Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Czy możliwe są pośród tego narodu przemiany?

Utworzony przez jacek dyć, 12 czerwca 2014 o 14:22
Czy możliwe są pośród tego narodu przemiany?   Będzie to swoisty miszmasz, bo tak wiele spostrzeżeń mnie frapuje, one prowokują do napisania tekstów o przeróżnym zabarwieniu tematycznych, ale to wszystko miewa seksualne podłoże, zatem wrzucę to na tę samą kartę problematyczną. Polska pięknieje nam z dnia na dzień, chociaż duży procent społeczeństwa ubożeje, budują nam olbrzymie markety, ale by kupować należy pracować, a o folwark pracy trudno. Jeszcze ćwierć wieku temu mieliśmy bez liku olbrzymich przedsiębiorstw i zakładów pracy zrzeszających masy ludzkie, które mogły wymieniać się spostrzeżeniami, wyrażać niezadowolenie i pójść wypić wspólnie wódkę, czy browara, przy którym to dopiero zradzał się bunt przeciwko chwili dziejowej. Tak powstawał z niezależnej myśli zryw polityczny, ujęty w ramy wolnego związku zawodowego, który mógł burzyć skostniałe mury partyjnej władzy. I gdy to nastąpiło, nowo powstająca władza Solidarnościowo komunistyczna, przy aprobacie tych drugich, by móc władać bezstresowo, bardzo szybko zlikwidowała gniazda proletariackie. Macie wszyscy wolność, już nikt nie musi obawiać się represji za źle sformułowane zdania pod adresem kulawo rządzących państwem. Budują wam „Orliki”, stadiony, drogi z dotacją unijną i niby dbają o was, lecz ta dbałość jest o interesy własne. Polska ma być zapleczem taniej siły roboczej, bez kwalifikacji na wykonywanie prac, których nie chce podjąć własny obywatel, a więc jesteśmy narodem unijnym drugiej kategorii. W Unii dyktują nam, co możemy, a czego nie możemy, takim sposobem wasi wybrańcy do Niej dopuścili do likwidacji choćby przemysł cukrowniczy, cementowy i innych gałęzi przemysłu. Polska ma być miejscem zbytu na towary państw układu z pod znaku starej Unii. Ale, za co masz kupować, gdy nie masz gdzie zarobić, jedynie jeszcze wieś sprzedając swoje ziemiopłody może zasilać fundusze obcego biznesu marketów. Czy twoich przedstawicieli w Unii to zbytnio obchodzi? Chyba niezbyt;   12 czerwca 2014                
Ostatnio edytowany 12 czerwca 2014 o 14:39
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Europejskie zarobki europosłów Za­rob­ki eu­ro­po­sła w Pol­sce mogą prze­kro­czyć nawet 70 tys. zło­tych mie­sięcz­nie. De­pu­to­wa­ni, któ­rzy w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim za­sia­da­ją już dwie ka­den­cje, mogli za­ro­bić przez ten czas nawet 8 mln zło­tych. Jedni za­ro­bio­ne pie­nią­dze wy­da­ją na sa­mo­cho­dy i spła­tę kre­dy­tów, inni na naukę ję­zy­ka i po­sel­skie biura. Na re­kor­do­we wy­na­gro­dze­nie eu­ro­de­pu­to­wa­ne­go w dużej czę­ści skła­da się pen­sja w wy­so­ko­ści 6,2 tys. euro, czyli około 26 tys. zł, czy­ta­my na stro­nach Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go. Oprócz pen­sji poseł otrzy­mu­je dietę za każdy dzień pracy - 306 euro, czyli 6 tys. euro mie­sięcz­nie. Do jego port­fe­la tra­fia, zatem ko­lej­ne 26 tys. zł. Je­dy­nym wa­run­kiem jej otrzy­ma­nia jest udział w po­sie­dze­niach. REKLAMA Poseł do­sta­je rów­nież 18 tys. euro, które może prze­zna­czyć na wy­na­gro­dze­nia dla asy­sten­tów i pra­cow­ni­ków biura. Pro­wa­dze­nie biura za gra­ni­cą nie jest jed­nak obo­wiąz­ko­we, dla­te­go więk­szość po­słów pro­wa­dzi je w kraju, w okrę­gu, z któ­re­go zo­sta­li wy­bra­ni. Utrzy­ma­nie pra­cow­ni­ków i lo­ka­lu w Pol­sce jest bo­wiem znacz­nie tań­sze niż w sto­li­cy Bel­gii. Poza tym, każdy poseł otrzy­mu­je rów­nież 4 tys. euro na tzw. "wy­ko­ny­wa­nie man­da­tu". Pie­nią­dze te po­win­ny być prze­zna­cza­ne na dzia­łal­ność po­sel­ską, czyli pracę biura lub szko­le­nia. W prak­ty­ce pie­nią­dze te wy­da­wa­ne są na książ­ki i re­stau­ra­cje, któ­rych Unia nie roz­li­cza. Eu­ro­po­seł może rów­nież otrzy­mać 2 tys. euro na kursy kom­pu­te­ro­we, a także 5 tys. euro na kursy ję­zy­ko­we, które można zre­ali­zo­wać np. na Wy­spach Ka­na­ryj­skich. Unia gwa­ran­tu­je rów­nież swoim par­la­men­ta­rzy­stom 2 prze­lo­ty sa­mo­lo­tem i do­da­tek za od­le­głość w wy­so­ko­ści 200 euro. Poza tym każdy eu­ro­po­seł do­sta­je lap­top, te­le­fon, służ­bo­wy rower i 800 euro na tzw. do­dat­ko­we wy­dat­ki. Po za­koń­cze­niu ka­den­cji każdy poseł do­sta­je od­pra­wę w wy­so­ko­ści 6 mie­sięcz­nych pen­sji, czyli ponad 100 tys. euro. Pia­sto­wa­nie urzę­du eu­ro­po­sła gwa­ran­tu­je rów­nież przy­zna­nie eme­ry­tu­ry po 63. roku życia. Jej wy­so­kość uza­leż­nio­na jest od stażu pracy. Z per­spek­ty­wy unij­nej nie jest ona jed­nak wy­so­ka. Osoba, która prze­pra­co­wa­ła całą ka­den­cję, może li­czyć na ok. 1,1 tys. euro, czyli nie­ca­łe 4,5 tys. zł. Su­mu­jąc wszyst­kie czę­ści po­sel­skiej pen­sji, osta­tecz­nie do port­fe­la posła PE tra­fia 17 tys. euro, czyli około 70 tys. zł mie­sięcz­nie. Daje to 840 tys. zł rocz­nie i ponad 4,2 mln zł w ciągu całej ka­den­cji. Dla po­rów­na­nia zwy­kły poseł w Pol­sce za­ra­bia około 11 tys. zł mie­sięcz­nie, czyli 132 tys. rocz­nie i 528 tys. w ciągu ka­den­cji. Dom za unij­ne pie­nią­dze W oświad­cze­niu ma­jąt­ko­wym Zbi­gniew Zio­bro, można prze­czy­tać, że po 5 la­tach w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim zwięk­szył swój ma­ją­tek pie­nięż­ny trzy­krot­nie. Jego stan konta z 17 tys. zł i 8 tys. euro zmie­nił się w 92 tys. zł i 10 ty­się­cy euro. Dzię­ki unij­nej pen­sji udało mu się rów­nież spła­cić kilka kre­dy­tów, w tym kre­dyt na sa­mo­chód wart ponad 66 tys. zł, kre­dyt hi­po­tecz­ny wart pra­wie 50 tys. zł, po­życz­kę hi­po­tecz­ną w wy­so­ko­ści pra­wie 150 tys. zł i po­życz­kę go­tów­ko­wą na 50 tys. zł. Par­tyj­ny ko­le­ga Zbi­gnie­wa Zio­bry, poseł Jacek Kur­ski, który we­dług or­ga­ni­za­cji ba­da­ją­cej ak­tyw­ność po­słów w eu­ro­par­la­men­cie Vo­te­Wat­chEu­ro­pe jest jed­nym z naj­mniej ak­tyw­nych par­la­men­ta­rzy­stów, rów­nież znacz­nie pod­wyż­szył swój ma­ją­tek. Unij­ne za­rob­ki za­in­we­sto­wał w po­li­sy na życie i sa­mo­cho­dy, BMW X5 i Mer­ce­de­sa klasy S. Udało mu się rów­nież spła­cić kre­dyt hi­po­tecz­ny o war­to­ści 245 tys. zło­tych. Z kolei Jacek Pro­ta­sie­wicz, który też upla­so­wał się na końcu listy po­słów ak­tyw­nych, przez 5 lat w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim nie tylko zwięk­szył wy­so­kość oszczęd­no­ści, z 45 tys. zł i 8 tys. euro do 75 tys. zł i 16 tys. euro, ale i zgro­ma­dził oszczęd­no­ści w innej wa­lu­cie. Na kon­cie ma ty­siąc fun­tów i 900 fran­ków. Oprócz tego w 2010 roku za­cią­gnął kre­dyt miesz­ka­nio­wy o war­to­ści pra­wie 700 tys. zł i roz­po­czął bu­do­wę domu. W spra­woz­da­niu ma­jąt­ko­wym w 2013 roku oświad­czył, że dom, który bu­du­je, ma war­tość 1,7 mln zł. Pod­pis na li­ście obec­no­ści Wy­so­kie za­rob­ki eu­ro­po­słów budzą wąt­pli­wo­ści, zwłasz­cza w ze­sta­wie­niu z ak­tyw­no­ścią nie­któ­rych eu­ro­de­pu­to­wa­nych. Część z nich wy­spe­cja­li­zo­wa­ła się w po­zo­ro­wa­niu ak­tyw­no­ści po­sel­skiej. Jak po­da­je or­ga­ni­za­cja Vo­te­Wat­chEu­ro­pe, naj­lep­si są w tym po­sło­wie Jacek Kur­ski, Mi­chał Ka­miń­ski oraz Jacek Pro­ta­sie­wicz. Do li­de­rów nie­obec­no­ści na gło­so­wa­niach w Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go na­le­żą rów­nież Ja­nusz Woj­cie­chow­ski, Jacek Wło­so­wicz, Ry­szard Czar­nec­ki, Zbi­gniew Zio­bro, To­masz Po­rę­ba i Marek Si­wiec. - Zga­dza się, nie­któ­rzy po­sło­wie nie chcą się ode­rwać od po­li­ty­ki kra­jo­wej, wolą spę­dzać swój czas w War­sza­wie niż w Bruk­se­li. Dla­te­go cześć z nich po­ja­wia się w par­la­men­cie, by pod­pi­sać listę obec­no­ści, zgar­nąć dietę za dzień po­sie­dze­nia i znik­nąć - mówi Ewa Mo­drze­jew­ska ze Sto­wa­rzy­sze­nia 61 two­rzą­ce­go por­tal "Mam prawo wie­dzieć". - Nie mo­że­my jed­nak uogól­niać. Nie wszy­scy po­sło­wie to bu­me­lan­ci. Więk­szość na­praw­dę ak­tyw­nie uczest­ni­czy w po­sie­dze­niach - do­da­je. Róża Thun, która jest eu­ro­de­pu­to­wa­ną od 10 lat, a w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim zaj­mu­je się spra­wa­mi rynku we­wnętrz­ne­go i ochro­ną kon­su­men­tów, nie ro­zu­mie cią­głych oskar­żeń o wy­so­kie za­rob­ki eu­ro­po­słów. - I w Bruk­se­li, gdzie są po­sie­dze­nia ko­mi­sji, i w Stras­bur­gu, gdzie są po­sie­dze­nia ple­nar­ne, życie jest dro­gie. Po to mamy te diety, by móc się utrzy­mać na nor­mal­nym po­zio­mie. Mój ka­len­darz jest to­tal­nie wy­peł­nio­ny, nie mam czasu bie­gać po wy­prze­da­żach. Muszę za­pra­szać do re­stau­ra­cji eu­ro­po­słów, eks­per­tów, z któ­ry­mi chcę prze­dys­ku­to­wać jakąś spra­wę. Muszę miesz­kać w nor­mal­nym ho­te­lu, żeby potem za­su­wać jak mały sa­mo­cho­dzik. A noce i tak są bar­dzo krót­kie. Dzien­ni­ka­rze czę­sto zbyt szyb­ko mio­ta­ją oskar­że­nia: cza­sem poseł się pod­pi­sał i szyb­ko wy­szedł, ale mógł iść na spo­tka­nie np. do Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej. Bo po­dob­nie jak w pol­skim par­la­men­cie, tak i w PE waż­niej­sze de­cy­zje po­dej­mo­wa­ne są w ko­mi­sjach i na nie­for­mal­nych spo­tka­niach - mó­wi­ła w roz­mo­wie z Agatą No­wa­kow­ską w Ga­ze­cie Wy­bor­czej. Za­rob­ki za wy­so­kie, ale jeśli ob­ni­żać, to w całej Eu­ro­pie Li­cząc, że prze­cięt­ny Polak za­ra­bia śred­nią kra­jo­wą w wy­so­ko­ści 3650 zł mie­sięcz­nie, to rocz­nie za­ra­bia on 43,8 tys. zł, czyli około 10 tys. euro. W po­rów­na­niu z za­rob­ka­mi w Unii Eu­ro­pej­skiej pol­skie za­rob­ki wy­da­ją się ni­skie, bo­wiem śred­nia w całej Unii, jak po­da­je GUS, wy­no­si 21,5 tys. euro, a wy­so­kość za­rob­ków w 10 kra­jach Unii zde­cy­do­wa­nie tą śred­nią prze­kra­cza. W Ir­lan­dii jest to 21,9 tys. euro, w Fin­lan­dii 23,3 tys., w Niem­czech 24,9 tys., a w Luk­sem­bur­gu aż 27,1 tys. Unij­ne za­rob­ki wy­da­ją się jed­nak ni­skie w po­rów­na­niu z za­rob­ka­mi eu­ro­po­słów. De­pu­to­wa­ny do Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go mie­sięcz­nie za­ra­bia 70 tys. zł, a więc rocz­nie 840 tys. zł, czyli około 210 tys. euro. W ba­da­niu prze­pro­wa­dzo­nym przez In­sty­tut Badań Pu­blicz­nych "Par­la­ment Eu­ro­pej­ski. Spo­łecz­ne za­ufa­nie i (Nie)wie­dza" Po­la­cy, za­py­ta­ni o za­rob­ki pol­skich eu­ro­de­pu­to­wa­nych, od­po­wia­da­ją, że za­rob­ki te są zde­cy­do­wa­nie za wy­so­kie i nie­spra­wie­dli­we wobec in­nych Po­la­ków. - Nie po­win­ni aż tyle za­ra­biać, żeby to była wie­lo­krot­ność pen­sji prze­cięt­ne­go Po­la­ka - mówi jeden z an­kie­to­wa­nych. Ale gdy za­py­tać tych sa­mych an­kie­to­wa­nych, o to, czy za­rob­ki po­win­ny być ob­ni­żo­ne, od razu po­ja­wia­ją się głosy sprze­ci­wu. - Z ja­kiej racji pol­ski eu­ro­po­seł ma za­ra­biać mniej niż fran­cu­ski eu­ro­po­seł? - py­ta­ją an­kie­to­wa­ni. I po­mi­mo, że w dużej mie­rze za­rob­ki i kom­pe­ten­cje eu­ro­po­słów są kry­ty­ko­wa­ne, w ra­por­cie prze­bi­ja­ją się rów­nież głosy roz­sąd­ku. - Żeby zo­stać eu­ro­po­słem, to jed­nak trze­ba coś sobą re­pre­zen­to­wać, trze­ba prze­ko­nać do sie­bie ludzi, trze­ba pod­jąć kilka bar­dzo do­brych de­cy­zji, by lu­dzie za­gło­so­wa­li na cie­bie, więc wy­da­je mi się, że... ja nie mam nic do tego, ile oni za­ra­bia­ją. Autor: Magdalena Gwóźdź, Źródło:
Zaloguj się, aby oddać głos
0
    Z mojej strony nie mam nic do zarobków eurodeputowanych, ale oni nie dbają o interesy Polaków, lecz własne. Mają dbałość o to by zarabiać więcej i więcej, ich płatnikiem – pracodawcą jest Parlament Unii Europejskiej, zatem jako pracobiorcy starają się być wobec przedstawicieli unijnych państw lojalnymi zapominając o potrzebach własnego narodu. Staliśmy się narodem podzielonym, z kim nie rozmawiać, ten jest bardzo w……..y, ale nie pracując w wielkim molochu nie mamy możliwości rozprzestrzenienia naszego niezadowolenia na innych, by spłodzić z niego wielki publiczny protest ludzkich mas. Co prawda gro ludzi pracuje w przedsiębiorstwach o kapitale zagranicznym, również i oni nie są zadowoleni z tego co dzieje się w kraju, jednak przy tak dużym bezrobociu krajowym, wolą pracować niż stać się bezrobotnymi. Dawniej i chłop potrafił się zbuntować, ale by do tego doszło potrzebny jest wzajemny kontakt. Po wsiach jedyną rozrywką były zabawy w remizach strażackich, dzisiaj każdy gospodarz po wytchnieniu z dnia pracy, zasiada przed szokiem TV i nie ma gdzie i przed kim wyrzucić z siebie nagromadzonej złości, gdy niepodzielnie przyszła moda na dyskoteki dla chętnej ćpania błysku i wrzasków młodzieży. Nie da się tego ukryć, więc często można zobaczyć wizerunek jeszcze dziecinnej osóbki, ale już popychającej wózek z nasieniem miłości. Temat panny z dzieckiem przestał być wstydliwym tematem, ale rozwodów przeprowadzanych jest tak wiele jak i zaślubin. Internet to bardzo dobre narzędzie antymałżeńskie. Jestem z tych, którzy chętnie prowokują dyskusję z każdym przy okazji i bez okazji. Panienki chodzą niby łanie, tylko brak jeleni, ponieważ ci wolą spędzać czas przed komputerem i nie mają czasu na takie sprawy męsko damskie. Surfując w nim nie takie mogą ujrzeć bez ryzyka utracenia młodzieńczej wolności, linii młodzieńczości, która zatarła się niewiadomo kiedy. Zatem rosną tacy, niby dorośli, a niedojrzali i gdy odrywają się od kompa, w chwili rozstania z nim mogą pod klatką schodową podzielić się z kolesiami tym, co oglądnęli i jakiej słuchali muzy. Ten materiał, to nie jest materiał na męża i ojca dzieciom, ale i na bezrybiu ponoć i im może coś się trafić, ale to nie są te cechy, których oczekuje kobieta chcąca mieć już własny przychówek.    Będąc w Arabii widywałem obrazki zakwefionej żony dźwigającej nie tylko oseska, ale i tobołki, ona podążała za wielbłądem, na którym arab jechał niby pan owej niewiasty. Toteż, gdy byłem w Anglii nie uszedł mej uwagi podobnej natury obraz nagminny. Wielość par, bo nie miałem takiego rozeznania, że małżeństw, on murzyn z siatami beeru, co prawda nie na wielbłądzie, za nim rozwrzeszczana w swym narzeczu Polka z mulacikiem na ręku, popychająca z drugim takim wózek. Kobieta potrzebuje chłopa, a murzyn nie zdążył jeszcze jaj stracić jak Polak i jak ten zamiecie, pytania i niesnaski w niepamięć odchodzą. Zatem Polaku kochany, z ciebie nie uczyni materiału na rewolucjonistę, tobie byłoby potrzeba przywódcy, by cię poprowadzić do walki o twe bolączki i prawa, ale ci usadowili się wygodnie w fotelach władzy i samoistnie nie będą sami z sobą o twoje prawa walczyć. Tak więc, jedynie możesz wyczekiwać na to, co nie przyjdzie samo, ja cię nie poprowadzę bo zdradziłeś mnie już nie raz i śmiejesz się ze mnie, że byłem zbyt niezaradny. 12 czerwca 2014        
Ostatnio edytowany 12 czerwca 2014 o 14:43
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Do tych, którzy zasiedli już wygodnie   Widzę, ze już zdążyliście zapomnieć, jak nas pałowano w demonstracjach ulicznych. Teraz jesteśmy niby szanowaną „Solidarnością” (co nam się tylko wydaje), przestaliśmy być opozycją. Więc apeluję do was wszystkich, abyśmy nie zapomnieli, kim byliśmy i skąd wyszliśmy i o co walczyliśmy – a o co walczymy. I uważajmy, żeby ten stan euforii, w jakiej znajdujemy się raptem nie skończył się i nie powtórzył rok 1968, a wszystko wskazuje na to, że to się skończy i zacznie się twarda szkoła repetentów z represjami i spałowaniami. Widzę, że opozycją nazywamy teraz młodzież KPN-u i NZS-u. Nie wiem, dlaczego im nie pomagamy, nie idziemy ramie w ramię, nie solidaryzujemy się z nimi. A przecież tym młodym ludziom coś zawdzięczamy. Szkoda, ze pamięć jest taka krótka. Wielu z nas było młodymi działaczami. Dzisiaj ich pałują i to w bardzo przemyślany sposób, po to, by tę młodzież oderwać od nas. Żeby w determinacji wypięła się na nas, na komunę, a tym samym na całe wybory. Zostanie im tylko rozgoryczenie z powodu osamotnienia. Ten smak kiedyś odczułem, gdy zostałem sam rozgoryczony i osamotniony. Do dziś mnie jeszcze trawi to rozgoryczenie, gdy widzę krótkowzroczność i brak dojrzałych posunięć. 17 maja 1989  Owy tekst w założeniu brzmiał zgoła inaczej, ale nawet redakcja podziemnej prasy nie potrafiła widzieć zawoalowanej przez komunistycznych reżyserów przyszłości. Tekst powstał po zalegalizowaniu podziemia, a więc w lutym albo w marcu, w każdym bądź razie krótko po obradach stołowych, a jego brzmienie wyglądało mniej więcej tak, ponieważ odtwarzam to z pamięci, był on krótki i cięty. Jako działacze podziemia spotykaliśmy się na budującej się plebanii, na Tatarach. Dość wielka sala wypełniona była po brzegi. Trwały obrady Okrąglaka i były w spokojnym tonie dyskusje o jeszcze istniejących prześladowaniach, o prognozowaniu, jak to się wszystko skończy. Gdy obrady zostały ukończone, rejwach na sali cotygodniowych posiedzeń był olbrzymi, sala pękała w szwach, pokazały się nowe twarze. Spierano się, ustalano, kto jakie zajmie stanowisko w rządzie, no i ustalono. Na następnym po tym posiedzeniu, na sali była frekwencja, ale nawet już nie taka, jak przed rozdzieraniem „polskiego sukna”, spokój i cisza zalegała zebranych. Po owym posiedzeniu właśnie skrobnąłem zgrabniutki, cięty, ale dowcipny pamflecik:  Cotygodniowe spotkania struktur podziemia w tonie spokoju i zrozumienia. Wielka burza, na sali obrad. Skończyły się obrady Okrągłego Stołu. Następne spotkanie – spokój cisza – każdy już wie gdzie będzie siedział. Jako współredagujący podziemną gazetkę nie mogłem przeforsować tego tekstu, moja naczelna za Chiny ludowe nie chciała zgodzić się na opublikowanie tej prawdziwej, co nieco humoreski. Mówiła: - mieszczuchu dajmy im szansę, przecież oni chcą dobrze dla Polski ludowej, a gdy zamieścimy owy tekst zdyskredytujemy ich w oczach ludzi. Oni sami już zdyskredytowali się w oczach moich i zebranych na Tatarach. Jeszcze był bardzo odległy czas do czerwcowych wyborów, okiem pilnego obserwatora widziałem, co zaczęło się wyrabiać, gdy zaczęło być wolno. Byłem cały czas niezadowolony, że ów pamflet nie został opublikowany, więc ciągle wspominałem go, mówiąc, iż byłby on zimną wodą na rozpalone głowy poniektórych radujących się z perspektyw rządzenia. Ponieważ zaprzestałem mieć ochotę zamieszczać moje teksty na łamach gazetki, wreszcie naczelna redaktor Anna Truskolaska, by mnie ugłaskać, z moich tekstów i za moim przyzwoleniem wysmażyła ocenzurowany mój otwarty List o pierwotnej treści pamfletu – „Do tych, którzy zasiedli już wygodnie” i został opublikowany tuż przed wyborami do Senatu i Sejmu, a to była już grubo przespana pora. W niespełna pół roku od wydarzeń wyborczych, kiedy już powstały legalne prasy pro solidarnościowe, a my siłą rzeczy zakończyliśmy redagowanie podziemnej prasy, Anna powiedziała do mnie ze smutkiem: - Wiesz mieszczuchu miałeś wtedy rację, szkoda, że nie mogłam tego dostrzec jak ty i nie opublikowałam twego ostrego artykułu. Prasa, która już była wolna, jak Gazeta Wyborcza i inne zaczęły cenzurować i wręcz odrzucać ostre teksty widzących jaśniej teraźniejszość i przyszłość, zatem rozgoryczona Anna powróciła jeszcze na krótko do reaktywowała ponownym redagowaniem gazetki, wypuściła w roku 1990 kilka numerów, ale ogłupiony naród, już nie potrzebował relacji niezależnych. Ja z kolei widząc, co się dzieje i nie mając większego na to wpływu, pisałem, pisałem i pisałem, mając nadzieję, iż wpłynę, chociaż na mentalność dorastającej młodzieży, przyszłości Polski, ale gdy widzę w chwili obecnej jej zainteresowania, jak i komentarze pod moimi tekstami, to jednak na rozstaju dróg politycznych, to poszło to w diabły.  Amen, tyle by było słów śniętej ewangelii politycznej na dzień dzisiejszy od mieszczucha żyjącego.   2 maja 2014
Ostatnio edytowany 12 czerwca 2014 o 14:45
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Europejskie zarobki europosłów Za­rob­ki eu­ro­po­sła w Pol­sce mogą prze­kro­czyć nawet 70 tys. zło­tych mie­sięcz­nie. De­pu­to­wa­ni, któ­rzy w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim za­sia­da­ją już dwie ka­den­cje, mogli za­ro­bić przez ten czas nawet 8 mln zło­tych. Jedni za­ro­bio­ne pie­nią­dze wy­da­ją na sa­mo­cho­dy i spła­tę kre­dy­tów, inni na naukę ję­zy­ka i po­sel­skie biura. Na re­kor­do­we wy­na­gro­dze­nie eu­ro­de­pu­to­wa­ne­go w dużej czę­ści skła­da się pen­sja w wy­so­ko­ści 6,2 tys. euro, czyli około 26 tys. zł, czy­ta­my na stro­nach Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go. Oprócz pen­sji poseł otrzy­mu­je dietę za każdy dzień pracy - 306 euro, czyli 6 tys. euro mie­sięcz­nie. Do jego port­fe­la tra­fia, zatem ko­lej­ne 26 tys. zł. Je­dy­nym wa­run­kiem jej otrzy­ma­nia jest udział w po­sie­dze­niach. REKLAMA Poseł do­sta­je rów­nież 18 tys. euro, które może prze­zna­czyć na wy­na­gro­dze­nia dla asy­sten­tów i pra­cow­ni­ków biura. Pro­wa­dze­nie biura za gra­ni­cą nie jest jed­nak obo­wiąz­ko­we, dla­te­go więk­szość po­słów pro­wa­dzi je w kraju, w okrę­gu, z któ­re­go zo­sta­li wy­bra­ni. Utrzy­ma­nie pra­cow­ni­ków i lo­ka­lu w Pol­sce jest bo­wiem znacz­nie tań­sze niż w sto­li­cy Bel­gii. Poza tym, każdy poseł otrzy­mu­je rów­nież 4 tys. euro na tzw. "wy­ko­ny­wa­nie man­da­tu". Pie­nią­dze te po­win­ny być prze­zna­cza­ne na dzia­łal­ność po­sel­ską, czyli pracę biura lub szko­le­nia. W prak­ty­ce pie­nią­dze te wy­da­wa­ne są na książ­ki i re­stau­ra­cje, któ­rych Unia nie roz­li­cza. Eu­ro­po­seł może rów­nież otrzy­mać 2 tys. euro na kursy kom­pu­te­ro­we, a także 5 tys. euro na kursy ję­zy­ko­we, które można zre­ali­zo­wać np. na Wy­spach Ka­na­ryj­skich. Unia gwa­ran­tu­je rów­nież swoim par­la­men­ta­rzy­stom 2 prze­lo­ty sa­mo­lo­tem i do­da­tek za od­le­głość w wy­so­ko­ści 200 euro. Poza tym każdy eu­ro­po­seł do­sta­je lap­top, te­le­fon, służ­bo­wy rower i 800 euro na tzw. do­dat­ko­we wy­dat­ki. Po za­koń­cze­niu ka­den­cji każdy poseł do­sta­je od­pra­wę w wy­so­ko­ści 6 mie­sięcz­nych pen­sji, czyli ponad 100 tys. euro. Pia­sto­wa­nie urzę­du eu­ro­po­sła gwa­ran­tu­je rów­nież przy­zna­nie eme­ry­tu­ry po 63. roku życia. Jej wy­so­kość uza­leż­nio­na jest od stażu pracy. Z per­spek­ty­wy unij­nej nie jest ona jed­nak wy­so­ka. Osoba, która prze­pra­co­wa­ła całą ka­den­cję, może li­czyć na ok. 1,1 tys. euro, czyli nie­ca­łe 4,5 tys. zł. Su­mu­jąc wszyst­kie czę­ści po­sel­skiej pen­sji, osta­tecz­nie do port­fe­la posła PE tra­fia 17 tys. euro, czyli około 70 tys. zł mie­sięcz­nie. Daje to 840 tys. zł rocz­nie i ponad 4,2 mln zł w ciągu całej ka­den­cji. Dla po­rów­na­nia zwy­kły poseł w Pol­sce za­ra­bia około 11 tys. zł mie­sięcz­nie, czyli 132 tys. rocz­nie i 528 tys. w ciągu ka­den­cji. Dom za unij­ne pie­nią­dze W oświad­cze­niu ma­jąt­ko­wym Zbi­gniew Zio­bro, można prze­czy­tać, że po 5 la­tach w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim zwięk­szył swój ma­ją­tek pie­nięż­ny trzy­krot­nie. Jego stan konta z 17 tys. zł i 8 tys. euro zmie­nił się w 92 tys. zł i 10 ty­się­cy euro. Dzię­ki unij­nej pen­sji udało mu się rów­nież spła­cić kilka kre­dy­tów, w tym kre­dyt na sa­mo­chód wart ponad 66 tys. zł, kre­dyt hi­po­tecz­ny wart pra­wie 50 tys. zł, po­życz­kę hi­po­tecz­ną w wy­so­ko­ści pra­wie 150 tys. zł i po­życz­kę go­tów­ko­wą na 50 tys. zł. Par­tyj­ny ko­le­ga Zbi­gnie­wa Zio­bry, poseł Jacek Kur­ski, który we­dług or­ga­ni­za­cji ba­da­ją­cej ak­tyw­ność po­słów w eu­ro­par­la­men­cie Vo­te­Wat­chEu­ro­pe jest jed­nym z naj­mniej ak­tyw­nych par­la­men­ta­rzy­stów, rów­nież znacz­nie pod­wyż­szył swój ma­ją­tek. Unij­ne za­rob­ki za­in­we­sto­wał w po­li­sy na życie i sa­mo­cho­dy, BMW X5 i Mer­ce­de­sa klasy S. Udało mu się rów­nież spła­cić kre­dyt hi­po­tecz­ny o war­to­ści 245 tys. zło­tych. Z kolei Jacek Pro­ta­sie­wicz, który też upla­so­wał się na końcu listy po­słów ak­tyw­nych, przez 5 lat w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim nie tylko zwięk­szył wy­so­kość oszczęd­no­ści, z 45 tys. zł i 8 tys. euro do 75 tys. zł i 16 tys. euro, ale i zgro­ma­dził oszczęd­no­ści w innej wa­lu­cie. Na kon­cie ma ty­siąc fun­tów i 900 fran­ków. Oprócz tego w 2010 roku za­cią­gnął kre­dyt miesz­ka­nio­wy o war­to­ści pra­wie 700 tys. zł i roz­po­czął bu­do­wę domu. W spra­woz­da­niu ma­jąt­ko­wym w 2013 roku oświad­czył, że dom, który bu­du­je, ma war­tość 1,7 mln zł. Pod­pis na li­ście obec­no­ści Wy­so­kie za­rob­ki eu­ro­po­słów budzą wąt­pli­wo­ści, zwłasz­cza w ze­sta­wie­niu z ak­tyw­no­ścią nie­któ­rych eu­ro­de­pu­to­wa­nych. Część z nich wy­spe­cja­li­zo­wa­ła się w po­zo­ro­wa­niu ak­tyw­no­ści po­sel­skiej. Jak po­da­je or­ga­ni­za­cja Vo­te­Wat­chEu­ro­pe, naj­lep­si są w tym po­sło­wie Jacek Kur­ski, Mi­chał Ka­miń­ski oraz Jacek Pro­ta­sie­wicz. Do li­de­rów nie­obec­no­ści na gło­so­wa­niach w Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go na­le­żą rów­nież Ja­nusz Woj­cie­chow­ski, Jacek Wło­so­wicz, Ry­szard Czar­nec­ki, Zbi­gniew Zio­bro, To­masz Po­rę­ba i Marek Si­wiec. - Zga­dza się, nie­któ­rzy po­sło­wie nie chcą się ode­rwać od po­li­ty­ki kra­jo­wej, wolą spę­dzać swój czas w War­sza­wie niż w Bruk­se­li. Dla­te­go cześć z nich po­ja­wia się w par­la­men­cie, by pod­pi­sać listę obec­no­ści, zgar­nąć dietę za dzień po­sie­dze­nia i znik­nąć - mówi Ewa Mo­drze­jew­ska ze Sto­wa­rzy­sze­nia 61 two­rzą­ce­go por­tal "Mam prawo wie­dzieć". - Nie mo­że­my jed­nak uogól­niać. Nie wszy­scy po­sło­wie to bu­me­lan­ci. Więk­szość na­praw­dę ak­tyw­nie uczest­ni­czy w po­sie­dze­niach - do­da­je. Róża Thun, która jest eu­ro­de­pu­to­wa­ną od 10 lat, a w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim zaj­mu­je się spra­wa­mi rynku we­wnętrz­ne­go i ochro­ną kon­su­men­tów, nie ro­zu­mie cią­głych oskar­żeń o wy­so­kie za­rob­ki eu­ro­po­słów. - I w Bruk­se­li, gdzie są po­sie­dze­nia ko­mi­sji, i w Stras­bur­gu, gdzie są po­sie­dze­nia ple­nar­ne, życie jest dro­gie. Po to mamy te diety, by móc się utrzy­mać na nor­mal­nym po­zio­mie. Mój ka­len­darz jest to­tal­nie wy­peł­nio­ny, nie mam czasu bie­gać po wy­prze­da­żach. Muszę za­pra­szać do re­stau­ra­cji eu­ro­po­słów, eks­per­tów, z któ­ry­mi chcę prze­dys­ku­to­wać jakąś spra­wę. Muszę miesz­kać w nor­mal­nym ho­te­lu, żeby potem za­su­wać jak mały sa­mo­cho­dzik. A noce i tak są bar­dzo krót­kie. Dzien­ni­ka­rze czę­sto zbyt szyb­ko mio­ta­ją oskar­że­nia: cza­sem poseł się pod­pi­sał i szyb­ko wy­szedł, ale mógł iść na spo­tka­nie np. do Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej. Bo po­dob­nie jak w pol­skim par­la­men­cie, tak i w PE waż­niej­sze de­cy­zje po­dej­mo­wa­ne są w ko­mi­sjach i na nie­for­mal­nych spo­tka­niach - mó­wi­ła w roz­mo­wie z Agatą No­wa­kow­ską w Ga­ze­cie Wy­bor­czej. Za­rob­ki za wy­so­kie, ale jeśli ob­ni­żać, to w całej Eu­ro­pie Li­cząc, że prze­cięt­ny Polak za­ra­bia śred­nią kra­jo­wą w wy­so­ko­ści 3650 zł mie­sięcz­nie, to rocz­nie za­ra­bia on 43,8 tys. zł, czyli około 10 tys. euro. W po­rów­na­niu z za­rob­ka­mi w Unii Eu­ro­pej­skiej pol­skie za­rob­ki wy­da­ją się ni­skie, bo­wiem śred­nia w całej Unii, jak po­da­je GUS, wy­no­si 21,5 tys. euro, a wy­so­kość za­rob­ków w 10 kra­jach Unii zde­cy­do­wa­nie tą śred­nią prze­kra­cza. W Ir­lan­dii jest to 21,9 tys. euro, w Fin­lan­dii 23,3 tys., w Niem­czech 24,9 tys., a w Luk­sem­bur­gu aż 27,1 tys. Unij­ne za­rob­ki wy­da­ją się jed­nak ni­skie w po­rów­na­niu z za­rob­ka­mi eu­ro­po­słów. De­pu­to­wa­ny do Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go mie­sięcz­nie za­ra­bia 70 tys. zł, a więc rocz­nie 840 tys. zł, czyli około 210 tys. euro. W ba­da­niu prze­pro­wa­dzo­nym przez In­sty­tut Badań Pu­blicz­nych "Par­la­ment Eu­ro­pej­ski. Spo­łecz­ne za­ufa­nie i (Nie)wie­dza" Po­la­cy, za­py­ta­ni o za­rob­ki pol­skich eu­ro­de­pu­to­wa­nych, od­po­wia­da­ją, że za­rob­ki te są zde­cy­do­wa­nie za wy­so­kie i nie­spra­wie­dli­we wobec in­nych Po­la­ków. - Nie po­win­ni aż tyle za­ra­biać, żeby to była wie­lo­krot­ność pen­sji prze­cięt­ne­go Po­la­ka - mówi jeden z an­kie­to­wa­nych. Ale gdy za­py­tać tych sa­mych an­kie­to­wa­nych, o to, czy za­rob­ki po­win­ny być ob­ni­żo­ne, od razu po­ja­wia­ją się głosy sprze­ci­wu. - Z ja­kiej racji pol­ski eu­ro­po­seł ma za­ra­biać mniej niż fran­cu­ski eu­ro­po­seł? - py­ta­ją an­kie­to­wa­ni. I po­mi­mo, że w dużej mie­rze za­rob­ki i kom­pe­ten­cje eu­ro­po­słów są kry­ty­ko­wa­ne, w ra­por­cie prze­bi­ja­ją się rów­nież głosy roz­sąd­ku. - Żeby zo­stać eu­ro­po­słem, to jed­nak trze­ba coś sobą re­pre­zen­to­wać, trze­ba prze­ko­nać do sie­bie ludzi, trze­ba pod­jąć kilka bar­dzo do­brych de­cy­zji, by lu­dzie za­gło­so­wa­li na cie­bie, więc wy­da­je mi się, że... ja nie mam nic do tego, ile oni za­ra­bia­ją. Autor: Magdalena Gwóźdź, Źródło:
POLSKA-krajem murzynów w UE,dwa eur na godz. to nawet babcia klozetowa ma więcej w tej samej UE,dlatego powiedzenie w Stanach " głupi jak Polak " jest nadal  trafne i aktualne,takich tanich debi li nie ma nigdzie na świecie.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: