wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Liga Przeciw Zniesławianiu ma 100 lat. Obama i Kwaśniewski chylą czoła

Dodano: 6 maja 2013, 11:14

Sigmund Livingston, założyciel Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL)<br />
 (Archiwum)
Sigmund Livingston, założyciel Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL)
(Archiwum)

Nie należy do nadmiernie częstych okazji, by prezydenci Stanów Zjednoczonych i Polski łączyli się w wyrazach uznania i gratulacjach dla tej samej instytucji.








WIDEO

Tevye Mleczarz, bohater "Skrzypka na dachu” po ucieczce z swoje rodzinnej Anatewki przed pogromem nie mógł sprzedać swego mleka w Ameryce, bo był... Żydem. Być może jego córki miały problem z nauką w amerykańskich szkołach.

Livingston powołując ADL chciał pokazać, że najpiękniejsze nawet idee wolności, demokracji i równości pozostaną bez-wartościowe, jeżeli nie wypełni ich codzienna treść. Nie tylko mówienia, że są dobrem, ale także odważnego pokazywania, jakie zło im zagraża. Szybko okazało się, że ADL ma co robić i będzie mieć długo co robić.

W 1944 roku u schyłku swego życia Livingston zadawał na okładce swej książki dramatyczne pytanie: "Must Men Hate”, "Czy ludzie muszą nienawidzić”. II wojna światowa dopisywała dramatyczna puentę. Holocaust omal nie zmiótł z powierzchni ziemi narodu, poprzez który Bóg się ludziom objawił.

Wszystkie późniejsze lata pokazały, że najważniejszym wyzwaniem ADL jest nie tylko alarmowanie, że dzieje się zło nienawiści, ale także mówienia mu NEVER AGAIN, NIGDY WIĘCEJ po doświadczeniu II wojny.

Mówienia nie tylko w sprawie i imieniu Żydów, ale także wszystkich innych nacji, grup religijnych i mniejszości zagrożonych prześladowaniami i doznającymi ich.

Chcę za to dziś podziękować. Chcę też życzyć Wam dalszych lat owocnej i skutecznej działalności. Właściwie powinienem składać życzenia odwrotne. Gdyby bowiem ustał powód i cel działalności ADL, oznaczałoby, że żyjemy w świcie idealnym. Niestety, jestem realistą i wiem, że pracy Wam nie zabraknie.

Chcę też dodać, że byłem, jestem i pozostanę waszym przyjacielem, zaś ADL Distinguished Statesman Award, nagrodę dla przywódców, jaką zechcieliście mnie uhonorować w 2005 roku z dumą trzymam w swoim gabinecie tuż obok dwóch książek: "Must men Hate” Sigmunda Livingstona i "Never Again?” mego przyjaciela Abrahama Foxmana.

Jestem niezmiernie dumny, że nagrodę tę mogę dzielić z inna nagrodą ADL przyznaną dwadzieścia lat wcześniej Janowi Karskiemu, człowiekowi, który próbował powstrzymać Holocaust, którego wspominam dziś z wami, jako naszego skromnego wspaniałego mentora. Przyjmijcie proszę moje najlepsze życzenia”.

Z kolei Barack Obama skupiał się na eksponowaniu zarówno tytułu moralnego działalności Ligi, jak i jej politycznej skuteczności. Podkreślał, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na antysemityzm pod jakąkolwiek postacią.



Podczas trzydniowych waszyngtońskich obchodów jubileuszu ADL przez sesje plenarne i panele dyskusyjne przewinęła się plejada czołowych postaci amerykańskiego życia publicznego, m.in. z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wieselem, wiceprezydentem Joe Bidenem, sekretarzem sprawiedliwości Erickiem Holderem, byłą szefową amerykańskiej dyplomacji Madeleine Albright, korpusem dyplomatycznym.

– Jestem dumny z dorobku Ligi, wiem jednak, że nasza misja nigdy się nie wypełni do końca... – powiedział nam Abraham Foxman.



Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!