sobota, 21 października 2017 r.

Kraj Świat

Joanna Mucha: Przyjdzie mi to odpracować w kamieniołomach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lutego 2011, 12:39

Posłanka Mucha wciąż się tłumaczy (Fot. Archiwum)
Posłanka Mucha wciąż się tłumaczy (Fot. Archiwum)

Joanna Mucha, posłanka PO, wciąż tłumaczy się ze swojej kontrowersyjnej wypowiedzi. – Ta historia będzie się za mną ciągnąć przez długie lata – stwierdziła w TOK FM posłanka Platformy z Lublina.

Chodzi o wypowiedź poseł Joanny Muchy w sprawie podejścia do leczenia osób starszych.

"Tylko jaki jest sens wykonywania takiej operacji (biodra) u 85-latka, który nie chodzi i nie będzie chodzić, bo się nie zrehabilituje" – stwierdziła na łamach "Pogłosu” poseł z Lublina.

Później Mucha tłumaczyła w oświadczeniu, że nikt, kto zna poglądy posłanki nie uwierzy, że te słowa zostały wypowiedziane przez nią i że wyrażają stanowisko posłanki PO.

Dziś w rozmowie w TOK FM Mucha podkreślała, że ma świadomość, że sprawa szybko nie ucichnie.

- Ta historia będzie się za mną ciągnąć przez długie lata. Tak długo, jak będę w polityce. Przyjdzie mi to odpracować w kamieniołomach - mówiła.

- Mam takie poczucie strasznie niezasłużonego zbierania po głowie. Powtarzam sobie, że: "nie masz prawa w polityce do adwokata i w każdej chwili wszystko, co powiesz zostanie obrócone przeciwko tobie" - dodała.

Posłanka odniosła się również do doniesień medialnych, że przez tę wypowiedź może nie dostać pierwszego miejsca na liście lubelskiej PO. Stwierdziła, że ma do tego dystans.

– Ja nie podchodzę do tego jako do rzeczy o pierwszej istotności i nawet jak mnie znajomi pytali, co zdecydował zarząd, to odpowiadałam zgodnie z prawdą, że nie wiem, bo nie interesuję się tym w jakiś szczególny sposób.

Mucha odniosła się także do nowelizacji kodeksu wyborczego mówiącego o zakazie płatnych spotów radiowych i telewizyjnych. Posłowie zgodzili się natomiast, by partie mogły publikować płatne ogłoszenia w prasie i Internecie.

– Zawsze byłam bardzo krytyczna w stosunku do takiego wydawania pieniędzy: spoty, billboardy i reklamy telewizyjne niczego nie wnosiły do debaty publicznej - komentowała w TOK FM Mucha.

- Co docierało do wyborców? Przekaz, który miał najczęściej nastraszyć albo wzbudzić jakieś reakcje histeryczne. Można oczywiście zaproponować program pozytywny, ale zwykle orężem walki w spotach było straszenie. Bezwzględne posługiwanie się cyniczną grą. To nie przynosiło niczego dobrego. Kampania negatywna ma wszędzie tradycje, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy się temu procesowi opierać - podsumowała.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!