Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

W kolejce do odznaczenia państwowego Krzyżem Wolności i Solidarności.

Utworzony przez Gość, 5 stycznia 2015 o 15:03
W kolejce do odznaczenia państwowego Krzyżem Wolności i Solidarności.   W pierwszej kolejności zostali udekorowani tym odznaczaniem jednorazowo represjonowani. Ci nawet nie mieli pojęcia iż wprowadzono stan wojenny wobec narodu polskiego i na tym zakończyły się wobec nich represje. Po pewnym czasie inkubacji wypuszczano ich z cieplutkiego i bezpiecznego internatu, powrócili do pracy, niektórzy przyświrowali psychicznych i po dobrych układach z lekarzami przeszli na renty chorobowe. Wszyscy znani byli funkcjonariuszom SB i MO, zatem jaka mogła być ich działalność podziemna, lecz byli i tacy, którzy już jawnie dawali się we znaki władzy. Z tym pierwszym rzutem internowania pozamykano także łajdaków działających w konspiracji przeciwko opozycji solidarnościowej, co wychodzi na jaw teraz i może jeszcze wyjdzie. Ta wychuchana internatowa opozycja zadbała o siebie dostatecznie, zajmując miejsca w ławach Sejmu ustaliła, że im i tylko im się należy odszkodowanie z budżetu państwa za przebywanie w internacie. Drugą kolejnością odznaczano tych co prawdopodobnie zagrażali komunistycznemu ustrojowi i aby ich okrzesać wezwano ich z poboru rezerwy do jednostek militarnych, bez prawa noszenia broni, ale z prawem noszenia z dumą łopaty i miotły. Gdy wyszli z tego lipnego wojska, nikt nie robił im problemu w powrocie do dawnego zakładu pracy.   Trzecią kategorią do odznaczenia stali się ludzie, którzy byli na stanowiskach, nieinternowani, ale wyrażający się niepochlebnie o Wronich rządach (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego), bronili na różny sposób represjonowanych. I przyszła kolej na takich jak ja, którzy jednoosobowo przeciwstawiając się władzy, kolportowali, zbierali datki na biedne rodziny internowanych, prowadzili zakazane rozmowy uświadamiające, malowali hasła, udzielali się we współredagowaniu prasy podziemnej, głośno wyrażali swój sprzeciw przeciw łamaniu praw pracowniczych i publicznych, uczestniczyli w manifestacjach rocznicowych, robili próby organizowania nielegalnych zebrań, spotkań i manifestacji  i strajków robotniczych pod hasłem zdelegalizowanej Solidarności. I któż znała takich, którzy by nie dać się aresztować występowali niejawnie, chociaż niejednokrotnie narażali się, jednak ceniąc swoją wolność osobistą nie wystawiali się niepotrzebnie na możliwość aresztowania i unikali go jak mogli, by nie stać się kombatantem Trzeciej RP. Teraz mnie IPN proponuje do odznaczenia przez Prezydenta RP, tylko nie wiem za którą działalność? Ta ze stanu wojennego pozostawiła zadrę na dnie serca, blizny życia materialnego w postaci nie mogących zagoić się strat, czy tę obecną działalność opozycyjną, której po roku 1989 nie zaprzestałem, a na którą nikt nie zwraca najmniejszej uwagi, chociaż wymownie daję o tym swój wyraz niezadowolenia na portalach Internetu dziennika wschodniego, czy łęcznej 24, co najczęściej kończy się utarczkami z jakimś aty i zablokowaniem możliwości publikowania.   5 stycznia 2015      
Zaloguj się, aby oddać głos
0
W tamtych czasach, gdy coś robiłem zakazanego, aby nie dać się złapać, robiłem to w głębokiej tajemnicy nawet przed najbliższymi, jednak byli tacy, którzy robiąc coś nawet nieznacznego, wokół siebie starali się wytworzyć aureolę wielkiego działacza, co prawda nie byli i jednocześnie byli bezkarni. Robiąc wokół siebie rozgłos, chcieli pozyskać naiwnych. Owszem, narażali się, czyżby znali ostatnie karty stron komuny? Nie, tu chodziło o zbudowanie dużego mandatu zaufania represjonowaniem tych osób wobec podziemia. Powyższy tekst "W kolejce do odznaczenia państwowego Krzyżem Wolności i Solidarności", jest mojego autorstwa, gdybym się tutaj do tego nie przyznał z pewnością i za następne ćwierćwiecze nikt nie znał by jego autorstwa. Tak było również w stanie wojennym, robiło się coś bez sygnowania podpisem, ale kiedy było już się spalonym, robiło się to jawnie, wskazując autorstwo czynów, dowodząc tym odwagi wobec reżimu, tym samym wskazując drogę zalęknionym. Jako spalona osoba działająca półjawnie, także przedsiębrałem projekty, które dalej były niewiadomego autorstwa. Kiedy będę już odznaczony, będę mógł odznaczonym konfidentom (którym nie sposób udowodnić działalności na dwie strony) powiedzieć; widzisz kolaborancie ja też zostałem odznaczony, nie współdziałając z aparatem bezpieki.       
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: