środa, 22 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Chińczycy stracili Akmala Shaikha. Zostawił w Lublinie dwoje dzieci

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 grudnia 2009, 20:06

Na nic zdały się apele. Dziś Chińczycy zabili Akmala Shaikha, Pakistańczyka z brytyjskim paszportem. Teraz lubelski sąd będzie próbował ściągnąć z Chin oficjalnie potwierdzenie zgonu. Po to, żeby zakończyć sprawę, którą cudzoziemiec miał w Lublinie.

Pakistańczyk wpadł na przemycie narkotyków w Chinach w 2007 r., niedługo po wyjeździe z Lublina. Nad Bystrzycę trafił trzy lata wcześniej. Miał z lublinianką dwójkę dzieci. Było o nim głośno z kilku powodów.

Pamiętają go prokuratorzy. W III Wydziale Karnym Sądu Rejonowego w Lublinie wciąż czeka na rozpoznanie sprawa, w której jest oskarżony o uchylanie się od płacenia alimentów. Ciągle aktualny jest nakaz jego aresztowania, bo mężczyzna nie zgłaszał się na proces.

– Teraz sąd będzie musiał uzyskać potwierdzenie, że oskarżony nie żyje, żeby mieć podstawy do umorzenia sprawy – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Prawdopodobnie sędziowie za pośrednictwem Ministerstwa Sprawiedliwości wystąpią do Chin o przesłanie aktu zgonu. To może potrwać i jeszcze długo sprawa Akmala będzie wykazywana w rejestrach jako "niezałatwiona”.

Urzędnicy też pamiętają

Shaikh kilkakrotnie zgłaszał się do lubelskiego Ratusza z niecodziennymi pomysłami. Chciał uruchomić taksówki powietrzne między Lublinem a Warszawą. Później zamierzał eksportować baraninę z Lubelszczyzny do Wielkiej Brytanii. Tłumaczył, że wśród muzułmanów to popularne mięso. Pracownicy Ratusza dali mu adres jednego z hodowców.

Ostatni kontakt z Ratuszem Shaikh miał w 2005 r. Proponował budowę meczetu. – Mówił, że to przyczyni się do napływu arabskich inwestycji – opowiada Dariusz Jezior, który wówczas był miejskim radnym. Przyznaje, że do pomysłu nastawiony był sceptycznie. – Wtedy zacząłem dostawać SMS-y z pogróżkami.

Jazda po pijanemu i groźby

Pakistańczykiem zajęły się organy ścigania. Najpoważniejsze śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Dotyczyło udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze terrorystycznym. Pakistańczyk sam sprowadził na siebie kłopoty. Do pracownicy banku, którego był klientem, wysłał e-maila.

Pisał, że w Polsce nie są przestrzegane prawa obywatelskie, a zamachy terrorystyczne w Londynie być może są jego dziełem. Kobieta przestraszyła się, bo e-mail nadszedł tuż po serii zamachów w Wielkiej Brytanii.

Prokuratura umorzyła śledztwo, ale cudzoziemiec wpadł w kolejne kłopoty. Policja przyłapała go na jeździe po pijanemu w centrum Lublina. Dostał wyrok w zawieszeniu. Konkubina oskarżyła go o groźby, ale w sądzie wycofała skargę i sprawa została umorzona.

Więzienie zamiast estrady

Brytyjskie gazety podają, że Akmal Shaikh stał się bezdomny. W końcu zainteresowali się nim handlarze narkotyków, którzy wysłali go z 4 kg heroiny do Chin. Ponoć Pakistańczyk pojechał tam, bo myślał, że zrobi karierę w show-biznesie. W Internecie można zobaczyć piosenkę w jego wykonaniu. Zamiast na estradzie skończył w chińskim więzieniu. Został skazany na karę śmierci.

O ułaskawienie Akmala apelowały władze brytyjskie i organizacje humanitarne podkreślając, że powinien być przebadany psychiatrycznie. Sprawa stała się głośna, bo chodziło o pierwszą od pół wieku egzekucję wykonaną w Chinach na obywatelu państwa europejskiego.

Stracono go dziś nad ranem, podając mu śmiertelny zastrzyk. Egzekucję w specjalnym oświadczeniu potępił rząd w Londynie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!