czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Denver, mamy problem - może mówić Obama po nokaucie w pierwszej debacie z Romneyem


Tak amerykańscy internauci komentują wynik pierwszej debaty prezydenckiej: nokaut Obamy, Romney w ko
Tak amerykańscy internauci komentują wynik pierwszej debaty prezydenckiej: nokaut Obamy, Romney w ko

Od czasu niezapomnianego filmu "Apollo 13” z Tomem Hanksem w roli dowódcy wyprawy na Księżyc, do potocznego języka Ameryki weszła fraza: "Houston, we have a problem” ("Houston, mamy problem”).


WIDEO

Romney był nafaszerowany liczbami i faktami, których używał często. Obama szedł w ogólniki, mając kłopoty z ripostami na konkrety. Sprawiał wrażenie nieprzygotowanego do debaty w takiej formule.

Jak bowiem dyskutować z faktem, że na początku prezydentury kartki na żywność pobierało w USA 23 mln ludzi, a teraz... 47 mln?

Jak przeczyć 9-procentowemu bezrobociu? Faktowi, że połowa absolwentów studiów wyższych nie może dostać roboty? Jak argumentować celowość drukowania nowych pieniędzy, jako narzędzia walki z kryzysem? Czy zamiarów zwiększania podatków, co ugodzi głównie w małe firmy i spowoduje redukcję zatrudnienia?



Romney nie zostawiał cienia wątpliwości na temat tego, co myśli o reformie systemu opieki zdrowotnej kosztem 950 mld dolarów w ciągu dekady, sztandarowej legislacji uchwalonej przez Kongres, kiedy jeszcze miał demokratyczną większość.

Jest to, jak się okazuje, system niewydolny, marnotrawny i nie przynoszący spodziewanych rezultatów.

Podobnie krytycznie mówił Romney o reformowaniu systemu opieki dla ludzi starszych Medicare. Jest on na skraju bankructwa i wymaga zdrowej reformy strukturalnej, a nie ciągłych dotacji budżetowych. Republikański kandydat używał często określenia "Obamacare”.

Generalnie debata była starciem dwóch wizji państwa na trudne czasy. Paraopiekuńczego i samodzielnego. Republikanin uważa, że nie ma innej drogi polepszania sytuacji Amerykanów, jak stwarzanie im szans lepszej pracy i dochodów, co jest niemożliwe bez stymulowania małego biznesu, do tworzenia nowych miejsc pracy (m.in. przez zachęty podatkowe).

Uważa, że Amerykanom rząd nie musi pomagać pompowaniem gigantycznych środków w sferę socjalną, a poprzez stworzenie im szansy, aby pomogli sobie sami (np. mogąc znaleźć lepszą pracę). Ameryce trzeba przywrócić żywotność i dać nadzieję. Ostatnie cztery lata prezydentury Obamy są tego zaprzeczeniem – twierdzi Romney.

Obok nieprzygotowania merytorycznego obecny prezydent rozczarował także wizerunkowo. Wyraźnie miał kłopot z podążaniem za obiektywami kamer. Spuszczał wzrok, kartkując ściągawki” na pulpicie mównicy.

Nie mógł też wykorzystać swego znanego atutu komunikacyjnego, jakim jest czytanie wystąpień z teleprompterów zainstalowanych nad publicznością. Tym razem było to niemożliwe i trzeba było "lecieć bez wspomagania”.

O ile w tej debacie miał za rywala tylko Romneya, o tyle w następnej będzie jeszcze bardziej nieprzewidywalnie, bo pytania będzie zadawać sala.

Wszystkie media amerykańskie nie mają wątpliwości, że debatę wygrał Romney. Różnica jest w niuansach. Czy wysoko na punkty, czy przez nokaut. Dla uważnego obserwatora taki wyniki nie jest zaskoczeniem.

Jest natomiast dla... polskich mediów trąbiących dotąd dość zgodnie, że Obama wygra wybory w cuglach oraz tak formujących nadwiślańską opinię. Szczęśliwie na tych łamach, udawało nam się tego nurtu unikać.



Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!