poniedziałek, 23 października 2017 r.

Kraj Świat

Budowa pomnika Chrystusa Króla: Dźwig zmiażdżył nogę robotnika

  Edytuj ten wpis

Dźwig właśnie szykował się do podniesienia ogromnej głowy Chrystusa Króla. W pobliskim kościele wierni zanosili modły o cud. Cudu nie było. Dźwig okazał się zbyt słaby, a jeden z robotników przypłacił świętą robotę zmiażdżoną nogą.

Pomysł wybudowania pomnika w Świebodzinie zrodził się w 2000 r. – Robię to dla ludzi, nie dla siebie, chcę, żeby mieli gdzie się modlić o każdej porze dnia czy nocy – mówił ks. Sylwester Zawadzki, inicjator budowy i fundator pomnika.

Chrystus miał wznieść się na wyżyny w ciągu roku. Później było oby do wiosny lub oby do końca roku. I tak przez dziesięć lat. Sam komputerowy projekt z przekrojami, osiami i trójwymiarowymi rysunkami powstawał aż pięć miesięcy. Bo przecież ma to być najwyższy pomnik Chrystusa na świecie.

Wielki piorunochron

Proboszcz Zawadzki kupił pięciohektarowe pole od Agencji Nieruchomości Rolnych. W 2001 r. pojawił się wielki nasyp. Potem przez kilka lat na placu hulał wiatr. W 2007 zmieniono parametry monumentu i technologię. Będzie wykonany w technologii siatkobetonu. Pierwotnie miała to być konstrukcja ze stalowej blachy, ale fachowcy ją oprotestowali. Przyciągałaby wyładowania atmosferyczne, a przy wysokich temperaturach mogłyby puścić spawy. Ma nie być już także kopią tego z Rio, a wzrostu przyda mu korona.

Usztywnić płaszcz

Również rok 2008 w żywocie świebodzińskiego Chrystusa był ciężki. Nie zostały złożone dokumenty ekspertyzy budowlanej. Plany mówiły, że jego wysokość wyniesie 30 m, a powstaje 33-metrowy kolos. Korony nie licząc. Prace przy budowie zostają wstrzymane "z uwagi na wykonywanie ich w sposób mogący spowodować zagrożenie bezpieczeństwa dla ludzi lub mienia bądź zagrożenie środowiska”. Kolejny rok i nowe kłopoty. Nadzór budowlany stwierdza, że część nadziemna wymaga przebudowy. Trzeba usztywnić płaszcz.

Ciężka głowa Chrystusa

Bloki nie są właściwie zespolone, zmienić trzeba ich łączenie z konstrukcję nośną. Wreszcie nadzór budowlany wydaje pozwolenie na kontynuowanie budowy. Ale już w tym roku sprawa legalności budowy trafia do wojewody, bo, zdaniem inspektorów, w projekcie budowlanym zabrakło odgromu. Wątpliwości budzi też linia wysokiego napięcia przechodząca blisko pomnika. Urzędnicy wojewody stwierdzają, że uchybienia w projekcie są, ale nie mają charakteru rażącego...

Jednym z ostatnich akordów miało być zamontowanie na korpusie ramion i głowy. Podczas ostatniego weekendu okazało się, że dźwig ściągnięty do montażu elementów figury, nie poradzi sobie z ciężarem. Nie pomogły trwające w pobliskim kościele modlitwy o cud. Ramiona i ręce Chrystusa Króla ważą ponad 25 ton, a miały być o połowę lżejsze. W dodatku, na placu budowy doszło do nieszczęśliwego wypadku. Ciężki element demontowanego dźwigu miażdży nogę jednego z pracowników.

Coś się sprzysięgło

– Od kiedy tu jesteśmy, mam wrażenie, że coś się przeciw nam sprzysięgło. Najpierw nie chciała przepuścić nas policja, potem zaczął padać deszcz, a teraz wiatr – żali się Stanisław Bandura, specjalista z firmy Żuraw Grohmann. Wokół placu budowy krążą nawet pogłoski, że to sprawka szatana...


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!