"Jeżeli coś stanie się mojej rodzinie, to w takim samym stopniu odczuje to pan i dwóch autorów artykułu - tak cztery lata temu Michał Sołowow groził szefowi działu gospodarczego "Gazety" przez telefon. Zdenerwowało go, że dziennikarze opisali transakcję, w której ktoś skupił za 300 mln zł atrakcyjnie oprocentowane obligacje skarbowe przeznaczone tylko dla osób fizycznych i odsprzedał je funduszowi emerytalnemu Nationale-Nederlanden PTE, inkasując w ciągu kilku dni milionowe zyski. Wszystkie ślady prowadziły wtedy do Sołowowa. To jego ludzie odwiedzali instytucje finansowe, oferując im zakup dużego pakietu obligacji. O tym, że Sołowow jest bezpośredni i pewny siebie, potrafi być nieprzyjemny i często korzysta ze słownika brzydkich wyrazów, przekonało się już wielu dziennikarzy, polityków, a nawet prezesów spółek giełdowych."
Zaloguj się, aby oddać głos
0