czwartek, 23 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Lista grzechów Palikota

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 grudnia 2008, 10:37

Nadmiernie atakowałem Lecha, a to Jarosław jest siewcą zła. Mogłem darować sobie komentarz wobec Elżbiety Kruk. Przytyłem 3 kg (grzech obżarstwa), za dużo piłem (opilstwa). Poseł Janusz Palikot przedstawił na blogu listę swoich największych grzechów.

1. Wobec Najbliższych. Szczególnie w drugiej połowie roku miałem za mało dla nich uwagi. Zamiast chuchać na naszą miłość z Moniką i Frankiem, dzwonić uparcie do Olka i więcej gadać z Emilem, który zaczął studia, przepadłem w Sejmie i objeździe powiatowym po Lubelszczyźnie. I choć mogę sobie na sto sposobów tłumaczyć, jakimi to ważnymi sprawami się zajmowałem i usprawiedliwiać się tym, że rano o szóstej często wstawałem do Franka, a Olkowi wysyłałem książki i kilka razy na serio z nim pogadałem, a Emilowi kupiłem mieszkanie, to wiem, że w gruncie rzeczy zaniedbałem najbliższych i nie potrafiłem zachować odpowiedniej równowagi. Rewolucja październikowa w sejmie zaczęła się we wrześniu i trwała do grudnia. Niektóre ustawy jeszcze w styczniu będą przechodziły przez parlament. Wojna z Kaczyńskimi i prokuratura zabrały resztę czasu i na koniec mam uczucie, że przez te miesiące płaciłem wysoką osobistą cenę. W wymiarze prywatnym takie wybory sprowadzają się w końcu do tego czy wybieram siebie, czy wybieram innych.

2. Wobec przyjaciół i kumpli. Za mało myślałem o ich problemach i za mało podążałem za nimi. Odwrotnie, to od nich oczekiwałem ciągle refleksji i porady w moich, zwanych publicznymi, sprawach. I choć to dotyczy wielu, to szczególnie źle czuję się wobec Krzysztofa Cugowskiego. Najpierw urwanie głowy ze sprawami partyjnymi, potem letnie mieszkanie na Suwalszczyźnie powodowały ciągłe odkładanie naszego spotkania, a w końcu nie dopilnowałem, żeby władze sejmiku wojewódzkiego zaprosiły go na uroczystość otwarcia konkursu w sprawie Centrum Spotkania Kultur. I powstał jakiś mur między nami. A to fajny kumpel i źle mi bardzo, że się tak stało. Choć w wielu sprawach różniliśmy się, to zawsze radośnie było spotkać jego energię, autentyzm i szczególny talent w przeklinaniu. Był też jedynym człowiekiem, z którym piłem wódkę. Też szkoda! A i wobec Bronka Komorowskiego nie zachowałem się wspaniałomyślnie i niepotrzebnie publicznie domagałem się swego, zamiast poprzestać na nieformalnym nacisku.



3.Wobec tych, którzy mnie publicznie wspierali. Nie podziękowałem Wam dosyć, choć bez Was bym tego roku nie przetrwał w Platformie: Stefanowi, Kaziowi, Sławkowi i wielu innym - dziękuję.

4. Wobec Kaczyńskich. Nadmiernie atakowałem Lecha, a to przecież Jarosław jest siewcą zła i jego trzeba by więcej napiętnować. Szczególnie, że łatwiej jest atakować słabszego, a nie przynosi to wcale honoru.

5. Wobec Elżbiety Kruk. Miałem wprawdzie pecha, gdyż wychodziłem właśnie z toalety, kiedy tłum dziennikarzy odprowadzał ją do sejmowej restauracji u Hawełki, a podstawione mikrofony wymuszały komentarz, to jednak później mogłem sobie darować złośliwości pod jej adresem.

6. Wobec pewnej starszej kobiety. Przyszła do biura i chciała koniecznie, abym odkupił od niej biżuterię, bo nie ma za co żyć. Upokorzyłem ją, dając pieniądze, a nie biorąc biżuterii: nie miałem dość siły, by kupić brzydką biżuterię ani dość siły, by odesłać ją z niczym, choć oba rozwiązania byłyby lepsze.

7. Wobec wielu innych. W natłoku spotkań z tysiącami ludzi nie miałem dość staranności, aby zdać sobie sprawę, jak wielu zawiodłem, choć tego nawet nie wiem. Zabrakło mi cierpliwości, skromności i zwykłego uśmiechu, i nic tu nie pomoże machinalne: wszystkim nie da się dopomóc.

8. Nie wyrzuciłem Darka Piątka z lubelskiej Platformy.

9. Nie byłem na grobie ojca, nie podziękowałem Władysławowi Bartoszewskiemu za piękną kartkę, nie odpisałem dostatecznie szybko na list pewnej Profesor w sprawie księgi Żydów biłgorajskich, nie widziałem się z Henrykiem Wujcem, nie poszedłem na żadne ze spotkań do Fundacji Batorego, Res Publiki, spotkań tischnerowskich, nie byłem u profesora Hołdy w szpitalu, nie przeprosiłem osobiście Michała Zielińskiego za nieprzybycie do studia TVP Lublin i ………. wpiszcie jeszcze całą resztę spraw, bo było ich wiele. Zbyt wiele.

10. Wobec samego siebie. Przytyłem 3 kilogramy (grzech obżarstwa), za dużo piłem (opilstwa), nie skończyłem nauki francuskiego (po czterech miesiącach przerwałem), za mało medytowałem, nie dbałem o majątek (beztroska), nie zmieniłem diety na antycholesterolową, nie pisałem dziennika.

I to było na tyle, jak mawiał klasyk.

Janusz Palikot (10:00)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!