wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Gry

Star Wars the Force Unleashed II: Niech Moc będzie z Tobą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 listopada 2010, 14:17

Star Wars the Force Unleashed II miało być większe i lepsze od poprzednika: więcej lokacji do zwiedzenia, więcej wybuchów i efektów używania Mocy, wreszcie sam bohater miał posługiwać się nie jednym, ale dwoma mieczami... Niewiele z tego wyszło. Recenzja gry Star Wars the Force Unleashed II.

Apetyty graczy zaostrzały wspaniałe animacje związane z grą wypuszczane tuż przed premierą. Dziś gra jest już na półkach sklepowych a my możemy zweryfikować wszelkie przechwałki twórców. Czy aby nie były nieco na wyrost?

Gwiezdny pył

Fabuła gry nie jest zbyt złożona. Graczowi przyjdzie wcielić się w klona postaci znanej z pierwszej części – Starkillera (chociaż później pojawią się przesłanki, które wskazują na to, że głównym bohaterem może być sam Starkiller).

Klon początkowo pozostaje wierny swojemu twórcy, którym jest nie kto inny jak sam Darth Vader. Szybko jednak, w wyniku targających nim wątpliwości porzuca swojego chlebodawcę ruszając na pomoc nowo utworzonemu sojuszowi rebelii. Dalej już tylko Star Warsowy standard: ratowanie galaktyki z kiepskim wątkiem miłosnym w tle.

Fabuła, choć dla fanów Gwiezdnych Wojen ma ogromne znaczenie, nie jest jednak w tego typu grach najważniejsza. Liczy się radość jaka płynie z samej gry. Ta na początku jest dość spora. W porównaniu z pierwszą częścią sama rozgrywka nie zmieniła się.

Walka wygląda nadal niesamowicie widowiskowo, a efekty używania Mocy robią piorunujące (niekiedy dosłownie) wrażenie.

Osoby wychowane na filmach (a zwłaszcza starej Trylogii) mogą co prawda psioczyć, że Starkiller bardziej przypomina przepakowanego komiksowego herosa niż prawdziwego Jedi, ale w tego typu produkcjach można przymknąć na to oko. Liczy się radość płynąca z czystej rozwałki. Zwłaszcza, że tą uskuteczniać można w sposób bardzo dosłowny – wiele elementów otoczenia da się podnieść, cisnąć w przeciwników lub po prostu zniszczyć. Silnik fizyczny użyty w grze jest naprawdę imponujący. Nie da się jednak nie zauważyć, że tego typu elementów jest znacznie mniej niż w poprzedniej części.

Wszystkiego mniej

W grze znajdziemy przede wszystkim mniej lokacji do zwiedzania. I jeszcze wszystkie bardzo do siebie podobne. Dominują ciasne, szare korytarze. Wszystko jest bardzo klimatyczne, ale brakuje czasem bardziej otwartych przestrzeni i większego urozmaicenia z części pierwszej.

Mniej lokacji oznacza także krótszy czas gry: przy poprzedniej części mogliśmy spędzić przynajmniej dwa wieczory, tutaj w zupełności wystarczy jeden. Pięć godzin potrzebnych na przejście gry w czasach Modern Warfare 2 i nowego Medal of Honor może nie dziwi już tak bardzo, ale jak na grę bez trybu multi jest to stanowczo za mało (zwłaszcza, że w wersji na PC, którą przyszło mi testować, nie należy do najtańszych).

Obraz całości psuje także fakt, że i te pięć godzin mogłoby wyglądać nieco inaczej. Niektóre etapy wydają się być wyjątkowo monotonne. Przydałoby się więcej zróżnicowanych przeciwników. Pod tym względem pierwsza część była naprawdę bogata. Druga na tym polu wypada po prostu słabo.

Techniczna strona Mocy

Jeżeli chodzi o sprawy techniczne – Star Wars the Force Unleashed 2 naprawdę może się podobać. Gra chodzi nieco płynniej niż poprzednia część na tej samej konfiguracji (prawdopodobnie spowodowane jest to mniejszymi mapami oraz mniejszą ilością przesuwalnych obiektów), ale grając na PC warto poświęcić chwilę na zmianę ustawień – w standardowych gra jest po prostu zbyt rozmyta i wygląda co najmniej dziwnie.

Wersję PC dotknęła także inna bolączka. W pewnych momentach gry, np. po walce z większym przeciwnikiem możemy wysłać go na tamten świat w bardziej efektowny niż zwykle sposób przy pomocy odpowiedniej sekwencji klawiszy (tzw. quick time events). Klawisze, które mamy wcisnąć wyświetlane są na ekranie, ale... są one niewyobrażalnie małe, w dodatku pojawiają się w różnych miejscach, dlatego często trudno je dostrzec. Jest to dziwne o tyle, że na konsolach system ten wygląda inaczej, a ikony są dużo większe.

WYROK

Zakończenie gry sugeruje, że w nieodległej przyszłości możemy się spodziewać kolejnej części (Force Unleashed pierwotne miało być trylogią). Trudno jednak stwierdzić czy tak się faktycznie stanie. Po pierwsze gra jest niemal we wszystkim gorsza od swojej poprzedniczki. Mniejsze zróżnicowanie rozgrywki fani mogliby jeszcze wybaczyć, ale jedynie pięć godzin zabawy bez mutliplayera nie jest dla większości satysfakcjonująca.

W dodatku tuż po premierze okazało się, że twórcy celowo okroili swoją grę, aby później dodatkowe funkcje i przygody oferować w formie dodatków. Zrobili to jednak na tyle nie umiejętnie, że część z tej dodatkowej treści zostawili... w oryginalnych plikach gry.

W Sieci pojawiły się nawet sposoby na odblokowanie tej ukrytej zawartości. Warto także dodać, że szef odpowiedzialny za Force Unleashed opuścił studio producenckie, zniesmaczony ostatecznymi wynikami pracy. Wszystko to stawia przyszłość serii w bardzo ciemnych barwach. Mimo to chciałbym zobaczyć kolejną część przygód Starkillera, być może uda się jeszcze uratować podupadłą markę.

Nasza ocena: Ocena: 3+/6
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!