd, by stworzyć nadwyżkę do handlu. Po co? Po pierwsze cena za 1 jednostkę osocza jest ustalona rozporządzeniem ministra zdrowia! To dokładnie 135 zł za jednostkę (1 litr to 4 jednostki, więc na litrze osocza centrum krwiodawstwa zarabia 540 zł). Według prawa to jednak nie sprzedaż tylko „odpłatne przekazywanie” - tak to tłumaczy ministerstwo. Jak sprytnie to nazwano... Chodzi o to, że ta cena rzekomo pokrywa koszty, które stacja ponosi w związku z pobraniem, przebadaniem krwi oraz przygotowaniem osocza. Natomiast litr krwi sprzedawana jest od 170 do 220 zł. Warto zauważyć, że krwiodawca za oddanie 450 ml krwi dostaje 8 czekolad i zwrot kosztów podróży z miejsca zamieszkania do stacji krwiodawstwa. Natomiast legitymacje honorowego dawcy, które upoważniają do zniżek na leki, w wielu aptekach nie są honorowane. Taka rzeczywistość. Według ministerstwa, osocze uzyskiwane w Polsce w 97 proc. pochodzi z krwi pełnej, z czego do celów klinicznych (przetoczeń krwi) wykorzystywanych jest tylko ok. 30 proc. tego osocza (w połączeniu oczywiście z koncentratem krwinek czerwonych). Pozostałe 70 proc. to właśnie ta ilość przekazywana firmom farmaceutycznym za opłatą! Zatem żyć nie umierać, hulaj dusza, biznes kręci się w najlepsze. Media pochwalą ideę honorowego krwiodawstwa, puszczą bzdurę, że brakuje krwi, głupi krwiodawca poleci ją oddać, a Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa tłuką niezłą kasę kosztem nieświadomych niczego krwiodawców! Pięknie pomyślane – muszę przyznać. Krew to życie. Zatem wychodzi na to, że ministerstwo pozwoliło w Polsce na legalny handel życiem. Tylko czekać, kiedy w naszym kraju zalegalizowany zostanie proceder handlu organami. Krew, podobnie jak nerka, czy serce, ratuje komuś życie. Zgłosiłem temat mediom. Te lokalne początkowo odmówiły podjęcia analizy tematu. Temat natomiast podjęło radio TOK FM, które przedstawiło problem w szerokim kontekście. Dziennikarze zadzwonili również do do rzeczniczki Ministerstwa Zdrowia, Agnieszki Gołąbek. Jej odpowiedź była dość zaskakująca i zdumiewająca... Przez moment myśleliśmy nawet, że Pani rzecznik traktuje nas (przepraszam za wyrażenie) jak jakiś debili... Oto co powiedziała: - Oddając krew, która później nawet zostanie sprzedana, wspiera pan przecież polski system krwiolecznictwa, bo te leki także zostaną wykorzystane przez pacjentów. - Pani rzecznik, ale przecież ktoś na mojej krwi zarabia! Co to za wspieranie?! Śmiało można powiedzieć, że to jak handel organami! - No teraz to już pan przesadza. Pan oddaje krew, jeśli są nadwyżki krwi, to centra zgodnie z ustawą mogą ją sprzedać koncernom... - Ale koncerny później mogą znów sprzedać leki, w ten sposób zarabiając na, było nie było, honorowym pozyskiwaniu krwi. - (tutaj pani rzecznik nie miała nic do powiedzenia) - Kiedy ostatnio jakiekolwiek centrum w krwiodawstwa miało nadwyżki krwi? - Nie potrafię panu odpowiedzieć na to pytanie. Ta wypowiedz mówi sama za siebie. Zatem idea honorowego krwiodawstwa w Polsce, jak dla mnie, przestała istnieć. I jako były honorowy krwiodawca wzywam brać dawców krwi, do poważnego zastanowienia się, zanim pójdziecie oddać krew, nad kwestią, czy chcecie, by handlowano Waszym życiem i jakby nie było – zdrowiem?   były krwiodawca
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Wszyscy wyjechali,nie będzie krwi ani organów do przeszczepu,nie będzie nic.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Moze w koncu stworzcie miejsca pracy dla studentow, zeby nie wyjezdzali z tego miasta.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
idac Twoim tropem myslenia ,idac oddajac krew niby honorową ,chcę decydować co się z  nią dzieje.Najlepiej niech czeka na kobietę,dziecko,białą ,czarną i tp.     W kwestiach etycznych to liczy się Twój gest ,czyn .Miej świadomośc ,że komus to dałeś a co ktoś z tym zrobi to jest inna sprawa. Kiedyś przy jednej akcji przyszła babka i mówi,że handlują krwią ,sprzedają do Niemiec. Może dobrze by było gdyby dziennikarze uzyskali informację co się z tą krwią dzieje .Leki też są ważne a ,że ktos na tym zarabia.Krwiodawca też ,zapomniałeś dodać dostaje niewielki odpis od podatku,bilety bezpłatne po oddaniu iluś tam litrów krwi a to już tez można nazwac handlem. Zgadzam się natomiast ,że kwestia handlu krwią przez centra krwiodastwa,sprzedają szpitalom jest kretyńskie.Co prawda niby sa to koszty zwiazane z pobraniem i tp ale jest to handel.Mamy doczynienia,że w takim Lublinie są dwie stacje krwiodastwa regionalna i wojskowa i nawzajem ze sobą konkurują ,wchodzac sobie w paradę.Szkoda,że same szpitale już nie mają stacji krwiodastwa.Wtedy wiadomo,że służyła by bespośrednio ludziom.   Jeszcze jedno regionalna to prawie korporacja ,wojskowa jest bardziej przyjazna.Moje zdanie  
No szlag mnie jasny trafia... dlaczego media w końcu nie powiedzą tego głośno?! Krwi im brakuje? Do czego, do handlowania nią z koncernami farmaceutycznymi?        
 
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Stacje czasami spią w waznych imprezach.W lubartowie było święto roweru i nikt nie pomyślał,żeby zrobić akcję.Akurat tam mogłoby trochę wpaść krwii. Teraz będąchmielaki w krasnymstawie.Mase ludzi i nie wszyscy pijani ,masę ludzi z prowincji.Moze ktoś by pomyślał.przecież to niezła promocja.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
No szlag mnie jasny trafia... dlaczego media w końcu nie powiedzą tego głośno?! Krwi im brakuje? Do czego, do handlowania nią z koncernami farmaceutycznymi? Chcesz honorowo oddać krew? W kwestionariuszu, który wcześniej wypełniasz, musisz podpisać zgodę, że twoja krew może zostać odpłatnie przekazana koncernom farmaceutycznym, które wyprodukują z niej leki. Dodatkowy zapis w ankietach dla krwiodawców pojawił się kilka miesięcy temu. Jego umieszczenie zalecił Regionalnym Centrom Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa Instytut Hematologii i Transfuzjologii, który nadzoruje ośrodki pobierania krwi. Oczywiście na formularzu jest zapis, że krwiodawca może nie zgodzić się na sprzedaż własnej krwi, ale podpisanie takiego oświadczenia skutkuje w wielu stacjach krwiodawstwa tym, że odsyłani jesteśmy z kwitkiem. Skandal! Proszę zauważyć, jak bardzo jest to nieetyczne. Każdy krwiodawca oddaje krew z potrzeby serca, nie licząc w zamian na nic. Niestety ktoś wpadł na duronowatoidiotyczny pomysł, by potem tą krwią handlować niby w dobrej wierze, tłumacząc to koniecznością pozyskania pieniędzy za przechowanie krwi w bankach oraz badania na niej. Czyżby? Przez kilkadziesiąt lat istnienia honorowego krwiodawstwa i stacji krwiodawstwa, nikt o pieniądzach nie mówił... Biorąc pod uwagę fakt, że Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa handlują nadwyżkami krwi, a w mediach ciągle słyszy się o jej braku, uważam, że komunikaty te, to celowe wprowadzanie ludzi w błąd, by stworzyć nadwyżkę do handlu. Po co? Po pierwsze cena za 1 jednostkę osocza jest ustalona rozporządzeniem ministra zdrowia! To dokładnie 135 zł za jednostkę (1 litr to 4 jednostki, więc na litrze osocza centrum krwiodawstwa zarabia 540 zł). Według prawa to jednak nie sprzedaż tylko „odpłatne przekazywanie” - tak to tłumaczy ministerstwo. Jak sprytnie to nazwano... Chodzi o to, że ta cena rzekomo pokrywa koszty, które stacja ponosi w związku z pobraniem, przebadaniem krwi oraz przygotowaniem osocza. Natomiast litr krwi sprzedawana jest od 170 do 220 zł. Warto zauważyć, że krwiodawca za oddanie 450 ml krwi dostaje 8 czekolad i zwrot kosztów podróży z miejsca zamieszkania do stacji krwiodawstwa. Natomiast legitymacje honorowego dawcy, które upoważniają do zniżek na leki, w wielu aptekach nie są honorowane. Taka rzeczywistość. Według ministerstwa, osocze uzyskiwane w Polsce w 97 proc. pochodzi z krwi pełnej, z czego do celów klinicznych (przetoczeń krwi) wykorzystywanych jest tylko ok. 30 proc. tego osocza (w połączeniu oczywiście z koncentratem krwinek czerwonych). Pozostałe 70 proc. to właśnie ta ilość przekazywana firmom farmaceutycznym za opłatą! Zatem żyć nie umierać, hulaj dusza, biznes kręci się w najlepsze. Media pochwalą ideę honorowego krwiodawstwa, puszczą bzdurę, że brakuje krwi, głupi krwiodawca poleci ją oddać, a Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa tłuką niezłą kasę kosztem nieświadomych niczego krwiodawców! Pięknie pomyślane – muszę przyznać. Krew to życie. Zatem wychodzi na to, że ministerstwo pozwoliło w Polsce na legalny handel życiem. Tylko czekać, kiedy w naszym kraju zalegalizowany zostanie proceder handlu organami. Krew, podobnie jak nerka, czy serce, ratuje komuś życie. Zgłosiłem temat mediom. Te lokalne początkowo odmówiły podjęcia analizy tematu. Temat natomiast podjęło radio TOK FM, które przedstawiło problem w szerokim kontekście. Dziennikarze zadzwonili również do do rzeczniczki Ministerstwa Zdrowia, Agnieszki Gołąbek. Jej odpowiedź była dość zaskakująca i zdumiewająca... Przez moment myśleliśmy nawet, że Pani rzecznik traktuje nas (przepraszam za wyrażenie) jak jakiś deb***i... Oto co powiedziała: - Oddając krew, która później nawet zostanie sprzedana, wspiera pan przecież polski system krwiolecznictwa, bo te leki także zostaną wykorzystane przez pacjentów. - Pani rzecznik, ale przecież ktoś na mojej krwi zarabia! Co to za wspieranie?! Śmiało można powiedzieć, że to jak handel organami! - No teraz to już pan przesadza. Pan oddaje krew, jeśli są nadwyżki krwi, to centra zgodnie z ustawą mogą ją sprzedać koncernom... - Ale koncerny później mogą znów sprzedać leki, w ten sposób zarabiając na, było nie było, honorowym pozyskiwaniu krwi. - (tutaj pani rzecznik nie miała nic do powiedzenia) - Kiedy ostatnio jakiekolwiek centrum w krwiodawstwa miało nadwyżki krwi? - Nie potrafię panu odpowiedzieć na to pytanie. Ta wypowiedz mówi sama za siebie. Zatem idea honorowego krwiodawstwa w Polsce, jak dla mnie, przestała istnieć. I jako były honorowy krwiodawca wzywam brać dawców krwi, do poważnego zastanowienia się, zanim pójdziecie oddać krew, nad kwestią, czy chcecie, by handlowano Waszym życiem i jakby nie było – zdrowiem?   były krwiodawca
Jako również były krwiodawca potwierdzam to, co kolega pisze. Zarabiali na krwi od zawsze i zawsze szukali jeleni. Oddanie krwi jest poważnym zaburzeniem pracy organizmu i nie rekompensuje tego 8 czekolad. Teraz co najwyżej mogę im honorowo oddać mocz.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jako również były krwiodawca potwierdzam to, co kolega pisze. Zarabiali na krwi od zawsze i zawsze szukali jeleni. Oddanie krwi jest poważnym zaburzeniem pracy organizmu i nie rekompensuje tego 8 czekolad. Teraz co najwyżej mogę im honorowo oddać mocz.
Potwierdzam. I z tego właśnie powodu nie oddaję krwi od kilku lat.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dodam tylko... http://imageshack.us/a/img571/1824/fazakloss.jpg
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Zaloguj się, aby oddać głos
0
i to mlecznych czekolad czyli wywołujących candidę...nie widzicie że te medyczne pałki żerują na ludziach a sami strajkują o podwyzki i 5 tys.zeta na m-c
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Oto jak w praktyce wygląda oddawanie krwi w RCKiK w Lublinie. Otóż jako osoba zamiejscowa (spoza województwa) muszę dojecha tam samochodem, a na terenie placówki mam do dyspozycji kilka miejsc parkingowych (chyba coś ok. pięciu). Krwiodawcy muszą parkować auta jedno za drugim, co prowadzi do tego, że jak ktoś skończył wcześniej oddwawć krew (albo odrzucił go lekarz z powodu przeziębienia, lub np. zbyt niskiego poziomu hemoglobiny), to musi poszukać właściciela auta (albo zaczekać na niego kilkadziesiąt minut) aby ten odjechał i umożliwił mu wyjazd. Ja oddawałem krew w Lublinie dwukrotnie i za każdym razem zostawiałem auto na płatnym parkingu dwie posesje dalej (3 zł za godzinę). Raz oddanie krwi kosztowało mnie 6 zł, bowiem pielęgniarka lepiej ode mnie wiedziała jak się czuje i przez kilkadziesiąt minut (ok. 25 minut) kazała mi leżeć na fotelu już po pobraniu krwi (więc postój na parkingu przedłużył się do 90 minut). Od tego czasu wolę oddawać krew w moim miejscu zamieszkania, gdzie przynajmniej zaparkuję sobie za darmo. Niech się RCKiK w Lublinie dogada z miastem co do bezpłatnego parkowania krwiodawców w tamtych okolicach i będzie po problemie!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Oddawałem systematycznie krew (ponad 10 litrów). Wszystko było cacy. Kiedyś jednak to ja potrzebowałem pomocy (miałem pęknięty wyrostek robaczkowy), poszedłem do szpitala w którym wielokrotnie oddawałem krew i .... zostałem stamtąd wyrzucony. Musiałem na własny rachunek szukać transportu do szpitala oddalonego ponad 30 km. Od tego czasu przestałem oddawać krew.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: