czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Afrykańska misja kapucynów w śmiertelnym zagrożeniu. Wsparcie z Polski

Dodano: 7 lutego 2014, 17:30

Media informują o dramatycznej sytuacji misji polskich kapucynów w Republice Środkowej Afryki. Kraj ogarnięty jest chaosem wojny domowej przy bezsile i opieszałości społeczności międzynarodowej.

Pod opieką polskich misjonarzy chroni się około trzech tysięcy ludzi. Zagrożenie jest śmiertelne. Mimo to kapucyni postanowili nie ewakuować się, tylko pozostać ze swymi wiernymi i innymi ludźmi chcącymi ocalić życie. Bandy głównie muzułmańskich terrorystów są już podobno kilkanaście kilometrów od stacji polskich misjonarzy. W ciągu ostatniej doby zginęło w jej okolicy ok. 75 osób. Towarzystwo Jana Karskiego skierowało na ręce brata Tomasza Grabca, kierującego ośrodkiem misyjnym w Krakowskiej Prowincji Kapucynów, list następującej treści: "Towarzystwo Jana Karskiego pragnie wyrazić szczery podziw dla trwania przy swych wiernych i wszystkich innych w śmiertelnym zagrożeniu wojną, nienawiścią i przemocą w stacjach misyjnych Waszego Zgromadzenia w Republice Afryki Środkowej, gdzie znajdują oni schronienie, opiekę i wsparcie duchowe. Do których przyszli, bo chcą dalej żyć. Wypełniając swą misję, bohatersko narażacie dla nich swoje życie, co dla wielu pozostaje niezrozumiałe. Nasuwa się prosta analogia między Waszą postawą a postawą naszego Patrona - Jana Karskiego. Do niego też przyszli ludzie, którzy chcieli żyć i prosili o ratunek, jakim wydawała im się akcja cywilizowanego świata dla powstrzymania ludobójstwa. Nie od-mówił. Zrobił wszystko, co tylko mógł, aby ich ocalić. Uczynił to swoją misją.

Takie czyny zmieniają świat na lepszy, nawet jeżeli doraźnie nie wydają efektów. Nikt nie może od was wymagać, abyście porzucili ludzi w potrzebie. Tak samo, jak nikt nie może od Was wymagać, abyście z nim pozostali. Jest to decyzja Waszego sumienia i jaka by nie była, nikt prawa mieć nie będzie, by Was oceniać. Ci, którzy mają środki do udzielenia obrony zagrożonym i czego się podjęli w imieniu społeczności międzynarodowej, powinni natychmiast podjąć tego próbę. Towarzystwo jest z Wami i wspiera Was duchowo. Jesteśmy przekonani, że tak samo czyniłby Jan Karski, gdyby był wśród nas”. Jak powiedział nam sekretarz Towarzystwa, Jacek Woźniak, taki gest solidarności był po prostu zwykłym obowiązkiem.

WIDEO

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!