kolejny ciekawy wpis z bloga fizjoterapeuty, managera spa miod malina, Adama Pudy: http://medi-spa.blog.onet.pl/Bitwa-o-SPA,2,ID392711799,n "Wciąż staramy się rozstrzygnąć - czy SPA to miejsce, które w myśl rozwinięcia skrótu Sanus Per Aquam, posiada basen, sauny, zabiegi wodne? Czy ten lub inny obiekt godzien jest nazywać się SPA? Odpowiadam zatem jednoznacznie i bez podtekstów - SPA, to miejsce, w jakim jest atmosfera - jedyna, niepowtarzalna. Atmosfera relaksu, ukojenia codziennych nerwów. Taka, w jakiej chce się posiedzieć choćby 15 minut w okolicy recepcji, bo już tam dostaje się zastrzyk energii, odejścia od codzienności. Wszyscy mówiący na temat branży SPA, że sercem SPA jest basen... Śmiech mnie ogarnia. Sercem każdego SPA jest i będzie recepcja. To na niej zaczyna się Nasza podróż do magicznego świata pełnego doznań zarówno cielesnych jak i duchowych. Na niej także się kończy. Jeżeli sama recepcja "zarazi" nas atmosferą miejsca, to mamy już połowę sukcesu. Reszta w rękach terapeutów, kosmetologów etc. Z ostatnich badań rynku - blisko 70% klientów SPA, to osoby trafiające doń poprzez informacje w internecie. Po tym klient zazwyczaj dzwoni po garść innych informacji właśnie do recepcji. Tu dowiaduje się o programach, pakietach, modyfikacjach. Jeżeli recepcjonista nie da z siebie 100%, to klapa jest pewna. Bo nikt nie sięgnie po jakość za grube pieniądze, gdy na swej pierwszej drodze spotka recepcjonistę, który nie zna SPA menu, trendów ośrodka, kierunku rozwoju. Inaczej jest, gdy owy recepcjonista żyje miejscem pracy. Potrafi odpowiadać na pytania, zachęcać do jakości o jakiej sam jest przekonany. Wtedy niemal drwalowi pnie by sprzedał. Idąc dalej, to nie tylko twarz naszego SPA na dzień dobry, to osoba jaka jest wizytówka pierwszego kontaktu. Spali rozmowę przez telefon - klient dzwoni gdzie indziej, odda atmosferę miejsca - wszyscy święcą triumfy. Wracając do kwestii "bitwy". Na polskim rynku mamy taką mnogość pseudo SPA, że czas w końcu powiedzieć "dość". Nieświadomy klient trafia do "Spa" i dostaje taką "jakość", że po wyjeździe stwierdza - "SPA, to jakaś żenada, nie dla mnie, więcej się w podobne miejsce nie udam". A wszystko przez co? Bo cena była jak w SPA, ale jakość jak w średniej klasy osiedlowym gabinecie. Pamiętajmy zatem - SPA to nie basen, czy zabiegi za grube tysiące. SPA to jakość obsługi, standard miejsca i atmosfera, jaka na długo pozostanie w pamięci. manager SPA Adam Puda" http://massagethai.info kurs masaz tajski, indonezyjski, tajskimi stemplami ziolowymi, tajskie masaze stop warszawa
Zaloguj się, aby oddać głos
0