Niestety.Czarny scenariusz niektórych wytrawnych obserwatorów piłkarskich z Lubelszczyzny sprawdził się.Trener Komor zostawia po swjej działalności spaloną ziemię. Tak jest i w Stali Poniatowa.Tutaj w dodatku znalazł poplecznika w osobie prezesa Makolągwy,który przyspawany do stołka,kończy dzieło zniszczenia.Zastanawia fakt,że człowiek znający się na piłce nożnej jak radiolog na prześwietllaniu lasu,steruje klubem jednoosobowo jak dyktator.Gdzie jest reszta zarządu? Kto mu na to pozwalla? Z całego tego klubu nienaruszony pozostał tylko nowowyremontowany stadion,na którym teraz chyba Pan prezes wraz z byłym trenerem,będą organizować konkursy tańca towarzyskiego jako imprezy masowe.
Zaloguj się, aby oddać głos
0