czwartek, 19 października 2017 r.

Kraj Świat

Kujawsko-Pomorskie: Urządził strajk głodowy pod urzędem i zmarł

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lipca 2010, 18:26
Autor: (ak, aga)

"Zostanę tu do śmierci". Remigiusz Thiede protestujący pod urzędem w Pruszczu nie żyje.

Lista instytucji i osób znienawidzonych przez Remigiusza Thiede z Bagniewa była długa. Na samym jej szczycie byli komuniści, których "sprawki” z upodobaniem demaskował.

W jego przekonaniu to właśnie oni w czasach PRL-u przyczynili się do zmarnowania mu życia, choć większość z niego spędził w więzieniu. I to nie za przekonania, a z reguły za kradzieże.
W ostatnim tygodniu czerwca pojawił się w Urzędzie Gminy Pruszcz, by odebrać zasiłek - 564 zł. Usłyszał, że wypłata odbędzie się następnego dnia. Wzburzony postanowił zaprotestować.
Wymościł sobie więc legowisko przy głównym wejściu. Koce, śpiwór i baniaki z wodą służące za podgłówek. Była jeszcze mała szachownica przygotowana do gry. Na poręczy powiesił karton informujący o celu protestu.

Najwyżej umieścił oświadczenie, że godzi się na filmowanie i fotografowanie. Niestety, nie zjawiła się wyczekiwana telewizja. Dziennikarka "Pomorskiej”, Agnieszka Romanowicz, jako jedna z nielicznych zainteresowała się sprawą.

- Mam już dość żebrania o godne warunki do życia. Domagam się uszanowania moich praw - chorego i oszukiwanego! - tłumaczył naszej koleżance.

Uważał, że wójt ma obowiązek zapewnić mu: wykup recept, wyżywienie oraz transport na zabiegi rehabilitacyjne. Takie żądania nie mogły zostać spełnione, o czym powiedziano mu wprost. Wtedy Thiede zapowiedział, że będzie głodował do wyborów, a może nawet do śmierci. Jak powiedział, tak zrobił. Z tą różnicą, że w pewnym momencie zrezygnował z głodówki. Po kilku dniach "wtopił się w krajobraz”. Rano witał się z Markiem Jędrzejewskim otwierającym urząd, po południu życzył wójtowi rozbicia się na najbliższym drzewie. - Udawałem, że tego nie słyszę - wspomina Franciszek Koszowski, wójt Pruszcza.

Znacznie życzliwiej odnosił się do pracowników pomocy społecznej, gdzie codziennie o godz. 15, tuż przed zamknięciem biur, napełniali mu termos herbatą. Są przekonani, że nie był głodny. Wydano mu unijną żywność. - Trzy litry mleka, dwa słoiki dżemu, dwie puszki obiadowe, trzy pokaźne paczki herbatników - wylicza Grażyna Poczwardowska, p.o. zastępcy kierownika OPS. - Regularnie odwiedzała go córka dbając o to, by miał wodę i jedzenie.

O tym, że mężczyzna jest w stosunkowo dobrej kondycji zainteresowani upewnili się w miniony czwartek. Pielęgniarki zmierzyły mu ciśnienie i poziom cukru. Jedno i drugie było w normie.
W minioną niedzielę czuł się jednak źle. Narzekał na upał i problemy z oddychaniem. - Ale było tak gorąco, że nawet zdrowi skarżyli się na zaduch - mówi Jerzy Grygiel, mieszkaniec budynku, w którym mieści się urząd gminy. - Dyskutowaliśmy o meczu siatkówki i wyborach. Gdy dowiedział się, że wygrał Komorowski strasznie się zdenerwował.

Wczoraj, tuż przed godziną siódmą martwego mężczyznę znalazł pracownik UG. Lekarz stwierdził zgon. Dziś mają być znane wyniki sekcji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!