Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik
jak zwykle...starzy ludzi pchaja się pod kosę śmierci. SPieszyła sie do koscioła czy po bułki?? bezmyślnoścludzk anie zna granic, a pzrewazają w tym ludzi starsi i dzieciaki oraz matki Z WÓZKIEM!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Naucz sie pisac.........gosciu.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Mówiłem, że trzeba zlikwidować komunikację miejską. To zagrożenie dla ludzkości i przyczyna korków w Lublinie.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
W tym miejscu tak zakręcają wszyscy.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
DO Guest (6 października 2015 o godzinie 15:24) TY TEŻ BĘDIESZ STARY HAHAAAAAAAAAAAA////////.................
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Parę minut później widziałem, jak - naprzeciwko budynku Poczty, przy przystanku autobusowym - przez jezdnię przechodziła powolutku starsza pani pchając przed sobą wózek, taki mały, na trzech kółkach - coś w rodzaju wózka inwalidzkiego pomagającego utrzymać postawę wyprostowaną i równowagę podczas chodzenia. Do pasów wyznaczonego przejścia na wysokości Placu Józefa Czechowicza miała może z 30-50 metrów... ale ją rozumiem. Pchać wózeczek na małych kółeczkach po tym placowym bruku - to sztuka i wysiłek dla starszego człowieka. Uświadomiłem to sobie dopiero rozważywszy przez chwilę sytuację, bo ja, pomimo 60+ problemów z tym brukiem nie mam, ale chodzić tamtędy nie lubię. Te słowa kieruję do młodych, silnych, sprawnych - jeszcze. Jeszcze przez parędziesiąt lat. Potem - was też to czeka... taki wózeczek - i oby tylko to. Wiem, sam fakt przechodzenia przez jezdnię na pasach nie uchroni przed potrąceniem przez samochód, jeżeli się nie uważa na to, co dzieje się na jezdni. I nie zawsze będzie takie potrącenie zawinione przez kierowcę. Wracałem stamtąd do domu autobusem, było gdzieś paręnaście minut po 15, więc wiadomo, na jezdniach ścisk. Zjazd od Pl. Litewskiego do skrzyżowania z Tysiąclecia trwał około 9 minut. 500 metrów samochodem "z górki" w 9 minut. No, no... Przy skrzyżowaniu kierowca autobusu wjechał w Tysiąclecia, w prawo - już na czerwonym... z premedytacją. Nie mam pretensji do niego, nie mam tego mu za złe. Zmiana świateł tam trwała tyle, że ledwo dwa samochody zdążyły przed nim pojechać, w prawo, w Tysiąclecia - autobus i osobowy - i już czerwone. Widziałem, zawahał się, zdjął nogę z gazu, jakby chciał hamować - ale jednak zmienił zamiar, poddusił i pojechał... bo "gadaczka" w autobusie już głosiła, że podjeżdżamy do przystanku "PKS któryś tam", zatem był już sporo opóźniony. Oczywiście, odstaliśmy jeszcze swoje na światłach przed krzyżówką z Wodopojną, tę z kolei pokonał wjeżdżając na żółtym - naprawdę ostro ruszając. Nawet zdziwiłem się, że pełne pasażerów Sancity może mieć aż takie przyspieszenie ze startu... Tu też, przed autobusem, czekały na zielone dwa samochody jeno... Pytam - co jest u diabła z tym ustawianiem czasu zmiany świateł w Lublinie? A co to ma do wypadku powyżej opisanego? A ma, i to dużo... bo kierowcy spieszą się, aby zdążyć, piesi - tak samo. Obie strony przez to mogą coś przegapić. Zauważyłem, nie po raz pierwszy, że starsi, mniej sprawni ludzie w Lublinie mają - "wesoło"...
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: