Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Zwierzęta nie mają rzecznika

Utworzony przez Jacek Dyć, 29 września 2014 o 08:56
Dla zmysłów   Na peryferiach miasta w ulicę Turystyczną wszedłem, tam olbrzymi obóz zagłady zwierząt był usytuowany. Ulica wylotową z miasta była, toteż ruch był na niej duży. W tym natłoku pojazdów transporty zesłańców dla pożywienia ludzkich bestii większość stanowiły. Właśnie nadjeżdżał ładunek ptactwa, te zoczywszy mnie chórem zakrzyknęły; człowiecze marny, za nami się wstaw, wszak my gęsi swój język mamy, chociaż nie ludzie. Jeszcze nie ochłonąłem z grozy, gdy nadjechała ciężarówka rogacizny tłuszczą wypełniona, te porykiwały zdałoby się radośnie; na wczasy jadziem i choć zieloną doliną przechadzać się bedziem i zła nie ulękniemy się choćby nas pochłonęły ciemności, bo zło w nas i z nas wyźzięło. Już z oddali posłyszałem świńską ciżbę drącą się w niebogłosy; ludzie ratujcie, niechaj okażą nam miłosierdzia odrobinę, przecie my nie Żydzi. Dlaczego więc pragną tak naszej eksterminacji? I czemuż wasi rabini, mułłowie i księża nie uświadamiają was, iż jedząc nasze ciała też jesteście winni zbrodni z naszymi katami po społu. Jeszcze rozwrzeszczanych kur transport koło mnie przejechał; na weekend, na weekend wydzierały się, a świńskie głosy odpowiedziały im; owszem, aż głowy potracimy, tylko to nie będzie wieczne odpoczywanie, a łaźnię nam skroją z utuczonej krwi, aż wieczny spokój nie ogarnie. I cisza martwa nastała.  Bo któż zastanowić się raczy nad życiem bezbronnych, gdy w głowie mu smaki udźców, golonek, oplerków, wursztów, udek, befsztyków i dymiących steków z bifeju. Co prawda od dawna trwa bezmyślne mordowanie i nie rozbudziły inteligencji wieki. Jakim pięknym kwieciem się otacza oset, barwami błękitu, purpury i biskupimi lśni, a czy dobry owoc może ofiarować wam. Lecz niezwykle rzadko szanujecie drzewa, które mogą wam zadeklarować pełnowartościowe owoce.       
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Co za brednie wypisujesz człowieku, któż to będzie czytał, już jako mieszczuch i syn jego nawypisywałeś się na portalu Łęczna 24, mógłbyś dać spokój tym bzdurom.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jacku nie przejmuj się, to znowu celner, który i tu cię przydybał i się wcina. Pisz dalej, ja ciebie czytałem czytam i rozgrzeszam, piszesz dobrze i zajmująco, mi się podoba, a celner wypowiada się tak jakby za wszystkich czytających.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Proboszczu celner lubi zakpić z publikującego, co nie omieszkał uczynić kilkakrotnie pod moimi publikacjami. Sprawia jemu to wielką radość gdy ktoś przejedzie się po kimś kogo on nie uważa, moim zdaniem jest to człek tchórzliwy, skoro moderując udziela się także na forum anonimowo jako rękawiczka wełnianka, jednak nie pozwala z siebie zakpić, kiedy to uczyniłem wierszykiem, w odpowiedzi na krytyki anonimowej pani, zamknął mi wjazd na forum Łęczna 24.   Na zapędy starej kądziołki   Dla jasności tytuł przyswoiłem z Sienkiewiczowskiego Potopu, by z pewnością siebie nie czyniła podjazdów cudzemu chłopu,   nawiedziła mnie swym niemiłym w komentarzu wierszem nova, w czterech ścianach tkwi i nie zdaje się być stosownie pokojowa,   wyczytałem z postów, iż w potyczkach tematycznych się wypaliła, skoro tak, krzywego drzewa szukając i do mnie się przyłonacyła,   aż celner z wełnianki w uznaniu w pełnej radości jej przyklasnął, w tekście wszystko było prawidłowe, w moderowaniu nie zasnął,   w komputerku na forum, nova nie ślęcz tak uporczywie, do baru nie pójdziesz, w kościółku pędź żywot leniwie,   drzewko założyłaś, forumowicze niczym psy pod nie robią, a i rozsądnych komy choć z rzadka, ale też je przyozdobią,   nie mam zamiaru dać wciągać się w twoje babskie swary,  ze swego drzewka do mnie wpadłaś bez wiary – niedowiary,   o konkretach piszę, a grafomania oznacza potrzebę pisania, ku mnie przez twój wierszyk aż krzyczy potrzeba gderania,   i jest on niczym innym jak językiem mlaskania ślinotokiem, osoby patrzącej na wszystko i wszystkich plotkarki okiem,   której nie łonacą, mimo wszystko ona lubi podkasać koszulę, twego podkasania nie zauważyli, zatem ode mnie weź w skórę. 9 sierpnia 2014    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Powrót!?     Tryskające zdrowiem ciało na pewno jest hoże, i dobrze, ale bliższe jemu są zmysłowe uciechy, nimi bywa blokowana furtka powrotu do Domu, macie brak zaufania w cudowne samouleczenie, nie wspominając już o powrocie do Jego Domu, drogę powrotu kojarzycie z bólami umartwiania, wolicie wybrać żywot ateisty z rozrywkami ciała, ciało, nieodzownie powinno pozostawać zdrowe, tobie do uciech, mi do powrotu ono ma posłużyć, nie wyzbyłem się radości i wiem, że mam wrócić, i z zasadami regulującymi życie duchowe pędzę, gdy w religijności swej, ponoć wracacie do nieba, nie macie gwarancji, myślenie wam zaszczepiono, rozprawy toczę o nie zabijaniu, mówią, to religia? krowa, niewykluczenie religijne od urodzenia bydle, mówiąc jej, powrócisz do Boga, przyjmie to za kpinę, niczym chory na żółtaczkę, w słodyczy gorycz czujesz, tak samo przekazywaną wiedzę z odrazą wyszydzasz, ironicznie podaną ci nowinę, też przyjmujesz za kpinę.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kochacie zwierzęta, ale gdzie i w czym?   Grozą i cierpieniem z waszego menu tchnie. W ubiegłym roku, u schyłku wiosny w weekend na wiochę pojechałem. Jak pięknie i sielsko było. Na łączce produkowała mleko łaciata, a koło stajenki zaniedbany gniady stał. Bo chłop traktura mioł. Nie omieszkałem odwiedzić w chlewiku dostojną w swej tuszy blondynkę. Wielka świnia warchlakami otoczona na widok mój pochrząkując przytruchtała w mym kierunku ociężale. Zaczęła wydawać z siebie przeróżne dźwięki. Byś nie pomyślał myślący, że ona starała się ze mną wejść w dyskusję. Po upływie roku, z wiosną ponownie pojechałem na sielską wiochę. Nie widząc nigdzie gniadosza, zagadnąłem o niego gospodarza w lakierkach. Ten niezbyt zadowolony ofuknął mnie, a w odpowiedzi wyrzucił z siebie; a na co mi miał być kóń panie, kiej traktura mom w stodole na klepisku, poszedł na kabanosy i paszę dla kotów i psów, nie będzie mi wałęsał się po rykowisku, to chociaż kilka euro odzyskałem. W trakcie rozmowy rozglądałem się pilnie, a nie widząc krowy, gdzie łaciata gospodarzu - spytałem. E tam bydlątko mało mlika dawało, a w sklepie mom bez smrodu go taniej, toteż zarżnęliśmy bydle, chociaż w mięsiwie powetowaliśmy strawą sobie stratę. A co z lochą gospodarzu – spytałem, kiedy zaglądnąłem do śmierdzącego chlewa. W nim stadko świńskiej młodzieży wyrażało swój ból i zdało się słyszeć ich mowę; naszą mateczkę zaszlachtował ten nasz cham, i cóż my sieroty mamy począć, wszak kolej i przyjdzie na nasze głowy. Czemu to nie zabijają swych kobiet mieszczuchu, gdy ładnie jak my są utuczone, a czy swe matki zabijają, kiedy one już karmić piersią zaprzestają? Społeczeństwo ludzkie to dwunożne bestie bezmyślne, gdy pragnieniem ich jest smakować zwierząt krew niewinnych.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Refleksja   Za Koranem powiem; cóż z tego, że ich ostrzegasz, oni i tak nie zawrócą, na ostrzeżenie, że lód kruchy, mówicie, że wasi dziadowie po nim chadzali, ale gdy już sami doświadczacie tego, lamentując szukacie zewsząd pomocy, w przypadku zagrożenia zdrowia podaną wam brzytwę łacno pochwycacie, tedy jesteście skłonni stać się nawet wegetarianami, by powróciło utracone, gdy powraca zdrowie w łasce Bożej go upatrujecie, a do wymiocin wracacie, wzywajcie imienia Pańskiego, bo Ono ostrzejsze jest od miecza obosiecznego, ale jak oni mogą wzywać Pańskiego imienia, gdy Jego nie znają i nie uznają, czy szczęśliwy może się cieszyć szczęściem bez dzielenia się z potrzebującymi? wobec tego wykąpałem świnię, ale wytaplała się z lubością ponownie w gnoju, rozsypałem przed nią perły, tego nie doceniła, poczęła za odchodami węszyć, zdać się ludzka była, to do stołu sprosiłem, ale wolała przy korycie ucztować, nadzieje mam, że jedna na milion zaproszonych nie da odpędzić się od stołu, z ludźmi jak ze świnią bym postąpił, tylko że ludzie obrażają się, a świnia nie, koło reinkarnacji niejednokrotnie przebędziesz, nie ceniąc formy ciała swego.
Ostatnio edytowany 7 października 2014 o 11:32
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Inteligencja podpowie, gdy ryba bez głosu   Wedle stawu szedłem, ścieżką poprzez łączkę, tam posiłkiem zajęte były zwierzątka domowe, niczym Doolitle wdałem się z nimi w rozmowę, a raczej nagabnięty byłem przez matkę krowę, ty przedstawicielem dwunożnych, nie baranem, wszyscy zdamy egzamin z czynów przed Panem, niczym dobra matka, na produkty daję swe mleko, mało wam tego, musicie robić mi krwawą łaźnię by kosztować zupy z moich krwawych piszczeli, nam głowy ukręcają, rzekła rzeczniczka ptactwa, by smakować z naszego osocza ohydną czerninę, my ziemię uwalniamy z nadmiernego robactwa, owca zabeczała, wełny mało, naszej skóry chcą, bez pomyślunku,  pragną wyglądać jak te barany, gdy tak sami sobie, pod nos podstawiają rekuzę, zaskrzeczał karp, uwielbiają mnie po żydowsku, w sobie chytrości jak on nie mam i czyszczę wody, ryby głosu nie mają i na talerzu me ciało podają, niczym głowę Jana w prezencie dla Herodiady, ludzie żyjcie i pozwólcie także innym egzystować, byśmy jak wy, swoją rolę i w tym ciele mogli pokonać. 
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Publikowałem na poetyckich portalach, ale czy o to mi chodziło, by na nich mnie uznano za wybitnego poetę, czy prozaika? Lubię tekstem prowokować, zakładając rzetelną kombinację słowną spodziewałem się wciągnąć czytelnika do owocnej dyskusji. Jednak owe portale to nic innego jak zamknięte koła samo adoracji, gdzie nikt z czytających z zewnątrz nie może bez zarejestrowania wstawić swojej opinii. Każdy tam publikujący uważa się za wielkiego znawcę poezji, zatem jedni drugim się przypodchlebiają i gdy nawet napiszesz coś szmirowatego, a pochwali ktoś uznany w kręgu, wszyscy lecą w sukurs z zachwalaniem chały i ma się to także w odwrotności do dobrego utworu, gdzie po jednym opluciu, inni idą w jego ślady. Najlepszym moderującym dla siebie jest każdy rozsądnie piszący, a moderatorzy, to nic innego jak cisi klakierzy i cenzorzy, ponieważ zdarzyło mi się na poezji polskiej, w komentarzu na dotkliwą uszczypliwość krytykanta użyć słowa w stosunku do niego „upierdliwy”, za to cenzor postawił mnie w kącie na parę tygodni, jednak nie zajmował stanowiska, gdy inni w swoich tworach używali wulgaryzmów. Sprytny pisarz może słowami rozebrać dziewicę, czyniąc z niej dziwkę, a także przyodziać w habit zakonnicy pośladki rozpasanej dziewki, a ona i tak zostanie dziwką. Po którymś ataku ekipy poetów, wysmażyłem poniższy tekst, on nawet się nie ukazał na portalu, a cenzor zamknął mi wjazd na forum stawiając do kąta bez odwołania. Tutaj na forum dziennika wschodniego, każdy może komentować czyjś tekst, bez rejestrowania, bo jeżeli potrafi sklecić zdanie współrzędnie złożone, to i poradzi sobie z ułożeniem obrazka. Ważniejszym mi czytelnikiem jesteś ty, który czytając wyciągasz wnioski zawarte w tekście, a nie wnikający w składność wiersza, oceniający go za styl itp. dyrdymałki. Pod tymi dwoma linkami http://www.poezja.org/ostatnio,90999,0.html http://www.poezja-polska.pl/fusion/profile.php?lookup=10133 znajdują się moje publikacje i poezja tych, którzy myślą, iż napisali poetycznie, proszę zwrócić uwagę na wiersz „Asenizacja” i „Historia godnego umierania”, a sami postawicie sobie pytanie, czy to ma coś wspólnego z poezją? Na owych portalach zacząłem żmudne publikowanie w rozwijającej się tematyce, by móc wreszcie zacząć publikować to, co publikuję w owym wątku, bo tam już do tego nie dopuszczono.   13 października 2014        Znacieli co to dobrosąsiedzkie stosunki?    Pan hrabia w wyniku swego życia beztroskiego bankrutem się stał. Pozaciągał kredyty, wierzyciele podzielili się po nim schedą. Takim sposobem; rządca, żydek, ekonom, koniarz, który z panem w karty grał. Wszyscy do pana upadku łacno się przyczynili wraz z szlachtą powierzającą swój kapitał panu na procenta, stali się przez posiadanie sąsiadami miedza w miedzę. Każdy z nich po panu hrabim, poczuł się też panem. Wzajemnie żarli się, bo ten na zagrodzie zdał się być równym wojewodzie. Wchodząc na wasze poletka stwierdziłem, że nie tylko mnie krytykujecie, lecz jesteście stałymi krytykantami cudzego. Muszę także szczerze stwierdzić, że poezja wasza jest jakaś taka licha, zatem malizny nie czytam, ale o waszym tworzeniu zachowuję opinię dla siebie, przeto zalecałbym to i wam w ramach rozumianej pokory. Przecież nie jesteście odosobnieni w czytaniu, zachowujcie się z godnością, jak przystało na ludzi świata kultury, bo kogo może to obchodzić, że wam się nie podoba cudze formułowanie poezji. Wobec tego z całą przykrością dla was i bez zbytecznej skromności z radością dla mnie, stwierdzam, iż jestem lepszym od was poetą. Z pewnością, kiedy już nie będę fizycznie istniał, moje gnioty będą czytane, rozważane i będą prowokowały do zastanawiania się nad istnieniem i współistnieniem żywych istot we wszechświecie i skłaniały do zastanowienia nad sensem egzystencji i śmierci ciała. Zaś wydumana poezja zaniknie wraz z przemijaniem czasu, ona może jedynie oczarować na króciutką chwilkę, gdy bierze się ją bez głębszej wnikliwości w jej sens. Wy jesteście prowokatorami, za moje ku wam odszczeknięcia, moderator takich jak ja stawia na parę tygodni w koncie. Miałem ci ja kiedyś trzy psy; setera, wilka i małego przewodzącego im Misia kundelka. Musiałem podawać im karmę w trzech oddzielnych miskach i to w dużej odległości od siebie, ale kundelek latał jak opętany od jednej do drugiej michy odganiając rasioli, sam najedzony, zajadle szczekał i warczał na wygłodniałych kolegów, pilnując by ci nie pojedli, zatem musiałem go izolować, by i ci skorzystali.      15 września 2014
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Karma i reinkarnacja      Ktoś, coś kiedyś usłyszał o karmie i jej prawach, więc utrzymując na wodzy spekulację rozjaśnię ten zawiły temat, nad którym mało, kto się zastanawia poszukując głębiej istoty prawdy.    Cały świat ludzki niezaprzeczalnie wie, iż podczas drugiej wojny światowej naród żydowski był w szczególności eksterminowany. Jego wyniszczanie odbywało się w sposób planowy, ale niczym doszło do odebrania możliwości egzystencji, każda jednostka ludzka musiała w poniżeniu godności wycierpieć niesamowite katusze.  Należy tutaj wzmiankować, iż Żydzi byli narodem głęboko wierzącym, jednak tych ortodoksyjnych nie ustrzegł i nie chronił Miłosierny Bóg przed cierpieniem, upokorzeniem w obliczu niechybnej śmierci. Jeżeli ktoś całym sobą oddaje się w wierze, to dlaczego Ten, Któremu owy poświęca całe swoje jestestwo nie jest chroniony przez Niego?      Stwórca nikogo nie karze, ani też nie nagradza, my sami jesteśmy sobie winni atakującemu nas cierpieniu w postaci chorób, krzywd ze strony innych, jak i od natury. Także nieopuszczające nas zdrowie, szczęście i fortuna jest zasiewem dobrych uczynków z przeszłości. I tutaj kłania się wiedza o transmigracji - reinkarnacji, tylko należałoby zdać sobie sprawę, kto bierze udział i co jest kartą przetargową w tej wędrówce. Nie każdy ma umysł zasklepiony kultem religijnym, jak chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi, czy najbardziej błądzący Świadkowie Jehowy, zatem zdarzy się, iż jakiś czytelnik zrozumie mechanizm działania wehikułu z ciała ludzkiego. Jak każdy mechaniczny pojazd, tak i materialne ciało, by być w stanie ruchu musi posiadać obsługującego owy sprzęt, takim operatorem w jednym, jak i w drugim, ale bezpośrednim przypadku jest osoba, istota żywa, wieczna dusza. To dusza, nie mając bezpośredniej styczności z czynami ciała, ani jego cierpieniem, jest przez nie wikłana w przeróżne przenaddziwniejsze perypetie i chociaż sama nie cierpi, ani nie smakuje owoców zasianych przez umysł ciała, jednak zmuszona jest czynami jego przesiadać się z jednego do gorszego, lub lepszego ciała i to nie zawsze w formie ludzkiej. Uczynki i czyny, jakie wykonuje ciało, są budulcem subtelnego ciała, które jest wzornikiem do przyjęcia ponownej egzystencji dla duszy, która opuściła stary wysłużony pojazd cielesny. Takim sposobem duszyczka w ciele pani zakonnicy umartwiającej się, lecz w umyśle noszącej, to, z czego zrezygnowała dla wiary, może przyjąć narodziny w pięknym ciele kobiety, która teraz może sobie powetować straty wyrzeczeń, jako dziwka. Także ksiądz wyrzeczony, ale niewyzbyty pragnień zadowalania ciała może w następnym wcieleniu folgować sobie, jako alfons. Nikczemni mogą przyjąć narodziny w rodzinie kultywującej świadomość ścieżki duchowej Żydów, ale uczynki z poprzedniego ciała należy odebrać, zatem znalazł się nienawistny agresor niemiecki, który także za swoje jakieś cierpienia musi teraz odpłacić tym, którzy czynili takie samo zło, jak i oni. I tak to się kręci niestrudzenie narodziny za narodzinami, aż ktoś taki wreszcie umęczony tą wieczną drogą narodzin i śmierci, jednak posiadający olbrzymi bagaż doświadczeń zakodowanych w podświadomości twardego dysku z subtelnego umysłu, zadając sobie pytania, zaczyna poszukiwać prawdy; o co w tym wszystkim chodzi, jaki to ma sens, gdy rodzę się, brnąc poprzez dorastanie cieszę się życiem, starzeję, cierpiąc w chorobach i niedołężności ciała, muszę, chociaż nie chcę i mając lęk przed śmiercią – umieram.    Ciało wyposażone jest w bodźce czuciowe, umysł poszukujący wszelakiego zadowalania ciała i inteligencji, która może rozróżniać, co jest korzystne, a co da w przyszłości owoc w postaci goryczy i gdy nie kierujemy się nią, reszta już została wyjaśniona.  Cierpienie jest wkomponowane, a raczej to my sami wkomponowujemy cierpienia w swą egzystencję, bo radości to my przyjmujemy z otwartymi ramionami i nie pojmujemy, iż sami w poprzednich ciałach uczyniliśmy namiastkę dobrych uczynków, które w obecnym ciele zaprocentowały przyjemnymi uczuciami. Takim prawem, które zwie się prawem karmy, czyniąc czy to dobrze, czy to źle, musimy narodzić się ponownie by odebrać to, co nam się należy, przy czym tworząc zasiew, zadatek, czy bagaż dla następnych narodzin w ciele, ale jakim? I tak dalej i tak dalej, aż nie przyjdziemy po rozum do głowy.    Wielka dusza, która przyszła by wyrwać nas z maligny tego kołowrotu wcielań, mawiała; bo imię Pańskie ostrzejsze jest niż miecz obosieczny, zatem wzywajcie Jego imienia, bo w Jego imieniu jest wyzwolenie. Poprzez upływ dwu tysięcy lat, nauki tej wielkiej duszy przebywającej w ciele Jezusa, zostały wypaczone, skorygowane, ocenzurowane, tak, iż dzisiaj pośród tego wytworu kaprysów ludzkich trudno dowieść prawdy, ale niezaprzeczalnym faktem pozostają jeszcze tlące się jasne okruchy Jego nauk, zatem nie jakieś tam gorzkie żale, czy jasełkowe pieśni dają wyzwolenie, ale Imię Boga, a nie jak ktoś sobie myśli Jezusa. Toteż, dajmy na to, że w poprzednim ciele zabiliśmy kogoś, więc czaka nas taka sama zapłata w postaci tragedii, jakiej my byliśmy autorami. Jednak, gdy wchodząc na drogę duchowego rozwoju, budzenia się ze śpiączki z cielesnego więzienia, zaczynamy wypowiadać Jego imiona, skutkiem tego staje się zniwelowanie naszych dobrych i złych uczynków z poprzednich wcieleń i Kowalski, który za zapłatę miał mieć uciętą głowę, zostaje zadraśnięty, albo ucięło mu palec. Tutaj możecie oponować, ale dlaczego dobre uczynki też mają być niwelowane. Otóż dobre, jak i złe uczynki są niekorzystnym czynnikiem na tułaczkę duchowej istoty. Poprzez medytację - kąpiel imieniem Pańskim, oczyszczając swój umysł z naleciałości w drogach narodzin uzyskujemy duchową samoświadomość, tym samym zbliżamy się do odwiecznej prawdy. Po opuszczeniu ciała fizycznego, ale w formie ciała astralnego, przyjmujemy narodziny w bardziej świadomej formie cielesnej, aż po maksymalnym oczyszczeniu, tzn. zneutralizowaniu astralnej subtelnej formy cielesnej, powracamy do swojej wiecznej, duchowej egzystencji, do duchowego świata, pozbawionego należnych cech dla światu materialnemu w postaci narodzin, śmierci i chorób.    Już widzę, jak niektórzy stwierdzą, iż to fajne bajanie, ale do tej bajki trzeba dorosnąć i wiedzieć, w jaki sposób wkomponować się w nią, a także zastanowić się, co powoduje tym kimś, który takie bajki wypisuje, w jakim celu i jak zwykle, gdzie w tym wszystkim jego jest korzyść, bo ludzie wszystko rozpatrują pod względem korzyści materialnych, póki nie staną na drodze duchowego rozwoju.      15 października 2014
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Ludzkiej głupoty granic nie dostrzeże   Skomasowany w gettach żydowski naród, planowo wyniszczany, nie poczyniał kroków obrony swej godności, swego życia, jak i najbliższych. Zawsze był przy nadziei przeżycia, mimo iż wokół panował bezpardonowy gwałt klasy panów życia i śmierci na podludziach. Nawet, gdy znalazł się ktoś, pośród współbratymców dalekowzrocznie myślący, czyniący próby poderwania do zbrojnej walki, ci odrętwiali, z lękiem odsuwali się od takich. Ważniejsze zdawało im się ich istnienie dla rodziny i kiedy ona w bestialski sposób była unicestwiana, dopiero wówczas ci straceńcy postanawiali walczyć, a raczej mordować w zemście, swe życie oddając na szalę niezaspokojonej godności, gdy już za późno było na uratowanie jednego jak i drugiego. Takim wielkim gettem jest cały materialny świat, w którym apatie, niespełnione nadzieje, jak i krótkotrwale przemijające szczęścia zabijają wolę stąpania w nieznane. Tak wiele poszukuje duchowych dróg prawdy i pośród tych już kroczących, może nawet w przypuszczeniach tą rzeczywistą, jednemu na miliony udaje się znaleźć dziurę w tym ogrodzeniu materialnego getta. Istota, która odnalazła tą jedyną z możliwych drogę ucieczki do świata duchowego, z miłosierdzia swego proponuje innym podjęcie kroków do uwolnienia z egzystencji poniewierki materialnej, lecz tutaj rozbija się o mur z ludzkich naiwności, w tym nie obrażając nikogo, rzec możnaby głupot. Pomocną wyciągniętą dłoń każdy odtrąca, młodzi argumentują; iż mają na to jeszcze czas, średni wiek; że nie mają na to czasu, a ludzie w swej zimowej porze; że to dla młodych, gdyż starych drzew się nie przesadza. Kwadratura koła, młodzi staną się starymi, a starym przyjdzie się za sprawą umysłu narodzić i wszyscy zapamiętale twierdzą „w tej religii się narodzili i w niej zemrę”.  Mają lęk przed zdradą Jezusa i Maryi matki Jego, wolą zbierać szkiełka, niż wziąć darowane im perły. Człowiecze, marna materio martwa, głupi się rodzisz i takim umierasz. Wchodzę na fora i widzę ile odsłon mają banały ludzkich tematów, zaś poruszany przeze mnie temat pomijany, co widać z ilości czytających (i to niezupełnie dowiedzione, iż czytał ktoś). Egzystencjonarne getto wymusza duchowe samounicestwienie. Czy otworzą się przed wami wrota Królestwa Bożego, jeżeli będziecie rozważać, czy Jezus wstąpił w niebiosa w ciele materialnym? Czy Ono wam się przybliży, gdy rozmyślać będziecie o całunie Turyńskim, czy on oryginałem, czy też falsyfikatem jest? A na koniec, w którym miejscu postrzegacie obrazy z mojej strony wobec waszych domniemanych świętości? 16 października 2014
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Po świńsku się wcięła   Z łąki wszedłem w podwórze gospodarskie, tu dopadła mnie świnia ubabrana w gnoju, rzekła, ze mnie robią rarytasy wędliniarskie, wygląd niechlujny, ale apetycznam po uboju, przy tuszy mej wyglądam, jak wasze kobiety, one z boków mego ciała sporządzają frykasy, z mięśni tłuką w niedzielę schabowe kotlety, w jelita ciała skrawki i już mają wędzone atłasy, wszyscy z odrazą o mnie mówią, że im śmierdzi, ekspertką od asenizacji ja, niedowartościowaną, z musztardą lubi mnie, i że golonka dobra twierdzi, na Dalekim Wschodzie z higieną jestem obeznaną, i w polskim kraju posprzątałabym parków trawniki, z psich kup, które jak miny powyłaziły z pod śniegu, w Indiach mnie nie jedzą i tam mam dobre wyniki, świeży kał ludzki sprzątam w konkurencyjnym biegu, lecz tutaj robią świeżonkę z mych pośladków ciała,  z pośród nich jesteś, że inteligentni oni są myślisz? nadal szlachtować mnie będą, chociaż ich wykpisz.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nie bądź świnią   Nie mając rozumienia pośród człowieczeństwa, powtórnie udałem się za stodołę, na rykowisko, gdzie miały wypas krowy, kozy, owce i barany, one od urodzenia zajadały się tym, co zielone, a ludzie za religię oznaki wegetarianizmu mają, i dochodzą do niego po mięsożernym bytowaniu, to i zagadnąłem krowę o istnienie Najwyższego, jaki Bóg, ofuknęła mnie osoba z wnętrza ciała, na łąkę z chlewa świnia za mną przytruchtała, ich nie pytaj - rzekła - to tylko głupie zwierzęta, i nikt, że duszą w ciele ludzkim był nie pamięta, i że ciała jadł nie wie, i że w ciele przyszło być, długo w nich nie pobędą, z nich też zrobią jadło, a dusze ucieleśnią się i nie będą bytu świadome, w poprzednim ciele rólkę rzeźnika odgrywałam, i takie jak one, dla nich zarzynałam dla smaków, by oni mogli zajadać takie jak ja, krowy i cielęta, wiem, że w ciele jestem, utuczą je i zabiją mi owe, za czyny w ciele człowieka jestem jadła spiżarnią, i w cielska świń reinkarnować będę dla utuczenia, z świadomością, że zabiją mnie mający wierzenia. W pełni świadomości, zjadacz chleba najwyżej stoi, ponieważ rezydent tych ciał ewoluował do rangi tej, lecz przysłania go umysł i myśli, iż ciałem jest tym, do Domu, z furtki ludzkiego ciała jest droga jedyna, mogłam powrócić, tego już nie dostąpię, jako świnia, z wiarą, czy bez wiary, od wcielań ucieczka niełatwa, będę wcielana w ciała coraz niklejszej świadomości, aż stanę u bram piekielnych w kole narodzin i śmierci, długa przede mną droga, by uzyskać ciało człowiecze,.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Świnia wie co mówi   W wycieczce na wieś świnia towarzyszką mi się stała, gdy wracałem, ona kręciła się przy nodze niczym pies, odezwała się ponownie, gdy rarytas śmierdzący zjadła, ludzie patrząc na nas, ciał nie dostrzegają, ino mięsiwo, i gdyby mieli zrozumienie, jak swojego, mieliby obiekcje, w tym, czy powinni zjadać z naszych ciał krwawe oblaty,   jesteś myślący, zatem zorganizuj im wycieczkę do rzeźni, zobaczą przerażenie idących na śmierć dla ich smaków,  łzy w oczach naszych z niemocy, może serce im zmięknie, postrzegą, iż mięso tak uwielbiane, to takie, jak ich ciało, groza miejsca tego, przytłoczy tak, jak obóz ludobójstwa, gdy zaczynałam, napełniała mnie wzgarda do zabijania, ale z czasem zobojętniałam, zabijanie zawodem się stało, wyrzuty miłosierdzia pierzchły niczym makabryczny sen, bym zasmakowała makabry, dostałam odpowiednie ciało, i jaka szkoda, że ludzie nie wiedzą, co czeka ich za czyny, ale widać, że Stwórca skonstruowany umysł perfekcyjnie, byśmy nie mogli powstrzymać się przed zbrodnią w smaku    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Niech to inteligencja rozważy.   Cmentarze to miejsca utylizacji pozostawionej przez duszę materii, dusza okryta subtelnym ciałem w inne wulgarne się znowu odzieje, subtelne utkane na planie pragnień i uczynków mentalnej mizerii, za pobytu w ciele, ciała powozy szykujecie sobie niczym kołodzieje,   przyjmując kolejne wcielenia jesteśmy raz na wozie, raz pod nim, z obserwacji dobrze wiecie, iż ciało się rozkłada i zżerają je robaki, wszem też wiadomo, że dusza z niego jak kamfora ulata, lub dym, ale wy myślicie, iż jesteście młodzi, starzy, dziewuchy czy chłopaki,   te cechy są przynależne, niczym etykiety ciałom materialnym, my w nich uwięzieni okrywamy się ułudą, jak liszka kokonem, w realizacji duchowej imiona Boskie są środkiem genialnym, jesteśmy wiecznymi istotami i nie przeminiemy z ciał zgonem,   przeto bądź inteligentny i wypowiadaj z rozwagą swe słowa, bo czy może mieć wieczną duszę materialne ciało nietrwałe? wszak ubiór nie jest posiadaczem ciała, gdy wystaje głowa, owszem ciało to wehikuł dla duszy, jej narzędzie doskonałe.  
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Do szyfru Klucz   Kompilatorem świata materialnego był Brama, z ramienia Najwyższego On stał się kreatorem, Wszechmocny w owe twory życie tylko tchnął, a energią życia ciał, to wieczna duchowa istota, i popatrz myślący, jak to perfekcyjnie skreował, aby nikt tak łatwo nie nawiał z tego uniwersum, póki nie zasmakuje wszelkich uciech doczesnych,  rozmaite formy ciał w tym świecie przyjmujemy, byśmy nie pojęli, iż że to my w ciałach gnijemy, ciało formy ludzkiej to furtka powrotu do Domu, tu rozkosze mamy w pełnej umysłu świadomości, i na przemian męskie, żeńskie ciała przyjmujemy, więcej i więcej, w tej huśtawce rozkoszy chcemy, w karuzeli śmierci i życia od prawieków tkwimy, i by trwać i przetrwać, swych sił nie szczędzimy, ale męska forma cielesna od żeńskiej wyżej stoi, z żeńskiego są płonne nadzieje powrotu do Domu, z męskiego ciała, wraz trudna do Domu ucieczka, wszak żeńskie łacno powabem umysł powstrzyma, rozsądź myślący, jakie to Brama pułapki ustawił, by jaźń mogła dobra i złego smaku zakosztować, to nie miłość, lecz seks nam rodzi przywiązania, to nie z miłości, a z chuci samiec dzieci płodzi, tu z mariażu męsko żeńskiego biorą się kłopoty, by utrzymać rodzinę musisz się wziąć do roboty, chrzciny, wesela i wnuki nie dają ci wytchnienia, i słyszę; tobie dobrze, gdy ja to, czy tamto muszę, czasu nie mam, by zająć się duchowym rozwojem, a ciało zmarniało, udręki i śmierć po życia znoju, to jedynie dusza wyeksploatowane ciało opuszcza, kiedy umysł nie zrealizował cielesnych wymogów, wobec czego następne przyjmuje, by ich dokonać, swoją egzystencję ponawia i nie pokonuje progów, spójrz myślący,  jak niełatwo żądzę umysłu pokonać, ten majstersztyk po to, byś do Chałupy nie powrócił, co ci o powrocie prawię, gdy o Domie nic nie wiesz, ciesz się materialną egzystencją, aż ci się nie przeje, tedy, o co tu chodzi zachodził będziesz sam w głowę, lecz wiec, że Maja Iluzja podsunie ci zabawkę nową, abyś każdym członkiem mógł ruszać, tylko nie głową, do Domu powrócisz, gdy wszystko porzucisz bez żalu, to nastąpić może, kiedy wszelkie przywiązanie spalisz, Bóg nikogo nie karze, nie zabiera, także nie nagradza, pragnieniami umysłu sami się nagradzamy i karzemy, nie dziękujemy, ale w niepowodzeniu wzywamy Boga, chcemy czy nie chcemy przebywać w ciałach musimy, napisanie zajęło mi niespełna minut dwadzieścia i pięć, czy wiersz to, czy proza, wyłącznie tu przekaz ma sens, do rozwoju życia duchowego miej inteligencję, nie chęć, nikt cię nie upilnuje, dla siebie strażnikiem sam się stań, w duchowej samorealizacji dyspens sobie nie udzielaj, każdy dzień świątecznym będzie, jak katolika niedziela.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Na wstępie gwarancji  nie otrzymałem   Chociaż nie potrafię odnaleźć ciebie, jednak lubię odwoływać się do ciebie myślący. Jakże dobrze sobie żyłem , a życie było pełne uroków. Seksiłem , piłem, przysmakami z ciał zwierząt się ożerałem i hazard nie był mi obcym, a w tym wszystkim sceptykiem i ateistą zatwardziałym byłem, każdy otwór ciała niespełnionymi pragnieniami zaspokajałem. I to całe piękne życie  miałem obrócić o 180o. Zatem mimo palących pragnień, tego wszystkiego z dnia na dzień zaprzestałem. Po ćwierćwieczu wyrzeczenia nie zadowalam ciała jakimikolwiek przyjemnościami seksualnymi. W menu nie pojawiają się pokarmy z ciał zwierząt i embrionów  mogących mieć początek życia. Nałogi palenia, alkohol, a także używki  toksykanty umysł ciała w niepamięć odsunąłem. Od tej chwili rybki mogły  w zdrowiu w wodzie pływać, ptaszki latać i jaja składać, a ja bez nich się obywać. W próbach zagłębiania w medytację umysł sprawnie przywoływaniem wszelkich migawek z minionego życia zakłócał. Żyłem, lecz w wyrzeczeniu się pragnień umysłu zakopałem. Niczego nie spodziewając się po wysiłku samozaparcia, jednak duchowych olśnień dostępowałem. Czy na takie życie jesteście gotowi poeci by otworzyły się wam oczy wiedzy? Nie - za leniwi jesteście by wszystkich przyjemności się wyrzec , tego wszystkiego o czym piszę, by w wyrzeczeniu niezachwianie stać, by łask dostąpić Najwyższego. Jedni staczają się do rynsztokowego marginesu, by odnaleźć siebie, mają czystą kartę w rozwoju materialnym, gdy inni z przesytu tego życia, poszukują prawd innym nieukazanych. Pragnień języka, oczu, uszu, powonienia i członków ciała, zażywania przyjemności, fanatyzm nie obroni. Nie połowicznie, ale czy na 100% na wyrzeczenia was stać? Czy cokolwiek poświecicie by dostąpić łaski prawdy i wiedzy ponadmaterialnej? Nikt nie zdoła o własnych siłach pokonać egzystencji materialnej bez przewodnika duchowego. Jeśli pragniesz się oszukiwać, Bóg na twej drodze postawi oszukańca, bo i dureń ładnie ubrany uchodził będzie za inteligentnego dżentelmena dopóki się nie odezwie.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jedząc myśl, aby żyć   Patrzę i postrzegam wasze cierpienia z jadła, mięso szkodzi, ale uwielbia je i idzie tą drogą, pewne potrawy stanowią tabu, bo zabić mogą, lat niewiele, ale bagaż jest rozmiarów sporych, trzy bajpasy, Alzhaimer, wylewy krwi i zawały, pokaźny prezent z chorób szykujecie dzieciom, czyżby to rewanż za podcieranie ich kuperków?, czy nie lepiej umierać w pełnym zdrowiu ciała?, by bólu nie odczuwać żywot pędzi na prochach, dają radość bytowania, a garb bez bólu rośnie, i stało się filozofią, żyć tak, aby sobie dogadzać, ogół żyje po to by jeść, gdy rozumni jedzą by żyć.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Następny 13 grudnia   bez wkurzania psychicznych pisać każdy może – rzekomo, pisałem, ale kontrowersyjnie, za to pod pręgierz ustawiono, lecz piórem mogłem krzyczeć, ze stanu wojennego rocznicą ku zadowoleniu psychicznych, zbanowaniem knebel ustalono, bym przy cięgach nie krzyczał, i strofami nie obrzydzał wigilii, kiedy mięso smakuje i zdrowe, a ja głoszę uszanuj życie świni, traktuj niczym mateczkę krasulę, sumienie z bólem się przepycha, gdy lubią przypiekane ich boki, to nie brzmi w tonacji poetycznej, gdy Dyć na poezji polskiej grzmi, na której pogoda, miłość, kwiaty, bełkotliwie upojnie kwitnąć mają, a nie rzecznicy zwierząt, wariaty wnioskujący by zamykać ubojnie, nie miejsce boju o istnienie, liryka, marnego truchła za pożywienie, dla zwierząt eksterminacja trwa, ale i obrońców nie ma dla Jacka. 14 grudnia 2014   Zapraszam na serwis internetowy poezji polskiej
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nałogi   Każdy rodzi się bez pragnień i nałogów, podkreślmy rzekomo, chociaż muszę tu stwierdzić, iż jako malutkie dziecko posiadałem wyobrażenie i pragnienie seksualne, które, gdy jako dorosły osobnik zacząłem uprawiać, nie powiem że nie sprawiało mi to przyjemności, jednak ten nawet pierwszy raz był taki normalny jakbym to robił już przedtem wielokroć razy. To pragnienia i nałogi związane z nimi zaprowadziły nas do narodzin. Co prawda dziecko nie objawia tych pragnień, ale one uśpione w głębokiej podświadomości zmuszają daną osobę do unaocznienia owych pragnień w odpowiednim czasie. Są dorosłe osoby, które od dziecka odczuwają awersję do potraw mięsnych, są i takie które mają obrzydzenie do trunków alkoholowych, inni do słodyczy, ale i są tacy, którzy by pili, ale nie mogą, bo mają już po kropelce torsje. Eunuch także uprawiałby z przyjemnością seks, ale czym? To są nic innego jak przypadłości ciała dyktowane umysłem i ciężko ich wyzbyć się, kiedy nawet sprawiają głęboką przyjemność, ale wszystko do czasu. Przychodzi starość z nią niedomagania leczone wspomagaczami typu viagra, a pragnienia palą niczym rozpalone żelazo do piętnowania, bo to jest piętno, które przeniesiemy wraz ze śmiercią ciała do następnej formy cielesnej. By nie być obciążonym owymi przypadłościami w następnym narodzeniu należy uwolnić umysł od owych nałogów jeszcze za świadomej egzystencji w obecnym ciele. Wchodząc na ścieżkę duchowego rozwoju należy przyjąć zasady regulujące owe życie duchowe. W chrześcijaństwie jest to dziesięć przykazań, które łatwowierni Kościoła wraz ze swymi duchowymi przywódcami i tak mają w głębokim nieposzanowaniu, i gdy ślepi ślepców prowadzą razem do dołu wpadają. W wiedzy wedyjskiej są to cztery zasady regulujące życie duchowe i nie jest to nic innego jak skondensowane dziesięć przykazań kodeksu moralnego, ale mówiące wprost, a nie w zawoalowany sposób, co nie należy czynić. Żeby było jasne, w tym świecie wszystko wolno, ale kodeksy moralności mówią czego nie powinno się czynić na drodze duchowego rozwoju. I można pozbawionym być świadomości i jedynie grać na pokaz przed innymi uduchowioną osobę, ale to jedynie jest pogrążaniem się w zakłamaniu, które staje się następną niewskazaną przywyczką. Wedy jasno określają, czego nie należy czynić, by nie popaść w degradację. Dekalog całkowicie zawiera się w czterech zasadach regulujących dyktowanych w naukach starożytnej wedyjskiej mądrości, a mianowicie;   1 Nie spożywanie żadnego mięsa, ryb, czy też jaj, po to, by nie zniszczyć zasady miłosierdzia. 2 Żadnego toksykowania i odurzania się, po to by zachować cechę zdolności do wyrzeczeń. 3 Nie uprawiania żadnych gier hazardowych, po to by nie zniszczyć cechy prawdomówności. 4 Nie uprawiania zakazanego seksu, nie mającego na celu prokreacji, po to by zachować cechę czystości fizycznej i duchowej.      Te cztery zasady są podstawą życia religijnego, które można zachować jedynie wtedy, gdy zrozumie się różnicę pomiędzy wieczną duszą, a przemijającym ciałem, a więc to, że nim nie jesteśmy i znaleźliśmy się w nim jedynie w skutek naszych przeszłych pragnień i czynów. Stosując zasadę nie szkodzenia innym wokół nas przebywającym istotom, także nie powinniśmy szkodzić własnemu ciału, wystrzegając się wszelkich toksykantów nawet w postaci używek, przy czym życie seksualne starać się ograniczyć do współżycia z zaślubioną osobą i to w celach rozrodczych. Regulujące zasady są niepodważalnie i niezaprzeczalnie stabilnymi filarami życia prawdziwie religijnej osoby. Jednak trawożerne zwierzęta już od swego poczęcia, są wegetarianami i fakt ten nie stanowi o ich przynależności religijnej, nie dając im statusu istot wierzących, te dusze będąc w wyższych formach swą szansę już zaprzepaściły. Często zdarza się, iż adept na starcie duchowego rozwoju stwierdza; mięsa nie jem bo od dziecka za nim nie przypadałem, inny, że; nie pije alkoholu, bo dostaje małpiego rozumu, itp. itd. Wchodząc na drogę duchową, wszelkie nałogi należy złożyć na ofiarę Bogu. Proszę sobie teraz uzmysłowić, czyja ofiara jest ofiarą i może być większa tego który nigdy tego nie robił, czy tego któremu te wszystkie nałogi sprawiają wielką przyjemność i nie są w żadnym stopniu przeszkodą życia materialnego? Ale słoń przenosi wielkie kloce drzewa, gdy mrówka niesie źdźbło trawy, tak więc ofiara i praca nie jest miernikiem wielkości ciała. Zatem kto może być niespełna rozumu, ten który ma wiedzę i doświadczenie i nie skrywając się z tym firmuje to swoim nazwiskiem, czy ten, który występując anonimowo jak szczur podgryza  roznosząc epidemię i któremu się wydaje, iż komuś rozum umknął?           Joga intelektu   Mi się wydaje, myślę, że moja racja, sobie koncypujesz, zatem podążasz w tą stronę, w którą cię umysł kieruje, i często gęsto, że tak postąpiłeś, poniewczasie żałujesz, umysłowi posłuszny, treści nie znając, na znawcę kreuje, jak łyżwiarz ślizga się po temacie bez zagłębiania się w tajniki, myśląc iż wiedzę już posiadł, gdy zazwyczaj oszołomem bywa, ktoś kto poznał wyższą prawdę, udostępniać chce wysiłku wyniki, ale zawsze znajdzie się krytykant tonący, który myśli, że pływa, droga w jodze intelektu nieodzowna winna być dla starszych ludzi, ale oni najczęściej też sobie myślą, iż ona jest dla młodych wiekiem, lecz młodość chce życiem materialnym żyć, a owy temat ją nudzi, i nikt nie chce zrozumieć, iż wieczną duszą jest, a nie człowiekiem, ja również myślę, że obraz inteligencji jogi myślicielom nakreśliłem, ukryłem słowne obrazy w przenośniach i glorii sobie nie przydałem, za dawnych lat brałem i jadłem co oczka zoczyły i sobie swawoliłem, uff, medal mi się należy, skoro w jodze intelektu się nie zaniedbałem.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Strona 1 z 2

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: