czwartek, 19 października 2017 r.

Kraj Świat

Cyrk Karskiego na kółkach

Dodano: 5 lutego 2016, 11:48

Prof. Michael Szporer: Ławeczki Karskiego to cyrk uwłaczający jego godności. Foto: Archiwum
Prof. Michael Szporer: Ławeczki Karskiego to cyrk uwłaczający jego godności. Foto: Archiwum

Rozmowa z prof. Michaelem Szporerem, wykładowcą dziennikarstwa i politologii University of Maryland

• Panie profesorze, Jan Karski był pańskim mentorem, znaliście się świetnie. Co pana zdaniem bohater mógłby powiedzieć na temat szału upamiętniana go ławeczkami.

- Jak go znałem, określiłby to jako cyrk.

• Sądzi pan, że byłby temu przeciwny?

- Bez cienia wątpliwości. Przecież on jeszcze za życia, jako żart opowiadał, jak to w Polsce zgłosili się z pomysłami stawiania mu pomnika, a on pomysłodawców wykpił i odesłał do diabła. Pamiętam, jak nasz wspólny dobry znajomy, minister Mariusz Handzlik, w żartach próbował dokuczać Profesorowi pytając: „Mistrzu, a może pomniczek?”. Karski się wkurzał, a my mieliśmy chwile radości…

• Jak właściwie postawiono pierwszą ławeczkę w Waszyngtonie?

- Szczerze mówiąc nie wiem. Wszystko to jakoś cichaczem załatwiono. Podobno przypisuje to sobie były szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, ale słyszałem też, że płacił za to pewien bardzo kontrowersyjny polonus z Chicago. Dla nas, którzy znaliśmy Jana Karskiego, była to jakaś hucpa. Wyglądało bardziej, że ci, co odsłaniają ławeczkę, odsłaniają… swój własny pomnik. Dla Georgetown University była to „propozycja nie do odrzucenia”, bo jak mogliby nie pozwolić na takie uhonorowanie swego znakomitego profesora…

• Trochę się tych ławeczek naustawiało…

- Niestety, tak. Szczerze nad tym ubolewam. Po pierwsze, to są kicze i taśmowa, jarmarczna forma oddawania pamięci. Właściwie demonstracja bezradności i braku konceptu na mądrą pamięć Karskiego. Tak naprawdę, guzik o nim wiedząc najłatwiej postawić jego ławeczkę i mieć z głowy. Media pokażą i sprawa odfajkowana.

Druga sprawa, to „polityka” dookoła ławeczki. Odnoszę silne wrażenie, że ktoś musiał się zdrowo natężyć nad następującą konstrukcją… Skoro Polsce, co jakiś czas, zarzuca się brak nadmiernej sympatii do Żydów, czy nawet antysemityzm, to my pojedziemy z tymi ławeczkami Karskiego, gdzie się da, żeby kontrować te „krzywdzące zarzuty”. Wy nam tu o antysemityzmie, to my - bach wam Karskiego na ławeczce! Spróbujecie się sprzeciwić?

• To ciekawe, co pan mówi…

- Nawałnicę ławeczkową odbieram też jako rodzaj intelektualnego szantażu. Także dezorientującego przekazu w przestrzeni publicznej. Bo na dobrą sprawę - nikt nie wie, czy w Waszyngtonie ławeczkę postawił Karskimu Uniwersytet Georgetown, w Nowym Jorku - miasto, a w Tel Awiwie sami Żydzi (co byłoby kuriozum, bo oni nie stawiają pomników z ludzkimi postaciami!),a w Krakowie Żydzi przed swoją synagogą. Niech kto zgadnie, kto przeniósł ją pod muzeum żydowskie w Warszawie. Samo się nasuwa, że to musieli Żydzi postawić.

Prawda jest taka, że ławeczki dostarcza ta sama odlewnia za sprawą podobnego grona aktywistów. W potocznym odbiorze, nikomu raczej do głowy nie przyjdzie, że za granicę do ustawiania ławeczki przywozi się z Polski. Dominuje przekonanie, że wystawili je sami gospodarze miejsca, a nie jacyś obcy komiwojażerowie robiący swoją „polityczkę”. Są to kombinacje tak dalekie Karskiemu, że pewnie przewraca się w grobie.

• Panie profesorze, ma pan także swoją teorię związaną z twórczością ławeczkową odwołującą się do czasów socrealizmu...

- Generalnie im postać mniej sobą reprezentuje, a są zainteresowani, aby ją masowo wywyższać i "wdrukowywać" w świadomość poprzez desygnat wizualny, a nie pojęciowy, rozpoczyna się masową produkcję pomnikową. Dobrym tego przykładem może być postać Lenina. W Związku Sowieckim obrano kurs na obstawienie kraju różnymi postumentami tego wodza, w tym formami siedzącymi, ławeczkowymi. Miało to zwalniać ludzi z poznawania, kim był Lenin, ale zapamiętania jak wyglądał. Poziom upamiętniania Jana Karskiego - moim zdaniem - nawiązuje do tej tradycji...

• Teraz słyszy się, że ławeczka ma jechać nawet do… Portugalii.

- Tam nurt polityki ławeczkowej pogłębiono nawet... Już nie sam Karski zakłada nogę na nogę i spoziera na widza jakąś koszmarną fizjonomią do siebie niepodobną. Obok zasiadają Jerzy Lerski i… Jan Nowak-Jeziorański.
Waszyngtoński prawnik Daniel Kortlan, który znał Lerskiego blisko, w ogóle go nie rozpoznał. Długoletni znajomy Nowaka śmieje się widząc podobiznę. A ja, znając Nowaka wiele lat i w pewnych tematach współpracując, mogę powiedzieć, że jedynym podobieństwem tej figury i jego samego jest tylko… łysina.

• To w kwestii podobieństw odlewów do oryginałów. A widzi pan jakiś związek pomiędzy nimi?

- Nie. Może tylko taki, że Lerski i Nowak byli kurierami. No ale z tego faktu nie wynika, że mieli porównywalne do Karskiego osiągnięcia i zasługi. I nie mówię tylko o zasługach dla narodu żydowskiego, ale także Polski i świata generalnie. Karski był diametralnie inny niż Nowak. Nie potrzebował i nie cierpiał promotorów. Był dalekowzroczny. Człowiek z wizją! Ci co znali Nowaka, często ironizowali mówiąc: “Tak czy owak… zawsze Nowak…” odnosząc się do jego potrzeby brylowania zawsze i wszędzie. Cech, od których Karski był wolny.

Zupełnie pozbawione kontekstu jest umieszczenie Jerzego Lerskiego, nawiasem mówiąc lwowskiego przyjaciela i kolegi ze studiów Jana Karskiego. Potem, dzięki jego wstawiennictwu, także kuriera. Jednak jego zlecenia wojenne były inne niż Karskiego. On sam nigdy nie miał ambicji rywalizowania w tym względzie ze swoim przyjacielem. Po wojnie pozostawał w zaciszu uniwersyteckim.

• Nic więcej nie dziwi pana w psychologicznej kompozycji tej ławeczki?

- Oczywiście kontekst personalny. Jan Nowak-Jeziorański zwalczał Jana Karskiego, był nawet inicjatorem i współautorem paszkwilu przeciw niemu w polskiej gazecie „Rzeczpospolita” w 1995 roku. Profesor Karski bardzo to przeżywał, czego byłem świadkiem. W żadne polemiki z Nowakiem jednak się nie wdał. Po prostu więcej nie podał mu ręki.

Co ciekawe - większość, czworo innych postaci emigracji niepodległościowej namówionych przez Nowaka do podpisania paszkwilu w „Rzeczpospolitej”, przeprosiła Karskiego. Lecz nie Nowak.

To, że pojawił się na uroczystościach żałobnych Jana Karskiego, spóźniony i ostentacyjnie wkraczający do katedry waszyngtońskiej nawą główną, uznałem, jak większość przyjaciół Zmarłego, za jakąś tryumfalistyczną demonstrację i gruby nietakt.

Kiedy czytam więc wynurzenie autora ławeczki, że ci, co ich tam pousadzał „przyjaźnili się”, uważam to za przeczenie prawdzie i historii. Karski nigdy nie usiadłby obok Nowaka na żadnej ławeczce, tak jak sobie odlewnik wymyślił.

• Ma pan jakiś scenariusz dalszych odsłon spektaklu ławeczkowego?

- Oglądając portugalską ławeczkę na… kółkach i jak tym postaciom na niej nogi wiszą w powietrzu, dość naturalnie nasuwa się określenie… cyrk na kółkach.

To nie jest jednak moja ulubiona sztuka. Już na pewno nie w przypadku człowieka, którego podziwiałem i którego pamięć jest mi droga. Dlatego publicznie będę mówił, co sądzę o tej sztuce cyrkowej dookoła Jana Karskiego.

Prof. Michael Szporer uważa, że socrealistyczna tradycja ławeczkowa jest wiecznie żywa. Lenin i Karski spoglądają w dal przed siebie
 Foto: Archiwum i Wikipedia
Prof. Michael Szporer uważa, że socrealistyczna tradycja ławeczkowa jest wiecznie żywa. Lenin i Karski spoglądają w dal przed siebie Foto: Archiwum i Wikipedia
Janowi Karskiemu hołd potrafią godnie oddać nawet dzieci amerykańskie. Dlaczego w Polsce upamiętnianie bohatera musi iść w kierunku kompromitacji i cyrku?
 Foto: Brad Matthews
Janowi Karskiemu hołd potrafią godnie oddać nawet dzieci amerykańskie. Dlaczego w Polsce upamiętnianie bohatera musi iść w kierunku kompromitacji i cyrku? Foto: Brad Matthews
Prof. Michael Szporer: Jan Nowak zwalczający Jana Karskiego został już posadzony na ławeczce w Warszawie. Teraz jacyś ludzie chcą go na siłę posadzić na niej razem z Karskim, który mu ręki nie podawał. W... Portugalii
 Foto: Wikipedia
Prof. Michael Szporer: Jan Nowak zwalczający Jana Karskiego został już posadzony na ławeczce w Warszawie. Teraz jacyś ludzie chcą go na siłę posadzić na niej razem z Karskim, który mu ręki nie podawał. W... Portugalii Foto: Wikipedia
Czytaj więcej o: Jan Karski
Gość
Klienta sklepowa
Mikado
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 lutego 2016 o 07:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ostatni gosc na laweczce przypomina siedzacego Lenina. Moze taki byl zamiar?;)
Rozwiń
Klienta sklepowa
Klienta sklepowa (17 lutego 2016 o 15:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Biedronka?

Rozwiń
Mikado
Mikado (6 lutego 2016 o 16:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A uda się wam ustalić kto te ławeczke  w Portugalii finansuje?

Rozwiń
zeno
zeno (5 lutego 2016 o 14:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Gdzie następna? Kreml?

Rozwiń
Sabina
Sabina (5 lutego 2016 o 13:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wyważanie drzwi ławeczką Karskiego?  ;)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!