NIE DLA PORZUCANIA ZWIERZĄT             Porzucanie zwierząt domowych jest kwalfikowane w ustawie o ochronie zwierząt z dnia 21.08.1997 r. jako forma znęcania sie nad zwierzętami (art. 6.1 pkt. 11) i podlega karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (art. 35.1 ustawy).   Mieszkańcy ul. Olimpijczyków w Świdniku od dwóch tygodni są świadkami wzruszającej sceny. Przed jedną z prywatnych posesji na skrawku trawnika koczuje starsza suka mieszaniec husky a po drugiej stronie ogrodzenia na trawniku posesji leży drugi pies, też husky tylko kremowy. Suczka jest wychudzona i zaniedbana a przy tym bojaźliwa i nieufna wobec ludzi. Kremowy Kuba (bo tak wabi się kremowy 4-letni husky) ma dom i swoją budę ale jak ona śpi na trawniku. Dzieli je siatka ogrodzenia... Mieszkańcy Osiedla Olimpijczyków dokarmiają porzuconą sunię ale ona ciągle tkwi na tym skrawku trawnika przed ta jedną posesją i czeka mimo, że właściciele posesji ją przeganiają i domagają się od Straży Miejskiej usunięcia bezpańskiego - rzekomo - psa, twierdząc, że stanowi zagrożenie i jest agresywny. Fakty świadczą o czym innym. Suczka jest zdezorientowana i wystraszona, boi sie ludzi. Właścicielka posesji twierdzi, że to obca suczka i obawia się, że może być szczenna a ona nie chce kłopotów, bo parę lat wcześniej miała już w domu miot szczeniaków husky z którego został u nich kremowy Kuba. Zarówno ona jak i jej mąż - właściciel warsztatu samochodowego położonego w innej części Świdnika utrzymują, że suczka husky to bezdomny pies a oni maja tylko jednego psa. Oboje jednak potwierdzają, że kilka lat temu mieli cały miot szczeniaków husky i szczeniaki rozdali. Ale ani słowa o tym, że są właścicielami suki, od której ten miot pochodził. Zakładu samochodowego od lat pilnowały psy rasy husky. Na pewno była tam suczka, bo kilka lat temu Straż Miejska obciążyła właściciela mandatem właśnie za suczkę husky, której rzekomo nie posiadali. Oficjalnie opłacają  podatek (opłatę) za posiadanie jednego psa. Jeden pies figuruje też w rejestrze szczepień weterynarza. Bezdomna rzekomo suczka błąkała się po Świdniku od półtora miesiąca najczęściej w towarzystwie kremowego Kuby, który regularnie ucieka z posesji otwierając sobie furtkę. Oba psy są zżyte i nierozłączne (Kuba początkowo też przebywał w warsztacie przy ul. Krępieckiej). Wszystko wskazuje na to, że sunia to jego matka. Dotychczasowy opiekun wyrzucił suczkę z warsztatu a Kuba przyprowadził ją do domu, w którym kiedyś odchowała swoje szczeniaki. Może faktycznie suczka jest szczenna i chciał sie pozbyć problemu a może mu sie znudziła albo likwiduje warsztat. To tylko domysły. 4-letniego Kubę znają mieszkańcy Świdnika, bo regularnie ucieka z posesji a wtedy biegają po Świdniku razem z sunią. Kiedy wracają do domu, Kuba jest wpuszczany na posesję a suczka zostaje za bramą. I tak tkwią oddzielone siatką ogrodzenia nie rozumiejąc dlaczego je rozdzielają... - Czy organa upoważnione do egzekwowania prawa (Policja, Straż Miejska, prokuratura, sąd) zechcą zawracać sobie głowę sprawą jednego porzuconego psa ? Przecież najłatwiej umorzyć  już na  wstępie postępowanie „ze względu na niską szkodliwość społeczną”a schronisku w Krzesimowie zlecić „odłowienie” kolejnego bezdomnego psa.  Koszt odłowienia i tak pokryje Gmina... Schronisko w Krzesimowie jest przepełnione, bo przecież porzucenie zwierzaka jest nadal bezkarne. Także każdy z nas milcząc, kryjąc winnego, daje przyzwolenie społeczne na takie traktowanie zwierząt  i na bezkarność pseudoopiekunów zwierzaków.    
Zaloguj się, aby oddać głos
0