środa, 17 stycznia 2018 r.

Kraj Świat

Brutalne morderstwo. O tym szczególe mógł wiedzieć tylko zabójca!

Dodano: 13 stycznia 2018, 08:44

- Morderstwem tego nie można nazwać, bo ta dziewczyna zamarzła – mówi Ireneusz M., który jest podejrzany o to, że 21 lat temu zgwałcił i zabił 15-latkę. Małgosia, pozostawiona naga na mrozie, zmarła z wychłodzenia i wykrwawienia. Nasi dziennikarze jako jedyni rozmawiali z podejrzanym!

To było pierwsze samodzielne wyjście 15-latki na imprezę. Małgosia Kwiatkowska, w noc sylwestrową 1996 roku, bawiła się w klubie „Alcatras” w miejscowości Miłoszyce. Następnego dnia znaleziono jej ciało. Dziewczynka była pobita, pogryziona i brutalnie zgwałcona. Sprawcy zostawili ją w samych skarpetach na kilkunastostopniowym mrozie. Z powodu wychłodzenia i wykrwawienia Małgosia zmarła.

Po trzech latach od zbrodni policja zatrzymała pierwszego ze sprawców, który dziś odsiaduje wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Dopiero po 20 latach zarzuty usłyszała kolejna osoba – 42-letni Ireneusz M. Dziennikarze UWAGI! jako jedyni rozmawiali z podejrzanym.
- Bawiłem się tam do czwartej rano. Po godzinie czwartej pojechałem do domu. Na następny dzień dowiedziałem się, że jakaś dziewczyna została zamordowana. Przyjechali do mnie na rewizję, zabrali mi wszystkie ubrania, „przekipiszowali” dom. Mija 20 lat i z powrotem do tej sprawy zostałem aresztowany – opowiada Ireneusz M. Twierdzi, że nie ma powodu do obaw, bo jest niewinny. - Niech się boi ten, kto to zrobił – mówi.

Prokuratura nie mam jednak żadnych wątpliwości, że to właśnie Ireneusza M. przyczynił się do śmierci dziewczynki.

 
- Zgromadziliśmy materiał dowodowy, który ponad wszelką wątpliwość wskazuje, że jest sprawcą tej zbrodni – mówi Robert Tomankiewicz z Prokuratury Krajowej i dodaje, że aresztowanie zaskoczyło mężczyznę. - Był przekonany, że ta sprawa i jego udział w niej nigdy nie zostaną wykryte.

Policja wpadła na trop Ireneusza M. po 20 latach od zbrodni, gdy ponownie przyglądała się uczestnikom zabawy sylwestrowej z 1996 roku. Sprawdzano, czy ktoś nie dopuściła się później przestępstw na tle seksualnym. Tak funkcjonariusze natrafili na Ireneusza M., który po 1997 roku wielokrotnie był skazywany za gwałty. Mężczyzna nie przyznał się do żadnego z nich. Twierdzi również, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią Małgosi Kwiatkowskiej.

- Nie powinno się zostać skazanym za to, czego się nie zrobiło - tłumaczy Ireneusz M.
Pytany o gwałty na innych kobietach, szybko ucina rozmowę. - Nie o tym mieliśmy rozmawiać. Jeżeli będziemy o tym rozmawiać, to skończymy ten wywiad – stwierdził podejrzany.

Ireneuszem M. policja interesowała się również bezpośrednio po znalezieniu ciała Małgosi. Policja przeszukiwała domy potencjalnych sprawców, w tym dom Ireneusza M. On sam był jednym z pierwszych podejrzanych, ale wówczas nie udało się znaleźć obciążających go dowodów. Dziś, dzięki bardziej precyzyjnym badaniom śladów pozostawionych na miejscu zbrodni, usłyszał zarzut brutalnego gwałtu i morderstwa 15-latki. Jego DNA znaleziono prawie na każdej części garderoby ofiary.

- Nie ma takiej możliwości, żeby moje DNA znalazło się na tej dziewczynie. Chyba, że ktoś podrzucił – broni się Ireneusz M. i dodaje: - Uważam, że morderstwem tego nie można nazwać, bo ta dziewczyna zamarzła. Nie została tam też pobita. To, że prokurator jest pewny mojej winy, to dla mnie jest to totalną głupotą. W życiu nikogo nie zgwałciłem.

Ale przeciwko Ireneuszowi M. świadczą także jego wyjaśnienia, które złożył trzy dni po morderstwie. Zeznał wówczas, że dziewczyna miała na sobie charakterystyczne skarpetki. Mógł je widzieć tylko sprawca, który pozostawił rozebrane ciało dziewczynki na mrozie. Wcześniej skarpety były ukryte pod grubymi getrami.

- Na pewno nie opisywałem tej dziewczyny, chyba że zmartwychwstała. A skarpety? Każdy może mieć podobne skarpety – tłumaczy Ireneusz M., któremu grozi dożywocie.

- Ireneusz M. jest osobą, która nigdy do niczego się nie przyznała – mówi prokurator i zapewnia, że innej wersji nie zakłada. - Jego ewentualne oświadczenia procesowe są dla nas zupełnie obojętne, bo dysponujemy bardzo mocnym materiałem dowodowym.

Najprawdopodobniej na wolności pozostaje jeszcze jedna osoba, która może mieć związek ze śmiercią Małgosi Kwiatkowskiej. Jak zapewniają śledczy, jej zatrzymanie jest tylko kwestią czasu.
Czytaj więcej o: morderstwo
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Ali
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 dni temu o 17:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I dzięki postępowi żaden bandyta nie może czuć się pewnie. A idac za jego logiką, to chętnie uslyszalbym zamiast dożywotniego wyroku dla tej bestii jedynie 24h w chłodziarce -30°C. I niech ktoś mi powie, że czeka go niechybna śmierć?! Ja mu pozwolę wejść tam w ubraniu ;) Morderstwo to morderstwo. Jak zostawię go nieprzytomnego na środku autostrady, to na 100 proc. zginie jak nikt go stamtąd nie zabierze.
Rozwiń
Gość
Gość (4 dni temu o 16:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
my jako funkcjonariusze służby więziennej mamy ręce związane i nie mamy możliwości dopieścić go za zbrodnie i proszę nie wierzyć że jemu włos z głowy spadnie dzięki innym osadzonym ,życie to nie film symetria. Będzie przez nas niestety izolowany i chroniony nawet nikt z osadzonych nie będzie miał możliwości mu pocisnąć. Pozdrawiam Funkcjonariusz SW
Rozwiń
Ali
Ali (4 dni temu o 15:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Co za bezczelne zwierze! A tak wogole to dlaczego dopiero teraz znaleziono te DNA po 20 latach...czego szukano wtedy?
  Bo pozmieniały się niektóre osoby/plecy na stołkach które robiły wszystko by sprawcy włos z głowy nie spadł.Nie pierwszy to przypadek że po latach po zmianie na stołkach lokalnych wykrywają sprawcę nie do wykrycia.
Rozwiń
Gość
Gość (4 dni temu o 10:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za bezczelne zwierze! A tak wogole to dlaczego dopiero teraz znaleziono te DNA po 20 latach...czego szukano wtedy?
Rozwiń
Gość
Gość (4 dni temu o 10:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do władz: koniec ceregieli z bestialskim śmieciem-recydywą! Policjanci oraz strażnicy w areszcie, może Wy pomóżcie bezradnyości pierdzistołków wobec bezczelnego gwałciciela-mordercy oraz społeczeństwu. W jaki sposób? Otóż... Zgarniętego do przechowanki ŚMIECIA SPRZĄTNĄĆ przy próbie napadaści na funkcjonariuszy. Oczyśćcie tym resortową hańbę podłych czynów swych kumpli taserowców. Gorąco proszę też ustawodawców o natychmiastowe UCHWALENIE prawa PRZEJĘCIA własności bandyckiego TRUCHŁA przez Skarb Państwa, aby dzięki temu władze mogły bandyckie TRUCHŁA SPIENIĘŻAĆ na odszkodowania. Natychmiast skończyć ceregiele z bestialskim śmieciem-recydywą!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!