Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

puławska straż pożarna boi się chodzenia po drabinie

Utworzony przez Anna, 2 listopada 2010 o 18:09
Wczoraj, 1 listopada odwiedzając groby bliskich usłyszałam przeraźliwe miauczenie ale kota nigdzie nie widziałam i wróciłam do domu. Po kilku godzinach znowu wybrałam się na cmentarz(lubię jak po zmroku jest pięknie oświetlony) i znowu słyszałam miauczenie. Zaczęłam się rozglądać i na drzewie, na wysokości mniej więcej 7-8 metrów ujrzałam kociaka. Biedactwo nie umiało zejść. Na drzewo nie dało się wspiąć, bo gałęzie dolne do wysokości 2-3 metrów były wycięte. Jakiś chłopak zadzwonił na straż pożarną w Puławach. Dyżurny powiedział, że nocą do kota nie przyjadą, ale przyjął zgłoszenie i stwierdził, że zjawią się rano. Żal mi było kota, że spędzi jeszcze całą noc na gałęzi wystraszony i głodny, ale pomyślałam, byle do rana. Dzisiaj po godz. 16.00 poszłam na cmentarz i nie uwierzycie... Kot nadal miauczał na tym drzewie. Chłopak zadzwonił po straż, a tam, pan mu odpowiedział, że oni nie będą się zajmować kotem, bo on ucieka jeszcze wyżej i to nie jest ich sprawa. Jak to pan dyżurny określił- nie będą narażać życia dla kota. I tak się zastanawiam, czy wejście na drabinę to jest tak wielkie narażenie życia??? Myślałam, że strażacy są oswojeni z drabiną ale widzę, że oni się jej boją. To jak oni chcą ratować ludzi? Nie wymagam od nich, żeby włazili na drabinę, mogliby po prostu przyjechać i ja bym na nią weszła i uratowała tego kociaka, skoro dla nich to zbyt wielkie ryzyko. Tylko od czego mamy straż w tym kraju??? A kociak nadal siedzi na drzewie, głodny, wystraszony...
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Anna napisał:
Wczoraj, 1 listopada odwiedzając groby bliskich usłyszałam przeraźliwe miauczenie ale kota nigdzie nie widziałam i wróciłam do domu. Po kilku godzinach znowu wybrałam się na cmentarz(lubię jak po zmroku jest pięknie oświetlony) i znowu słyszałam miauczenie. Zaczęłam się rozglądać i na drzewie, na wysokości mniej więcej 7-8 metrów ujrzałam kociaka. Biedactwo nie umiało zejść. Na drzewo nie dało się wspiąć, bo gałęzie dolne do wysokości 2-3 metrów były wycięte. Jakiś chłopak zadzwonił na straż pożarną w Puławach. Dyżurny powiedział, że nocą do kota nie przyjadą, ale przyjął zgłoszenie i stwierdził, że zjawią się rano. Żal mi było kota, że spędzi jeszcze całą noc na gałęzi wystraszony i głodny, ale pomyślałam, byle do rana. Dzisiaj po godz. 16.00 poszłam na cmentarz i nie uwierzycie... Kot nadal miauczał na tym drzewie. Chłopak zadzwonił po straż, a tam, pan mu odpowiedział, że oni nie będą się zajmować kotem, bo on ucieka jeszcze wyżej i to nie jest ich sprawa. Jak to pan dyżurny określił- nie będą narażać życia dla kota. I tak się zastanawiam, czy wejście na drabinę to jest tak wielkie narażenie życia??? Myślałam, że strażacy są oswojeni z drabiną ale widzę, że oni się jej boją. To jak oni chcą ratować ludzi? Nie wymagam od nich, żeby włazili na drabinę, mogliby po prostu przyjechać i ja bym na nią weszła i uratowała tego kociaka, skoro dla nich to zbyt wielkie ryzyko. Tylko od czego mamy straż w tym kraju??? A kociak nadal siedzi na drzewie, głodny, wystraszony...
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Po pierwsze kot jest zwierzęciem powszechnie uznanym za wolno żyjącym. Po drugie z doświadczenia wiem że kot zejdzie z drzewa sam, bo to jest w jego naturze. Od kiedy koty mają lęk wysokości, ludzie zastanówcie się! Po trzecie podjęcie interwencji w sprawie kota wyniesie około 200zł + koszt paliwa w zależności od odległości. A zazwyczaj jest tak że kot na widok drabiny ucieka. Więc jeśli pani szkoda kota to niech wynajmie sobie pani hycla albo firmę od ochrony zwierząt która złapie pani kota i wtedy weźmie go sobie pani do domku i wsadzi pod pierzynę! Pozdrawiam
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Czy już nic bardziej absorbującego uwagę na tym cmentarzu nie było? To nie mogła być Anna, a raczej Aneczka-chociaż dzieci dzisiaj są bardzo mądre. Wiedzą, że kot spada na cztery łapy. Rozumku... Anno,rozumku...
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: