Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Użytkownik

W 33 rocznicę Świdnickiego protestu

Utworzony przez jacek dyć, 26 lutego 2015 o 00:36
Świdnicki protest.   Świdnik jak i Łęczna, bez tradycji miejskich sztucznie do życia powołane, jednak świdniczanie potrafili w zdyscyplinowaniu dziennik zbojkotować, będąc tam ujrzałem uliczne marsze i telewizory w oknach powystawiane, zlepek ludzi w obliczu zaistniałego stanu wojny pokazał jak się zachować,  przenieść chciałem owe postępowanie do dużej aglomeracji Lublina, on miał tradycje pokoleniowe, place zebrań i pomnik niepodległości, plan wprowadziłem w życie, w zamiarze towarzyszyła mi dziewczyna, celem był pomnik, a spod niego zomowcy gonili nieproszonych gości, nie zważając na MO złożyliśmy kwiaty, czekając co dalej z tego wyjdzie, ktoś śmielszy zatrzymał się, tak dosyć szybko powiększała się ilość ludzi, powiedziałem; powtarzajcie innym niech nikt nie odchodzi gdy przyjdzie, wiedziałem że muszę działać szybko nim ZOMO zapał wszystkim ostudzi, zebrała się ciżba i zajechały autobusy z ZOMO na pl. Polskiej Uni i Litwy, powiedziałem by pl. stał się miejscem zebrań lublinian wzorem Świdnika, przerażeni wszyscy, ktoś zaproponował by intonować wspólne modlitwy, mówię; nie uciekajcie, rozchodźcie się bardzo powoli, ich nakręca panika, oczekuję was co dzień pod pomnikiem w godz. emisji dziennika wieczornego, idźcie spokojnie, nie dając poznać po sobie lęku przed naszymi oprawcami, myślę że tłumnie przybędziecie, informując o tym swoich, a i przygodnego, udałem się na flankę zomowców z wyciągniętą ręką z naszymi dokumentami, przywarło do nas jakieś przygodne dziewczę o pytającym wyrazie twarzy, mnie na tyłku też skóra cierpła, choć z nami nie lękaj się jej powiedziałem, spokojnie, wyjmij dowód osobisty, będziemy widzieć co się nam przydarzy, jakoś przestałem myśleć o siebie, o bezpieczeństwo zebranych się lękałem, na dzień zaplanowanego lutowego mitingu plac zomowcy okupowali licznie, zaś wielkie masy przybyłych tuż w sąsiedztwie pod pocztą główną się zebrały, co odważniejsi podchodzili składać kwiaty, wyglądało to z goła heroicznie, podstawione suki milicyjne, aż w szwach od zatrzymanych kamikadze pękały, następne dni nie różniły się, nic twórczego, prócz wyzwisk skandowanych, ubecy nie spali, w tłum prowokatorów wtykali, jakoś wykazać się musieli, nie chciałem tego tak ciągnąć bezowocnie, szkoda dni tak marnowanych, rycerz grunwaldzki smacznie nadal spał, a diabli wolność zebrań wzięli.  
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Po świdnickim proteście pozostało bezrobocie,czy tak miało być?.Miasto bez perspektyw dla młodych.
Zaloguj się, aby oddać głos
0
Nasz polski cyrk - i Wałęsa tu nie pomoże „Nie ma potrzeby, by „Solidarność” była silnym i dużym liczebnie związkiem zawodowym. Po dokonaniu reform gospodarczych i politycznych uczynimy ją silną jak tylko zechcemy”. To są autentyczne słowa Wałęsy, a wnioski niech będą wasze. Za polski sanacyjnej właścicielami fabryk, hut, kopalń, jak i gruntów, byli hrabiowie, baronowie. Po wojnie ich własność przejęli wyrośli z proletariuszy wykorzystywanych przez tych pierwszych komuniści. W początkach swego panowania może i żyli skromnie, jednak władza smakuje, zatem wkrótce postanowili żyć w przepychu, jak ci, co przed wojną ich trzymali pod butem. Drogą akordów dokręcano śrubę, płacąc za trzykrotną wydajność, jak za jednokrotną. Wreszcie w tym cyrku, wytresowanym małpom to obrzydło i postanowiły żyć dostatnio i w poszanowaniu swych praw i godności. Kolejne robotnicze bunty powojennych lat dały naukę treserom, jak za pomocą marchewki i kija nadal pławić się w swojej prospericie. Wreszcie zrodził się Spartakus XX wieku, dostał porządną ekipę przewodzoną przez premiera Olszewskiego. Ten był gotów rozliczyć czerwonych baronów, ale nocą, zamachem stanu, jego ekipa została odsunięta, by robole nie ujrzeli sprawiedliwości dziejowej. W spotkaniu z Prymasem Wyszyńskim pan Spartakus usłyszał Jego zdanie, że w gwałtownych przemianach społecznych grozi zawsze niebezpieczeństwo i pokusa nadmiernego skupienia się na rozgrywkach personalnych. Mówił później: - Nie idzie o to, aby wymienić ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni, aby, powiem drastycznie, jedna klika złodziei nie wydarła kluczy od kasy państwowej innej klice złodziei. Idzie o odnowę człowieka. Widocznie, już pan Wałęsa puścił słowa Kardynała mimo uszu, a do władzy prą już tylko złodzieje, którzy smakując władzę rozprzedali dobra narodowe, które twardo w swych rękach dzierżyła czerwona burżuazja. Bo i po co mieliby borykać się z wielkimi skupiskami robotniczymi, skoro mogą podatkami dokręcać śrubę pracodawcy kapitalistycznemu, który nie zezwoli na panoszenie się jakichś związków. Ale to jednak nie jest wystarczające, zatem sposobem dokręcania śruby, każdy, nawet najdrobniejszy ciułacz, musi pod rygorem zafundować sobie kaskę fiskalną, aby władza mogła kontrolować każdy jego uciułany grosz. Polskę przetworzono w państwo policyjne z CBŚ na czele, a czy szeregi pracowników urzędu podatkowego nie są tajnymi policjami? W początkach chaosu rodzącej się demokracji robotnik mógł liczyć na wsparcie i obronę związku "S", lecz nie było to vice versą. Z własnego doświadczenia wiem, jak było z tym poparciem działalności podziemnej pośród załogi, owszem to byli dobrzy koledzy, ale do tego by coś ukraść i wychlać, jednak to były wielkie skupiska ludzkie zakładów pracy, zatem znalazły się rzesze przystępujących do Niezależnych Związków Zawodowych "S", ale ich przywódcy pozostawali wyalienowani, wiedzieli o tym dobrze, iż masa tego członkowstwa nie stanowi i nie jest wyznacznikiem poparcia w przypadkach konfliktu roszczeniowego wobec pracodawcy i państwa. Państwo, które reprezentował Lech Wałęsa pozbyło się tych zarzewi buntu, w dodatku otwarto na oścież granice, by każdy niezadowolony mógł szukać zatrudnienia u obcych wyzyskiwaczy polskiego narodu. Ale z jak wyższą w kalkulacji płacą. Gdyby wszyscy, pozostający na dorobku poza granicami państwa powrócili do kraju, ten rząd, ani istniejące zakłady pracy nie zagwarantowałyby im zatrudnienia, a skoro tak rzecz się przedstawia, państwo powinno z haraczy podatkowych ustalić dla bezrobotnych dożywotnie zasiłki, które swą wysokością stanowiłyby możliwości na poziomie względnego egzystowania. Zaś każdy, kto chciałby podwyższyć swój standard bytu, zmuszony byłby do szukania wyjścia z tego marazmu w możliwościach podreperowania swego budżetu jakąś pracą. To nie są i nie powinny być mrzonki, to powinno stać się normalnością. Wiele ludzi znalazło się w sytuacji bez wyjścia, których wiek stał się barierą i ślepym zaułkiem nie do przekroczenia w sprawie zatrudnienia, zasiłku rentowego, czy uposażenia emerytalnego. Swoje teksty piszę z myślą o takich, którzy stali się niewolnikami swego wieku i czasu, zatem publikuję na forach z tą myślą, że w nich znajdę odbiorcę, a czas pokarze na co ich stać. Lecz tutaj mój błąd myślowy, ci zramolali nie surfują po Internecie za takimi nowinkami, może i siedzą przed kompami, ale dla rozrywki - szukają, ale pornoli, gierek i sensacji światowych,  to młodzi są użytkownikami i surferami portali społecznościowych, nie znają problemów życia w Peerelu, mają na wszystko czas, a czas nieubłagany z pewnością ich dopadnie ze swoimi problemami. Możliwości zarobkowania w kraju są mierne, potocznie mówi się; juz gorzej być nie może, ale wszystko wskazuje na to, że będzie gorzej. 3 marca 2015              
Zaloguj się, aby oddać głos
0

Dodaj odpowiedź:


Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz: