Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik
gratulacje Residencie Evil, ze tak latwo opanowujesz umysły Czerni
Zaloguj się, aby oddać głos
0
"Hator, hator, hator" .... jak mawiał egipski kot Rademenes w serialu "Siedem życzeń".  ;)
Zaloguj się, aby oddać głos
0
no oczywiście a że oddał się we władanie samemu szatanowi to ktoś wie??? każdy może zostac medium jak wejdzie w układ z diabłem to otrzyma od niego magiczną moc ale rachunek dostanie naprawdę słony.....................polecam cos na ten temat dla nieswiadomych;Lech Dokowicz i jego świadectwo.......
Zaloguj się, aby oddać głos
0
POD ROZWAGĘ. 50 milionów lat nienawiści Robert Tekieli Stacja benzynowa, południowe Włochy. Dwóch mężczyzn podchodzi do kasy. Rachunek wynosi kilkadziesiąt euro, jeden z mężczyzn podaje kasjerowi banknot o nominale 10 euro. Kasjer wydaje ponad dziewięćset. Wszystko rejestrują kamery. To piąta okradziona w ten sposób stacja benzynowa. Ale i ostatnia. Portrety hipnotyzerów-oszustów szybko doprowadziły policję na ich trop... Na scenie człowiek wprowadzony w trans hipnotyczny wisi pomiędzy krzesłami, opierając się o nie jedynie piętami i czubkiem głowy. Siadają na nim dorośli mężczyźni. „Żywa ławka” wytrzymuje ten ciężar, wbrew prawom fizyki. Na jawie nikt nie jest w stanie dokonać czegoś podobnego. Po ukończonym seansie okazuje się jednak, że kosztem tego pokazu był uraz kręgosłupa. W transie hipnotycznym hipnotyzowany nie odczuwał bólu. W czasie innego eksperymentu zahipnotyzowanej osobie zasugerowano poparzenia rozgrzanym prętem, po wprowadzeniu w trans hipnotyzer dotykał hipnotyzowanego długopisem i w tych miejscach pojawiły się zaczerwienienia i bąble. Hipnoza jest zjawiskiem niezwykłym. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Czy jednak jest taką nadzieją dla medycyny i psychoterapii, za jaką jest uważana? Tu mam wielkie wątpliwości. Szamanizm XXI wieku Co wiemy o hipnozie? Hipnoza jest odmiennym stanem świadomości. Wydawałoby się najlepiej poznanym. Jednak to poznanie jest mocno ograniczone. Pod koniec XIX wieku hipnozę uznano za przedmiot badań naukowych. Swój pierwszy „złoty okres” przeżyła w latach 1880-1890. Jednak wiedza o jej naturze nie posunęła się naprzód. Mimo nieznanej natury hipnozę od jej początków stosuje się wobec osób chorych. W 1893 r. zaakceptowało ten fakt Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne. Amerykanie zrobili to dopiero w 1958 r., w rok po założeniu przez Miltona Ericksona Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej. Jednak apogeum popularności hipnoza przeżywa dzięki ruchowi New Age. Jest jednym z najczęściej poruszanych tematów w literaturze tego ruchu, stała się jedną z najmocniej eksploatowanych praktyk terapeutycznych, badawczych i transpersonalnych. Jest techniką osiągania stanów transgresyjnych, doświadczanych od wieków przez szamanów, spirytystów i jasnowidzów. New Age określa w sposób nieuprawniony stany telepatyczne, mediumiczne i związane z channelingiem jako pozytywne. Jednak wiedza jaką niosą religie na temat podróży astralnych, mediumizmu czy jasnowidzenia jest jednoznaczna. Podłożem nadzwyczajnych możliwości których doświadczają osoby wchodzące w odmienne stany świadomości nie jest uruchamianie niewykorzystanego dotychczas potencjału ludzkiej natury. Przyczyną właściwości paranormalnych jest stan otwarcia się na duchową rzeczywistość demoniczną. Niedouczeni badający nieznane Hipnoza jest zjawiskiem z pogranicza psychologii i duchowości. I prawdopodobnie dlatego nauka nie może jej opisać w sposób satysfakcjonujący. Jednak, udając dziedzinę neutralną światopoglądowo, bo naukową, wykorzystywana jest często do propagowania światopoglądu hinduistycznego poprzez „penetrowanie stanów okołonarodzeniowych i reinkarnacyjnych”. Wielu naukowców traktowało informacje uzyskane od osób poddanych hipnozie jako obiektywne, wydobyte jedynie z rejonów podświadomych, niedostępnych dla normalnie działającej świadomości człowieka. Jednak przy okazji mających miejsce w USA procesów osób posądzanych o molestowanie seksualne okazało się, że wartość tych informacji jest wątpliwa. Osoby poddawane hipnozie „przypominały” sobie fakty, które metodami procesowymi zweryfikowano w sposób nie podlegający żadnej wątpliwości, jako nie mające miejsca. Upadły w ten sposób również twierdzenia jakoby „wspomnienia z poprzednich wcieleń” osób hipnotyzowanych, miały być dowodem na istnienie reinkarnacji. Hipnoza jako zjawisko traktowane poważnie przez niektórych naukowców Nowej Ery robi dużą karierę w popkulturze. Jednak prawda jest taka, że większość prac i publikacji w dziedzinie hipnozy jest na miernym poziomie naukowym. Jeden z autorów skali podatności hipnotycznej, A. M. Weitzenhoffer pisze wprost: „Poza nielicznymi wyjątkami badacze zajmujący się tą problematyką okazali się w sumie pretensjonalni i ograniczeni, na ogół niedouczeni, mimo wykształcenia uniwersyteckiego”. Uczciwi badacze zauważają prostą prawdę, że hipnoterapia opiera się na czynnikach w znacznej mierze jeszcze nieznanych. Niebezpieczeństwa hipnozy Stosowanie hipnozy może nieść ze sobą liczne niebezpieczeństwa. W trakcie seansu zostaje zainicjowany proces, który pociąga za sobą szczególny związek osoby hipnotyzowanej z osobą jej najczęściej obcą. Mamy tu do czynienia z nieznanej natury potężną ingerencją w system nerwowy oraz mechanizm osobowości hipnotyzowanego. Kolejny rodzaj zagrożenia polega na możliwości uzależnienia osoby hipnotyzowanej lub zaszczepienia jej, dobrowolnie lub nie, pewnych niebezpiecznych dla niej treści. W trakcie hipnozy osoba hipnotyzowana traci kontrolę nad czynnościami objętymi zazwyczaj kontrolą woli. Rodzi to konkretne zagrożenia: „W normalnych warunkach każda sformułowana idea jest kwestionowana przez umysł. Wrażenie jest odbierane przez ośrodki korowe, następnie rozprzestrzenia się do komórek przylegających zwojów. Później do gry włączają się inne zdolności wyzwalane przez substancję szarą mózgu, wrażenie zostaje dokładnie opracowane, zarejestrowane i zanalizowane w wyniku złożonego procesu psychicznego, który kończy się jego przyjęciem lub neutralizacją – jeśli będzie jakaś przyczyna, umysł postawi mu weto. U osoby hipnotyzowanej odwrotnie: przekształcenie myśli w działanie, czucie, ruch lub wyobrażenie dokonuje się tak szybko i aktywnie, że nie ma czasu, by zadziałał zakaz intelektualny. Gdy umysł interweniuje, styka się z faktem już dokonanym, który jest ze zdziwieniem rejestrowany”. W trakcie sugestii hipnotycznej działanie logiki i sumienia jest ograniczone. Hipnoza z powyższych racji była wykorzystywana i nadużywana w sektach (m.in. sekta Rajneesha, Białe Bractwo) i w działaniach różnych uzdrowicieli choćby takich jak Anatolij Kaszpirowski, który za swe nieetyczne działania został usunięty z Międzynarodowego Towarzystwa Hipnotycznego. Logika i sumienie won! Trans hipnotyczny wywoływany przez monotonne bodźce, na przykład przez kołyszący się jasny przedmiot tuż nad linią oczu pacjenta, jest jednym z rodzajów odmiennych stanów świadomości, których opisano w ciągu ostatnich dwustu lat kilkadziesiąt. Ich istotą jest wyłączenie pełnej świadomości poprzez ograniczenie wyższych funkcji umysłu: sumienia i funkcji logicznej. Tak jak z innymi rodzajami odmiennych stanów świadomości z hipnozą związane są zjawiska paranormalne. Osoby hipnotyzowane widzą przedmioty trzymane za ich plecami. Mają wiedzę czasami niedostępną człowiekowi. Jak pisze ojciec Aleksander Posacki: „Hipnoza może zatem otwierać na jakieś duchowe byty (inteligentne), które mogłyby przejąć kontrolę nad człowiekiem; wynika z tego, że hipnotyzer, nawet jeśli jest uczciwy i kompetentny (np. lekarz czy psycholog), nie może w czasie swojej interwencji obiektywnie zapewnić absolutnego bezpieczeństwa ani pacjentowi, ani samemu sobie”. Jednym z najsilniejszych świadectw, które wpłynęło na mój stosunek do hipnozy, była relacja pewnego hipnotyzera – ateisty. W trakcie jednego z rutynowych zabiegów hipnoterapii zetknął się z czymś, co zmieniło jego życie i światopogląd: twarz jego pacjenta po wprowadzeniu w trans zmieniła całkowicie swój wygląd. Jak pisał ten zapiekły materialista: w jednej sekundzie przeistoczyła się w gadzi pysk, naznaczony „50 milionami lat nienawiści”. Tego typu fenomeny znane są wielu egzorcystom. Dlatego też w przypadku hipnozy wątek spirytystyczny i okultystyczny jest nie do odrzucenia. Trans hipnotyczny jest jedną z odmian transu mediumicznego. Otwiera na nieznane, zatem również na rzeczywistość demoniczną. Znane są przypadki transów hipnotycznych zakończonych opętaniem pacjenta lub/oraz hipnotyzera. Zakazany owoc Hipnoza jest zjawiskiem niezwykłym. Mimo dwustu lat badań dalej nie wiemy, co jest jej bezpośrednią przyczyną, nie wiemy na czym polega, wiemy zaś, że kryją się za nią niezwykłe możliwości. I to pociąga wielu ludzi, by hipnozę wykorzystywać. W dobrej i złej wierze. Biorąc pod uwagę dzisiejszy stan wiedzy, hipnozy nie należy stosować ani popularyzować. Jej istota nie została bowiem wyjaśniona przez nauki empiryczne, a w świetle wiedzy duchowej, pozaempirycznej choć opartej na doświadczeniu, nie można określić hipnozy jako zjawiska bezpiecznego. Stanowisko Kościoła wobec hipnozy jest otwarte. Zostawia się nauce ocenę tych zjawisk, o ile zachowywane są kryteria naukowe oraz, o ile propagowanie hipnoterapii nie wiąże się z propagowaniem światopoglądów gnostyckich i okultystycznych.     http://www.donbosco.pl/archiwum-2009-10-1421
Zaloguj się, aby oddać głos
0
POD ROZWAGĘ. Ręce zwisały mi do nóg Robert Tekieli W pierwszym wcieleniu nie byłem jeszcze w pełni człowiekiem, raczej jego prehistoryczną wersją. Jako zdecydowanie nadrzewne stworzenie żyłem wysoko, wśród liści i gałęzi.  Piętnastoletniej Agnieszce nauczycielka rysunków wmawiała, że w poprzednich wcieleniach była i prowansalskim chłopem, i prostytutką w starożytnym Kairze. Agnieszka wyśmiała ją. Jednak reinkarnacyjne opowieści nauczycielki zafascynowały chłopaka z innej klasy. Michał zaczął ćwiczyć medytację transcendentalną i próbował regresingu. Potem wszedł we wschodnie sztuki walki i praktyki magiczne. Dopiero drastyczne dręczenia oraz nocne paraliże i towarzyszące mu wszędzie poczucie wrogiej obecności wewnątrz duszy doprowadziły Michała do egzorcyzmów i uwolnienia.  Wiara w reinkarnację jest jedną z naczelnych idei New Age. Przyjęcie związanego z tą wiarą systemu przekonań bardzo często jest pierwszym krokiem do praktyk inicjacyjnych, otwierających człowieka na świat demoniczny. Za błędem często bowiem ciągnie się grzech. Aborygen w samolocie Reinkarnacja głoszona w niektórych religiach jest eschatologiczną koncepcją wcielenia się duszy zmarłego człowieka w ciało nowo powstającego organizmu – ludzkiego, zwierzęcego czy roślinnego. Występuje w religiach indyjskich, w platonizmie, kabale, teozofii i w wierzeniach aborygenów australijskich czy New Age. Popularność reinkarnacji w społeczeństwach Zachodu ciągle rośnie. Wierzy w nią 32% Polaków i Irlandczyków, 27% Brytyjczyków oraz 22% Włochów. Mnożą się książki i filmy poświęcone „wspomnieniom z poprzednich wcieleń”.  „Ujrzałam siebie – niskiego, muskularnego mężczyznę o falistych włosach związanych w kitkę”. „Nagle stałam się czarnoskórym wojownikiem. Nie miałam na sobie nic poza spódniczką z trawy, ledwo przysłaniającą przyrodzenie”. „W pierwszym wcieleniu nie byłem jeszcze w pełni człowiekiem, raczej jego prehistoryczną wersją. Jako zdecydowanie nadrzewne stworzenie żyłem wysoko, wśród liści i gałęzi. Poruszałem się w zgiętej pozycji, ręce zwisały mi do nóg”. Poza byciem kanwą do takich barwnych „wspomnień” reinkarnacjonizm stał się ideologią jednej z odmian pseudoterapii: regresingu. Jej zwolennicy wierzą, że doświadczenia z przeszłego życia mogą wpłynąć na postawę i zachowanie człowieka. Według tych wierzeń osoba lękająca się ognia ma tak reagować dlatego, że spłonęła żywcem w Rzymie za czasów Nerona, a ktoś inny ma bać się latania samolotem, ponieważ w poprzednim życiu miał zginąć na pokładzie „Hindenburga”. Pierwsze: nie pomagaj! W połowie XIX wieku jeden z twórców francuskiego spirytyzmu Hypolyte Rivail, znany jako Allan Kardec, zaczął publikować teksty traktujące o wędrówce dusz, powołując się na wypowiedzi tajemniczych istot wcielających się w osoby wprowadzane przez niego w stan transu mesmerycznego. Jednak olbrzymią popularność reinkarnacjonizm zyskał dzięki działalności Heleny Bławatskiej i jej Towarzystwa Teozoficznego.  Kolejna fala popularności idei reinkarnacji wiąże się z New Age. Nurt ten w specyficzny sposób przeinterpretował pesymistyczne dotąd poglądy na wyrok losu wikłający człowieka w nieubłagane koło żywotów i śmierci. Klasyczny reinkarnacjonizm głosi bowiem, że człowiek może źle przeżyć swoje życie i odrodzić się w jeszcze gorszej sytuacji – zwierzęcia czy rośliny. New Age widzi tylko możliwość postępu i rozwoju duszy aż po wyzwolenie. Nieznane są przesłanki tego optymizmu. Obydwa spojrzenia łączy jednak to samo nastawienie: zbawić możemy się sami.  Jakie są konsekwencje przyjęcia światopoglądu reinkarnacyjnego? Jacques Verlinde opisuje rozmowę młodej Hinduski z najwyższej kasty z guru Maharesh Yogi. Dziewczyna przyszła do Mistrza z pytaniem czy może zostać pielęgniarką. Guru gwałtownie odradzał jej wybór tego zawodu, mogłaby bowiem skalać swoją karmę poprzez kontakt z siudrami, osobami z najniższej kasty „niedotykalnych”. Siudra, dosłownie znaczy „gnój”. Podobnie głosi New Age. Według tych wierzeń oprócz duchów indywidualnych istnieją też duchy zbiorowe miast, narodów, ras. Mają one własną karmę i szkodliwe wręcz jest pomaganie społecznościom biednym oraz narodom cierpiącym, gdyż oni muszą odpracować złą karmę, aby osiągnąć świętość. System poglądów związany z reinkarnacją eliminuje zatem z przestrzeni społecznej empatię, współczucie oraz bezinteresowną pomoc i zaangażowanie w losy osób cierpiących. Herezja samozbawienia System wierzeń wiążących się z ideami reinkarnacjonizmu jest bardzo rozbudowany. Zawiera poglądy czasami zadziwiające. New Age twierdzi na przykład, że Bóg wielokrotnie przyjmował ciało ludzkie, a spośród wszystkich jego postaci najdoskonalszy był Kryszna. Jezus ma według tych wierzeń być wcieleniem Wisznu i Siwy, a nawet Dionizosa czy Mitry... Starożytny reinkarnacjonizm tak łatwo wpasował się w myślenie New Age, ponieważ jest tylko jedną z koncepcji samozbawienia. Próby tworzenia syntezy myśli chrześcijańskiej i reinkarnacji występowały w pierwotnym Kościele jedynie na jego obrzeżach, w sektach i herezjach. Autorytet Słowa Objawionego kwestionuje w sposób absolutny domniemanie o „kołowrocie wcieleń”. Słowa Listu do Hebrajczyków nie pozostawiają cienia wątpliwości: „Postanowione ludziom umrzeć, a potem sąd”. Święty Justyn surowo skrytykował ideę kolejnych wcieleń jako teorię sprzeczną z elementarnym pojęciem kary oczyszczającej, która wymaga świadomości popełnionej winy. Słabość reinkarnacyjnego rozumowania Platona wykazał najprościej święty Ireneusz, zajmując się kluczową dla idei wielu wcieleń kwestią pamięci. Platon, nie przeprowadzając żadnego dowodu, twierdzi arbitralnie, że dusze przed wcieleniem piją napój zapomnienia: „Jeśli napój zapomnienia posiada zdolność wymazywania z pamięci wszystkich wspomnień, to skąd ty możesz wszystko wiedzieć, Platonie?”.  Nie ma żadnych powodów do twierdzeń okultystów sugerujących, że pierwotny Kościół wyznawał reinkarnacjonizm. Iluzja i złudzenie Współczesnym „dowodem” na prawdziwość reinkarnacjonizmu mają być z kolei „wspomnienia z poprzednich wcieleń” ludzi poddanych hipnozie. Okazało się jednak, że nie mają one żadnej wartości poznawczej. Są najczęściej sumą doświadczeń i lektur danej osoby. Widać to najpełniej w tak zwanym „syndromie fałszywych wspomnień”. W procesowy sposób zakwestionowano bowiem „wartość dowodową” hipnotycznych wynurzeń osób rzekomo molestowanych w dzieciństwie. Okazywało się bowiem, że wiele faktów przywoływanych przez „molestowanych” nie mogło po prostu mieć miejsca. Osoby zaskarżane mieszkały na przykład na innych kontynentach, dzieci nie miały możliwości przebywania w przywoływanych przez nie miejscowościach, budynki opisywane przez nie jeszcze wtedy nie istniały... Hipnoza zatem nie jest dowodem na realność reinkarnacyjnych wspomnień. Nie istnieją żadne inne dowody na rzecz prawdziwości reinkarnacji. Jest to idea całkowicie spekulatywna, choć dla niektórych może być rozwiązaniem ich dylematów. Wiara w ponowne narodziny może niektórym osobom wrażliwym, a pozbawionym łaski wiary, pomóc w poradzeniu sobie z trudami życia. Jednak druga i trzecia szansa są iluzją i złudzeniem... Trwa starcie New Age z myślą chrześcijańską. Idea reinkarnacji jest w niej podstawowym orężem. Jednak według wiary objawionej człowiek sam nie jest zdolny do tego, aby osiągnąć zbawienie. Nawet w wielu wcieleniach nie potrafiłby sam siebie oczyścić z win i stanąć twarzą w twarz z Bogiem. Dla chrześcijan autorytet Biblii zamyka kwestię. Zresztą, dla większości ludzi jedno wcielenie wydaje się zbyt trudną próbą...         http://www.donbosco.pl/archiwum-2009-11-1442
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Moda na hipnozę Hipnoza jest obecnie stosowana nie tylko przez różnej maści uzdrowicieli, ale i przez lekarzy, głównie psychiatrów, do leczenia lęków, nałogów oraz chorób somatycznych o podłożu psychicznym. W Stanach Zjednoczonych znane są przypadki, kiedy pracodawcy przed zatrudnieniem w firmie danej osoby prosili ją, aby poddała się seansowi hipnotycznemu. Badanie miało na celu kontrolę podświadomych motywacji i określenie przydatności na danym stanowisku pracy. Wciąż jednak nie wiadomo, czym naprawdę jest hipnoza. Istnieją poważne rozbieżności w ocenie tego specyficznego zjawiska. Najczęściej interpretuje się hipnozę jako sztucznie wywołany, podobny do czuwania i snu przejściowy stan zmienionej świadomości.   Ojciec współczesnej hipnozy   Hipnozę znano i wykorzystywano już w starożytności głównie w celu znieczulenia, ale także jako element wiedzy magicznej, która dostępna była tylko dla wtajemniczonych. Za ojca współczesnej hipnozy uważa się francuskiego lekarza Mesmera (1734-1815), masona, który zajmował się praktykami magicznymi, m.in. jasnowidzeniem i telepatią. Twierdził, że jego ręce emanują magnetyczną mocą, przez co może wpływać na myśli i postępowanie pacjentów. Dlatego przy "leczeniu" chorych posługiwał się magnesami. Moc tę Mesmer nazwał zwierzęcym magnetyzmem. Potem nazywano ją mesmeryzmem, a w końcu przyjęła nazwę hipnozy, od Hipnosa, greckiego bożka snu.   Mesmer praktykował magnetyzm, urządzając wielogodzinne seanse "lecznicze", które odbywały się według rytuału inspirowanego obrzędami magicznymi i pogańskimi. Efektem tych spotkań były stany transowe i napady drgawek wśród jego pacjentów, co nasuwa nam skojarzenia z objawami spirytystycznego opętania. Szarlatan ten dorobił się znacznego majątku, gdyż jego pacjenci zazwyczaj pochodzili z wyższych sfer. Jednak metoda nie znalazła uznania wśród francuskich uczonych. Specjalnie powołana do zbadania "magnetyzmu zwierzęcego" Królewska Komisja Lekarska jeszcze przed Rewolucją Francuską odrzuciła i potępiła doktrynę Mesmera oraz zakazała stosowania jej w leczeniu. Niemniej współczesna psychoterapia zrehablilitowała Mesmera i jego metody, zaliczając go do prekursorów nowoczesnej hipnozy.   Hipnoza i magia   Hipnozą od niepamiętnych czasów posługiwali się magowie, kapłani i znachorzy. Wiele świadectw historycznych potwierdza stosowanie hipnozy w świątyniach starożytnej Grecji, Persji, Egiptu i na Dalekim Wschodzie. Istnieje zasadnicze podobieństwo buddyjskiej medytacji, jogi oraz hipnozy. Efekty hipnotyczne kapłani buddyjscy stosowali już w II w. p.n.e. za pomocą np. skupiania wzroku na jednym punkcie. Magowie Perscy i Egipscy używali w takim celu talerzy o specjalnych znakach. Długotrwałe wpatrywanie się w te symbole wprowadzało w stan hipnotyczny.   Od końca XVIII wieku rozpoczęła się krytyka hipnozy, ujawniono niebezpieczeństwo wykorzystania seksualnego osób poddanych tej praktyce. Hipnozę krytykowali sami okultyści. Dotknięta paraliżem Mary Baker, założycielka sekty Christian Science, została "wyleczona" przez jednego z wyznawców Mesmera, a następnie sama zajęła się praktykowaniem hipnozy. Ostatecznie jednak ogłosiła, że ten rodzaj terapii nosi piętno spirytyzmu i uznała ją za praktykę diabelską. Również Helena Bławatska, teozofka, spirytystka i prekursorka New Age, uznała praktykowany już na uniwersytetach hipnotyzm za "zwyczajne czarownictwo". Jeden z bardziej znanych w XX wieku uzdrawiaczy i jasnowidzów Edgar Cayce stawiał diagnozy i uzdrawiał podczas seansu hipnotycznego. Przez wiele lat sądził, że ta moc pochodzi od Boga. W końcu domyślił się, że jest narzędziem w rękach diabła. Jednak nie był już w stanie wyplątać się z pajęczyny, w jaką uwikłał się poprzez liczne transe hipnotyczne. Brnąc dalej w coraz to bardziej dziwaczne interpretacje Biblii, które były owocem hipnotycznych transów, otrzymywał zaskakujące wizje, np. o wędrówce Jezusa na Daleki Wschód, o zajmowaniu się magią przez Pana Jezusa oraz o rzekomej prawdziwości reinkarnacji.   Technika lecznicza czy szarlataneria?   W stan płytkiego transu hipnotycznego udaje się wprowadzić około 80% ludzi. Hipnoterapeuta rozpoczyna seans, prosząc pacjenta, aby liczył wstecz od jakiejś liczby ze wzrokiem utkwionym w jednym punkcie. Efektem tego jest koncentracja umysłu pacjenta, odprężenie oraz podatność na sugestie. Wtedy hipnotyzer próbuje uzyskać informacje o wewnętrznych prolemach pacjenta, często wprowadzając go w stan regresji, tj. cofnięcia się w dzieciństwo, w łono matki, a nawet w "poprzednie wcielenia". Jednak wbrew powszechnemu mniemaniu hipnoza wcale nie musi poprawiać wspomnień przeszłych wydarzeń, lecz często je osłabia lub zniekształca. Badania dowiodły, że w czasie hipnozy ludzie potrafią kłamać i fantazjować. Doświadczenia poprzednich wcieleń mogą być formą nie tylko zmyślenia, ale i opętania. Znajomość prawdziwych faktów z życia ludzi, którymi się rzekomo było w poprzednich wcielaniach, dowodzi ingerencji diabelskich w czasie hipnozy. Pacjent mimowolnie staje się medium. Konsekwencje mogą być zatem bardzo groźne.   O. Verlinde, znany autorytet w sprawach okultystycznych, zwraca także uwagę na niebezpieczny stan uzależnienia, jaki tworzy się między hipnotyzerem a osobą hipnotyzowaną. Powrót do stanu normalnego wcale nie musi oznaczać, że zostały zerwane wszelkie więzi łączące pacjenta z hipnotyzerem. Nakazy wydane w czasie hipnozy mogą mieć silny wpływ na późniejsze decyzje człowieka. Jak mówi o. Verlinde, możesz wykonać nawet najgłupszy czyn, który został nakazany przez hipnotyzera. Nastąpiło bowiem zniewolenie, ograniczenie wolności danej osoby.   Poza tym, działając w najlepszej wierze, najbardziej etyczny hipnotyzer nie wie, czego potrzebuje jego pacjent i jak daleko można ingerować w jego umysł. Niewłaściwa sugestia może spowodować niepokoje, bezsenność i wiele innych problemów. Wielu hipnoterapeutów i lekarzy wie jedynie, jak wywołać i wykorzystać hipnozę. Natomiast nie mogą przewidzieć, co może się wydarzyć w psychice i umyśle pacjenta. Także i pacjent nie wie, komu powierza swoją psychikę.   Occultus znaczy ukryty   Niebezpieczeństwo stosowania hipnozy wiąże się głównie z tym, że nie wiadomo, czym w istocie jest to zjawisko. Brak jest rzetelnych danych opisujących konsekwencje fizyczne i duchowe stosowania takich praktyk. Stanowisko Kościoła katolickiego wobec hipnozy jest otwarte, o ile w badaniu tego zjawiska uwzględnia się kryteria naukowe. Tymczasem autorytety medyczne biją na alarm donosząc, że terapia ta opiera się na czynnikach w znacznej mierze nieznanych. Doktor Isadore Rosenfeld w swej książce o alternatywnych metodach leczenia zauważa, że jak dotąd nikt nie wie, jak działa hipnoza. Pomimo że zahipnotyzowani sprawiają wrażenie uśpionych, badania mózgu przy pomocy elektroencefalografu wykazują obecność innych fal niż w czasie snu czy głębokiej medytacji. Nieprzypadkowo też Ernst Hilgard w rezultacie swoich 25-letnich badań opisanych w Psychology Today stwierdził, że ludzie szczególnie podatni na hipnozę są zaangażowani w parapsychologię. Odmienne stany świadomości mają korzenie w okultyzmie i są praktykowane od wieków przez zwolenników spirytyzmu. Stany hipnotyczne w przeszłości obdarzano mianem rzucania czarów bądź zaklinania. Trans hipnotyczny otwiera drogę na doświadczenia okultystyczne, a nawet na opętania demoniczne. Pismo Święte mówi jednoznacznie o praktykach spirytystycznych: Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni (Pwt 18,10-12).   Agnieszka Woś http://egzorcyzmy.katolik.pl/moda-na-hipnoze/
Zaloguj się, aby oddać głos
0
POD ROZWAGĘ. Byłam u wróżki Robert Tekieli Przypadkiem przeczytałam artykuł ks. Marcina Kozyry „Świat duchów” (Don BOSCO 7/2008), a w nim, że jednym z objawów opętania jest zniewolenie, dręczenie – stany depresyjne, lękowe, przygnębienie. Korzystałam z usług wróżki, choć traktowałam to raczej jako zabawę – czy to możliwe, że mogą być aż tak poważne konsekwencje? Edyta Uporządkujmy pojęcia. Efektem korzystania z usług wróżki może być zniewolenie duchowe. Zniewolenia duchowe, mówiąc skrótowo, to opętania i zdemonizowania. Opętanie jest najwyższą formą zniewolenia. Występuje bardzo rzadko. By zostać opętanym, trzeba w sposób świadomy zwrócić się do złego ducha. Zniewolenia duchowe nie będące opętaniem, czyli obsesje, dręczenia, opresje, mogą być konsekwencją nieświadomego wejścia w praktyki inicjacyjne. Wróżbiarstwo jest taką praktyką. Nawet traktowane zabawowo. Zresztą pani Edyta pisze: r a c z e j zabawowo.  Stany depresyjne, lękowe, przygnębienie, szczególnie gdy depresja nie daje się leczyć farmakologicznie, a przygnębienie jest nieadekwatne do wywołujących go sytuacji, są wskaźnikami, którymi w rozeznawaniu kierują się osoby przygotowujące do modlitwy o uwolnienie czy do egzorcyzmu. Tego typu objawy są bardzo częstą konsekwencją kontaktu z okultyzmem. Innymi charakterystycznymi objawami są: niechęć do modlitwy i praktyk religijnych, statystycznie nieprawdopodobna ilość negatywnych zdarzeń w życiu danej osoby, tak zwany pech, problemy w relacjach. Znane są świadectwa osób, których małżeństwa rozpadły się po tym, gdy w ich życiu pojawiły się wróżby, tarot, numerologia, bioenergoterapia czy ekstremalna muzyka metalowa z przesłaniem satanistycznym.  Wróżbiarstwo jest praktyką, przed którą tradycja objawiona przestrzega od tysięcy lat. Stary Testament jest pełen zakazów wróżenia wypowiadanych słowami o wysokim ładunku emocjonalnym. Różnego rodzaju wróżbici twierdzą, że na podstawie układu planet na widnokręgu w dniu urodzin człowieka, kształtu linii papilarnych dłoni, wylosowanych przez klienta kart są w stanie przewidzieć przyszłość. Jednak świadectwa nawróconych wróżbiarzy pokazują wyraźnie, że po jakimś czasie do wróżenia nie były im potrzebne jakiekolwiek materialne „podpowiedzi” takie jak karty, kosmogramy czy linie papilarne. Przepowiednia pojawiała się w ich umyśle samoistnie. Wróżbici, którzy mają „osiągnięcia” w tym „rzemiośle”, są bowiem jedynie rodzajem medium demona, który przepowiada człowiekowi „przyszłość”. Dużo celniej niż jakikolwiek człowiek, ponieważ, mimo iż jest ona przed nim zakryta, jest o wiele inteligentniejszy od ludzi i dysponuje ogromną ilością nieznanych ludziom informacji. W praktyce modlitwy o uwolnienie, którą można objąć osoby zdemonizowane, pierwszym etapem jest uświadomienie sobie sytuacji. Intelektualne zaakceptowanie prawdy o inicjacyjnym, otwierającym na działanie złego ducha charakterze praktyk okultystycznych, w tym wróżbiarstwa. W chwili, w której osoba jest w stanie w pełnej wolności przyjąć fakt nieświadomego otwarcia się na działanie demoniczne, zachęcana jest do spowiedzi i może prosić Kościół o modlitwę uwolnienia. W trakcie modlitwy osoba zdemonizowana wyrzeka się niechcianych relacji ze złym duchem, wszelkich praktyk i zaangażowań, a kapłan i wspólnota modli się o odcięcie więzi duchowych. Wielką radością osób posługujących przy modlitwie o uwolnienie jest obserwowanie, jak czasami jedna modlitwa całkowicie zmienia życie człowieka. A dzieje się tak, gdy jego decyzja woli jest szczera i głęboka. Gdy wyrzeka się relacji ze złem całym swym sercem.  Ludzie wcześniej nieświadomi, że kilkuletnie czasami stany depresyjne, które niszczyły ich życie osobiste, zawodowe i rodzinne, związane są z uczestnictwem w bagatelizowanych często seansach bioenergoterapeutycznych czy wróżbiarskich, gdy akceptują ten związek przyczynowo-skutkowy i całym sercem proszą Boga, by uwolnił ich od konsekwencji tych uwikłań, doświadczają wolności. Zdarza się, że po modlitwie w inny sposób chodzą, inaczej trzymają ramiona, a ich twarze wyrażają radość i wewnętrzny pokój. Co więcej, pozytywną zmianę dostrzega wiele osób z ich środowiska. Cóż, Jezus Chrystus nie rzucał słów na wiatr.     http://www.donbosco.pl/archiwum-2010-04-1567
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Wysłuchajcie konferencji ks Bogusława Jaworowskiego,również na ten temat.Jako zwiastun wysłuchajcie fragmentu od 22.30 minuty.x. Bogusław Jaworowski, MSF - Okultyzm cz. 2       https://www.youtube.com/watch?v=llpRhtbYQIk
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jarmark cudów 3 - Tarot     Bohaterami programu są zwykli ludzie. Dzieli ich prawie wszystko, łączy jedno - przeszli przez piekło na ziemi. Na skraj życiowej przepaści trafili kierując się dobrymi intencjami. Chcieli pomagać innym i sami się doskonalić – zaangażowali się w bioenergoterapię, radiestezję, przewidywanie przyszłości, pozytywne myślenie, doskonalenie umysłu. Na początku wszystko szło świetnie: wahadełko odnajdywało chore organy, medytacje dodawały energii, spełniały się wróżby z kart… Jednak po jakimś czasie pojawiły się nocne lęki, tajemnicze stany depresyjne, myśli samobójcze, nieuzasadniona agresja i wreszcie poczucie czyjejś nieustannej i wrogiej obecności. Program opisuje nieznane dotąd, bardzo groźne i rozwijające się zjawisko społeczne. Okazuje się bowiem, że za chwytliwymi hasłami o uzdrawianiu, samorealizacji, doskonaleniu umysłu kryją się manipulacja i duchowe zniewolenie. Zdaniem niektórych specjalistów z toksycznymi duchowościami zetknęło się już 3-5 milionów Polaków. Ciekawa formuła, w ciągu 20 minut odcinka: sonda uliczna, historie ludzkie w rozmowach, wypowiedzi ekspertów – lekarzy, psychologów, naukowców, egzorcystów (m.in. ks. A. Grefkowicz, o. Aleksander Posacki SJ) itp. Tematyka: New Age i zagrożenia jakie ze sobą niesie. Każdy odcinek to odrębny temat: Bioenergoterapia, Okultyzm, Szkoła i magia, Doskonalenie Umysłu, Radiestezja, Spirytyzm, Karty Tarota. Razem z programem rusza portal www.newage.info.pl, na którym znaleźć będzie można więcej informacji na temat współczesnych zagrożeń duchowych oraz uzyskać pomoc duchową w tej dziedzinie. Na portalu działać będzie także „krucjata modlitewna” – za media, za ewangelizację w mediach, a także za osoby zagrożone przez okultyzm, sekty, toksyczne praktyki New Age. Program prowadzą: Robert Tekieli i Iwona Schymalla       http://gloria.tv/media/Q1TPh6Y15Tm
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Chrońcie też swoje dzieci przed Pokemonami, bo to wynalazek diabła.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: