Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Jak można było uzdrowić uzdrowić Polskę

Utworzony przez jacek dyć, 16 maja 2014 o 16:43
Jak uzdrowić Polskę?   Swój okres dojrzewania, dorastania i młodości, spędziłem w internatach i przeróżnych hotelach pracowniczych niemal całej Polski. Jako potrzebujący swojego stałego konta, zatrudniałem się w zakładach z gwarancją zakwaterowania, a w przyszłości otrzymania też własnego M? Zawsze byłem takim osobnikiem, który nie godził się z nieprawością pracodawcy w stosunku do pracobiorcy. Swoim buntowniczym charakterem zacząłem być postrzegany, jako jednostka konfliktowa, wobec czego byłem zmuszany do ciągłych zmian zakładów pracy. Chociaż w nowym miejscu zatrudnienia starałem się poskromić swoją dalekowzroczność, jednak opinia krok w krok postępowała za mną, a nowi pracodawcy znający moją osobowość z papieru, sami prowokowali, aby szydło wylazło z worka. Jako robotnik turysta miałem okazję prawie przez ćwierć wieku obserwować środowisko lokatorów internatów, robotniczych hoteli, koszar. Zatem z czystą świadomością mogę stwierdzić, iż są to środowiska w większym, lub mniejszym stopniu kryminogenne. Tu mógłbym przytaczać fakty zabójstw (z niskich pobudek), bójek, hazardu, kradzieży, nagminnych libacji i przy wypłatach orgii pijackich. Są to przypadłości każdego hotelu robotniczego w osiemdziesięciu pięciu procentach. Tereny uważane za regiony rolnicze, zaprzestają już nimi być. Brutalnie wdzierający się na nie przemysł powoduje exodus ludności wiejskiej do miast, która przeistacza się w niepożądaną nację chłoporobotnicą. W ostatnim dwudziestoleciu można zaobserwować spadek gospodarki nieuspołecznionej na rzecz uspołecznionej. Stan taki jest wynikiem nadmiernej rozbudowy przemysłu ciężkiego. Takim sposobem odciągnięto sporo rąk do pracy z rolnictwa. W lubelskim: do Lubelskiego Zagłębia Węglowego, Fabryki Samochodów Ciężarowych, Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, Fabryk Obuwia, Cementowni, Zakładów Metalurgicznych „Ursus”, jak również wielkiej ilości Przedsiębiorstw Budowlanych, w województwie Katowickim: do bezliku hut, kopalń, koksowni, Fabryk Samochodów Małolitrażowych. Pomorze, to przemysł stoczniowy. Nowosądecczyzna i Podkarpacie, stąd w ubiegłym wieku była wielka emigracja „za chlebem”, i nadal w okresach kryzysów można zaobserwować emigrację na zachód, następuje więc drugi etap ucieczek do polonusów.  Młodzież uciekająca ze wsi zrywa swe więzi ze środowiskiem, które jej nie pociąga i niczym nie potrafi zatrzymać. Tacy uciekinierzy nie czują się mieszkańcami miast, zaś powrót na wieś byłby niezasłużonym wygnaniem. Pracownicy pochodzenia wiejskiego znajdują zakwaterowanie w hotelach robotniczych finansowanych przez przedsiębiorstwa, inni zamieszkujący sioła dowożeni są do zakładów pracy z dofinansowaniem sześćdziesięciu procentowym, również młodzież internatów otrzymuje dotacje do wyżywienia i zakwaterowania. Fundusze, którymi rozporządzają zakłady pracy są dobrem całej załogi. Dlaczego zatem nie dotuje się do mieszkania spółdzielczego, nie zwraca kosztów dojazdu komunikacji miejskiej. Czemu młodzieży robotniczej nie dopłaca się do wyżywienia i mieszkania u rodziców. Ze statystyk można wyczytać (i nie koniecznie), że stan gospodarki naszego kraju pogarsza się w zastraszającym tempie. Ziemie leżą odłogiem. Zakłady pracy, (chociaż tak wiele siły roboczej) zaniżają produkcję. Mieszkańcy hoteli mówią, że im się należy i muszą mieszkanie dostać, (kolejki za nimi coraz dłuższe). Uczniowie mieszkający w internatach, do nauki nie przykładają się, ale twierdzą, że szkołę muszą skończyć, problemów mieszkaniowych jeszcze nie mają. Chłoporobotnicy, chłopi, młodzież pobierająca w mieście nauki, wszyscy jednomyślnie twierdzą. – Na wsi jest bardzo źle. – Z ziemi utrzymać się nie sposób. - Ciągników brak i części do nich, wszystko drogie itd. itp. Jak nie może być wszystko drogie, gdy rąk na roli brak, w zakładach pracy mało zwraca się uwagi na produkcję, wydajność i jakość. Żąda się forsy.  Aby dzielić dochody trzeba je wyprodukować. W zakładach pracy o wysokim współczynniku pracowników dojeżdżający z wiosek usytuowanych wokół miast spożywanie alkoholu w godzinach zatrudnienia jest nagminną praktyką. Dyrektorzy najczęściej przymykają oko na owe incydenty, twierdząc, że gdyby chcieli stosować kary wobec degustatorów, nie mieliby rąk do pracy. Wszędzie brak konkurencyjności. Według danych GUS, na koniec roku 1987 w Polsce w rękach prywatnych znajduje się 864 700 ciągników, a PGR, KR, Sp. Pr. 178 809 ogółem 1 043 509 sztuk Lubelskie posiada ogółem 29 800 ciągników, których prywatne ręce posiadają 27 400, a gospodarka uspołeczniona 2 400 ciągników. W gospodarce uspołecznionej przypada 4, 3 ciągnika na 100 hektarów, gdy w nieuspołecznionej 5, 9 ciągnika pracujące na 100 hektarach ogółem, co daje nam jeden ciągnik pracujący na 16 hektarach. Kombajny:
  • żniwno omłotowe 27 500 sztuk na jedną maszynę przypada do obrobienia 461, 1ha
  • do zbioru ziemniaków 23 500 sztuk na jedną maszynę przypada do obrobienia 499, 3ha
  • do zbioru buraków 8400 sztuk na jedną maszynę przypada do obrobienia 1 400, 2ha
Powierzchnia użytków rolnych ogółem 18 791 000ha w tym uspołeczniona 4 421 000 prywatne grunta 14mln 370tyś.ha. Plony z ha w kwintalach:
  • zboża ogółem 31, 2 nieuspołeczniona 29,8
  • ziemniaki ogółem 193 nieuspołeczniona 186
  • buraki ogółem 336 nieuspołeczniona 313
Przeglądając dane statystyczne można zauważyć, iż wydajność w produkcji rolnej od lat jest spadkowa, gdy wyposażenie indywidualnych gospodarstw w maszyny rolne wzrasta. Maszyna nie zawsze zastępuję pracę rolnika, który poszukuje swego szczęścia w przemyśle państwowym zaniedbując swoje obowiązki gospodarza ziemi, tej ziemi. Planiści, ekonomiści planują, kombinują, główkują i proponują, a wszystko i tak pali na panewce. Osobiście optowałbym za likwidacją internatów, hoteli i i dofinansowywaniu do prywatnych kwater. Uważam, że człowiek przedstawiający swoją osobą pozytywne cechy, zawsze znajdzie dla siebie miejsce nie koniecznie zamieszkując internat, czy hotel. Jest godzina trzecia po północy, gdy piszę owy tekst, a zza ścian „mojego” pokoju dobiegają głosy z alkoholowej orgietki, dlatego nie śpię i piszę, ale wszyscy musimy rano wyjść do pracy. Należałoby spojrzeć w rodowody wszelkim cwaniaczkom i kombinatorom w zakładach pracy, a okaże się skąd wzięło się ich kształcenie. Dopóki będzie utrzymywany taki sztuczny stan klasy robotniczej, dopóty będą brały w łeb wszelkie plany ekonomiczno gospodarcze rozbijające się o bariery „mimowolnego niewolnictwa”. Należałoby stworzyć drogi rynek pracy, do każdego stanowiska musi być kolejka chętnych. Przy postępującej inflacji, pogłębiającym się marazmie, nikt nie widzi celowości życia. Związki federacyjne OPZZ, czy też struktury podziemne „Solidarności” zamierzają bronić ludzi pracy przed zbliżającym się widmem bezrobocia. Należy zaprzestać chronienia wszystkich, a jedynie te jednostki, które są warte tego. Przede wszystkim należałoby przywrócić etos urzędnika, robotnika, rolnika, ucznia, przez spowodowanie szoku gwałtownym powrotem do punktu, w którym zaczęto wszystko stawiać na głowie. Nie wolno ludziom ciągle dawać, albo obiecywać . Naród jest już zmęczony tą niepewnością, potrzebuje prawdy i zdecydowanych rządów. Mój Projekt Wyjścia z Bezsensowności Jest Prosty Oparty na szeregu rozmów przeprowadzonych z urzędnikami, robotnikami, chłoporobotnikami, rolnikami, uczniami i żołnierzami. Po wyłuszczaniu  im swojego projektu, każdy z nich w pierwszej fazie był zbulwersowany, jednak po zapoznaniu się z nim do końca, popierali go, widząc w nim sens.   Projekt Wyjścia z Marazmu.   Należałoby wprowadzić kontrolowane bezrobocie, które w rezultacie zacznie doprowadzać w normalizacji do stabilności. Za bezrobocie rozumiem fakt wprowadzenia ustawy o akcjonariacie pracowniczym. Przez lata ubiegłe wmawiano wszem, iż majątek narodowy jest nasz wspólny. Decydenci kradli, wydawali bezmyślne polecenia w zarządzaniu, często prowadzące do olbrzymich strat, za które nie odpowiadali, ale całe społeczeństwo musiało płacić za ich błędy. Gdy robotnik ukradł, bo zmuszał go do tego brak w zaopatrzeniu rynkowym, nakładano na niego dość wysokie kary nierzadko z więzieniem włącznie. Gdy prawo było łaskawe dla jednych, a dla innych mniej, okazuje się, że społeczna własność wcale nie jest społeczną. W dobie tak głębokiego kryzysu, zubożony naród nie posiada finansów na wykup akcji. Przez co proponuję Wariant Pierwszy, aby wycenić majątek narodowy, dzieląc go równo pośród każdego obywatela, również i tego nowonarodzonego. Względnie przy zakładaniu spółki akcyjnej, każdy, kto chciałby wykupić akcję, lecz nie posiadałby funduszy na transakcję, byłby jej udziałowcem bez otrzymywania udziałów (dywidend), które spływałby na spłatę jego akcji. Należałoby równocześnie wprowadzić uwłaszczenie gruntów rolnych. Chętni rolnicy powinni otrzymać dogodne kredyty na wykup ziemi. Najmniejsze gospodarstwo rolne powinno być w granicach dwustu hektarów w jednej całości (grunty różnych klas; bagna, lasy, stawy, a opłacany podatek do skarbu państwa w zależności od klas itp. itp.) Przy wprowadzeniu akcjonariatu pracowniczego samoistnie uaktywni się pierwszy mechanizm sztucznego bezrobocia (nikt nie zechce zatrudniać mało wydajnych) zostaną zlikwidowane hotele robotnicze. Drugi mechanizm uwłaszczenia ziemi: - duże gospodarstwa typu farm, wchłoną powracających z miast, oferując im pracę. Farmy przy większym wykorzystaniu sprzętu rolnego produkować będą o wiele taniej od małych karłowatych gospodarstw, które przy mniejszym wykorzystaniu swojego sprzętu, będą dyktować wyższe ceny za produkty w celu amortyzacji kosztów produkcji. Powstaje zdrowa rynkowa konkurencja, która Ew rezultacie wyeliminuje gospodarstwa karły, zrzeszając je w duże zdrowe gospodarstwa. Wsie zmienią się w typ małych francuskich, czy szwajcarskich miasteczek z pełnym zapleczem (socjalno kulturalnym). Sprzęt rolniczy, którego według statystyk jest o wiele za dużo (ciągnik na 16ha) zostanie odprzedany intratnie (?) obydwóm stronom. Zniknie tak duże zapotrzebowanie na części zamienne, więc wielkie fabryki okresu megalomani gierkowskiej będą ulegać likwidacji, a powodem tego stanie się brak rąk do pracy, jak również nabywców (zachodnie kraje nie zakupią części, które u nich są produkowane przy mniejszym nakładzie finansowym, za przykład Z.M „Ursus”. Przy wprowadzeniu akcjonariatu brakoroby pójdą na zasiłek dla bezrobotnych. Zasiłek sam w sobie będzie oceną. W szkołach ponadpodstawowych, należałoby zwiększać poziom nauczania. Nauka powinna przestać być przymusem, a stać się jedynie przywilejem dla chętnych i uzdolnionych (szkoły prywatne). Służba zdrowia powinna opłacana być z budżetu państwa, na który powinny spływać podatki sprawiedliwe od wszystkich.. W wyniku tak przeprowadzonego przymusu ekonomiczno gospodarczego jest gwarantowany szybki powrót do rzeczywistości poprze ułożenie wszystkich elementów na odpowiednie półki. Powstaną silne związki pracownicze, będą związki rolnicze, będzie również światła młodzież pobierająca nauki. A Bezrobocie?  Chyb wtedy już nie powinno być.    12 luty 1988     A mogło być dobrze, ale władzy Solidarnościowego bloku uderzyła woda sodowa do głowy i zapomnieli złodziejskiej ekipie współrządzących komunistów patrzeć na ręce.  Ziemia, albo stoi ugorem, względnie ją się zalesia – bo to opłacalne. Jadąc pomiędzy gruntami wiejskimi widzimy szyldy „na sprzedaż, pod zabudowę”. Chłop sam załatwił się na cacy, produkty rolne z Unii, nawet czosnek z Chin. Wielkie fabryki złomiarze wywieźli do hut, huty Hindusów. Sklepikarzy wyparły wielkie centra zagraniczne. Ale za to mamy mnóstwo, ale to mnóstwo prywatnej inicjatywy w postaci sklepów z tania odzieżą. Zobaczymy, czy na ten intratny rynek zbytu nie targnie się zagraniczny pasożyt polskiego bezhołowia i zacznie otwierać wielkich centrów lumpeksowych. Sklepikarze nie potrafili zrzeszyć się w swym proteście, dlatego ich nie ma, ale właścicieli szmateksów jest tak wiele, że potrafią się przeciwstawić, ale póki co będę musiał, jako doświadczony działacz założyć im związki. Ten kraj nieprędko zacznie być normalnym.  Gdy pisałem ten tekst „Solidarność” jeszcze była zadekowana, a teraz „Solidarności”?  Też nie ma.    16 maja 2014
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Panie Jacku jak wybudują bieżnię i zespół rekreacyjny,musi się pan zacząć mocno dotleniać.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Pod warunkiem, że dotrzyma mi pan i inni w tym kroku.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Adwocem.   Będzie to względem chłopa, a nie pór roku adwocem, jego produkt częściej droższy bywa od eksportowanego, więc ściemnia, iż rodzimy plon jest zdrowym owocem, i mimo drożyzny, nie należy zdradzać rynku rodzimego, z uwłaszczeniem on stał się zapobiegawczy i przedsiębiorczy, jego potomstwo migrowało do miast, jak kurczęta z grzędy, a pęd do polepszanie statusu, był u nich niezwykle zaborczy,  przypatrzmy się pochodzeniu tym, co piastują miejskie urzędy, jeszcze do dziś pamiętne jest w Lublinie powiedzenie, które na powiązania i rodzinne związki wskazywało, otóż, kto miał ziemię dostawał chałupę na LSM-mie, a i w molochach fabryk, na chłoporobotniku zbywało, coraz bardziej wyludniały się sielskie ziemie, ona narybkowi wiejskiemu otwierała szkoły, jako, że otrzymywała punkty za pochodzenie, a na zawiedzionych roboli wołano - warchoły, senior rodu wszystkich wypchnął na stanowiska, zaś do pracy na ziemi pozostawił silnego jołopa, ziemia póki żywiła, emigrantom wsi była bliska, gdy głupi Jasiek też nawiał, mają w du*** chłopa, moje szwagierki i szwagry ze wsi, nie będę daleko szukać, z prawej lewej, z przodu tyłu, nade mną i pode mną też, w każdym blokowisku, to widać, nie trzeba pytać i pukać, od sąsiadów stronią, ja pośród nich jak na kołnierzu wesz, tu czują się wyobcowani, a po wsiach ich korzenie usychają, a ja pośród tych pozamykanych społeczności niczym banita, gdy oni nie zintegrowani, na wieś weekendować wyjeżdżają, nie wiejska, nie miejska, taka jest cała nasza Rzeczpospolita, rolnik na wszystko utyskuje i w miastach narzekają ludziska, każdy dla siebie chce trochę szacunku i poczucia godności, a po wsiach już nie chaty, lecz warowne budują zamczyska, świat się zmienia, a człowiek nie zapomina swej tożsamości, samoizolacją do pochodzenia się przyznaje, ran nie widać, serca noszą krwawiące blizny, jedna droga jest, póki nie nadejdą rozstaje, ślepe władze zaszczepiły w nas antagonizmy, nic tak nie dzieli społeczeństw, jak w ignorancji głupawka, mieszczuch, czy chłop, ciągle Żydów wyszukują w rządzie, brak wiedzy o tożsamości duchowej, to niezgody sprawka, zapoznani z nią, zapomnimy o nacjonalistycznym trądzie, albowiem, nawet największy w świecie idiota, jak każdy ma swój duchowy z Bogiem związek, ponieważ to dusza jest wieczna w ciele istota, i ciąży na niej do Niego powrotu obowiązek.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0
KOŃCZ WAŚĆ WSTYDU OSZCZĘDŹ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Do kroku dopasuj se pan sam,jak krok taki jak głowa to pożal się.......
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Referendalny atak.   Umęczony błędną polityką naród, władza stawia pod murem, o pułapkach unijnych publicznie mówiła tylko UPR Korwina, rząd kreślił korzyści, teraz straszy byśmy opowiedzieli się chórem, już wszem wiadomo jaka ma być przystąpienia do unii malina, którą rządowi kolesie sobie w brukselskich posadach upatrzyli, i nie obchodzi ich zwiększenie finansowego zabagnienia kraju, lumbago paralityka kręci i karierowicze możliwości zwęszyli, zatem ostrzegają, jakiego możemy nie dostąpić unijnego raju, tym którzy w piekielnych warunkach już są, czarniejsze dni malują, ostrzegają, że po nieprzystąpieniu do niej, cena wzrośnie żywności, także, iż euro z czterech zł. na siedem złociszy zdrożeć ma szacują, narodzie polski, oni oscypka nie chcą pozostawić tobie w intymności, zatem odporny bądź na frontalny mediów atak, na umysł twój, w handlu euro walutą odrodzimy się ponownie jako cinkciarze, może nieużytki plonem nas ubogacą, gdy zrosi go chłopa znój, chrzanić Polacy unijne mrzonki, co będzie-czas dopiero pokaże.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Do kroku dopasuj se pan sam,jak krok taki jak głowa to pożal się.......
Oj boli Jaśków boli, a i Maryśkę też to ubodzie, gdy im przypominać i wytykać. "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród"
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Podanie   Zwracam się z uprzejmą prośbą do redakcji portalu, o to, by skłonić urażonych komentatorów o wklejanie krótkiego biogramu na temat pochodzenia klasowego. Prośbę swą uzasadniam tym, iż, gdy tykam nacji chłoporobotniczej, wnet znajdują się dotknięci do żywego, którzy robią mi nieprzyjemne wsiowe docinki. Chciałbym gorąco nadmienić, że nic nie mam do chłopa poczciwiny, ale chłoporobotnik? – niech się zdecyduje. Co prawda, to i moi przodkowie zamieszkiwali po wsiach, ale we dworach. Znam swoje genealogiczne korzenie, aż po wsiocha Łokietka bandziorka, co może potwierdzić „proboszcz” za zgodnością wpisów w księgach kościelnych, że był on pierwszym w okolicy państwowej Świadkiem Jehowy i trudno by mieszkał w mieście, skoro były tylko grodziszcza. Zatem uprzejmie proszę o pozytywne i pilne rozpatrzenie mej prośby. Z uszanowaniem Jacek Dyć   :D :angry: :lol: :unsure: :P :wacko: :) <_<
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nie muszem, bo nie chcem. Przywódcze mam cechy, ale do przewodzenia nie czuję bluesa, wszyscy podczas swej egzystencji posiadamy swoje minut pięć, w których każdy może zrobić przez ogrodzenie szczęścia szusa, ale są prócz tego wewnętrzne blokady i nie pomoże w tym chęć, medytując o Stwórcy, nabrałem o sensie życia rozumu, i zaprzestałem być w polityce zacietrzewionym patriotą, który stać mógłby na czele rozjuszonego, hardego tłumu, nie mam zamiaru cierpieć za miliony, nie jestem idiotą, dzięki politykierstwu nie jeden zrobił duże pieniądze, detronizując Wałęsę naród obył się z nim łagodnie, na szafoty zapomnienia, wiodą liderów ślepe żądze, z niego lichy polityk, niech starość płynie mu pogodnie, oprócz jaj należy coś mądrego mieć do powiedzenia, chyba swe minut pięć owocnie wykorzystał i należycie, ignorant traci poklask, gdy wpycha się do rządzenia, tak wy, tym co Polskie dać chcą wam, już nie wierzycie, frazesy to bez pokrycia są, gdy ktoś obiecuje dać wszystko, może i dobrze on chce, ale rządzenie wychodzi mu opornie, a gdy odchodzi, zostawia po sobie jeszcze większe rykowisko, ale kiedy obiecankami zanęci, znów wybierzecie go pokornie, już nie lśni p. Lecho na świeczniku, jak nieoszlifowany diament, by na swe ciało uwagę zwrócić, sztuczną otoczkę z goryli robi, tak wysoko już wpełzł, a upadek robi mu w głowie niezły zamęt, nie dosyć że wyizolowany, sam siebie izolacją nuworysz zdobi, on może posłużyć jako przykład samoizolacji chłoporobotnika, który ma nadal o swojej wielkości wyolbrzymione mniemanie, do elit latami kutych pnie się, a swych korzeni i kolegów unika, w tym świecie wszystko chwilą, z historią wielkość pozostanie.  za trafne spojrzenie nie biorę kasy, me wiersze to prawdy osnowa, często swe oczy wypatrujesz za szczęściem, aż one spływają łzami, nie musisz widzieć-myśl, a będzie to duchowa z sukcesem odnowa, w niej ujrzysz prawdę iż u steru władzy żądni politycy, są tacy sami, do końca dni swych z Maryją w klapie Wałęsa postanowił chodzić, prędzej możemy ujrzeć na Jej świętej piersi wizerunek bufona Lecha, niż jakikolwiek polityk w pozyskiwaniu kasy zacznie sobie szkodzić, i w powrocie do Boga zacznie transcendentalne nauki głosić klecha.    
Ostatnio edytowany 30 maja 2014 o 16:20
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Zrozumienie historycznej chwili potrzeby   Słyszycie głosy o bojkot wyborów, jest to głupota, nie głosując możemy dopuścić do zwolnienia miejsc w Senacie i Sejmie, dając tym samym większą ilość mandatów komunistycznemu rządowi, do czego nie powinniśmy dopuścić. Chcąc mieć silny związek musimy go poprzeć, by mógł on wejść w system, którego nie możemy od ręki zmienić, ale z czasem i od środka wreszcie nam się to uda. Samo to, że rząd rozmawiał z opozycją przy Okrągłym Stole oznacza, że jesteśmy partnerem, z którym należy się liczyć. Wejście w system, to kontrola nad budżetem państwa, polityką gospodarczą państwa, na co rząd nie wyraża zbytnio zgody. Tak, że wejście do Senatu, jak widać, to gołym okiem, nie jest na rękę komunie. Ale gdy już coś wywalczymy, to, to się ustali i pozostanie, nawet w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego, czy wojennego, chociażby, jak „Solidarność”. Wspominałem o kontroli budżetu państwa. Nasz świetny ekonomista Bugaj powiedział, że najkorzystniejszym kredytem jest radykalne ograniczenie zbrojeń, to przez 2-3 lat utrzyma się stopa życiowa na tym etapie, jaki jest, a po tym czasie będzie wzrastać. Chciałbym przedstawić wam teraz listę kandydatów do Parlamentu z ramienia „Solidarności”, a także zapoznać pokrótce z życiorysami politycznymi tych kandydatów.      Wybory do władz „Solidarności” rozpoczniemy zgodnie ze Statutem „S”, ale wtedy, gdy będzie nam znana ilość członków, zatem chciałbym, aby chętni zgłaszali się tu i teraz do nas w celu wypełnienia deklaracji cz jonkowskiej „S”. Uważam, że nie ma co dłużej czekać, oczekiwać i zwlekać bo i na co. Wybory do Parlamentu tuż, tuż, nie straćmy szansy, jaka się w obecnej chwili zarysowała na poprawę warunków politycznych. Najważniejszą sprawą dzisiaj jednak są wybory do Parlamentu, które są o wiele ważniejsze w tej chwili od naszych wyborów zakładowych, z tego powodu, że do dnia wyborów zostało już niecałe sześć tygodni. Wybory do Senatu i Sejmu ma prowadzić Komitet Obywatelski „Solidarności”, naszego regionu (gdyż taki również już powstał). Chcielibyśmy, my Komitet Organizacyjny naszego zakładu, aby w akcji wyborczej do Parlamentu dwu izbowego udział wzięli, samoczynnie członkowie naszego rodzącego się związku, poprzez zaangażowanie się w akcję plakatowania, agitowania, spotkania z kandydatami, oraz konkretną współpracę z K.O. RŚW „S”, którego jestem osobiście współpracownikiem. Rozumiem, że tacy działacze jak do tej pory nie wyłonili się z oczywistych powodów takich jak stan wojenny, ale teraz, gdy wchodzimy na drogę legalności, myślę, że tacy działacze się wyłonią i nie będą stać za innymi, co także w tym tyle woleliby pozostać.    27 kwietnia 1989
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dwadzieścia pięć lat, jak jeden dzień   Owszem - minęło już od zakontraktowanych wyborów dwadzieścia pięć lat, ale nie stał się słodszy dla Polaka polski kraj. Jakby nie było w zespole Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” byłem aktywnym członkiem, zajmującym się dystrybucją materiałów propagandowych, rozmieszczaniem punktów reklamujących kandydatów do Parlamentu z ramienia „Solidarności”, a więc strona marketingowa na mojej głowie była na Łęczną, wsie i w Lublinie. W miastach Polski fetowano rocznicę tą, ale beze mnie, nikt nie pokwapił się bym z nimi wystąpił społem. I dobrze, bo musiałbym publicznie za nieporadność zespołową się wstydzić, choć z nimi, lecz bez nich. Nas pracowników mimo rotacji kadr stanowiła nielicznej grupy garstka, jednak w TV tych niby z Komitetu Obywatelskiego ponad setka była, gdy nie stanowiliśmy nawet 1/4 setki. Ale cóż, zawsze gówno za statkiem płynąc, że płynie będzie pienić się z falą. Jakie walory przez te ćwierćwiecze się uwidoczniły, skoro komuna sama władzę wepchnęła jej rządnym, by przejąć nad tym władzę, co im przyniesie z utraconego królestwa krocie. Pod okiem Solidarnościowego Rządu rozkradali całego narodu mienie. To za ich aprobatą, w niby prywatyzacji poddawali likwidacji robotniczego zarobku zaplecze. Któż winien rzeszy bezrobotnych, emigrantów za pracą i masy na ulicę wyrzuconych bezdomnych, jak nieporadny zachłystujący się możliwością władzy Rząd. Ale ten naród jedynie bezmyślnie może patrzeć, tak jak antylopa na pożerającego jej dziecko lwa.      5 czerwca 2014
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: