niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Brak generalskiej nominacji dla Karskiego dobrze Polsce nie służy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 września 2014, 12:07

Rozmowa z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i nauk politycznych University of Maryland.

Jak Pan przyjął informację, że minister obrony nie chce wystąpić do prezydenta RP o pośmiertne szlify generalskie dla Jana Karskiego?

- Z niedowierzaniem.

Ale wreszcie Pan uwierzył?

- Tak, choć z trudem.

Rozumie Pan wyjaśnienia MON, że takie nominacje należą się tylko tym, którzy zginęli na polu walki lub zostali zamordowani w związku z działaniami na rzecz Polski suwerennej i demokratycznej?

- Nie rozumiem. Czy to wina Karskiego, że przeżył? Załóżmy, że wraca do Polski ze Stanisławem Mikołajczykiem, że łapie go bezpieka i morduje. Wtedy by się - zdaniem ministra Siemoniaka - należało?

A Pana zdaniem, za co się Karskiemu należy generał?

- Za bezprecedensową misję wojenną w służbie Polsce Podziemnej i Rządowi RP na Wychodźstwie. W ramach tej misji poinformował świat, że okupowana Polska posiada swoje Państwo Podziemne ze wszelkimi atrybutami normalnego państwa oraz zasługuje na sojuszniczą pomoc i wsparcie. Po drugie, przekazał udokumentowany raport o zagładzie narodu żydowskiego na masową skalę oraz wołanie tego narodu o pomoc. Jak wiadomo świat nie zrobił nic, aby Żydów ratować.

Jeden z najwybitniejszych światowych liderów żydowskich, Abraham Foxman, dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL) w liście do prezydenta Bronisława Komorowskiego napisał, że Jan Karski mógł pośmiertnie stać się pierwszym w historii generałem, który otrzymał taki awans za batalię na rzecz ocalenia Żydów z Holocaustu. Polska z tej okazji nie skorzystała.

- Nic więcej nie można dodać. Zwracam uwagę, że dzieje się to wszystko w czasie, kiedy opuszczona i bez pomocy pozo-staje obecnie Ukraina, a Tatarom krymskim grozić może taka sama zagłada, jak Żydom. Brak zdolności prostego pokojarzenia, że misja Karskiego szczególnie donośnie wybrzmiewa dziś, jest wiecznie aktualna niestety nie mieści mi się w głowie.

A środowiskom emisariuszy i kurierów taka nominacja nie należała się symbolicznie w osobie Jana Karskiego?

- Oczywiście. To kolejny ważny argument.

Czy sprawa jest już znana w Stanach Zjednoczonych?

- Byłem o to pytany przez kilku byłych studentów Profesora Karskiego. Zarówno tych z Wydziału Służby Zagranicznej Uniwersytetu Georgetown, jak i tych z uczelni wojskowych, na których także wykładał. Pytają i słuchają, co mam im do powiedzenia. Mam niewiele. A oni po prostu są zdziwieni. Brak tej nominacji dobrze Polsce nie służy.

Niektórzy sugerują, że problem polega na tym, że apel o nominację Jana Karskiego nie wyszedł ze środowisk, które z zajmowania się Karskim uczyniły sobie zajęcie zawodowe. Po prostu "przespali”, a teraz przeszkadzają, aby nominację dostał...

- Istotnie, wokół pamięci Jana Karskiego popełniono całą serię gaf. Zaczęło się od pominięcia rodziny we wręczaniu Prezydenckiego Medalu Wolności, mimo, że wiedza o istnieniu rodziny była dostępna szefowi polskiej dyplomacji. Potem usiłowano bez wiedzy i zgody rodziny bohatera zdjąć mu nagrobek i zamienić na jakiś inny wykoncypowany z dala od rodziny.

Pomijam już kuriozalny fakt próby lansowania tezy o rzekomo "niedokończonej misji” Jana Karskiego. Bo co? Bo nic nie zrobiono z wiedzą o Holocauście, jaką dostarczył, wypełniając swe zadanie od początku do końca? Jego misja była kompletna. To inni nawet jej nie podjęli. Próba wytwarzania zbitki pojęciowej: Karski = misja niedokończona, po prostu szkodzi pamięci bohatera. Mówi też coś o kwalifikacjach intelektualnych autorów takiej narracji.

Czy wie Pan coś na temat wsparcia pośmiertnej nominacji przez polską ambasadę w Waszyngtonie?

- Nie wiem nic. Polityka nominacyjno-odznaczeniowa tej placówki pozostaje nieodgadniona. Niekiedy zdumiewająca.

Myśli Pan, że Jan Karski ma szansę na awans?

- Tego nie wiem. Wiem jednak, że wielu ludzi chętnie poznałoby opinię w tej materii pana Bronisława Komorowskiego, prezydenta i zwierzchnika sił zbrojnych. Byłoby smutne, gdyby miał tę samą opinię, co pan Siemoniak.

Rozmawiał: Patryk Małecki, Waszyngton
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!