środa, 13 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

"Frog" z zarzutami za szaleńczą jazdę, obwinia dziennikarzy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 września 2014, 16:03

Dwa zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym: w lutym pod Kielcami i w Warszawie w czerwcu postawiła w poniedziałek płocka prokuratura Robertowi N., ps. Frog. Grozi mu do 8 lat więzienia. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień.

Robert N. był w poniedziałek przesłuchiwany w charakterze podejrzanego w płockiej prokuraturze okręgowej, gdzie stawił się wraz z adwokatem. Przesłuchanie trwało mniej więcej pół godziny. Wobec podejrzanego zastosowano dozór policji i poręczenie majątkowe oraz zakaz kierowania pojazdami.

O "Frogu" stało się głośno, gdy w czerwcu w internecie pojawił się film (nagrany kamerą umieszczoną w jego aucie), na którym widać jak mężczyzna, jadąc ulicami Warszawy, wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle, prowadzi auto z dużą prędkością slalomem między innymi pojazdami, a także ściga się z motocyklistami.

Dwa zarzuty

Jak poinformowała rzeczniczka płockiej prokuratury Iwona Śmigielska-Kowalska, Robertowi N. przedstawiono dwa zarzuty tej samej treści - sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym - dotyczące dwóch zdarzeń drogowych z jego udziałem. Grozi za to do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Pierwszy zarzuty dotyczy zdarzenia z 14 lutego tego roku, gdy Robert N. jadąc z nadmierną prędkością trasą Jędrzejów - Kielce, nie respektował uprawnień innych użytkowników ruchu, nie zatrzymał się na sygnał policji, doprowadzając do zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Drugi zarzut dotyczy jazdy Roberta N. ulicami Warszawy 5 czerwca, w trakcie której w sposób rażący - jak podkreśliła rzeczniczka płockiej prokuratury - łamał on przepisy ruchu drogowego, ignorował uprawnienia innych kierujących, czym również sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób.

"W obu przypadkach nie doszło do katastrofy dzięki manewrom obronnym, podejmowanym przez innych kierowców" - zaznaczyła Śmigielska-Kowalska. Powołując się na dobro trwającego postępowania, nie chciała ujawnić, jakie dowody zostały dotychczas zgromadzone w śledztwie i jakie są dalsze plany prokuratury. Zapewniła jednocześnie, że przypadku jazdy ulicami Warszawy śledczym udało się potwierdzić, że kierującym samochodem był na pewno Robert N.

"Postępowanie trwa. Jak tylko zostaną zebrane wszystkie dowody, prokurator podejmie decyzję merytoryczną w tej sprawie" - powiedziała Śmigielska-Kowalska, pytana przez dziennikarzy o możliwy termin zakończenia śledztwa. Zastrzegła, iż jest za wcześnie, by mówić o akcie oskarżenia. Dodała zarazem, że śledztwo potrwa jeszcze co najmniej półtora miesiąca. "Jeżeli dowody zostaną zebrane wcześniej, to oczywiście jest możliwe zakończenie wcześniej tego postępowania" - zaznaczyła.

"To nakręciły media"

Sam Robert N. oraz jego adwokat Łukasz Krupa nie chcieli wypowiadać się na temat sprawy, w tym przesłuchania i postawionych przez prokuraturę zarzutów. Przed wejściem do prokuratury Robert N. oświadczył dziennikarzom: "Ta cała sytuacja jest nakręcona przez media i nie będę z wami rozmawiał".

Jego adwokat po zakończeniu przesłuchania skwitował pytania o zarzuty: "Mój klient poddał się czynnościom procesowym w tej sprawie. Dalsze będą jeszcze prowadzone". Krupa dodał, że po zapoznaniu się z aktami wraz ze swym klientem przeanalizuje sprawę i ustosunkuje się do zgromadzonego materiału.

W wątku dotyczącym jazdy "Froga" po Warszawie śledztwo przeniesiono do Płocka z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów w czerwcu. Według biegłego, Robert N. naruszył przepisy ruchu drogowego kilkadziesiąt razy. Opinia ta wykonana została na podstawie materiału filmowego z zarejestrowanym przebiegiem jazdy po stolicy z 5 czerwca i dotyczy oceny taktyki oraz techniki jazdy samochodem.

Do płockiej Prokuratury Okręgowej wpłynęły wcześniej akta innej sprawy związanej z Robertem N. Chodzi o uchylone w lipcu przez Prokuratora Generalnego prawomocne umorzenie dochodzenia o niebezpieczną jazdę samochodem pod Kielcami. Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód, która uprzednio prowadziła sprawę, postawiła za to Robertowi N. zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Robert N. nie przyznał się wówczas do zarzutu i odmówił wyjaśnień. W marcu prokurator uznał, że Robert N. nie popełnił przestępstwa, a jedynie wykroczenie i sprawę umorzył.

Szaleńcza jazda

Chodzi o zdarzenie z lutego, na trasie między Jędrzejowem a Kielcami, gdzie Robert N., jadąc z dużą prędkością, miał zmuszać innych kierowców do gwałtownego zjeżdżania i zmian toru jazdy oraz nie reagował na sygnały policji, która chciała go zatrzymać.

Po rajdzie ulicami stolicy, z którego nagranie zostało zamieszczone w internecie, "Frogiem" zainteresowała się policja. Robert N. został zatrzymany w czerwcu w mieszkaniu koło Mielna, gdzie ukrywał się przed policją. Podstawą zatrzymania była jednak nie jazda autem, ale podejrzenie o kilka przestępstw o charakterze kryminalnym, w tym oszustwa i przestępstwa gospodarcze. Na terenie woj. podlaskiego policja odnalazła i zabezpieczyła wówczas bmw, które Robert N. prawdopodobnie wykorzystywał do rajdów po Warszawie. W policyjnych ustaleń wynika, że wynajmował mieszkanie w Krakowie, gdzie funkcjonariusze zabezpieczyli kilkanaście aparatów telefonicznych, duplikat prawa jazdy, kamizelkę z napisem: "Policja", pałkę policyjną, kartę pre-paid, broń gazową oraz amunicję.

Prowadząca w tej sprawie odrębne postępowanie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów przedstawiła Robertowi N. w sumie siedem zarzutów: posiadania pistoletu gazowego i amunicji bez zezwolenia, przywłaszczenia dokumentu stwierdzającego tożsamość innej osoby, czterokrotnego przedstawienia w banku w 2009 r. poświadczających nieprawdę oświadczeń o zatrudnieniu celem uzyskania kredytu oraz poświadczenia nieprawdy w dokumencie. Wobec Roberta N. zastosowano w tej sprawie dozór policji. (

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!