amatorska druzyna piłkarska z san Marino jest dla polskiej reprezentacji piłkarskiej "lekiem na całe zło".Wynika z tego,że reprezentacja polskich piłkarzy powinna grać z"lekarzami" z San Marino o kazdym przegranym wcześniej meczu,czyli co drugi mecz.Same oszczędności i ile radości.Zaoszczędzi PZPN,gdyż nie musi wcześniej zwalniać trenera i wypłacać mu odszkodowania za zerwany kontrakt.Kibice znowu kochają polską piłkę nozną.Piłkarze polscy przeprosili kibiców za wcześniej przegrany mecz.Nastąpiło historyczne zwycięstwo 10 bramkowe,z czego połowa goli przypadkowa.Sprawdził się w bramce Łukasz Fabiański.Artur Boruc może skupić się nad własnym życiem.Z drugiej strony szkoda,że nie miał szansy na rehabilitację.Dziennikarze mogąsię przescigać w chwaleniu polskich piłkarzy. Prawda jest natomiast taka,że polscy piłkarze w tych eliminacjach nie zdobędą już żadnego punktu. Na mecze z reprezentacją z San Marino można wystawić średnią druzynę piłkarską z naszej ekstraklasy,nawet bez bramkarza i trenera.Nie rozumiem tej euforii,która po następnym meczu Polski w tych eliminacjach zamieni się w czarną rozpacz.Bądżmy wszyscy,a szczególnie ci z PZPN rozsądniejsi i przestańmy marzyć o sukcesie. Panie Janku Tomaszewski pozdrawiam Pan ,ma Pan rację.
Zaloguj się, aby oddać głos
0