Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

Kto może sprawdzić czy dziecko ma wszy?

Utworzony przez zatroskana, 12 marca 2009 o 06:58 Powrót do artykułu
Niestety problem nie dotyczy tylko miasta Puławy i okresów po wakacjach i feriach lecz całego roku szkolnego i powinno zająć się nim Kutatorium Oświaty w Lublinie, a i gdyby zajęto się tym problemem w ministerstwie Edukacji to też byłoby dobrze.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Problem ten istnieje od zawsze, ale szczególnie teraz powinniśmy wszyscy - i nauczyciele i rodzice dzieci dbać o to by jedno dziecko nie zarażało się od drugiego. A tymczasem - dla większości rodziców to wstyd przyznać się, że dziecko "złapało" wszy. Wygodniej jest powiedzieć, że się sprawdzało i "moje to nic nie ma". Zawszone dzieciaki posyła się do szkół i przedszkoli i bagatelizuje problem. A jednorazowa kuracja (w niedzielę, przed pójściem następnego dnia do szkoły) na prawdę nic nie da. Uważam, że bez względu na to co myślą rodzice - lepiej gdy pielęgniarka powie dziecku w szkole, że może wrócić na zajęcia jak się wyleczy (bo to zmusi co niektórych rodziców do poważnego zajęcia się problemem), a nie czekanie na zgodę, czy może sprawdzić dziecku głowę (jak mu się już włosy "ruszają") - a ono w tym czasie pozaraża pół klasy. Wszawica panuje nie tylko w Puławach. W szkołach lubelskich co raz słychać o tym że dzieciaki mają wszy. Moje dzieciaki też miały - odsiedziały swoje w domu i bez przerwy miały czymś smarowane głowy. Pozbyliśmy się robali - i po jakiś czasie znowu to samo. Szlag mnie trafiał, bo za każdym razem któreś z moich dzieci mówiło - "wiesz, pani w świetlicy powiedziała temu i temu dziecku, że ma wszy". A dziecko i tak dzielnie przychodziło codziennie do szkoły i drapało się na lekcjach ile wlezie. W końcu - trudno - dzieciaki miały nagadane, że mają się trzymać na odległość od wszystkich osób które się drapią i ich rzeczy. Dyskryminacja ale dopiero to pomogło. A wszy - dalej grasują po szkole.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Pani Wiceprezydent Pani nie zna Sie na przepisach. Nic dziwnego ze w szkołach podległych miastu dzieja sie nie najlepiej...
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: