środa, 21 lutego 2018 r.

Kraj Świat

41-latek zginął, bo stanął na drodze żonie i jej kochankowi?

Dodano: 10 lutego 2018, 13:49
Autor: x-news

Czy Miron B. został zabity, bo stanął na drodze żonie i jej kochankowi? – Najgorsze jest to, że gdy był mordowany, na górze było dziecko – mówi siostra mężczyzny.

- Brat był umówiony z mamą, że zadzwoni po nią o 8 rano, żeby przyjechała do syna. Musiał jechać po zwolnienie lekarskie. I nie zadzwonił. Telefon miał wyciszony – wspomina Emilia Kozłowska, siostra Mirona B.

Kobieta pojechała do 41-letniego brata, który wraz z synem i żoną mieszkał na przedmieściach Łowicza.

- Na podwórku stał samochód. To było dziwne, bo zawsze chował samochód do garażu – opowiada pani Emilia.

W domu zastała żonę brata - Marzenę B.

- Zapytałam, gdzie jest Mirek. Była taka grzeczna, miła. Powiedziała: No właśnie nie wiem. Zazwyczaj krzyczała i wyzywała na niego. Teraz nie. Miała też łzy w oczach – wspomina siostra.

Pani Emilia powiadomiła policję o zaginięciu brata. Natychmiast rozpoczęły się poszukiwania. Do akcji zaangażowano kilkuset strażaków. Przeszukano okoliczne lasy i nurt rzeki Bzury. Bezskutecznie.

Równolegle z poszukiwaniami w okolicach Łowicza, swoje działania operacyjne prowadzili policjanci. Dzięki ich pracy nastąpił przełom w sprawie zaginięcia Mirona B.

- Informacje, które do nas napływały, wskazywały, że możemy mieć do czynienia z działaniem przestępczym, w które mogą być zamieszane osoby z najbliższego otoczenia zaginionego – opowiada nadkomisarz Adam Kolasa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Na przesłuchanie została wezwana żona Mirona B. Po tej rozmowie prokurator postawił jej zarzut zabójstwa „wspólnie i w porozumieniu z jej znajomym”.

- Kobieta formalnie nie przyznała się do zarzutów, natomiast obciążyła mężczyznę, z którym była związana, 36-latka – mówi Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Jeszcze wtedy śledczy nie byli w stanie określić, gdzie znajdują się zwłoki.

- Z relacji kobiety wynikało, że mężczyzna wywiózł zwłoki jej samochodem i ukrył w niewiadomym jej miejscu – wyjaśnia prokurator.

36-latka zatrzymano na terenie Niemiec.

- Nie przyznaje się do zarzutu. Natomiast żona ofiary, w wyjaśnieniach, które złożyła, potwierdza swój aktywny udział w ukrywaniu dowodów przestępstwa - mówi Kopania.

Zwłoki Mirona B. odnaleziono w Łodzi, w garażu, który wynajmował podejrzany 36-latek.

- Zwłoki zostały przetransportowane z Łowicza do Łodzi, prawdopodobnie oplem żony. Odnalezienie ich, to w dużej mierze kwestia przypadku i reakcji osoby, od której 36-latek wynajął garaż – przyznaje prokurator Kopania.

Mężczyzna nie wywiązał się z płatności za wynajmowane pomieszczenie.

- Dzwoniłam do niego parokrotnie, telefon miał wyłączony. Weszłam z mężem do środka garażu. Auta nie było, ale leżał dziwny pakunek. Mąż odsłonił koce, pomacał ręką i powiedział, że to chyba jakiś zwierz. Gdy odsunął bardziej, powiedział: to jest chyba ludzka stopa – opowiada Mirosława, właścicielka garażu.

Marzena B. wzięła ślub z Mironem 10 lat temu. Początkowo małżeństwo mieszkało u rodziców mężczyzny. Gdy na świat przyszło dziecko, wybudowali dom na przedmieściach Łowicza. Wkrótce po przeprowadzce w małżeństwie zaczęły się problemy. Miron B. zaczął podejrzewać, że jego żona ma kochanka.

- Zaczęła wychodzić wieczorami. Niby na bieganie, a wracała po kilku godzinach. Z pracy wracała po kilku godzinach. W lipcu brat znalazł jej telefon, gdzie były sms-y z kochankiem – opowiada siostra Mirona B.

Siostra przyznaje, że brat był gotowy wybaczyć żonie.

- Chciał, żeby poszli na terapię małżeńską. Powiedziała, że nigdzie nie będzie chodzić i cały czas się upierała, że nie ma kochanka – mówi pani Emila.

Zapewnia, że Miron B. pogodził się ze stratą żony. Problemem stała się kwestia opieki nad dzieckiem

- Więź brata z synem była nierozerwalna. Z mamą więzi nie miał. Jeżeli matka potrafi uderzyć dziecko? Krzyczała wyzywała brata przy dziecku. Nazywała brata i dziecko nieudacznikiem. Kazała dziecku wybierać między nią a ojcem – opowiada pani Emilia.

Feralnego dnia, kiedy doszło do morderstwa, małżeństwo miało się pokłócić.

- Kobieta zadzwoniła po 36-letniego mężczyznę, z którym była związana. Ten bardzo szybko pojawił się w miejscu jej zamieszkania. 41-latek został porażony paralizatorem, następnie był bity po różnych częściach ciała, zwłaszcza po głowie, a następnie duszony – wyjaśnia Kopania.

- Najgorsze jest to, że kiedy był mordowany, dziecko było na górze – mówi siostra ofiary.

Oskarżonym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
patologia
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 lutego 2018 o 10:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ale w jakim celu ten weekendowy news ?
Rozwiń
Gość
Gość (11 lutego 2018 o 08:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem za przywróceniem kary śmierci.
Rozwiń
patologia
patologia (10 lutego 2018 o 20:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ale babsko, dopiero jej teraz  w więzieniu złoją dupsko, że nie będzie mogla na nią usiąść
Rozwiń
Gość
Gość (10 lutego 2018 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oby spotkało ich to samo
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!