poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Gry

Still Life 2: Ciała nie odnaleziono

Dodano: 2 lutego 2010, 17:59
Autor: Paweł Wiater

Bohaterka po przejściach, powrót seryjnego mordercy i tona zagadek. A wszystko przygotowane jak niezły kryminał. Recenzja gry Still Life 2.

Still Life ukazało się w 2005 roku i stało za nią studio Microids, czyli autorzy kultowej Syberii. Wcielaliśmy się w postać Wiktorii McPherson, która jako agentka FBI, starała się rozwiązać sprawę serii dziwnych morderstw na kobietach. Bardzo dobry scenariusz i ciekawie zagadki sprawiły, że produkcja jako nowa marka odniosła dość duży sukces. Kontynuacja była zatem kwestią czasu.

Morderstwa w Chicago

Dziwne rzeczy działy się ze Still Life 2, ponieważ produkcję zlecono nieznanej francuskiej firmie GameCO Studios. Na szczęście Francuzi nie odstawili fuszerki. Jak gracze zapewne pamiętają, tajemniczy morderca ze wschodniego wybrzeża wpadł do wody, a ciała nigdy nie odnaleziono.

Każdy był pewny, że nie żyje, ale rzeczywistość okazała się nie taka różowa. Ścigany jakoś zdołał zbiec śledczym i ślad po nim zaginął. Zatem ponownie przyjdzie nam pomóc naszej Wiktorii, która właśnie przechodzi duży kryzys. Sprawa z Chicago nie może jej dać spokoju.

Po pewnym czasie policja odnajduje kolejne ciało kobiety i wszystko wygląda na to, że wrócił nasz stary nieznajomy. Trzeba znowu zacząć śledztwo i raz na zawsze zamknąć sprawę.

Klasyczne adventure

Mechanika gry pozostała tak naprawdę niezmieniona. Jak wcześniej nadal mamy typową specyfika produkcji przygodowych. Rozmawiamy z napotkanymi postaciami, zbieramy przedmioty i poruszamy się po różnych lokacjach.

Najgorzej wypada oprawa graficzna, ale akurat nie to jest najważniejsze w takich produkcjach. Still Life 2 nie potrzebuje mocarnego sprzętu, dlatego od razu po instalacji lepiej włączyć opcję antyaliasingu. Bez niego nie radzę zaczynać zabawy. Modele postaci nie zachwycają. Widać po nich zły upływ czasu w grafice 3D.

Lepiej sprawa wygląda z lokacjami, które – choć klimatyczne i ciekawe – to są zbyt sterylne. A wygląda to dość dziwnie biorąc pod uwagę tematykę produkcji. Na pewno przydałaby się większa ilość przedmiotów, które moglibyśmy chociaż jakoś dotknąć, ruszyć lub wykorzystać.

Kryminalne Zagadki Still Life 2

Łamigłówki stanowiące esencję przygodówek tutaj trzymają wysoki poziom. Najfajniejszym elementem wymagającym wprawy jest możliwość korzystania z zestawu FBI. W pewnym momencie Wiki otrzymuje właśnie jeden taki przybornik detektywa i od tego momentu zabawa nabiera rumieńców.

Dzięki temu jako prawdziwy Agent niczym w Milczeniu Owiec pobieramy próbki krwi, włosy czy nawet fragmenty skóry. Oczywiście każdy zgromadzony materiał dowodowy wysyłamy do centrali, która poddaje go analizie. Z czasem właśnie w ten sposób coraz bardziej będziemy odkrywać fabułę i odpowiedzi na postawione pytania.

W czym problem? W tym, że takie ślady możemy bardzo łatwo przeoczyć. A bez nich, wiadomo: nie pójdziemy dalej.

Zdarzają się także elementy zręcznościowe i niestety do tego są one na czas. Na szczęście przed każdą z takich prób jest automatyczny zapis, więc w przypadku śmierci powtarzamy sekwencję od początku. Nie są one bardzo trudne, ale nie ma co ukrywać, że przynajmniej mi psuły trochę zabawę.

WYROK

Czy warto zainteresować się Still Life 2? Fani jedynki nie powinni być zawiedzeni. Amatorzy kryminałów i thrillerów mają okazję wcielić się w detektywa w wirtualnym świecie, także również z tego powodu warto grze dać szansę. Druga część na pewno jest trochę gorsza od poprzedniczki. Pozostaje również sprawa tej topornej i bardzo brzydkiej grafiki. Mimo to warto zainteresować się Still Life 2. Dobra, ale nie wybitna gra.

Nasza ocena: 4/6
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!