poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Gry

e-Sport: Jak zarabiać na graniu (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lipca 2010, 19:49

Wystarczy zostać mistrzem świata, a takich w Polsce jest coraz więcej. Coraz więcej jest też turniejów i coraz większe są w nich nagrody.

Dla większości z nas gry komputerowe to tylko rozrywka. Są jednak ludzie, którzy granie traktują znacznie poważniej. Godzinami szlifują swoje umiejętności, które sprawdzają na turniejach coraz częściej przypominających duże wydarzenia sportowe.

Określenie e-sport jest tutaj jak najbardziej adekwatne. Profesjonalny gracz ma wiele wspólnego z osobą trenującą lekkoatletykę, czy piłkę nożną. Liczy się dyscyplina, regularne treningi, dobra taktyka opracowywana wraz z drużyną.

Gracze jak celebryci

Do tego dochodzi cała sportowa otoczka: turnieje, sponsorzy, tabele rankingowe, smak zwycięstwa i gorycz porażek. Na świecie wielkie międzynarodowe imprezy przyciągają setki zawodowych graczy i dziesiątki tysięcy kibiców. W Korei Południowej mecze Starcrafta regularnie transmitowane są w telewizji, a czołowi gracze cieszą się sławą podobną do tej, którą otacza się najlepszych piłkarzy. A jak e-sport rozwija się w Polsce?

Wszystko wygląda znacznie lepiej niż kilka lat temu. Dawniej turnieje miały charakter przeważnie lokalny, a zwycięzca organizowanego w niewielkim pomieszczeniu lan-party mógł liczyć co najwyżej na nagrodę w postaci akcesoriów komputerowych i uścisku dłoni.

Prawdziwe sukcesy w wirtualnym świecie

Łukasz Rożej, przedstawiciel serwisu Cybersport.pl zauważa jednak dużą zmianę:

– Na przestrzeni ostatnich lat widać zdecydowaną poprawę, jeśli chodzi o polski e-gaming – mówi Rożej. – Coraz więcej osób zaczyna postrzegać zjawisko e-sportu jako prawdziwą rywalizację, do której gracze przygotowują się miesiącami, by móc stanąć na najwyższym podium. Wcześniej sporty elektroniczne były kojarzone z przemocą, często przedstawiane jako coś niszowego, przeznaczonego dla geek'ów, którzy poza wirtualnym światem nie mają prawdziwego życia. Taki obraz wykreowały media, które jeszcze kilka lat temu o e-sporcie posiadały tak naprawdę znikomą wiedzę.

To się szybko zaczęło zmieniać z dwóch powodów. Po pierwsze, rynek gier rozwija się w błyskawicznym tempie przynosząc (na razie na Zachodzie) zyski większe niż filmy czy muzyka.

Po drugie: o międzynarodowych sukcesach polskich e-sportowców donoszą już nie tylko portale o grach, ale też ogólnopolskie media.

Brak motywacji

– Dzisiaj w dużej mierze dzięki sukcesom Polaków na międzynarodowej scenie coraz częściej mówi się o e-sporcie jako dyscyplinie, w której dzięki unikatowym umiejętnościom, godzinom spędzonym przed komputerem na szlifowaniu umiejętności możliwe jest nie tylko wygrywanie światowych turniejów, ale również zarabianie dużych pieniędzy – podkreśla Łukasz Rożej.

Bo nagrody na największych turniejach to dziesiątki tysięcy euro.

Z drugiej jednak strony do ścisłej czołówki trochę nam jednak brakuje. Jak mówi Filip Kubski, członek zespołu frag eXecutors, aktualnego mistrza świata w Counter Strike, najpopularniejszej grze sieciowej na świecie, polski e-gaming rozwija się wolniej niż inne:

– Mimo turniejów, które są bardzo dobrze zorganizowane, niektóre nawet porównywalnie do zawodów za granicą, mamy bardzo mało drużyn – mistrz świata zwraca też uwagę na problem sponsoringu: – Zawodnicy nie mają takiej motywacji, jak gracze zza granicy.

Kibice i sponsorzy

Zdaniem innych graczy polski e-gaming nie tylko się nie rozwija, ale wręcz jest gorzej niż było. Tak uważa Jakub 'Sav1ola' Kolczak z drużyny BVG, jeden ze zdobywców drużynowego tytułu mistrza Europy w grze FIFA: – Najlepszym rokiem dla graczy był 2008. Było bardzo dużo turniejów offline jak i online. Obecnie jest ich zdecydowanie mniej.

Jego kolega z drużyny, Cezary 'KarteK' Gontarek dodaje, że obecnie często się zdarza, że ciekawe projekty upadają, ponieważ brakuje zainteresowania ze strony sponsorów jak i mediów.

Z drugiej jednak strony postawa sponsorów nie dziwi. Każdy sponsor musi mieć pewność, że ze swoją marką z pomocą drużyn dociera do jak największej ilości odbiorców. Tymczasem e-sport w Polsce nie jest jeszcze zbyt popularny. E-gaming w krajach zachodniej Europy czy wspominanej Korei Południowej cieszy się po prostu dużym zainteresowaniem ludzi bezpośrednio z elektronicznym współzawodnictwem niezwiązanych. Chętnie oglądają mecze zawodowych graczy i kibicują im na ważniejszych turniejach.

Da się z tego utrzymać

– Wiele organizacji nie wie, w jaki sposób dotrzeć do osób, które nie maja zielonego pojęcia o graniu – tłumaczy Tomasz "Terror” Pilipiuk z drużyny BVG.

Faktycznie, szereg prawidłowości rządzących e-rozrywką, skomplikowane reguły, tabele rankingowe… Na pierwszy rzut oka wydaje się to dość zawiłe. W dodatku polskie media zdają się nie zauważać sukcesów Polaków na arenie międzynarodowej. Zamiast tego przygotowywane są kolejne reportaże o szkodliwości gier komputerowych, a zawodowi gracze nierzadko przedstawiani są w złym świetle.

A jak wyglądają sprawy finansowe? Czy z grania w Polsce można się utrzymać?

– Wydaje mi się, że granie może być na tyle dochodowe, by traktować je jak zawód – mówi Filip Kubski. – Oczywiście, żeby do tego doszło trzeba przejść długą drogę: lata treningów, szlifowanie umiejętności, uczestniczenie w turniejach, zdobywanie doświadczenia. Dopiero wtedy zaczną pojawiać się wyniki na arenie międzynarodowej, a wraz z tym sponsorzy zainteresowani inwestowaniem w daną osobę/drużynę.

A jak zacząć?

– Przede wszystkim nie poddawać się na samym początku. Tak jak wszędzie: początki są najtrudniejsze, brak wyników, w większości niepowodzenia. My również tego doświadczyliśmy – wspomina Kubski. – Skupić się na własnych błędach i eliminować je, ponieważ w chwili obecnej wygrywa ten, kto popełnia ich najmniej.


Finałowy mecz WCG 2009 w chińskim Chengdu na żywo oglądało prawie 90 tys. widzów i 600 dziennikarzy z całego świata. Finał, w którym zwyciężyła polska drużyna był też transmitowany przez telewizję:


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 lipca 2010 o 23:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kurcze, mocny ten finałowy mecz. sam troche pogrywam w CSa, ale ci goscie to prawdziwi mistrzowie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!