poniedziałek, 23 października 2017 r.

Gry

Pro Evolution Soccer 2010: Mogło być lepiej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2009, 16:42

Ostatnie lata nie były najlepsze dla PES-a. Smutno patrzeć, jak seria która w czasach Playstation 2 wyznaczała nowe trendy w rozwoju futbolówek, teraz rok po roku chyli się ku upadkowi. Od czasu pojawienia się na rynku nextgenowych konsol, Konami nie potrafi dostarczyć produktu najwyższej klasy, jak czyniło to wcześniej. Recenzja gry PES 10.

Kurczowe trzymanie się starego silnika graficznego i brak znaczącej ewolucji systemu rozgrywki spowodowały, że seria coraz bardziej odstawała od standardów narzucanych przez Fifę. W tym roku Konami zapowiadało zmiany i powrót na piedestał gier piłkarskich. Jak wyszło?

Wreszcie jest normalna kasa

PES 2010 miał wyeliminować wady poprzedników i przenieść rozwój serii na zupełnie nowy poziom. Zmiany owszem są, jednak nie są one na miarę rewolucji czy nawet przemyślanej ewolucji. Gra niewiele różni od swojej poprzedniczki, choć w kilku aspektach ją przebija.

Po pierwsze, ku uciesze wielu fanów w końcu wprowadzono normalną walutę do Master League, zastępując idiotyczne punkty z poprzednich części serii.

Sam ML także się rozwinął dostarczając kilka ciekawych, menadżerskich elementów jakich brakowało w poprzednich odsłonach. Mamy w końcu normalny budżet klubu z wpływami od sponsorów, fanklubów i ze sprzedaży biletów, wydatkami na trenerów, pensjami, itd.

Rzeczą, która może się podobać – a której brakuje w serii FIFA – jest nadzór nad zespołem juniorskim. Zmieniono też system negocjacji przy zakupie zawodników. Nie możemy teraz sprawdzić ich dokładnych statystyk, a całość szczegółów transferowych (suma odstępnego i gaża) jest sterowana przez konsolę. Umiejętności zawodników zastąpiono kartami, które są zasadniczo tym samym, ale podanym w nowy sposób. Taka nic nie wnosząca kosmetyczna zmiana.

Fajnie, że jest hymn

Kolejną rzeczą, której brakuje mi Fifie, a znalazła się w nowym PES, jest licencjonowana Liga Mistrzów. Przyjemnie jest posłuchać hymnu LM przed rozegranym meczem. Nie łudźmy się jednak. Dzieło elektroników pod względem licencji bije PES-a na głowę. Przy 30 ligach w FIFA 10 i raptem kilku w PES-ie różnica jest aż nazbyt widoczna.

Ponadto Konami strasznie poległo przy składach zespołów np. w Realu Madryt w dalszym ciągu są Wesley Sneijder czy Arjen Robben. Zapowiedziano już patch poprawiający większość tego typu pomyłek, jednak zważając na datę premiery gry, człowiek zastanawia się jak do takich błędów mogło dojść.



PES 2010 sprawia wrażenie dopracowanej produkcji, jednak to wrażenie podupada w momencie rozpoczęcia właściwej rozgrywki. Wad jest dużo, ale najważniejszą z nich jest fatalna sztuczna inteligencja zawodników. Są drętwi, nie poruszają się po boisku, nie wychodzą do piłek, nie sygnalizują pozycji. Nową Fifę można chwalić za naturalność ruchów, przemyślaną A.I. i świetną animację zawodników. PES-a można za to tylko krytykować.

Brak ruchu zawodników bez piłki powoduje, że na boisku jest bardzo dużo miejsca. Zdając sobie sprawę z głupoty zawodników, wprowadzono ograniczenie co do ilości graczy angażujących się w akcje ofensywne. Zawsze co najmniej 4 zawodników zostanie z tyłu, aby zapobiec szybkiemu strzelaniu goli. Ograniczono też idiotyczne sprinty po skrzydłach, ale jeśli się ktoś uprze dalej będzie mógł bez większych kłopotów nękać przeciwnika po flankach.

Bardzo irytujące jest to, że konsola sama decyduje do kogo chce posłać piłkę. Widać to szczególnie wyraźnie w sytuacjach, kiedy jest duży tłok w polu karnym i chcemy dokładnie posłać futbolówkę do napastnika, a tu konsola decyduje mi inaczej.

Czujemy siłę uderzenia

Poprawiono za to pracę bramkarzy. Naprawdę świetnie bronią strzały ze średniej i dużej odległości (choć czasami zdarza im się nie wyjść z bramki w sytuacjach, w których powinni to uczynić). Wyeliminowano za to sytuację, gdy bramkarz sam wbija sobie piłkę do bramki w czasie interwencji. I trzeba też oddać dziełu Konami, że strzały wypadają o niebo lepiej niż w Fifie. Są soczyste i potężne. Można poczuć siłę uderzenia.

PES zawodzi także poziomem trudności. W Fifie, grając na wyższych poziomach trudności gracz jest karany za wszelkie błędy. Tutaj tego nie uświadczymy. Oczywiście jest trudniej, ale opór stawiany przez konsole nie jest trudny do przełamania. Nie zrezygnowano także z tragicznego patentu przeniesienia trików na lewy analog, który odpowiada za ruch zawodników.

WYROK

Pro Evolution Soccer 2010 nie jest grą złą.
Powiedziałbym raczej, że jest dobrą, rozbudowaną produkcją. Tyle, że Electronic Arts ze swoją FIFA 10 postawiło poprzeczkę bardzo wysoko. Jeśli mamy wybór polecałbym Fifę, jednak przy PES też można się nieźle bawić.

Nasza ocena
Jeżeli nie grałeś w FIFA 10: 4+
Jeżeli grałeś: 4-

Dla piłkarzy i trenerów

Już jutro na naszej stronie startuje piłkarski konkurs. Do wygrania zestaw dwóch gier:
FOOTBALL MANAGER 2010
PRO EVOLUTION SOCCER 2010

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Fan
Gość
delete
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Fan
Fan (20 listopada 2009 o 20:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
FIFA rulez!
Rozwiń
Gość
Gość (19 listopada 2009 o 23:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chyba nikt nie mial wątpliwosci ze fifa jest lepsza
Rozwiń
delete
delete (19 listopada 2009 o 21:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co do opinii na temat Pes-a, to się zgodzę, ale moim zdaniem Fifa wcale nie jest taka dobra. Tam też od paru lat zmian jak na lekarstwo. To nie Fifa zrobiła się taka dobra, tylko Pes dorównał do jej poziomu. Szkoda
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!