Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Po festiwalu wieprzowina prawdę ci powie

Utworzony przez jacek dyć, 18 czerwca 2014 o 09:25
Przyzwoici   My ciała zwierząt kupujemy, i nie dokonujemy ich śmierci, zjadamy już zabite, do kościoła chodzimy, o jacy my święci, Pisma prawdomówności nie podważamy, podążamy za nim, mąk piekielnych się obawiając nie jesteśmy skłonni do ocen, a wątpliwości, co do Niego, z umysłu jak muchy odpędzamy, nam nie godzi się słuchać współczesnych faktów naukowych, przecież też zabijasz, gdy zieleniną i warzywem się raczysz!! Inteligencji wam brak, gdy usprawiedliwień wyszukujecie, przykazanie dekalogu ni mniej ni więcej, nie zabijaj znaczy, w obłudzie na pójście do nieba nie nabędziecie kwalifikacji, twa niekompetencja stanowi o degradacji w ciała poślednie, już nie średniowiecze, reflektuj się, o czym pleban celebruje, i diabełka, o którym on tak truje, w lustra odbiciu pooglądaj, odpowiednie ucieleśnienie uczynkami swymi sobie fundujesz, proces mechanizmu transmigracji duszy dokładnie obczaiłem, bo kiedy wy umieracie, ja tylko opuszczam tymczasowe ciała, i z doświadczenia to piszę, bo w ciałach i poza nimi też żyłem, gdy ja o tym wiem, to nad umysłem waszym króluje amnezja, choć każdą śmiercią tego doświadczacie, wtedy już za późno ubolewać, wszystko w zapomnienie idzie, gdy się naradzacie, wszystko się kręcić i kręci od nowa, aż ciało znowu nie skona, zdania okrasza rym, ale to i tak wzniosły traktat, a nie poezja.
Ostatnio edytowany 18 czerwca 2014 o 09:28
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Epidemia raka     Auto dla ciała jest pojazdem, a pojazdem dla duchowej istoty to ciało, widziałem jak je glansujecie zwracając uwagę na paliwo odpowiednie, a i o zewnętrzny wygląd auta ciała, każdy dbałość wykazuje jak może, przed wyjściem z domu, osobista toaleta, odpowiedni zapach dezodoro, pokarm jest paliwem, ale na jego jakość, większej uwagi nie zwracacie, każde ciało posiadające usta, oczy i odbyt to środek transportu dla dusz, niezatrważający się ludzki zwierz, ich ciała, jako paliwo sobie upodobał, i nie zastanawia się jak wiele toksyn i bakterii znajduje się w ciele świni, utylizując jej ciało w swym ciele, kumuluje w swym pojeździe choróbska, świni ciało to spory śmietnik i nikt nie zważa, jakiej kategorii są pomyje, po roku ją szlachtują, jelita jej pełne szlamu, na kiełbasy wyszlamowują, zatem racz pomyśleć, jakie to złogi muszą być w twych jelitach po latach, za komuny spożywanie mięsa było okazjonalnym rarytasem pod wydział, a i u schyłku dbając o zdrowie obywatela, reglamentowano jej przydział, któż wtedy słyszał by rak jak epidemia grasował, nie mówiąc o dzieciach, naród hodowany bardziej był na niezatrutej roślinności, a nie śmieciach, byle co wrzucacie do kanistra ciała swego i pragniecie tryskać zdrowiem, a fachowcy w medycynie głowią się skąd rak, niech im wiersz to podpowie, lecz z pragnieniami smaków zachłannemu ludkowi jest trudno toczyć boje, on nie zdaje sobie sprawy, że choroba to rezultat jego smaków przez lata, jak ziarnko do ziarnka, by zebrała się, tak w jedzeniu przebiera się miarka, chcesz wyzdrowieć od już, ale na chorobę pracowałeś sobie całymi latami, nie powinniście karmić się tymi, którzy za pokarmem wypatrują swe ślipia, bo ciężki i ryzykowny to pokarm, który nietrawiony w trzewiach wam gnije, a wy z wewnątrz fetorzycie jak gdybyście byli za egzystencji w nim trupami, wiedz to, iż nim i tak jesteś, gdy nie wiesz, że to ty w ciała aucie koczujesz, a skoro wiary nie masz w wiedzę, daj się wprowadzić w hipnotyczny trans, wtedy zdasz sobie sprawę kto reinkarnował, kiedy ciał za sobą wiele masz.                                                                                                                                 
Ostatnio edytowany 22 czerwca 2014 o 10:04
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jedząc myśl, aby żyć   Patrzę i postrzegam wasze cierpienia z jadła, mięso szkodzi, ale uwielbia je i idzie tą drogą, pewne potrawy stanowią tabu, bo zabić mogą, lat niewiele, ale bagaż jest rozmiarów sporych, trzy bajpasy, Alzhaimer, wylewy krwi i zawały, pokaźny prezent z chorób szykujecie dzieciom, czyżby to rewanż za podcieranie ich kuperków?, czy nie lepiej umierać w pełnym zdrowiu ciała?, by bólu nie odczuwać żywot pędzi na prochach, dają radość bytowania, a garb bez bólu rośnie, i stało się filozofią, żyć tak, aby sobie dogadzać, ogół żyje po to by jeść, gdy rozumni jedzą by żyć.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Kochacie zwierzęta, ale gdzie i w czym? Grozą i cierpieniem z waszego menu tchnie.   W ubiegłym roku, u schyłku wiosny w weekend na wiochę pojechałem. Jak pięknie i sielsko było. Na łączce produkowała mleko łaciata, a koło stajenki zaniedbany gniady stał. Bo chłop traktura mioł. Nie omieszkałem odwiedzić w chlewiku dostojną w swej tuszy blondynkę. Wielka świnia warchlakami otoczona na widok mój pochrząkując przytruchtała w mym kierunku ociężale. Zaczęła wydawać z siebie przeróżne dźwięki, byś nie pomyślał myślący, że ona starała się ze mną wejść w dyskusję. Po upływie roku, z wiosną ponownie pojechałem na sielską wiochę. Nie widząc nigdzie gniadosza, zagadnąłem o niego gospodarza w lakierkach. Ten niezbyt zadowolony ofuknął mnie, a w odpowiedzi wyrzucił z siebie; a na co mi miał być kóń panie, kiej traktura mom w stodole na klepisku, poszedł na kabanosy i paszę kotów i psów, nie będzie mi wałęsał się po rykowisku, to chociaż kilka euro odzyskałem. W trakcie rozmowy rozglądałem się pilnie, a nie widząc krowy, gdzie łaciata gospodarzu - spytałem. E tam bydlątko mało mlika dawało, a w sklepie mom bez smrodu go taniej, toteż zarżnęliśmy bydle, chociaż w mięsiwie powetowaliśmy strawą sobie stratę. A co z lochą gospodarzu – spytałem, kiedy zaglądnąłem do śmierdzącego chlewa. W nim stadko świńskiej młodzieży wyrażało swój ból i zdało się słyszeć ich mowę; naszą mateczkę zaszlachtował ten nasz cham, i cóż my sieroty mamy począć, wszak kolej i przyjdzie na nasze głowy. Czemu to nie zabijają swych kobiet mieszczuchu, gdy ładnie jak my są utuczone, a czy swe matki zabijają, kiedy one już karmić piersią zaprzestają? Społeczeństwo ludzkie to dwunożne bestie bezmyślne, gdy pragnieniem ich jest smakować zwierząt krew niewinnych.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Dla zmyły Na peryferiach miasta w ulicę Turystyczną wszedłem, tam olbrzymi obóz zagłady zwierząt był usytuowany. Ulica wylotową z miasta była, toteż ruch był na niej duży. W tym natłoku pojazdów transporty zesłańców dla pożywienia ludzkich bestii większość stanowiły. Właśnie nadjeżdżał ładunek ptactwa, te zoczywszy mnie chórem zakrzyknęły; człowiecze marny, za nami się wstaw, wszak my gęsi swój język mamy, chociaż nie ludzie. Jeszcze nie ochłonąłem z grozy, gdy nadjechała ciężarówka rogacizny tłuszczą wypełniona, te porykiwały zdałoby się radośnie; na wczasy wiozą nas i zieloną doliną przechadzać się będziemy i zła nie ulękniemy się choćby nas pochłonęły ciemności. Już z oddali posłyszałem świńską ciżbę drącą się w niebogłosy; ludzie ratujcie, niechaj okażą nam miłosierdzia odrobinę, przecie my nie Żydzi. Dlaczego więc pragną tak naszej eksterminacji? I czemuż wasi rabini, mułłowie i księża nie uświadamiają was, iż jedząc nasze ciała też jesteście winni zbrodni z naszymi katami pospołu. Jeszcze rozwrzeszczanych kur transport koło mnie przejechał; na weekend, na weekend wydzierały się. I martwa cisza nastała.  Bo któż zastanowić się raczy nad życiem bezbronnych, gdy w głowie mu smaki udźców, golonek, oplerków, wursztów, udek, befsztyków i dymiących steków z bifeju. Co prawda od dawna trwa bezmyślne mordowanie i nie rozbudziły inteligencji wieki. Jakim pięknym kwieciem się otacza oset, barwami błękitu, purpury i biskupimi lśni, a czy dobry owoc może ofiarować wam. Ale tak rzadko szanujecie drzewa, które mogą wam zadeklarować pełnowartościowe owoce.   
Zaloguj się, aby oddać głos
0
tradycjonalizm w uwielbieniu macie   W listopadzie1943r, hitlerowcy postanowili wymordować jeńców żydowskich Majdanka, Poniatowej, Trawnik i pomniejszych obozów zagłady. Rzeź trwała niestrudzenie przez dwa dni. By pozbyć się zwłok, układano je na podwoziach samochodów i tak spalano, ponieważ krematoryjne piece nie mogły przerobić takiego natłoku pomordowanych. Tę makabrę nazwano Enterfest (Dożynki). W Lubelskiem chyba próbują kultywować tradycję Dożynek hitleryzmu, nieinteligentni zorganizowali Festiwal Wieprzowiny, tutaj zamiast podwozi aut używano zmyślnych grilli.      A to dobre, mordują zwierzęta, jakby to były rzeczy, niemyślące istoty i nazywają to Festiwalem. W tym festiwalu mordowania biorą osoby, które nie myślą, bo gdyby myśleli, myśleliby o tym, że ich pokarmem jest przelana krew cierpiących istot. Człowiek to taka bestia, która myśli by się najeść smacznie i nie myśleć, dla niej ważniejszy jest nienasycony brzuch, niż światły umysł wyzbyty kubków smakowych. Tych, którzy kierują się miłosierdziem dla wszystkich rozumnych istot jest znikoma ilość, więc reakcje negatywne są normalnością u tych, których poniekąd zmuszam do myślenia kontrowersyjnymi tekstami. A powinno być błogo, jeść bez zakłóceń, i myślenia iż duszyczka jakiegoś zarżniętego zwierzaka może unosić się nad konsumującymi jego zwłoki. Nie urodziłem się wegetarianinem i nie zostałem nim dla mody, lecz zrozumiałem to, iż to takie same istoty rozumne, cierpiące, cieszące sie, wychowujące z dbałością pełną miłości swe potomstwo, jak zwierze ludzkie. Moi drodzy, nie można obchodzić tematu mordowania zwierząt w miękkich pantoflach i rękawiczkach białych na krwawych rękach. Kiedyś unikano mówienia komuś prawdy w oczy. Dlaczego mam kręcić kota ogonem i nie powiedzieć, iż ktoś jest głupi, bo czy mądrym może być ten, który nie zastanawia się nad kategorią swego pokarmu? Jeżeli jesteś chrześcijaninem, racz przeczytać List św. Pawła do Rzymian.  I wiele innych wersetów można znaleźć w Biblii na temat pokarmów z zabitych zwierząt, wiec o tym również, że to Pismo było niejednokrotnie ocenzurowywane dla wygody, tych, którzy chcieli żyć wygodnie bez zbędnych stresów dyktowanych kanonami, zatem te kanony usuwano, albo przekręcano, tak by stawały się dla nich wygodne. Jeżeli historia nowożytna została przekłamana i ciężko ją sobie uzmysłowić niektórym, to pomyśl ile razy i przez ilu Biblia była przepisywana. Gdybyś chciał, to możesz tego wszystkiego się dowiedzieć wertując kroniki Chrześcijanizmu. Czy obrona żyjących i rozumnych istnień jest religią? Otóż nie, ale jest to w myśl zasad miłosierdzia głoszonego przez kościół chrześcijański i nie tylko. Jeżeli piszę o nie zabijaniu zwierząt, to ze względu na rozsądek rozumnych i miłosiernych dwunogich, którzy uzurpują sobie prawo w kwestii życia i śmierci wydających na świat potomstwo zwierząt. Cóż świnię, krowę, konia itd., itp. można utuczyć, utłuc i zjeść bez konsekwencji. Ale jaki to absurd, gdy ktoś zabije psa, czy milusińskiego kotka, ile z tego powodu szumu w mediach. Czy nie jest to dla inteligentnego człowieka totalnym bzdurnym paradoksem? Wegetarianizm to wyższy stopień wzniosłej inteligencji duchowej. Daleki jestem od zaprzeczenia, że będąc wegetarianinem nie smakowałby mi pokarm z ciał zwierząt. Owszem by z pewnością mi smakował, jednak kierując się inteligencją o miłosierdzie dla mniejszych braci, tych rzekomych frykasów nie posuwam. W takim bądź razie powiedz mi myślący, czym kieruje się mięsożerna ludzka bestia? Widzisz myślący, odpowiedź dla jeszcze prowokowanego myślącego nasuwa się sama i staje się oczywista. A więc niemyślący, twoja inteligencja zamyka się w kubkach smakowych języka, a nie w pokładach umysłu i to jest twoja tak zwana profesura podniebienia.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Ledwie przebrzmiał idiotyczny festiwal wieprzowiny, a już reklamy głoszą nowe święto krowskiej części ciała, bo odbyć się ma w Piaskach festiwal krowskiego jelita. Ciekawe kiedy zaczną robić głupce święto odchodów z owych ciał?     Ostatnia posługa. Kiedy już skomponowałeś wędliny z wieprzowego trupa, jego jądra głowizną i uszami upchałeś tworząc salcesony, zaś krwią i kaszą wypełniłeś kiszki, w których była kupa, gdy mówię żresz nieboszczyka, ty jesteś na mnie urażony, mówiąc, iż nie powinienem twego pokarmu tobie brzydzić, cóż – taki pogrzeb też może być, przy kupsku zapal świeczki, że dziewczę w rumiane pupsko całuję, nie muszę się wstydzić, skoro ty nie brzydzisz się zżerać truposza z Bożej owieczki, tępawy żeś, skoro ktoś tobie amciu obrzydliwe uzmysławia, a co sobie myślisz, że z twych schabów nie zrobi też steków? tylko dureń je wszystko i nad cierpieniem się nie zastanawia, raz ty zjadasz, razem innym ciebie zjedzą, tak jest od wieków,  ale gdy toniesz, ktoś może podać tobie pomocną dłoń, zagrożenie nad każdym wisi, jak przysłowiowa kosa, w takim razie swe ucho i umysł by chronić się skłoń, wtedy z pewnością zaczniesz pilnować swojego nosa.
Ostatnio edytowany 29 czerwca 2014 o 00:12
Zaloguj się, aby oddać głos
0
                        Intelektualna sekcja zwłok.   To co teraz napiszę, niezadowolenie odgadłbym po minie, ponieważ aprobujecie wszystko co miłe i mało obrzydliwe, a ja sprawiłem ludzkie zwłoki, tak jak sprawia się świnie, one radowały i smuciły się, a teraz pozostawały nieżywe, gdy je rozebrałem, by były gotowe do kulinarnego przerobu, to było w nich pełno smalcu, polędwiczek i mięska na zrazy, i wielką rozrzutnością byłoby to dobro zakopywać do grobu, po rozćwiartowaniu, mięso jak inne mięso, proszę bez urazy, móżdżek niby cielęcy, nic ująć, jedynie na nim żółtko położyć, płucka  jak świńskie, lecz trochę czarne, bo świnia nie paląca, złą dietą wątróbka rozdęta, ale i ją można by cebulką obłożyć,  tylko skóra opalona, za życia świnkę chlew chronił od słońca, lecz ja szukałem w tym mięsie zarządzającego owym ciałem, i nie potrafiłem uznać, czy to bogacz był, czy kloszard ubogi, wszystko w należytym stanie, tylko żywej istoty nie zastałem, to opuszczone mięso leżąc nie okazywało jak za życia trwogi,            żyjący nie mieli okazji zawrzeć z lokatorem ciała przymierza,            i nie jego, lecz pozostawione przez niego opłakiwano zwłoki,            on za egzystencji w nim rozwinął niższą mentalność zwierza,            do piekielnego domu, a nie do Boga kierowane jego są  kroki.
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: