Cytat z artykułu: „Pod największymi szpitalami w Lublinie: DSK przy ulicy Chodźki, klinicznym nr 4 i Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej przy ul. Jaczewskiego dramatycznie brakuje miejsc parkingowych. Ludzie przyjeżdżający do lekarzy tarasują więc samochodami chodniki, trawniki i uliczki wiodące do szpitali. - Utrudniony dojazd do szpitali zagrażać może życiu chorych - alarmował nas wczoraj Czytelnik, który własnym samochodem około godziny 13 chciał dowieźć ojca na kardiologię do SPSK 4. Stan jego taty się pogarszał, a szybkie dotarcie do szpitala okazało się niemożliwe. Nasz Czytelnik tracił cenny czas, stojąc w korkach na drodze wjazdowej, a potem na przepychanie się przez wąskie szpitalne alejki zatarasowane parkującymi samochodami. - To był koszmar - opowiadał zdenerwowany. - Karetki pogotowia, by ominąć korek, wjeżdżały do szpitala pod prąd uliczką wyjazdową. Ja tak nie mogłem. Z pół godziny minęło, zanim dotarłem pod właściwe wejście. Nie miałem gdzie zostawić samochodu. Było mi wszystko jedno, zaparkowałem na trawniku, byle tylko jak najszybciej oddać tatę w ręce lekarzy. Marta Podgórska, rzeczniczka szpitala klinicznego nr 4, potwierdza, że na parkingach przed szpitalem brakuje miejsc, zwłaszcza odkąd ruszyła budowa nowego traktu operacyjnego przy klinice pulmonologii usytuowanej przy ul. Jaczewskiego Ta budowa odcięła drogę dojazdu do części miejsc parkingowych - tłumaczy. Problem potęgują dwie inne medyczne inwestycje: rozbudowa bunkrów w COZL i gmachu dydaktycznego UM przy ul. Chodźki, które także zabrały miejsca postojowe dla aut. W okolicach szpitali każdego dnia jest komunikacyjny paraliż. - Wiemy, że jest tłok, ale nie mieliśmy sygnałów ani od kierowców karetek, ani od pacjentów, że dojazd jest w ogóle niemożliwy - zaznacza M. Podgórska. - Gdyby tak było, natychmiast byśmy interweniowali. Szpital przeprasza za utrudnienia i prosi pacjentów o cierpliwość. Zapowiada, że sytuacja z parkowa- niem pod ich placówką poprawi się w styczniu, lutym 2010 roku. Wtedy znów będzie można dojechać do wyłączonych dziś z użycia miejsc postojowych przy SPSK4. To pomoże, ale nie rozwiąże problemu. Szefowie okolicznych szpitali wiedzą o tym i dlatego coraz częściej rozmawiają o wizji utworzenia w okolicy wielopoziomowego parkingu na 800 aut. Tylko w ten sposób udałoby się rozładować parkingowy chaos w "szpitalnej dzielnicy" Lublina.” -Bzdury opowiada Pani Rzecznik. Ani w styczniu, ani w lutym sytuacja z dojazdem i parkowaniem w okolicy tych szpitali nie poprawi się. Osoby towarzyszące rozmowom na ten temat sceptycznie podchodzą do terminu zakończenia prac przy budowie wymienionych obiektów. I nie rozwiąże też problemu budowa parkingu, bo większość aut tylko przejeżdża przez Chodźki. A jest ich duuuużo!!! Aż się prosi rozważenie dojazdu do DSK i SPSK 4 od strony ul. Szeligowskiego (wykupić część terenu prywatnego) i tym problemem powinno zająć się szybko miasto i Uniwersytet Medyczny. I niech Pani Rzecznik nie mówi, że nie ma sygnałów w tej sprawie ponieważ sami pracownicy SPSK 4 psioczą na taką sytuację (a chyba czasami bywa w miejscu swojej pracy i słyszy negatywne opinie). Zagrożenie życia dla osób (którym jest niezbędna pomoc medyczna) wiezionych do w/w szpitali jest ogromne.Plan tych wszystkich inwestycji był znany władzom Uczelni i Dyrektorom szpitali od dawna ale zabrakło wyobraźni co do rozwiązania problemów z dojazdami. Co decydentów obchodzą szarzy ludzie? Szczególnie teraz kiedy atak zimy pokazał swój pazur, przejazd lub zaparkowanie wokół tych szpitali przyprawia każdego o nie powiem co. Jeden wielki koszmar
Zaloguj się, aby oddać głos
0