Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Egzamin na prawo jazdy łatwiej zdać zimą (dane WORD)

Utworzony przez ~Paula~, 1 lutego 2010 o 16:49 Powrót do artykułu
Ja tam zdawałam latem (jestem kobietą,teraz mam 20 lat) i jakos nie miałam problemów. Zdałam za pierwszym. Caluśki kurs robiłam podczas zimy, zanim był wolny termin na egzamin, zrobił się maj. Zadziwiająco 'łatwo' mi się jechało. Może dlatego,że 30h przejeżdżone w śnieg i zaspy, hehe;]
Zaloguj się, aby oddać głos
0
.JA TEŻ ZDAŁEM ZA PIERWSZYM RAZEM
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nom, ja się z tym zgodze ; ) zdawalem 5 razy - 2 x na jesieni, 2x na wiosne. i zdałem dopiero w styczniu ; ) za 5x ; )
Zaloguj się, aby oddać głos
0
ja bym tam powiedział,że zimą jest trudniej już nie chodzi o jazdę na mieście tylko zrobienie poleceń na placu manewrowym czyli jazda połuku do przodu i do tyłu zauwarzcie jest biała linia a jak śnieg trochę sypnie to zraza można tej lini nie widzieć i jeszcze na wzniesieniu może być słisko wiec samochód stoczy się do tylu.ale jak jest dobry kierowca to nie bedzie mial z tym problemu.Ja z zdalem za 2 x w listopadzie 2008 r
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dziś egzamin na prawko zdawała moja koleżanka. Plac odśnieżony idealnie, górka tez czyściutka, tylko koła po jeżdzie po mieście(poprzedni zdający) były z lekka białawe, ale i tak oblała miasto. Ba, czekałam na nią jakies 2 godzinki i w tym czasie zdały dosłownie DWIE osoby. Czyli jakie wnioski...? Sama 10 lat temu zdawałam w grudniu.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
mon napisał:
Dziś egzamin na prawko zdawała moja koleżanka. Plac odśnieżony idealnie, górka tez czyściutka, tylko koła po jeżdzie po mieście(poprzedni zdający) były z lekka białawe, ale i tak oblała miasto. Ba, czekałam na nią jakies 2 godzinki i w tym czasie zdały dosłownie DWIE osoby. Czyli jakie wnioski...? Sama 10 lat temu zdawałam w grudniu.
Podobne spostrzeżenia mam z dzisiejszej wizyty w WORDzie. Na kat. B na kilkanaście osób, zdały własnie bodajże 2, natomiast zdał ponadto chłopak na C+E. Większość poległa na mieście, z placu jedynie jedna osoba nie wyjechała. A w ośrodku puuuuustki.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
MOŻE W KOŃCU WORD OPRÓCZ PRZYSZŁYCH KIEROWCÓW ZACZNIE OCENIAĆ SZKOŁY NAUKI JAZDY- NO CHYBA ŻE JEST TO TAKA CICHA WSPÓŁPRACA BO 30% ZDAJĄCYCH TO JAKIŚ ABSURD! CZYLI POZOSTAŁE 70% POWINNO CZUĆ SIĘ OKRADZIONYMI I OSZUKANYMI PRZEZ NIEUDACZNIKÓW INSTRUKTORÓW KTÓRZY NIE NAUCZYLI ICH JEŹDZIĆ A W ZAMIAN ZAINKASOWALI DOSYĆ SPORE KWOTY!!! I NA DODATEK NARAZILI ICH NA SPORY STRES!!! DLA PRZYKŁADU POWINNO ZAMKNĄĆ TE SZKÓŁKI W KTÓRYCH JEST NAJMNIEJSZA ZDAWALNOŚĆ ZA PIERWSZYM RAZEM! 70% RACZEJ NIE DA SIĘ WYTŁUMACZYĆ STRESEM!!!!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
skoro statystyki dotyczą Lubelszczyzny to dlaczego na zdjęciu jest "ELKA" na białostockich numerach?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
gringo napisał:
skoro statystyki dotyczą Lubelszczyzny to dlaczego na zdjęciu jest "ELKA" na białostockich numerach?
Bo z taką rejestracją jeżdżą samochody egzaminacyjne:P o ile się nie mylę WORD ma te Toyoty w leasingu z Białegostoku;) Swoją drogą mój kolega zdał właśnie dzisiaj egzamin na pj:)
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Co by nie gadali dla mnie i tak całe szkolenie jak i egzamin na prawko to jedna wielka ściema. Na kursie uczą kursantów "pod egzamin" - przyszły kierowca może nie mieć zielonego pojęcia o poruszaniu się w ruchu drogowym, ma jedynie wykonać głupie manewry, które ocenia człowiek, dla którego wykonanie tychże piruetów upoważnia człowieka do odpowiedzialnego prowadzenia auta. WORD nigdy nie był i nie będzie ośrodkiem szkolenia kierowców. To jest prężnie działająca firma, której jedynym celem jest wyciągnięcie od przyszłych adeptów szos jak największej kasy. Szkoły nauki jazdy - kolejna ściema. Mam prawko kat. B od 14 lat. rocznie robię około 40 tyś. km. W zeszłym roku zapragnąłem zakupić sobie od młodzieńczych lat upragniony motocykl. Ale nie chcąc być na bakier z prawem musiałem sobie zrobić kat. A. Zapisałem się do jednej ze szkół, które szczycą się najwyższą zdawalnością w Lublinie. Będąc małolatem jeździłem trochę motorowerami o niewielkiej pojemności, lecz uważam, że to jedynie namiastka tego jakie umiejętności należy posiadać, żeby prowadzić motor o dużej pojemności i mocy. Idąc tam myślałem, że zostanie mi przekazana choć odrobina wiedzy jak należy obchodzić się z takim pojazdem (np. jazda na mokrej nawierzchni i zachowanie podczas hamownia, przewożenie pasażerów, właściwa eksploatacja motocykla - redukcja biegów z "przegazówką", albo chociaż prawidłowa postawa na motocyklu). Nic z tego. Powiedziano mi czego wymagają i w jaki sposób przebrnąć przez egzamin. Przez 15 godzin jak idiota kręciłem się albo po slalomie albo po ósemce na placu. Trzy razy wyjechałem na trasę wytyczoną przez ośrodek szkolenia, gdzie wyczulono mnie gdzie uważać na linię ciągłą, a gdzie koniecznie włączyć kierunkowskaz, bo egzaminatorzy nagminnie oblewają kursantów. I tyle. Wg szkoły taki człowiek może wyruszyć własnym motorem w trasę ponieważ został znakomicie przeszkolony!? Egzamin zdałem za pierwszym razem, lecz doskonale wiedziałem, że bezpiecznie dla siebie i innych motocykla prowadzić nie potrafię. Do tej pory szlifuję swoje umiejętności pod okiem starszych kolegów motocyklistów i doskonale wiem ile czasu i sezonów minie zanim sam sobie będę mógł w duszy powiedzieć, że w miarę bezpiecznie potrafię jeździć, bo ideału raczej nigdy nie osiągne.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Suzuki Bandit 650 napisał:
Co by nie gadali dla mnie i tak całe szkolenie jak i egzamin na prawko to jedna wielka ściema. Na kursie uczą kursantów "pod egzamin" - przyszły kierowca może nie mieć zielonego pojęcia o poruszaniu się w ruchu drogowym, ma jedynie wykonać głupie manewry, które ocenia człowiek, dla którego wykonanie tychże piruetów upoważnia człowieka do odpowiedzialnego prowadzenia auta. WORD nigdy nie był i nie będzie ośrodkiem szkolenia kierowców. To jest prężnie działająca firma, której jedynym celem jest wyciągnięcie od przyszłych adeptów szos jak największej kasy. Szkoły nauki jazdy - kolejna ściema. Mam prawko kat. B od 14 lat. rocznie robię około 40 tyś. km. W zeszłym roku zapragnąłem zakupić sobie od młodzieńczych lat upragniony motocykl. Ale nie chcąc być na bakier z prawem musiałem sobie zrobić kat. A. Zapisałem się do jednej ze szkół, które szczycą się najwyższą zdawalnością w Lublinie. Będąc małolatem jeździłem trochę motorowerami o niewielkiej pojemności, lecz uważam, że to jedynie namiastka tego jakie umiejętności należy posiadać, żeby prowadzić motor o dużej pojemności i mocy. Idąc tam myślałem, że zostanie mi przekazana choć odrobina wiedzy jak należy obchodzić się z takim pojazdem (np. jazda na mokrej nawierzchni i zachowanie podczas hamownia, przewożenie pasażerów, właściwa eksploatacja motocykla - redukcja biegów z "przegazówką", albo chociaż prawidłowa postawa na motocyklu). Nic z tego. Powiedziano mi czego wymagają i w jaki sposób przebrnąć przez egzamin. Przez 15 godzin jak idiota kręciłem się albo po slalomie albo po ósemce na placu. Trzy razy wyjechałem na trasę wytyczoną przez ośrodek szkolenia, gdzie wyczulono mnie gdzie uważać na linię ciągłą, a gdzie koniecznie włączyć kierunkowskaz, bo egzaminatorzy nagminnie oblewają kursantów. I tyle. Wg szkoły taki człowiek może wyruszyć własnym motorem w trasę ponieważ został znakomicie przeszkolony!? Egzamin zdałem za pierwszym razem, lecz doskonale wiedziałem, że bezpiecznie dla siebie i innych motocykla prowadzić nie potrafię. Do tej pory szlifuję swoje umiejętności pod okiem starszych kolegów motocyklistów i doskonale wiem ile czasu i sezonów minie zanim sam sobie będę mógł w duszy powiedzieć, że w miarę bezpiecznie potrafię jeździć, bo ideału raczej nigdy nie osiągne.
zdawałam wiele lat temu ale jeździć nauczyłam sie dopiero pózniej pod okiem kolegów kurs ,egzamin to była formalnośc że trzeba być a niktórzy to i tak na kurs przyjeżżali swoimi samochodami bez prawka
Zaloguj się, aby oddać głos
0
problem w tym że egzaminator nie zwraca uwagi na podejście zdającego, nie jest ważna ostrożność, umiejętności czy jakieś predyspozycje do jazdy ale 'widzimisie' egzaminatora i fart, jeżeli na drodze inni uczestnicy jadą w miarę wg zasad i egzaminator ma humor na nie oblewanie to egzamin zdany prawie na pewno. cały ten egzamin to maszynka do dużych pieniędzy. nie zdałem bo egzaminatorowi wydawało się że chyba włączyło się żółte światło... jak bym nie patrzył na światła, a potem bo ktoś inny zaparkował na skrzyżowaniu i musiałem go wymijać. bzdura i bezsens.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: