sobota, 21 października 2017 r.

Gry

Assassin's Creed II: Sprawdź, czy wygrałeś

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 marca 2010, 17:33

Chyba nawet twórcy gry nie czytali tylu recenzji co my...

Były długie i krótkie. Klasyczne i mniej standardowe. Pisane proza, albo wierszem. Ze screenami, albo bez. Ale przede wszystkim były bardzo dobre, dlatego postanowiliśmy dorzucić nieco nagród.

Trzy – naszym zdaniem – najlepsze recenzje nagradzamy oprócz gry Assassin's Creed II i paska skrytobójcy także bluzą z logo gry.

Po drugie: przedłużamy konkurs, bo mamy jeszcze trzy dodatkowe zestawy Assassin's Creed II z paskiem. Na kolejne recenzje czekamy do 20 marca, a te, które już dostaliśmy, a nie zostały jak na razie nagrodzone, biorą oczywiście udział w dogrywce.

A teraz pora na Wasze recenzje:

Diana Socha:

Tik, tak, tik, tak, tik, tak...
Głuche tykanie zegara wprawia cie w jeszcze większy stan obłędu....
Otwierasz oczy. Widzisz przed sobą zakapturzonego mężczyznę.

- Witaj Desmondzie. Jestem Altair. Jestem jednym z twoich przodków. Usiądź. Mam ci do opowiedzenia pewną historię... Postaraj się ją zrozumieć, mimo iż dla twoich czasów będzie zupełnie obca.

Należałem do Bractwa Assasynów. Pewnego dnia jednak mój charakter zwiódł mnie. Nie wykonałem rozkazu który wykonać powinienem. Odebrano mi honor, broń i umiejętności. Zostałem sam. Byłem nikim. Dla nich, nie dla siebie.
Postanowiłem walczyć o to co mi odebrano, wiedziałem, iż nie będzie to łatwe. Byłem tajnym zabójcą i nadal chciałem nim być.

Zacząłem więc wykonywać powierzone mi misje. Od początku, jak dziecko uczyłem się tego, co zostało mi zabrane. Nie pytaj, czy na to zasłużyłem. Trenowałem, walczyłem, wypełniałem zadania. Gdy chciałem przypomnieć sobie co jest w okół mnie, choć niegdyś bywałem w tych miejscach musiałem znaleźć wieże, wzgórza, punkty z których mogłem się rozejrzeć. Nie zawsze było to bezpieczne. Ale ważniejsza była informacja gdzie jestem. Zabijałem. Nie, nie niewinnych. Jedynie wrogów Bractwa. Pomagałem niewinnym, nie raz ocaliłem wolność lub życie wieśniakowi, do którego dobrała się władza. Plebs się odpłacał. Nie raz pomógł mi w ucieczce robiąc tłum i zatrzymując strażników...

Pytasz jak zabijałem ? To zależało od okoliczności. Assasyn posiada wiele umiejętności, które pozwalają mu uprawiać tę sztukę na poziomie perfekcji z wykorzystaniem różnorodności i kunsztu...

Chciałbyś zobaczyć te piękne miasta na własne oczy ? Usłyszeć muzykę
średniowiecza ? Posmakować Bractwa Assasynów? Chodź ze mną Desmondzie...

Nagroda: gra Assassin's Creed II, pasek i bluza

Andrzej Sokołowski:

Czy zastanawiałeś się dlaczego jedne gry przyciągają cie na długie godziny a inne nudzą po krótkiej chwili? Dlaczego układanie klocków lecących z góry ekranu może być bardziej zajmujące niż wcielenie się w nowojorskiego detektywa albo średniowiecznego króla? Odpowiedź na to pytania spędza sen z powiek twórcom gier w zasadzie od początku ich istnienia i niestety nadal nie jest do końca jednoznaczna. To, co wiadomo na pewno to fakt, że w naturze człowieka leżą chęć do rywalizacji (chociażby z samym sobą w celu zdobycia jak największej ilości punktów) i wrodzona ciekawość wciągająca nas w dobrze wymyślone historie - a dopiero połączenie tych dwóch elementów w jeden produkt doprowadziło by do stworzenia gry idealnej – czyli mówiąc prościej świetnie napisanego i wyprodukowanego filmu w którym TY zagrałbyś główną rolę.

Twórcy gry Assassin's Creed na pewno próbowali stworzyć właśnie taką hybrydę ale mimo tego że gra jest w pewnych kwestiach naprawdę udana wciąż nie udało się odkryć złotego środka. Spróbujmy w takim razie przeanalizować poszczególne aspekty gry według popularnej, "filmowej” terminologii:

Zdjęcia czyli grafika:
Pierwsze co rzuca się w oczy to grafika gry która jest bardzo dobra: monumentalne budowle, zaludnione ulice oraz realistyczne pustynie powodują że całość sprawia wrażenie wygenerowanego przez komputer dokumentalnego filmu opowiadającego o historii dalekiego wschodu. Czasami mamy ochotę po prostu wdrapać się na wysoką wieżę i podziwiać widoki albo powoli przejść się stając się zwykłym turystą z innej epoki a nie śmiertelnie groźnym zabójcą. Tutaj twórcy wywiązali się ze swego zadania bez pudła.

Muzyka i udźwiękowienie:
Wszystkie efekty dźwiękowe są bardzo dobre i realistyczne natomiast muzyka całkowicie zgodna ze starą zasadą najwybitniejszych twórców podkładów do filmów "Jeżeli muzyka ilustracyjna jest dobra to nikt nie powinien jej zauważyć bez skupienia się właśnie na niej”. I właściwie nic dodać nic ująć – właśnie tak jest.

Scenariusz czyli opowieść:
Umiejscowiona na średniowiecznym dalekim wschodzie historia jest ciekawa, przewrotna i wciągająca, aczkolwiek wymaga od gracza odrobiny "wyrobienia” i znajomości historii – dla kogoś kto nigdy nie słyszał o templariuszach lub saracenach może być nieco niezrozumiała ("no bo dlaczego ci panowie się nie lubią i skąd właściwie się tam wzięli?”) Całość rozwija się we właściwym tempie i buduje napięcie aż do przewrotnego zakończenia; tak jak jak dobry, "nie-hollywódzki" film. Może scenariusz nie do końca jest komercyjny i nie musi zaciekawić wszystkich, ale jednak na plus.

W rolach głównych czyli grywalność:
W roli głównej jesteś TY – czyli to co dzieje się na ekranie zależy od ciebie w ramach nakreślonych przez "reżysera” – i tutaj już jest niestety trochę gorzej. Pomimo dużych możliwości interakcji z otoczeniem to w pewnym momencie wkrada się pewna monotonia i znudzenie kolejnymi misjami które zawsze sprowadzają się ustalenia faktów oraz zabicia jakiejś osoby. Aczkolwiek uczciwie trzeba przyznać że każda z nich pozornie podobna do poprzedniej pozwala na wykonanie jej w zupełnie inny sposób.

Zresztą powiedzmy sobie szczerze: czy jeżdżenie samochodem w kółko czy bieganie od jednej bramki do drugiej też nie jest monotonne?;) Tutaj już wszystko zależy od tego jak bardzo mamy chęć porywalizować ze sztuczną inteligencją wymyśloną przez twórców a przede wszystkim jak bardzo wciągnęła nas ta opowieść.

Reżyseria czyli całość:
W grę gra się całkiem dobrze pod warunkiem że nas "wciągnie” i że mamy w sobie żyłkę wirtualnego "wojownika” który woli zrobić coś sam niż przyglądać się na filmik wyświetlany automatycznie po jakiejś sekwencji. I tutaj chyba jest właśnie odpowiedź na tajemnicę dobrej gry komputerowej tego typu – nawet najbardziej oszałamiająca graficznie i w pełni interakcyjna strzelanka nie zrobi na nikim wrażenia jeśli będzie opowiadać o dramatyczniej próbie zdobycia kwiatka przy pomocy wiatrówki na objazdowej strzelnicy natomiast fantastyczna i genialnie wymyślona historia perfekcyjnego zabójcy nie będzie przebojem jeżeli możliwości interakcji z opowieścią będą sprowadzały się do kliknięcia w klawisz "dalej:".

Nie znaczy to że proste zręcznościówki polegające wyłącznie na zdobywaniu punktów czy częściowo tylko interaktywne filmy nie mają swoich zwolenników – mają i mieć będą ale ideał cyfrowej rozrywki jest ciągle przed nami i będziemy się do niego zbliżać małymi kroczkami a "Assasin's Creed” jest właśnie jednym z nich.

Nagroda: gra Assassin's Creed II, pasek i bluza

Michał Cierpiała:

Na imię mi Altair. Czy aby na pewno? Nieważne. Skąd pochodzę? Nieistotne. Kim jestem? Bojownikiem w walce o pokój. O to, co w naszych niespokojnych czasach wszyscy się modlą. Nieważne, czy do Allaha, czy Boga Niewiernych. Niewielu wie, że ta cała krucjata ma drugie dno. Tak naprawdę toczy się batalia o panowanie nad światem. My, Asasyni nie stoimy po żadnej ze stron. Szukamy równowagi. Jej uosobienie miało być w Świątyni Salomona, a ja miałem je odnaleźć.

Zawiodłem.
Nasz mistrz Al-Mualim ukarał mnie, ale i dał szansę. Muszę mu ponownie udowodnić, że zasługuję na jego szacunek. Trzy miasta, dziewięć celów. Dotrzeć, zbadać, śledzić, zlikwidować. Zanurzyć ostrze w ich korpusie i zakończyć marny żywot każdego z nich. Niby proste, a jednak... Jerozolima, Damaszek, Akka to duże miasta. Pełno w nich ludzi, zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Jak ich znajduję i odróżniam? Ja to po prostu widzę. Orły mi pokazują, skąd najlepiej wszystko dostrzec. W końcu jestem ich synem. Widok ze szczytu katedry potrafi oszołomić. A jak zejść?

Asasyni nie boją się śmierci. Skok wiary to ryzyko, ale i szansa na ukrycie się i ucieczkę. Może to monotonne: szukać, śledzić, ratować mieszkańców. Pycha jednak już raz mnie wyprowadziła w pole. Drugi raz nie popełnię tego błędu. Al-Mualim żąda dowodu śmierci i go dostanie. Pióro umoczone w krwi. Niech będzie zadośćuczynieniem za mój brak pokory. Może wraz z ostatnim celem zniknie ból i cierpienie. Ale czy na pewno? A co się stanie, gdy przyjaciel stanie się wrogiem? Nie wiem...

- Panie Miles, proszę się obudzić. Mamy zadanie do wykonania. Abstergo nie ma czasu. Oczekuje wyników. Panno Lucy, proszę przygotować Animusa do pracy.
Czy to wszystko było snem? A może przeszłością? Czemu ja, Desmond Miles
mam znać odpowiedzi na wszystkie pytania? Kim są ci ludzie? I dlaczego
widzę to, czego nikt więcej nie dostrzega?

Nagroda: gra Assassin's Creed II, pasek i bluza

Sebastian Koenig:

Pierwsza gra z tej serii jest ogólnie dobra, ale lepsza też by jeszcze być mogła,
fascynuje, w swoją akcję wciąga, ale czasami troszkę też znużeniem zaciąga.
Dobrą ma akcję i fabułę całą oraz dla gracza możliwość wizji swoich ruchów nie małą.
Pod względem techniki wykonania, możliwości, zastosowanych możliwości "ruchów" gracza, też nie mam o niej złego zdania.
Przy jej zakupie portfela także, aż tak bardzo nam nie rujnuje
i wielką radość przynosi osobie, która radość z grania czuje.
W porzo są jej bohaterowie, całkiem niezła jest też w barwach, scenografii i w mowie.
Podsumowując można by o niej rzec praktycznie: The Best.
Ale niestety, ta następna jej część jednak lepsza jest...

Nagroda: gra Assassin's Creed II i pasek


Sandra Stępień

Średniowieczny parkour
Wydany w 2008 roku "Assassin's Creed” był tytułem bardzo wyczekiwanym przez graczy. Medialna wrzawa, która wybuchła przed premierą, nie pozostawiała wątpliwości: szykowała się wyjątkowa gra, wobec której każdy miał wygórowane wymagania. Jednak po tym jak produkcja Ubisoftu trafiła na półki, internetowe serwisy poświęcone grom zapełniły się komentarzami rozczarowanych graczy.

Okazało się, że "Assassin's Creed” mimo wielu zalet brakuje dopracowania, co uniemożliwia czerpanie stuprocentowej radości z rozgrywki.

Zaczynając od plusów: na duże brawa zasługuje oprawa wizualna gry. Jest po prostu przepiękna! Przemierzając ulice Jerozolimy, czy jeżdżąc konno między głównymi lokacjami, po prostu czuć żar lejący się z nieba. Podziwianie panoramy miast z wysokich wież to też sama przyjemność. Dodając do tego jeszcze świetną animację ruchów głównego bohatera - jego zwinne wspinaczki i efektowne skoki – trzeba przyznać, że od strony graficznej ta gra zasługuje na medal.

Kolejną zaletą jest fabuła i sama wartość edukacyjna gry. Bez wątpienia historia dumnego asasyna Altaira, który zmuszony jest odbudowywać swoją utraconą pozycję, wciąga do samego końca. A co do pogłębiania naszej wiedzy – bardzo wielu bohaterów tej produkcji to postacie historyczne, a zakon asasynów naprawdę istniał, więc Ubisoft funduje nam dobrą zabawę doprawioną szczyptą historii. Twórcy gier, to się chwali!

Jednak w każdej beczce miodu jest – w tym przypadku spora – łyżka dziegciu. Głównymi wadami gry są przede wszystkim monotonia i schematyczność rozgrywki. W każdym odwiedzanym przez nas mieście jesteśmy skazani na wykonywanie tych samych czynności: wejście na punkty widokowe, podsłuchanie rozmów/kradzież kieszonkową/przesłuchanie danej osoby i dokonanie zabójstwa. Do tego dochodzą jeszcze nudne mini-misje poboczne typu "ocal obywatela”, które polegają tylko i wyłącznie na rozprawieniu się z grupką strażników.

Szkoda, że twórcy nie zdecydowali się na rozwinięcie questów, które zachęciłyby nas do eksploracji otoczenia (niestety umieszczone w grze flagi nie spełniają tego zadania – bieganie po całej lokacji w celu szukania "znajdziek” szybko się nudzi).

Po przeczytaniu tej mini-recenzji moglibyście pomyśleć: ech, po ten tytuł nie ma co sięgać!. Błąd, drogi czytelniku! Assassin's Creed to gra wyjątkowa, połączenia skrytobójstw z parkourem nie było nigdzie. Mimo wielu wad i niedoróbek, produkcja Ubisoftu jest warta zagrania ze względu na niepowtarzalny klimat, wspaniałą oprawę, interesującą fabułę i sam intrygujący zakon asasynów.

Nagroda: gra Assassin's Creed II i pasek

Wojtek Mieszczak:

Choć od premiery Assassin's Creed minęły już dwa lata, o grze napisano setki recenzji i artykułów, przeanalizowano każdy jej mechanizm, wyłowiono oraz bezpardonowo obnażono i krytycznie zweryfikowano wszystkie jej wady i zalety, zainteresowanie wokół "cudownego dziecka” Ubisoft Montreal nie zmalało.

Już same liczby mówią za siebie: ponad 6 milionów sprzedanych egzemplarzy!
Ta astronomiczna liczba to nie fikcja, to najpełniejszy obraz tego, ilu fanów na całym świecie zaskarbił sobie Assassin's Creed. Co więcej, w obliczu premiery drugiej części gry, magia pierwszego Assasin's Creeda powraca z jeszcze większą siłą, a większość fanów odkurza (tak na dobrą sprawę nie do końca pokryte kurzem) pudełka i jeszcze raz przemierza dobrze znane im metropolie Bliskiego Wschodu…

Assassin's Creed, jak na grę z najwyższej półki przystało, wciąga w najlepsze. Akcja toczy się na terenie Ziemi Świętej (gracz ma między innymi możliwość uczestniczyć w życiu Jerozolimy, Akki i Damaszku) pod koniec XII wieku. Tłem są historyczne wydarzenia III wyprawy krzyżowej – na swej drodze spotykamy takie postaci jak Ryszard Lwie Serce czy też de Sablé.

W grze wcielamy się w postać członka zakonu asasynów o imieniu Altaïr. Pierwsze spotkanie z bohaterem daje nam pełen obraz charakteru postaci. Altaïr jest wysoko postawionym zawodowcem, ulubieńcem mistrza zakonu Al Mualima. Jak na rozpieszczonego asasyna - indywidualistę przystało, Altaïr podczas priorytetowej misji, podczas której towarzyszy mu dwóch innych członków bractwa, a celem jest zdobycie artefaktu w ruinach świątyni Salomona, nie baczy ani na rady jego towarzyszy, ani na sam kodeks bractwa.

Doprowadza to oczywiście do tragedii, w której ginie jeden z członków eskapady, a drugi ciężko ranny dociera do nauczyciela aby donieść o niepowodzeniu misji. Mistrz zakonu ułaskawia Altaïra, jednak przed tym pozbawia go wysokiej rangi, wobec czego nasz asasyn traci ekwipunek, pasek życia niebezpiecznie zostaje uszczuplony, a wszelkie umiejętności odchodzą w niepamięć. Od teraz musi sam krok po kroku przeprowadzać śledztwa, które doprowadzą go do celu, od podstaw uczyć się swojego "fachu” i udowadniać swą lojalność wobec bractwa.

A cóż o samej rozgrywce? Assassin's Creed zachwyca swą monumentalnością. Już samo przemieszczanie się po mieście stanowi niewypowiedzianą wręcz przyjemność, a co najważniejsze, nie jesteśmy w żaden sposób ograniczani. Altaïr sztukę przemieszczania i wszelkie tricki parkourowe ma opanowane do perfekcji. Zarówno pod tym względem jak i pod względem płynności ruchu (animacji) bije nawet samego księcia Persji na głowę.

Gdy przybywamy do miasta jedyną wytyczną jest imię naszej ofiary. Nie wiemy ani gdzie przebywa, ani gdzie szukać wskazówek, które nakreślą nam drogę do celu. By je zlokalizować, musimy dostać się na specjalne punkty widokowe, z których rozciąga się majestatyczny i niezapomniany widok na całą wiernie oddaną okolicę, co owocuje naniesieniem na mapę punktów, od których należy zacząć śledztwo. Następnie możemy wykonać "skok wiary” na znajdujący się w dole stóg siana. Odrobinę pozbawiony realizmu majstersztyk!

Kolejnym godnym podziwu elementem rozgrywki jest sama walka. Mimo, że niezwykle efektowna, to wśród całej gamy zagrywek naszego skrytobójcy, najczęściej przychodzi nam korzystać z kontrataku, zakończonego wyprowadzeniem śmiertelnego i krwawego ciosu udekorowanego finezyjną animacją. Ten sposób walki czyni Altaïra niemalże niepokonanym, niezależnie od ilości przeciwników. Czapki z głów należy chylić również przed Jasperem Kydem, twórcą muzyki do Assassin's Creeda. Każdy dźwięk, czy to ptaków podrywających się do lotu, tłuczonych naczyń, czy też strzały odbijającej się od muru jest oddany niezwykle realistycznie, co czyni rozgrywkę jeszcze bardziej absorbującą.

Wśród wisienek na szczycie tego ogromnego tortu znajdziemy również genialnie animowaną jazdę konną. Tu można mieć trochę pretensji do twórców, związanych z niewykorzystaniem potencjału jaki oferuje jazda konna po rozległych terenach pozamiejskich. Pomimo nakładu pracy, jaki został włożony w ich wykreowanie, te obszary są po prostu przez gracza ignorowane.

Podsumowując Assassin's Creed wnosi wiele świeżości na rynek gier video. Doskonale spełnia stawiane przed nim wymagania i stawia bardzo wysoko poprzeczkę dla innych twórców gier.

Jest produkcją, obok której każdy szanujący się gracz nie można przejść obojętnie, gdyż oferuje wrażenia, jakich nie spotkamy nawet w najnowszych produkcjach. Zespół pod kierownictwem uroczej Jade Raymond, dokonał rzeczy naprawdę niezwykłej, która zapisała się na karcie historii gier komputerowych wielkimi, złotymi zgłoskami…

Nagroda: gra Assassin's Creed II i pasek

Cloudy Coen

Był to pochmurny, deszczowy dziewiętnasty kwietnia.
Zroszone kałużami chodniki pociemniały od zalewającej je wody, a niewielki ruch na ulicach sprzyjał szybkiemu przemieszczaniu się po mieście. Pamiętam, że sprzedawca podający mi upragnione pudełko miał wtedy wyjątkowo zachmurzoną minę, wzrok utkwiony w odległym miejscu, a twarz poszarzałą. Nie wiem czy cię całować, czy bić, że tamtego popołudnia sprzedałeś mi pierwszego Assassin's Creed, ale mam nadzieję, że masz dzisiaj lepszy nastrój, chłopie!

Altair, twój przyjaciel z sąsiedztwa
Mój dom szybko pokrył się warstwami zrzucanych na szybko ubrań, a płyta jak najprędzej znalazła się w buczącym napędzie. Instalacja przebiegła dość szybko, konfiguracja również, a moje spragnione wrażeń dłonie chwyciły myszkę, klucz do zapanowania nad potężnym wojownikiem, skrytobójcą i przodkiem współczesnych parkourowców. Klucz do zapanowania nad Altairem.

Główny bohater gry to właśnie wspomniany asasyn, zadufany, skaczący sobie po dachach bufon, który nie uniknął dotkliwej kary po pokazie swej arogancji. Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły, nadmienię tylko, że po akcji zakończonej klęską, został zdegradowany do najniższego stopnia, a jego mistrz, Al Mualim dał mu jeszcze jedną szansę, by wkupić się w łaski społeczeństwa zabójców. Zadaniem tym jest zabicie kilku wpływowych templariuszy, którzy broczą ziemię świętą swym plugawym istnieniem, które, jak zapewne się domyślacie, należy jak najprędzej ukrócić.

Skok w bok i blok
Fabuła gry nie jest najmocniejszą jej stroną, ale przyzwoicie zachęca gracza do szlachtowania kolejnych grubych ryb, wyróżniających się wśród armii mniej ważnych przeciwników. Tych natomiast należy w odpowiedni sposób uśmiercić, do czego twórcy przygotowali bardzo miodny system walki. Polega on przede wszystkim na prowadzeniu kontr, czyli atakowaniu wroga, dopiero wtedy, gdy on podniesie na nas broń. Uruchamia się soczyście krwista animacja, najczęściej skutkująca śmiercią przeciwnika. Jest to bardzo łatwe do opanowania i daje dużo frajdy, a z racji że okazji jest dużo, można (a nawet trzeba) walkę wpisać na listę plusów gry.

Widoki spod kaptura
Miejscówki, które bohater odwiedza na swoim zabójczym szlaku zapierają dech w piersiach wykonaniem i dopracowaniem. Masjaf, Akka, Damaszek i Jerozolima prezentują się znakomicie, zaspokajając estetyczne zapotrzebowania nawet najbardziej wybrednych graczy. Modele postaci prezentują się równie dobrze, szczególnie poprawnie zaprojektowano biusty kob… to znaczy najlepiej zaprojektowany jest główny bohater, okraszony szerokim wachlarzem bardzo dobrych animacji, pozwalających na skakanie po dachach, czy sprint przez stragan z mięsem. Dźwięki zatłoczonych uliczek, szczęki broni, krzyki przechodniów czy muzyka, również zostały dobrane wzorowo. Warstwa audiowizualna gry, pomimo czasu, który minął od premiery wygląda bardzo dobrze, nie strasząc potwornymi wymaganiami sprzętowymi.

Akcja, nuda, nic się nie dzieje
Bardzo istotny element gry, w którym twórcy szczególnie się nie popisali, są zadania, dzięki którym zdobywamy informacje, pozwalające na zabójstwo celu. Szablon misji jest niestety dla każdego templariusza taki sam, a więc non-stop wykonujemy ciąg: przybycie do miasta – zameldowanie się w bazie asasynów i wysłuchanie przydługawego, nudnego dialogu – zbieranie informacji (w powtarzalnych zadaniach, typu przynieś, zabij, ukradnij, zniszcz…) – zameldowanie się w bazie asasynów i ponowne przesłuchanie długawego i nudnego dialogu – zabójstwo – zameldowanie się w bazie i… Tak, można się znudzić, jeżeli przez całe 15 godzin, jakie oferuje główny wątek gry robimy to samo!

Podsumowując?
Mimo świetnej grafiki, akcji i muzyki Assassin's Creed nie jest grą wybitną. Zapowiadany next gen został w pewien sposób osiągnięty, bo sandboxowa zabawa cieszy, ale po jakimś czasie do rozgrywki wkrada się nuda. Nuda, strasząca powtarzalnymi zadaniami, długimi, niezbyt porywającymi dialogami i niepotrzebnym rozbudowaniu świata poza murami miasta. Niemal identyczne zadanie cieszy bardziej za pierwszym razem, niż za dwudziestym, prawda? Gra miała ogromny potencjał zapowiadający ocenę na poziomie 10 z plusem, ale to, co zostało wykonane, maluje się raczej na siódemkę. Z małym pluskiem.

P.S.: Szumne zapowiedzi jedynki, zdołał spełnić dopiero sequel, oferując emocjonującą, długa fabułę, ciekawe zadania i dobre przerywniki filmowe. Jeżeli czujesz niedosyt po jedynce, koniecznie zagraj! A pan, panie sprzedawco, mógł pan mi polecić właśnie czekanie na drugą część. Grr.

P.S2.: Sprzedawcy nie znalazłem, ale zamierzam to zrobić. Gdyby ktokolwiek widział wysokiego, zachmurzonego bruneta zapatrzonego w dal, proszę podesłać mi jego namiary mailem. Policzę się z nim.

Nagroda: gra Assassin's Creed II i pasek

Nagrody wysyłamy pocztą na adres podany przez autora recenzji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
delete
Mario
Ezio
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

delete
delete (16 marca 2010 o 15:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem pod wrażeniem, bo niektóre - zwłaszcza druga - to bardzo dobre i ciekawe recenzje. Z pomysłem, informacji o grze sporo, fajnie napisane... gratuluję autorom.
Rozwiń
Mario
Mario (16 marca 2010 o 08:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mi się podoba pierwsza i druga - pierwsza bo klimatyczna, druga bo niebanalna.
Rozwiń
Ezio
Ezio (15 marca 2010 o 23:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla mnie najlepsza z tego wszystkiego jest druga - z porówaniem gry do filmu. nieźle napisana i z pomysłem. I dajcie, szczesciarze, jak tam AC 2. Warto kupic?
Rozwiń
Gość
Gość (15 marca 2010 o 20:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najlepsza pierwsza i ostatnia ta z tym sprzedawca. Najgorsza to ten wierszyk. A ze wszystkimi zgadzam sie do jednego: gra swietna, tylko miejscami nudna
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!