Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Protest w cukrowni \"Lublin\"

Utworzony przez Anonim z Opola, 12 grudnia 2007 o 09:34 Powrót do artykułu
Szkoda tylko, że dziennikarze nie sprawdzili jak wygląda sytuacja w Opolu. To nie prawda, że nie ma chętnych do pracy. Liczba podań kilkakrotnie przekracza liczbę stanowisk. Czy ktoś pofatygował się do Opola i sprawdził jaka jest prawda. Nie. I to ma być rzetelne dziennikarstwo?
Zaloguj się, aby oddać głos
0
To prawda, że do fabryki zgłaszają się pracownicy z Opola i okolicznych wiosek. Często po jednym głębszym na odwagę - widziałem to. Oczywiście nie którzy znich mają szansę na nauczenie się fachu karmelarza po roku do dwóch lat szkolenia. Myślę jednak, że dopuszczenie 99% znich do obsługi tej nowoczesnej linii diś po krótkim szkoleniu i bez nadzoru doswiadczonych pracowników spowodowało by jej szybką dewastację. Przykro mi, że nikt nie zauważa iż produkcja cukierków to nie obsługa pilota do TV, której można szybko nauczyć nawet małe dziecko. Podczas rozruchu producenci z Itali postawili warunek, że muszą być obecni najlepsi fachowcy z Lublina bo inaczej to nawet pod ich nadzorem nie będą w stanie niczego pokazać. W tej branży trudno jest znaleźć fachowca - gdyż zawód jest unikatowy, a wyszkolenie średniej klasy karmelarza trwa minimum rok. To że urządzenia są nowoczesne oznacza tylko jedno, że muszą je obsługiwać wyłącznie doświadczeni pracownicy. Osoby z poza pracowników byłej cukrowni w Opolu (większość z nich przeszła krótkie szkolona w Lublinie) mogą jedynie wykonywać prace pomocnicze- a zapotrzebowanie na te prace nie jest duże i pewnie mniejsze niż chętnych o których tak głośno mówi się. Myślę że stąd prawdziwa jest opinia, że brakuje osób do pracy w Opolu. Fabryka powstała zresztą dla byłych pracowników Cukrowni i wydawało się, że jako podległa Lubelskiej Pszczółce nie stanowi zagrożenia pomimo, że popełniono kardynalny błąd decydując się na karmelki a nie inny typ wyrobu, nie licząc się z relacją ilości produkcji do ilości możliwego zbytu tego typu wyrobu (myślę że (1,7 do 2) krotnie większe są łączne możliwości produkcyjne od możliwości zbytu). Jest jeszcze jedna wątpliwość w pierwszej fazie pracy obsługa linii ma być powieżona pracownikom z fabryki cukierków w Lublinie- co wiąże się zograniczeniem produkcji wysoko ocenianego przez konsumentów wyrobu o połowę. Ale i oni choć są doskonałymi fachowcami nie są w stanie wyprodukować na tej linii przez długi czas (zanim opanują technologię włoskich maszyn) cukierków o takich parametrach handlowych jak w Lubelskiej Pszczółce- co może powalić sprzedaż tego wyrobu i załamać lub przy obecnaj konkurencji zniszczyć aktualny rynek odbiorców karmelków z Lublina a wiadomo, że uruchomienie linii musi się wiązać z radykalnym wzrostem sprzedaży - bo jak nie to plajta. Przy tak silnej konkurencji odbudowa utraconego rynku jest mało prawdopodobna. Reasumując: jeżeli chodzi o pracowników z Opola to pożądane było aby to byli pracownicy zamkniętej cukrowni przyuczeni (choć jeszcze nie wyszkoleni) do pracy przy karmelkach - Ci jednak nie chcieli pracy za takie pieniądze jakie zarabia się w Pszczółce i pobrali wysokie odprawy i odeszli czemu nie można się dziwić. W ich miejsce pojawiają się ludzie, którzy na niespełniają potrzeb fabryki i mogą - bez urazy - za niskie pieniądze jakie płaci ta firma przez określony czas wykonywać prace pomocnicze.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Jak Wożuczyn zamykali to nikt z "Braci cukrowej" nie reagował. Wszyscy myśleli, że BĘDZI DOBRZE. Teraz przchodzi czas na inne zakłady. KSC mówiła, że jak zamknie Wożuczyn to uratuje Spółkę Cukrową. A teraz brakuje pieniędzy i trzeba dalej zamykać Łapy, Lublin. Gdzie jeszcze dwa lata temu wpompowało się miliony na modernizację. Czy to nie jest marnotrastwo Gdzie jest CBA? Nie ma gospodarności!
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: