wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Denver, mamy problem - może mówić Obama po nokaucie w pierwszej debacie z Romneyem

  Edytuj ten wpis

Tak amerykańscy internauci komentują wynik pierwszej debaty prezydenckiej: nokaut Obamy, Romney w ko
Tak amerykańscy internauci komentują wynik pierwszej debaty prezydenckiej: nokaut Obamy, Romney w ko

Od czasu niezapomnianego filmu "Apollo 13” z Tomem Hanksem w roli dowódcy wyprawy na Księżyc, do potocznego języka Ameryki weszła fraza: "Houston, we have a problem” ("Houston, mamy problem”).


WIDEO

Romney był nafaszerowany liczbami i faktami, których używał często. Obama szedł w ogólniki, mając kłopoty z ripostami na konkrety. Sprawiał wrażenie nieprzygotowanego do debaty w takiej formule.

Jak bowiem dyskutować z faktem, że na początku prezydentury kartki na żywność pobierało w USA 23 mln ludzi, a teraz... 47 mln?

Jak przeczyć 9-procentowemu bezrobociu? Faktowi, że połowa absolwentów studiów wyższych nie może dostać roboty? Jak argumentować celowość drukowania nowych pieniędzy, jako narzędzia walki z kryzysem? Czy zamiarów zwiększania podatków, co ugodzi głównie w małe firmy i spowoduje redukcję zatrudnienia?



Romney nie zostawiał cienia wątpliwości na temat tego, co myśli o reformie systemu opieki zdrowotnej kosztem 950 mld dolarów w ciągu dekady, sztandarowej legislacji uchwalonej przez Kongres, kiedy jeszcze miał demokratyczną większość.

Jest to, jak się okazuje, system niewydolny, marnotrawny i nie przynoszący spodziewanych rezultatów.

Podobnie krytycznie mówił Romney o reformowaniu systemu opieki dla ludzi starszych Medicare. Jest on na skraju bankructwa i wymaga zdrowej reformy strukturalnej, a nie ciągłych dotacji budżetowych. Republikański kandydat używał często określenia "Obamacare”.

Generalnie debata była starciem dwóch wizji państwa na trudne czasy. Paraopiekuńczego i samodzielnego. Republikanin uważa, że nie ma innej drogi polepszania sytuacji Amerykanów, jak stwarzanie im szans lepszej pracy i dochodów, co jest niemożliwe bez stymulowania małego biznesu, do tworzenia nowych miejsc pracy (m.in. przez zachęty podatkowe).

Uważa, że Amerykanom rząd nie musi pomagać pompowaniem gigantycznych środków w sferę socjalną, a poprzez stworzenie im szansy, aby pomogli sobie sami (np. mogąc znaleźć lepszą pracę). Ameryce trzeba przywrócić żywotność i dać nadzieję. Ostatnie cztery lata prezydentury Obamy są tego zaprzeczeniem – twierdzi Romney.

Obok nieprzygotowania merytorycznego obecny prezydent rozczarował także wizerunkowo. Wyraźnie miał kłopot z podążaniem za obiektywami kamer. Spuszczał wzrok, kartkując ściągawki” na pulpicie mównicy.

Nie mógł też wykorzystać swego znanego atutu komunikacyjnego, jakim jest czytanie wystąpień z teleprompterów zainstalowanych nad publicznością. Tym razem było to niemożliwe i trzeba było "lecieć bez wspomagania”.

O ile w tej debacie miał za rywala tylko Romneya, o tyle w następnej będzie jeszcze bardziej nieprzewidywalnie, bo pytania będzie zadawać sala.

Wszystkie media amerykańskie nie mają wątpliwości, że debatę wygrał Romney. Różnica jest w niuansach. Czy wysoko na punkty, czy przez nokaut. Dla uważnego obserwatora taki wyniki nie jest zaskoczeniem.

Jest natomiast dla... polskich mediów trąbiących dotąd dość zgodnie, że Obama wygra wybory w cuglach oraz tak formujących nadwiślańską opinię. Szczęśliwie na tych łamach, udawało nam się tego nurtu unikać.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!