środa, 23 sierpnia 2017 r.

Gry

Men of War: Karmazynowy Przypływ. Komandosi z ZSRR

Dodano: 11 stycznia 2010, 12:48

Choć to tylko dodatek, to jak i tak jestem pewien, że będzie to dla mnie jedna z pięciu najlepszych gier w 2010 roku. Bo chyba żadna gra, której akcja toczy się w czasie II wojny światowej, nie daje takich możliwości.

Men of War: Karmazynowy Przypływ (Red Tide) to dodatek do strategii wojennej Men of War. W największym skrócie to nowe tereny walk, nowe misje, nowe jednostki i nowa fabuła oparta na twórczości duetu rosyjskich pisarzy znanych pod pseudonimem Alexander Zorich.

Jest ciężko

W Rosji gra już się ukazała. I jak to często z grami zza naszej wschodniej granicy bywa, w Europie ukaże się nieco później. W Polsce już w lutym. U nas grę wyda Cenega Poland, która już zresztą pokazała okładkę (taka będzie tylko w Polsce).

A co na płycie?

Ukraińskie studio BestWay nie ustaje w tworzeniu doskonały gier wojennych. Po Soldiers: Ludzie Honoru, Outfront, Faces of War i Men of War, programiści zrobili dodatek do tej ostatniej. Wszystkie te tytuły to przede wszystkim bardzo duży – jak na grę, oczywiście – realizm pola walki.

Zaczyna się od setek dostępnych jednostek, a kończy na tak prozaicznych rzeczach jak potrzeba tankowania pojazdów. Tu znaczenie ma rodzaj amunicji (pocisk burzący zniszczy budynek, pocisk przeciwpancerny przeleci przez niego jak przez masło), jaki wybieramy, tor lotu pocisku i miejsce, w które on trafi.

W tej grze jeden żołnierz może przesądzić o wszystkim. Tym bardziej, że w niektórych misjach mamy tych żołnierzy ledwie kilku i trzeba się nie lada natrudzić, by przetrwać nawet na najniższym stopniu trudności. Każdy wojak ma swój plecak (z ograniczonym miejscem). Amunicja kończy się błyskawicznie, leczenie trwa długo, a komputerowy przeciwnik ciśnie niemiłosiernie.

Z innej perspektywy

Niesamowite wrażenie robi też model zniszczeń. Da się tu zniszczyć prawie wszystko: od wrażych pojazdów, przez zabudowania, po niektóre elementy krajobrazu. Mapa na początku misji i mapa na końcu misji to dwie różne rzeczy.

Ale największą frajdę daje możliwość przejęcia bezpośredniej kontroli nad dowolnym żołnierzem czy pojazdem. Wtedy mamy coś na kształt gry akcji z perspektywy trzeciej osoby, gdzie jednostką kierujemy za pomocą kursorów, a celujemy myszą. Do tego bardzo wysoki stopień trudności i fantastycznie skomponowane misje. Więcej nie trzeba.

Breżniew w Czarnym Płaszczu

A tymczasem więcej właśnie dostaniemy. W Karmazynowym Przypływie programiści nieco popuścili wodze fantazji. W jednej z misji przyjdzie nam chronić niejakiego… Leonida Breżniewa w bitwie pod Malaya Zemlya.

W całej grze będziemy dowodzić elitarną jednostką Armii Czerwonej wymyśloną przez wspomniany duet pisarski. Black Coats (Czarne Płaszcze) to coś na kształt elitarnych oddziałów piechoty morskiej. Poszczególne scenariusze rzucą nas na wybrzeże Morza Czarnego, pod Odessę i Sewastopol.

Nowych misji będzie 20; wszystkie będą rozgrywać w Rosji, Niemczech, Rumuni i Italii w latach 1941-45.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!