Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Wałęsa woli zdjęcie z Pawlentym?

Utworzony przez Badyl, 30 maja 2011 o 12:53
Cwaniura ten Lechu, nie ma co. Ze wszystkich, co przyszli w Warszawie na spotkanie z Obamą, tylko Lechowi zdjęcie z nim nie było do niczego potrzebne. A odwrotnie - jak najbardziej. Dobrze żeście to jasno napisali.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nie chcial i nie musial.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
http://www.youtube.com/watch?v=5i66q1f3M3w&feature=relmfu Polnus prezydentem USA? A dlaczego nie?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Aż nie mogę wytrzymać ze śmiechu jak to czytam . Robicie z Walęsy stratega politycznego a prawda jest taka, że nie przyszedł bo chciał rozmawiać z Obama sam na sam , a zgodnie z harmonogramem spotkania musiałby stać w kolejce do Obamy i to przy końcu. Swoja droga po co mu spotkanie z Barakiem sam na sam jak i tak nie zna angielskiego ???Po drugie nie chciał tez spotkac sie z Kaczyńskim. Lechu to nie żaden cwaniak tylko obrażalski i zadufany w sobie elektryk.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
RAFAŁ napisał:
Aż nie mogę wytrzymać ze śmiechu jak to czytam . Robicie z Walęsy stratega politycznego a prawda jest taka, że nie przyszedł bo chciał rozmawiać z Obama sam na sam , a zgodnie z harmonogramem spotkania musiałby stać w kolejce do Obamy i to przy końcu. Swoja droga po co mu spotkanie z Barakiem sam na sam jak i tak nie zna angielskiego ???Po drugie nie chciał tez spotkac sie z Kaczyńskim. Lechu to nie żaden cwaniak tylko obrażalski i zadufany w sobie elektryk.
Nie jest Lechu takim wiesniakiem, jak sugerujesz. W USA jest pare razy w roku z wykladami i naprawde wie co tam jest grane. Takze w polityce i temacie wyborow. A tak przy okazji, on mial zagwarantowane takze oddzielne spotkanie z Obama. Moze woli isc na ryby z Tymkiem Pawlentym.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Ciekawy tekst waszego korespondenta sprzed niemal 4 lat, gdzie jest o Palwentym: Minneapolis: Widok z mostu Czwartek, 16 Sierpnia 2007 W 1896 roku z wielką pompą otwarto Rock Island Government Bridge, 600-metrowy most przerzucony przez rzekę Mississippi przez 35-letniego inżyniera Rudolfa Modrzejewskiego, występującego w Ameryce jako Ralph Modjeski, a dziś pamiętanego tu znacznie lepiej niż jego piękna matka-aktorka, za którą uganiał się po USA Henryk Sienkiewicz. Pierwszy z mostów, jaki Polak podarował Ameryce stoi, ma się dobrze i zachwyca konstrukcją. Postawiony przez tę samą rzekę w Minneapolis w 1967 roku dwukrotnie krótszy (!) most na drodze międzystanowej I-35 właśnie się zawalił. Skojarzenie to udostępniam bez cienia satysfakcji, choć gwoli prawdzie dodaję, że Modjeski w 1904 roku uruchomił przez Mississippi jeszcze jeden most w Thebes, który też ma się dobrze. Jakby uciął nożem... – mówi ks. Waldemar Matysiak, chrystusowiec z parafii Świętego Krzyża w Minneapolis. Tak określali to, co się stało świadkowie i uczestnicy katastrofy. Jednym z nich omal nie był parafianin James Butel, który jechał mostem kwadrans przed zawaleniem. Być może ten kwadrans go ocalił... Z kolei 20 metrów ocaliło znanego trenera NBA, prowadzącego Detroit Pistons Flipa Saundersa. Jechał właśnie z córką, kiedy most runął w takiej właśnie odległości za ich autem. "To było jak huk bomby lotniczej. Wyskoczyłem z samochodu. Zobaczyłem, że w autobusie krzyczą przerażone dzieci. Wyciągnąłem komórkę i wybrałem: 911". Było krótko po 18, w środę 1 sierpnia br. sunął mostem w Minneapolis sznur samochodów. Pas ruchu w przeciwną stronę był w naprawie. Ks. Matusiak: "To są w zasadzie dwa osobne mosty obsługujące drogę I-35, główną arterię miasta wiodącą do potężnego portu lotniczego i największego na świecie centrum handlowego Mall of America. Przejeżdża tędy dziennie 140 tysięcy pojazdów..." Polski duchowny uważa za cud, że do wody runęło "tylko" 70 pojazdów, a liczba ofiar śmiertelnych nie przekroczyła dziesięciu. Drugi cud Krzyża W Minneapolis żywym dowodem cudu jest 26-letni Meksykanin o nazwisku – nomen omen – Marcelo Cruz, czyli Krzyż. Siedem lat temu, gdy mieszkał w Północnej Karolinie, znalazł się w złym czasie w złym miejscu. Na ulicy wybuchła strzelanina gangsterów z policjantami. Cruz dostał kilka kul i padł na ziemię we krwi i bez czucia. Policjanci zapakowali go w plastykowy worek na zwłoki. W drodze do kostnicy odzyskał przytomność i to go ocaliło. Przeszedł kilka operacji, ma sparaliżowaną część ciała, porusza się na wózku inwalidzkim. Nowe życie odnalazł w Minneapolis. Może się nawet poruszać po mieście specjalnie przystosowanym vanem. Tak też było w środę. "Jechałem mostem. Kiedy nagle się zapadł, pomyślałem, że to trzęsienie ziemi. Widziałem, jak jadące przede mną auta spadają do rzeki. Jedno po drugim. Jeden, dwa, trzy... siedem... dwanście... Myślałem, że nie ma już dla mnie ratunku" – wspomina. Cruz zaczął się modlić. Twierdzi, że był spokojny i gotowy na śmierć. Postanowił jednak walczyć do końca. Używając hamulców, zaczął tak manewrować zsuwającym się pojazdem, że ten skręcił w bok i oparł o betonową balustradę rozdzielającą pasy ruchu. Dosłownie piętnaście metrów przed "przepaścią" w nurty Mississippi. Walce o życie syna kibicowała, pozostająca w telefonicznym z nim połączenia, matka. Kobieta modliła się głośno do Matki Boskiej z Guadelupe. Ameryka mówi, że Cruz drugi raz przeżył dotyk śmierci. Jego drugi cud. Pawlenty i Rybak Tak nazywają się gubernator stanu Minnesota i burmistrz Minneapolis. Poza polskim pochodzeniem zdaje się ich łączyć niewiele. Tim Pawlenty to republikanin, protegowany Dicka Cheney i zwolennik wojny irackiej. Z kolei Raymond Thomas Rybak to liberalny demokrata, ostry krytyk polityki Busha i przeciwnik "awantury irackiej". Oczywiście katastrofa mostu natychmiast zmobilizowała obu do akcji pomocy. W rejon tragedii skierowane zostały wszelkie siły. Policja, służby ratownicze i medyczne, ciężki sprzęt oraz – odgrywający kluczową rolę – nurkowie. Kiedy powstaje ten tekst, doliczono się siedmiu ofiar śmiertelnych i 79 rannych, ale 32 osoby uznane zostały za zaginione. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich zwłoki mogą znajdować się w nurtach rzeki. Widoczność w niej nie przekracza pół metra, dlatego nurkowie szukają niemal po omacku. Burmistrz Rybak skierował do ludności miasta odezwę solidaryzującą się z nią w tragedii, nawołującą do ofiarności oraz zapowiadającą wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Gubernator Pawlenty dość pośpiesznie wypowiedział się na temat "specyficznej konstrukcji" mostu oraz tego, że kontrole nie wykazywały żadnych zagrożeń. Szybko załatwił doraźną 5-milionową pomoc z Waszyngtonu. Jednak po bliższym prześledzeniu sprawy, okazuje się, że most posiadał wady konstrukcyjne i wcale nie był wzorem bezpieczeństwa. Mało tego, był przewidziany do remontu, ale administracja stanowa skreśliła go z listy priorytetów wstawiając w to miejsce... stadion sportowy. Wielkim propagatorem stadionu był ponoć Tim Pawlenty. Być może jedynie zbiegiem okoliczności działo się to wszystko w okolicach kampanii wyborczej, w której startował na gubernatora. Gdyby wygrał wariant z popularnej piosenki-zabawy polskich przedszkolaków "Budujemy mosty dla pana starosty" (a nie stadion), nie byłoby dziś całej tej tragedii i tylu łez... Modlitwa Busha W ogniu krytki znalazła się administracja Busha. Okazuje się bowiem, że 75.422 spośród 597.562 mostów, jakie są w USA (12,6%) stwarza zagrożenie strukturalne, a na ich naprawę potrzeba… 188 mld dolarów. Demokraci przypominają, że na prowadzenie niepotrzebnej wojny w Iraku wydano już ponad 460 miliardów. Powagę tej prawdy szybko pojął George Bush, pozostający w ogniu krytyki za wojnę iracką, który dzięki niej posiada obecnie poparcie... 26 procent swoich rodaków. Już w piątek posłał do Minneapolis swoją małżonkę, a sam się tam wybrał dzień później. Zapowiedział, że most musi być szybko odbudowany i że 250 mln na to się znajdzie. Oczywiście poinformował, że modli się za wszystkich poszkodowanych. Czy to jednak wystarczy? Polska solidarność Według nie do końca zweryfikowanych informacji, wśród tych poszkodowanych mogła się znaleźć rodzina Shimshocków z odległego o pięć kilometrów od Minneapolis miasteczka Columbia Heights. Przyjaźni się ono z podwarszawskimi Łomiankami. Dlaczego? Bo 18 września 1944 roku Niemcy zestrzelili tu amerykański B-17 lecący z pomocą dla Powstania Warszawskiego, a członkiem jego załogi był… sierżant Walter Shimshock z Columbia Heights. Tak naprawdę… Władek Szymczak. Bohaterskim Amerykanom postawiono pomnik. Od kiedy, w 1987 roku, wieniec złożył pod nim George Bush senior, bywają tam kolejni oficjele. Rok temu gubernator Tim Pawlenty z malżonką. Na wieść o katastrofie burmistrz Łomianek Wiesław Pszczółkowski miał dzwonić do burmistrza Gary’ego Petersona, żeby przekazać wyrazy solidarności w związku z tragedią. Niezależnie czy i ilu mieszkańców zaprzyjaźnionego Columbia Heightes ucierpiało. Modjeski patrzy z nieba Mosty były dotąd przedmiotem ogólnonarodowej dumy amerykańskiej i bardzo istotnym elementem tutejszego systemu komunikacyjnego. Niektóre z nich, jak choćby kalifornijski Golden Gate Bridge czy nowojorskie Brooklyn Bridge i Verrazano Bridge są wręcz ikonami kulturowymi. Na liście najbardziej finezyjnych konstrukcji mostowych znajdują się projekty wspomnianego na początku Ralpha Modjeskiego. Ciekawe jakie ma refleksje patrząc na to z nieba? Puenta jest banalna. Mosty – zdecydowanie – powinny Amerykanów zachwycać, a nie... zabijać. Administracja, która tego nie rozumie zapewne obudzi się z ręką w nocniku. Wyborczym. Patryk Małecki, Minneapolis
Zaloguj się, aby oddać głos
0
RAFAŁ napisał:
Aż nie mogę wytrzymać ze śmiechu jak to czytam . Robicie z Walęsy stratega politycznego a prawda jest taka, że nie przyszedł bo chciał rozmawiać z Obama sam na sam , a zgodnie z harmonogramem spotkania musiałby stać w kolejce do Obamy i to przy końcu. Swoja droga po co mu spotkanie z Barakiem sam na sam jak i tak nie zna angielskiego ???Po drugie nie chciał tez spotkac sie z Kaczyńskim. Lechu to nie żaden cwaniak tylko obrażalski i zadufany w sobie elektryk.
PO prostu nie byl w stanie BOLEK zaplacic 10,000 baksow za wizyte z BANANEM i tyle.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
KOLKA napisał:
PO prostu nie byl w stanie BOLEK zaplacic 10,000 baksow za wizyte z BANANEM i tyle.
Masz racje - to nie sa tanie rzeczy,a BOLEK to cienki BOLEK.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
SZACUN LECHU!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kibic Motoru napisał:
SZACUN LECHU!
LECHU -POZNAN, czy lechu BOLEK ??????
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kibic Motoru napisał:
SZACUN LECHU!
Ile BOLEK placi za wpisy ?????
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Walesa jest w porzo...
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: