Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Mamy coraz grubsze dzieci!

Utworzony przez Gość, 28 listopada 2008 o 06:40 Powrót do artykułu
To fakt. Sam mam z tym mały problem. Kolorowe cukierki, żelki, batoniki, "czipsiki" - atakujące ze wszystkich stron na witrynach sklepowych i przy kasach (normalna praktyka marketingowa), są dla dzieciaków pokusą nie do odparcia. Potrzebna jest jakaś edukacja na wczesnym poziomie rozwoju. Młody człowiek niszczy sobie zdrowie na starcie. Jak się nic z tym nie zrobio to w niedługim czasie będziemy mieli w Polsce otyłą pro-amerykańską młodzież.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Edukacje należy zacząć od RODZICÓW!! Moje dzieci jadają chipsy czy batoniki kilka razy w roku!!!!! Pozwalam im, choć sama tego świństwa nie jadam, ale cóż takie prawo rynku. Z młodszym dzieckiem nie mam problemu, na drugie śniadanie dostaje kanapkę z domu i jest ok. Natomiast starsze od czasu jak poszło do gimnazjum, za żadne skarby świata nie zjadłoby kanapki w obecności swoich rówieśników. Woli być głodne niż narazić się na kpiny, że zamiast drożdżówki, chipsów itd......on jada kanapki!! Efekt jest taki, że wykupiłam dziecku obiady w szkole, żeby nie umarło z głodu!! zacznijmy więc edukację od dorosłych, a potem dzieci przyjmą przykład od nich.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Otóż to! Nalezy edukowac rodziców. Moja mama jest nauczycielką w szkole podstawowej, i na co dzień styka się z tymi patologiami. Najbardziej jaskrawe jest to na wycieczkach. Okazuje się, że znaczna część dzieci nie ma nawyku jadania śniadań, zas pozostałe za śniadanie uważają zupkę chińską! Ta sama zupka chińska plus mrozona pizza to bardzo częsty zestaw obiadowy w wielu domach. Kiedy moja mama organizowała wycieczkę do Krakowa, poleciłam jej bar mleczny znajdujący się niedaleko Wawelu. Fantastyczna sprawa. Zupa 3 zł, kotlet + kartofle i surówka za 5 zł. Mama zaamówiła w tym barze pierogi ruskie dla wszystkich (żeby było szybciej). Okazało sie ze dzieci zaczeły strasznie się krzywić, część zaczęła się pytc wprost czy może iść na frytki. Były tez i takie które pierogi jadły po raz pierwszy. Mnie ze swej strony zawsze rozwala widok rodziców z dziećmi w Macdonaldzie. Zwłaszcza kiedy idą tam na "niedzielny obiad" - ktory kiedyś we wszystkich rodzinach był prawdziwym rytuałem. Albo kiedy mamusia odbiera latorośl ze szkoły/przedszkola i idzie tam bo nie chce się jej nmic samej ugotować. Dla mnie takie postepowaqnie jest zbrodnią wyrzadzana małemu dziecku Pozdrawiam smutno:((
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Widze ze najprostsze rozwiazania sa najlepsze. Dziecko tyje po batonikach i chipsach - wprowadzic zakaz sprzedazy. A moze tym dzieciakom ograniczyc siedzenie przed komputerem, telewizorem? Zamiast wprowadzania zakazow sprzedazy slodyczy wprowadzic wiecej godzin w-fu, wybudowac w szkolach nowe hale sportowe, boiska, zorganizowac dzieciom sportowe zajecia pozalekcyjne. Przede wszystkim uczyc dzieci (i tu rola przede wszystkim rodzicow) zdrowego trybu zycia.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nie tylko edukacja rodziców! Moje dzieci nie jadają przy mnie chipsów i nie kupujemy im tego. Ale od kiedy dziecko poszło do szkoły kupuje w sklepiku i częstuje się od innych dzieci chipsami tłumacząc mi, że inne dziecie jedzą to na co dzień. Natomiast pan dyrektor nie widzi nic strasznego w art. sprzedawanych w sklepiku!
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dzięki takiemu odżywianiu prawdoPOdobnie nie dożyją wieku emerytalnego i chyba o to chodzi. Co do dzisiejszych dzieci, to POwszechnie wiadomo, że nie ma komu ich wychowywać bo nie było też komu wychowywać ich rodziców. Większość, oczywiście nie wszyscy, ale zdecydowana większość dzisiejszych nauczycieli to POtworne niedorajdy życiowe, które nie chcą lub nie POtrafią POszukać sobie lepszej pracy za lepsze pieniądze i są tylko POsłusznymi i POręcznymi urzędnikami edukacyjnymi POsłusznie POsługującymi ministerstw POlitycznej POprawności terytorium okuPOwanego POtocznie zwanego kiedyś Polską.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Batoniki to tyyyle mleka, do tego super zdrowy, dający energię karmel Teraz wychodzą te reklamy którymi powinni się zająć dużo wcześniej. Dopóki rodzice nie wyrobią w dzieciach nawyków zdrowego odżywiania, nie ma szans na ratunek ze strony W-Fistów! Rodzice- weźcie się za wychowywanie swoich dzieci- szkoła NAPRAWDĘ NIE ZROBI TEGO ZA WAS!
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: