To, że nikt jeszcze nie napisał komentarza świadczy tylko o ignorancji Polaków w poruszonej dziedzinie. Szczególnie urzekający reportaż "Nad rzekę" i zawarte w nim smutne stwierdzenie, że ludzie w Polskich miastach odwrócili się od rzek. Jakże trafna metafora. Brak zainteresowania to przyzwolenie na destrukcyjne działania, które są wciąż podejmowane o zgroza z inspiracji urzędów powołanych do ochrony tychże.   Tak niewielu rozumie cokolwiek z problemu. Urzędy są pełne ludzi myślących kategoriami regulacji i melioracji z lat 50tych. Powszechne jest mniemanie, że ujarzmianie, obwałowanie, prostowanie i czyszczenie to cudowne remedium na PROBLEM. Bo życiodajną rzekę widzą w kategorii problemu. Autor podjął walkę z wiatrakami. Jak ciężka to walka wiem sam bo próbowałem tu i ówdzie zwrócić uwagę internautów na problem. Może komuś wpadnie w rękę lektura i może coś z niej wyniesie.
Zaloguj się, aby oddać głos
0