niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

"Każdy kiedyś umrze". Dyspozytor nie chciał wysłać karetki. Mężczyzna zmarł

Dodano: 24 czerwca 2017, 18:03

Czy dyspozytor, z którego ust padają słowa ”każdy kiedyś umrze”, może decydować o życiu drugiego człowieka? Czy w tym przypadku był sens dzwonić pod 112, skoro efektem było to, że karetka wyjechała do potrzebującego o wiele za późno.

Przez kilka minut Sebastian Banasiak mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego prosił o szybką interwencję lekarzy, bo jego przyjaciel dusił się. Zadzwonił pod 112… To był początek długiej drogi oczekiwania na decyzję i skandalicznego zachowanie dyspozytora. - Po godzinie 14 zrobiłem obiad. Jurek nic się nie odzywał. Po prostu kasłał i poszedł na schody do domu. Oparł się odrzwi. Kasłał i piana leciała mu z buzi – opowiada Sebastian Banasiak.

Ciągłe przełączanie między miastami

W czasie przyjmowania zgłoszenia dyspozytorka 112 sporządzała tzw. elektroniczną formatkę, widoczną także w centrum ratownictwa medycznego w Kaliszu. Pan Sebastian został po chwili przekierowany właśnie do dyspozytora medycznego, który powinien już znać jej treść.
Dyspozytor zaczął znów pytać o to samo, to zdenerwowało Pana Sebastiana, który walczył o życie przyjaciela.

Dyspozytorowi także puściły nerwy i rozmowa przerodziła się w awanturę.

- To jest kpina – mówił pan Jerzy.
- Panie, przestań pan gadać. Proszę pana, co się dzieje? – dopytywał dyspozytor.
- Proszę pana, chcę ratować człowieka, a tu 10 telefonów trzeba wykonać. Człowiek umrze, no, be jaj - denerwował się pan Jerzy.
- No to umrze. Każdy umrze, panie – odpowiedział dyspozytor.

O analizę sytuacji poprosiliśmy specjalistę ds. ratownictwa medycznego.
- Ten dyspozytor w ogóle nie stosuje procedury identyfikacji ciężkości, zaburzenia oddychania. On w trakcie tego wywiadu mógłby już wysłać karetkę. To na pewno uspokoiłoby wzywającego. Dyspozytor nie radzi sobie ze swoimi emocjami i emocjami wzywającego – komentuje sytuacje dr Ireneusz Weryk, dyrektor ss. Ratownictwa i edukacji medycznej FALC.

Pana Jerzego nie dało się już uratować

Pan Sebastian wykonał 3 połączenia, żeby wezwać pomoc. Od momentu pierwszego wezwania do przyjazdu karetki minęło 16 minut. - Po przybyciu na miejsce zdarzenia znaleźliśmy na posesji nieprzytomnego pacjenta. Niestety po zebraniu wywiadu od osób obecnych na miejscu zdarzenia oraz po przeprowadzeniu badania przedmiotowego pacjenta stwierdziłem zgon. Tego człowieku już się nie dało uratować – mówi dr Dariusz Bierła, lekarz pogotowia ratunkowego w Ostrowie Wlkp.

Te słowa były naganne

Sprawą zajęła się prokuratura, postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowaniu śmierci oraz wyjaśnienia okoliczności związanej z udzieleniem pomocy poszkodowanemu. Jednocześnie Kaliski szpital, który jest pracodawcą dyspozytora medycznego powołał specjalną komisję, która m.in. zweryfikowała czasy połączeń. Dyspozytor został zawieszony. - Komisja odniosła się również do tego emocjonalnego przebiegu tej rozmowy. Te słowa, które padły uznane zostały jednoznacznie za naganne. Z ludzkiej strony wyraźnie zabrakło empatii – komentuje Paweł Gawroński, rzecznik szpitala w Kaliszu.

W tym przypadku droga do wydania decyzji o wyjeździe karetki była za długa. Gdyby Pan Sebastian zadzwonił na 999 bezpośrednio do Kalisza zyskałby przynajmniej dwie minuty i możliwe, że nie doszłoby do nerwów i kłótni przez telefon. Niestety finał jest najtragiczniejszy z możliwych, podczas oczekiwania na karetkę - umarł człowiek.

Czytaj więcej o: pogotowie
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mój ojciec miał udar i też go tak przyjęli a po trzech godzinach zadzwonili żeby po niego przyjechać .Dopiero jak zawieźliśmy go do drugiego szpitala to zrobili dokładne badania i stwierdzili że to udar . Po tel.do tego pierwszego i powiedzeniu że jesteśmy ze wsi i weterynarz lepiej leczy zwierzaki jak oni ludzi ,,PANI" powiedziała że było zawieźć ojca do weterynarza
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 16:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz jak chcesz szybkiej interwencji możesz dzwonić bezpośrednio do "służb" A niedługo połączenia z numerami 997, 998 i 999 będą kierowane od razu do WCPR-ów czyli na 112. Szczęścia życzę.
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za debil z tego dyspozytora
Rozwiń
Przyjaciel, jaki przyjaciel?
Przyjaciel, jaki przyjaciel? (25 czerwca 2017 o 09:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Przez kilka minut Sebastian Banasiak mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego prosił o szybką interwencję lekarzy, bo jego przyjaciel dusił się." Hehe, jasne, przyjaciel.. Pewnie spędzili we dwóch kolorową noc :D
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 03:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli chcecie żyć czy pomóc swoim bliskim dzwońcie na 999. Sam się przekonałem na własnej skórze. Gdy dzwoniłem na 112 czekałem około 20 sekund na połączenie potem jakaś kobieta wypytywała mnie o adres to zrozumiałe ale jak mnie zaczęła wypytywać w jakiej dzielnicy jest moja ulica rozlaczylem się i zadzwoniłem pod 999 cała rozmowa z dyspozytorem trwała 30 sekund. A karetka przyjechała w około 6 minut jak się okazało mój tata miał zawał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!