niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Gry

Tajne Akta 2: Kod Niny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 czerwca 2009, 15:47
Autor: Paweł Wiater

RECENZJA Tajne Akta 2: Puritas Cordis, czyli znowu uganiamy się za tajnymi spiskowcami, którzy w sposób straszliwy chcą przejąć władzę nad światem.

Tajne akta: Tunguska została bardzo ciepło przyjęta przez graczy. Jako Nina Kalenkow z przyjacielem Maxem Gruberem staraliśmy się odnaleźć ojca, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Koniec jak zwykle był przewidywalny - śledztwo doprowadziło nas do tajnej organizację, która chce przejąć władzę nad światem.
"Tajne akta 2” nie różnią się zbytnio od poprzedniczki.

Nadal jest to klasyczna gra przygodowa typu point&click. Oznacza to, że gdzie nakierujemy myszkę tam będzie akcja, a nasze kieszenie pomieszczą całą szafę z zawartością.

Klapa romansu i trup

Przygoda rozpoczyna się w Anglii, w małej, przykościelnej bibliotece. Ojciec Parrey sprawdza list i tajemniczy pergamin będący załącznikiem do niego. Nadawca - inny ksiądz - prawdopodobnie zginął przez ten dokument. Po chwili musimy uciekać przed dwoma podejrzanymi typkami, inaczej nie spotka nas nic dobrego.
Wracając do naszej bohaterki należy wspomnieć, że przez te kilka ostatnich miesięcy miała płomienny romans z Maksem. Skończył się on jednak całkowitą klapą.

Nina chcąc nieco odpocząć udaje się w rejs do ciepłych krajów. Niestety: pierwsze chwile w porcie nie należą do zbyt udanych. Zaczepia nas mężczyzna (Parrey), który po chwili ginie na naszych oczach. Następnie obsługa myli bagaże i zamiast naszych rzeczy otrzymujemy tajemniczy pergamin. W tym momencie zaczyna się prawdziwa przygoda.

Trochę za wolnoooo

Wątek fabularny gry nie jest zbyt innowacyjny. Tajne dokumenty, jeszcze bardziej tajna organizacja z Watykanu i bohaterka. Wszystko za bardzo przypomina powieść Dana Browna "Kod Da Vinci”. To powinien być nawet plus, jednakże całej grze brakuje pewnej dynamiki. Nie dzieje się nic specjalnego, nie odczuwamy zagrożenia. Najgorsze jest to, że tak naprawdę fabuła wcale nas zachęca do tego aby rozwikłać jej tajemnice.

Nihil Novi

Zagadki, które powinny być najważniejszym elementem gry przygodowej nieco kuleją. Wszystkie polegają na tym, by połączyć kilka przedmiotów i użyć w jakimś miejscu. Niski poziom trudności sprawia, że na dłużej zatrzymamy się może dwa razy. Starzy wyjadacze będą mocno zawiedzeni. Lokacje, które zwiedzimy również nie urzekają. Chociaż przypadła mi do gustu indonezyjska dżungla. Jednakże są one za małe i niezbyt szczegółowe.

Sytuację jeszcze bardziej komplikują napotykane w nich postacie. Jest to jedna z pierwszych gier przygodowych, gdzie nie ma o czym gadać z bohaterami! Sytuacja ta wydaje się kuriozalna, ponieważ na ogół w tego typu produkcjach jest pełno różnych rozmów, a same dialogi są aż nazbyt rozbudowane.



Ale za to ładnie

Na szczęście nie ma się co czepiać oprawy graficznej. Dwuwymiarowe pomieszczenia prezentują się nieźle. Mam mieszane uczucia co do postaci. Ogólnie wyglądają dobrze, ale sprawiają wrażenie nieco kanciastych. Dźwięk, podobnie jak reszta elementów, jest przeciętny. Głosy podkładane pod bohaterów wydają się zbyt sterylne.

"Tajne akta 2” zostały wydane w kinowej, polskiej wersji językowej (napisy). Mogą po nią sięgnąć jedynie fani pierwszej części i ogólnie gier przygodowych. Reszta nawet nie zwróci uwagi na ten tytuł. Szkoda, że zmarnowano taki potencja na hit.


Nasza ocena 60/100

Wydawca: Cenega Poland
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!