czwartek, 23 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Na SOR spędziła osiem godzin. Zmarła w domu, godzinę po powrocie


- Mogła żyć. Przegrała walkę z SOR-em - mówi córka 47-letniej kobiety, która zmarła zaraz po opuszczeniu oddziału ratunkowego. Do szpitala zgłosiła się z silnym krwotokiem z gardła. Na SOR spędziła osiem godzin... Zmarła w domu, godzinę po powrocie z placówki.

W zeszłym roku 47-letnia Małgorzata Adamczyk zachorowała na raka migdałka. Przeszła chemioterapię i radioterapię. Dwa miesiące temu zrobiono jej biopsję. Badanie wykazało, że kobieta jest zdrowa. Jednak wraz z pobieraniem wycinków do badań, pojawiły się komplikacje. Pani Małgorzata dostała krwotoku z gardła.

- Było względnie dobrze do pierwszego krwotoku w czwartek - wspomina Karolina Adamczyk, córka pani Małgorzaty.

Jednak krwotok powtórzył się w niedzielę. Kolejny w poniedziałek. - Mama prosiła, żeby dzwonić na pogotowie. Dławiła się krwią - mówi córka, a mąż pani Małgorzaty, Dariusz Adamczyk, dodaje: - Zobaczyłem jak żona leży w kuchni. Tyle krwi w życiu nie widziałem.

Pani Małgorzata została przewieziona na szpitalny oddział ratunkowy w Zawierciu. Krwotoki ustąpiły, ale kobieta nadal czuła się źle. - Była w złym stanie – przyznaje Karolina Adamczyk: - Była osłabiona, wszystko ją bolało. Mówiła, że chce jej się spać.

Zdaniem córki, podczas pobytu na SOR kobiecie dwukrotnie pobierano krew.- Powiedzieli, że niestety będzie potrzebne pobranie drugi raz. Nie zanieśli krwi do badań i ta skrzepła - wspomina córka pacjentki. Pani Małgorzata spędziła na oddziale prawie osiem godzin i została wypisana do domu. Godzinę po powrocie ze szpitala kobieta zmarła. Dlaczego lekarze nie pomogli pacjentce?

- Lekarz zajął się tą chorą natychmiast. Zgodnie z procedurami obowiązującymi na SOR, oceniono jej stan zdrowia i podjęto wszelkie czynności, związane z jej stanem zdrowia - powiedział nam Sławomir Milka, zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu.

Dyrektor zapewnia również, że kobieta nie chciała zostać w szpitalu. - Chorej zaproponowano pozostanie na obserwacji, bądź przewiezienie do odpowiedniego pod względem choroby oddziału. Odmówiła - wyjaśnia Sławomir Milka.

Zdaniem rodziny, taka propozycja nie padła. - Dzwoniła do mnie, żeby jej wziąć rzeczy, szlafrok. Oczekiwała tej pomocy i była zdecydowana zostać w szpitalu - zapewnia mąż a córka pokazuje wypis ze szpitala.

- W wypisie jest napisane: "pacjentka z poprawą wypisana do domu do dalszego leczenia laryngologicznego" - czyta Karolina Adamczyk. - Proszę zobaczyć, że nie ma żadnej wzmianki, że jest wypisana na własne żądanie. Gdyby tak było, powinno być to zapisane w trybie wypisu.

Nasza reporterka pokazała dyrektorowi szpitala wypis, który otrzymała rodzina. - Nie ma pani kompletnej dokumentacji - oświadczył, ale odmówił pokazania pełnej.

Sprawą śmierci pani Małgorzaty zajmowaliśmy się w programie Uwaga! po Uwadze. Zaprosiliśmy lekarza, który opiekował się pacjentką na SOR. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że szpital jednak nie posiada dokumentu, o istnieniu którego zapewniał nas przed kamerą dyrektor.

- Tryb wypisu był planowy. Była dwukrotnie robiona morfologia. Badałem ją dwukrotnie, nie stwierdziłem czynnego krwotoku. Nie było spadku morfologii, który by świadczył, że w tym czasie jest jakieś krwawienie wewnętrzne. Rozmawiałem z nią długo. Mówiłem, że u nas w szpitalu nie ma laryngologii, że mogę ją przesłać do Sosnowca na laryngologię, która pełni ostry dyżur - tłumaczył podczas programu na żywo Józef Kocoń, lekarz SOR w Zawierciu.

Rodzina nie może pogodzić się z decyzją lekarzy. Planuje poinformować o całej sprawie prokuraturę. - Jeśli nie potrafili jej pomóc, to czemu jej nie przewieźli do innego szpitala? - pyta Dariusz Adamczyk.

- Ona mogła żyć - mówi córka kobiety. - Wygrała walkę z rakiem, przegrała z SOR-em.

Czytaj więcej o: szpital śmierć
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 października 2017 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Popieram wypowiedzi na temat weterynarzy i lekarzy - także wolałbym, żeby leczył mnie weterynarz. Dodam dlaczego - moja żona jest przewlekle chora (nie poważanie - przewlekle). Chodzimy do wielu lekarzy, co ciekawe każdy kolejny lekarz po wyciągnięciu kasy (bo oczywiście nie ma co liczyć na publiczną służbę zdrowia) mówi, że dalej już nie wie, co robić. Co ciekawe kolejny lekarz... odsadza wszystkich poprzednich od czci i wiary. Niektóre działania poprzednich lekarzy są nazywane "narażaniem zdrowia, żeby wyciągnac kasę" - tak! nie mówię twego ja - mówi to lekarz o swoim koledze/koleżance. Oczywiście pozew nie wchodzi w grę - wiemy dobrze, że na sali sądowej nikt tej wypowiedzi, by nie powtórzył. Lekarze dziwią się, że ludzie nie wspierają ich protestów, chodzą do znachorów, nie wierzą w szczepionki... Po moich doświadczeniach z lekarzami powiem jedno - nienawidzę was - jesteście najpodlejszą, najgorszą grupą zawodową. Gardzę wami i jeśli kiedykolwiek lekarz poprosi mnie o pomoc - nie pomogę mu. Jeśli będę miał jakąkolwiek władzę nad lekarzem - dokopię mu. Jeśli będę miał możliwość pozwu - pozwę go. Jeśli będzie moim sasiadem - zrobię mu piekło. Szanuję bardziej niż lekarzy dziwki, polityków i złodziei.
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2017 o 17:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Do dyskusji na temat służby publicznej służby zdrowia. Byłem nie tak dawno z moim psem w przychodni wet z podejrzeniem zatrucia czworonoga. Oczekiwanie 1/2h. 2x kroplówka, usg brzucha, próby wątrobowe, badanie krwi i oczywiście 2x badania lekarskie. Całość ok 3,5 godziny. Koszt 130 zł. Pies został zdiagnozowany i leczony a dziś jest zdrowy. Wychodząc zapytałem się czy mogą zostać moimi lekarzami domowymi (tak tymi dla ludzi) ... Szkoda że nie mogą." TO JEST PROSTE - WETERYNARZE KOCHAJĄ SWOICH PACJENTÓW. / PIESKI , KOTKI.............../
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2017 o 16:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Najważniejsze są teraz w Polsce papiery. Tzw. dupochrony Żeby nie dać się złapać. Tak jest we wszystkich zakładach budżetowych. Właśnie po to Platforma wyciągnęła ogromne pieniądze na audyty ISO.
Rozwiń
Rycho
Rycho (6 października 2017 o 15:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cały sekret tkwi w opłacie. Gdyby na sorach wprowadzić niewielką opłatę to było by 50 % mniej pacjentów- większość którym nie chce się czekać do rodzinnego i specjalisty została by w domu a reszta została by szybciej obslużona!
Rozwiń
Gość
Gość (6 października 2017 o 13:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do dyskusji na temat służby publicznej służby zdrowia. Byłem nie tak dawno z moim psem w przychodni wet z podejrzeniem zatrucia czworonoga. Oczekiwanie 1/2h. 2x kroplówka, usg brzucha, próby wątrobowe, badanie krwi i oczywiście 2x badania lekarskie. Całość ok 3,5 godziny. Koszt 130 zł. Pies został zdiagnozowany i leczony a dziś jest zdrowy. Wychodząc zapytałem się czy mogą zostać moimi lekarzami domowymi (tak tymi dla ludzi) ... Szkoda że nie mogą.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!