witam, Moja przygoda z kontrolą biletów mało nie skończyła się w sądzie, ponieważ kontroler przekroczył swoje uprawnienia, jak również zostałam przetrzymana w autobusie ponad godzinę jeżdżąc po mieście bez mojego pozwolenia. Kontroler nr 9 (grubszy w czerwonej koszulce, śmierdzący potem) najpierw podarł mój bilet, po czym stwierdził że mam nieważny i zażądał dokumentów. Nie okazałam dokumentów i kontroler wezwał policję. Po długim oczekiwaniu i wożeniu mnie po całym mieście ja zadzwoniłam po policję z prośbą o szybką interwencję, ponieważ śpieszyłam się na umówione spotkanie. Po przyjeżdzie policji- moich i kontrolerów tłumaczeniach okazało się, że mój bilet został bezpodstawnie zniszczony przez kontrolę i ekspertyza jest w stanie wykazać że bilet był poprawnie skasowany a kontroler nie miał podstaw do takiego zachowania. Decyzja była krótka - albo spotykamy się w sądzie albo się dogadujemy. Kontroler miał pecha, że trafił na mnie, myślał że trafił na dziecko nie znające swoich praw. Na zakończenie całej akcji kontroler podszedł do mnie i przeprosił za zaistniałą sytuację, co spowodowało, że zakończyliśmy sprawę bez konieczności udowadniania racji w sądzie. Jak widać jest to kolejny przykład, że kontrolerzy czują się bezkarni i za każdym razem przekraczają swoje uprawnienia. Nadmienię, że podobną sytuacje miałam kilka dni temu, tym razem pani kontroler (jakaś nowa) również przekroczyła swoje uprawnienia, ale tym razem nie podaruję i będę drążyła temat. Nie dajcie się, zapoznajcie się dokładnie z regulaminem przewoźnika, uprawnieniami kontrolera oraz prawem konsumenta czyli naszym i nie bójcie się udowadniać, że przekraczają swoje uprawnienia.
Zaloguj się, aby oddać głos
0