środa, 23 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Obama w Polsce: Czego prezydent USA nie zobaczy w Warszawie

Dodano: 19 maja 2011, 10:10

Prezydent Barack Obama i warszawski Pomnik Wdzięczności Ameryce<br />
 (Archiwum)
Prezydent Barack Obama i warszawski Pomnik Wdzięczności Ameryce
(Archiwum)

Podczas pobytu Baracka Obamy w Polsce - 27 i 28 maja - warszawscy gospodarze nie będą mogli się pochwalić ważnym akcentem dokumentującym tradycyjne więzi przyjaźni polsko-amerykańskiej, jakim był Pomnik Wdzięczności Ameryce dłuta Xawerego Dunikowskiego.

WIDEO

Polski dowód wdzięczności Ameryce rozleciał się w 1930 roku i do dziś nie ma w Polsce siły, aby go odtworzyć. Apelowali o to m.in. Jan Karski i Jan Nowak-Jeziorański. Groch o ścianę. Znaleziono natomiast sposoby na ulokowanie w Warszawie kopii paryskiego pomnika Charlesa De Gaulle'a i kopii waszyngtońskiego pomnika Tadeusza Kościuszki. Sprawa jest kuriozalna.

Towarzystwo Jana Karskiego, dobrze znane z wielu działań upamiętniających swego patrona, m.in. poprzez Nagrody Orła, rozpoczęło w 2009 roku akcję mającą na celu zakończenie skandalu związanego z przywracaniem tego monumentu. Dotąd bez powodzenia.

- Podczas któregoś ze spotkań profesor wiele opowiadał mi o Herbercie Hooverze - wspomina Kazimierz Pawełek, prezes Towarzystwa Jana Karskiego, senator V kadencji. - Uważał go za największego przyjaciela, jakiego Polska miała w elitach amerykańskich, a już na pewno w Białym Domu.

- Wspominał zaangażowanie Hoovera w odzyskanie niepodległości Polski, a potem jego heroiczną akcję pomocy dla naszego kraju, przede wszystkim dla milionów cierpiących z głodu i epidemii polskich dzieci. Nic dziwnego, że o Hooverze uczono w szkołach piosenek, otrzymał honorowe obywatelstwo Rzeczypospolitej i skwer swego imienia, na którym wystawiono Ameryce pomnik. Podczas swych podróży do Polski, Jan Karski kilkakrotnie apelował o przywrócenie tego monumentu – przypomina Kazimierz Pawełek.

Autorem Pomnika Wdzięczności Ameryce był 47-letni wówczas Xawery Dunikowski, który powrócił z Francji i objął profesurę w krakowskiej ASP. Była to kobieca alegoria Ameryki, trzymająca w ramionach dwójkę dzieci, co miało być z kolei nawiązaniem do akcji Hoovera.

Odsłonięciu pomnika towarzyszyły tłumy warszawian, które zapełniły Krakowskie Przedmieście, z którego wyodrębniono Skwer Hoovera. Wkrótce stał się ulubionym miejscem spacerowym.

Niestety, monument wykonany był z byle jakiego materiału. Nie dość, że z piaskowca, to jeszcze słabego gatunku. Dunikowski chciał sprowadzać włoski marmur, ale presja czasu i polityka okazały się silniejsze. Wietrzejący monument przemieniał się w bezkształtne monstrum.

Warszawa zaczęła stroić sobie żarty z pomnika i "wdzięczności”, jaką miał wyrażać. W 1930 roku, by nie potęgować wrażenie kompromitacji, rozebrano go pozostawiając jedynie fontannę, na środku której stał.

Pomnik miał zostać odtworzony i wrócić na swoje miejsce. Jednak żaden z planowanych terminów (m.in. 1932, 35, 38) nie został dotrzymany. Przebywający w Warszawie w 1946 roku Herbert Hoover mógł jedynie pooglądać sobie miejsce po pomniku i sfotografować w tym miejscu.

- Mamy tę fotografię w naszych archiwaliach – mówi dyrektor Zbiorów Europejskich Instytutu Hoovera dr. Maciej Siekierski. - Ilekroć ją oglądam czuję wstyd, że Polska nie potrafiła zdobyć się na przywrócenie pomnika. Rozumiem, że za PRL-u to było niemożliwe politycznie, ale przecież od 1989 roku jest podobno nowa Polska, pozostająca w strategicznym sojuszu z Ameryką...

Dyrektor Siekierski w 1992 roku, w 70. rocznicę odsłonięcia pomnika i nadania imienia Skwerowi Hoovera doprowadził do ustawienia w tym miejscu pamiątkowego kamienia ze stosowną inskrypcją. Miejsce to odwiedzał podczas swych pobytów w Warszawie także Jan Karski.

W 2004 roku kwiaty składał tu, w towarzystwie ambasadora USA Victora Ashe'a, prezydencki wnuk Herbert Hoover III. Wyraził wtedy nadzieję, że może dożyje czasu, gdy pomnik, który mógł podziwiać jego wielki dziadek i któremu przywrócenie monumentu władze polskie parokrotnie obiecywały, zostanie odtworzony. Niestety nie dożył tego, zmarł w lutym ubiegłego roku w wieku 82 lat.

Dr Siekierski dodaje: Jana Karskiego łączyła z Herbertem Hooverem specjalna więź. Nie tylko podziwiał bohaterskiego emisariusza Polski Podziemnej, ale po wojnie powierzył mu specjalne zadanie. Z upoważnienia Hoovera Karski jeździł po świecie i przejmował dla Instytutu archiwa placówek dyplomatycznych krajów europejskich, które zostały wtrącone w sowiecką dominację.

Były to przede wszystkim zasoby ambasad i konsulatów polskich, ale także czechosłowackich, litewskich, łotewskich, estońskich itd. Karski ratował historię, która mogła w tamtym czasie przetrwać tylko w takiej placówce jak Instytut Hoovera, założony przez jego fundatora w 1919 roku, a który jest dziś największą prywatną placówką historyczną na świecie.

Nic dziwnego, że Jan Karski upominał się o Pomnik Wdzięczności Ameryce na Skwerze Hoovera w Warszawie. Nie dożył jego ponownego odsłonięcia. Nie dożył też, apelujący o to samo po śmierci Karskiego, inny prominentny przedstawiciel emigracji niepodległościowej, Jan Nowak-Jeziorański.

Towarzystwo Jana Karskiego postanowiło działać. Do ówczesnych marszałków Sejmu i Senatu RP Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza został skierowany apel, aby w końcu położyć kres kompromitacji pomnikowej.

Powołany został także Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika na czele z wicemarszałkiem Sejmu Stefanem Niesiołowskim i honorowym patronatem legendarnego amerykańskiego generała polskiego pochodzenia Edwarda Rownego. Komitet zaapelował do prezydent Warszawy o podjęcie kroków w celu odtworzenia monumentu.

Po paru miesiącach, Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała, że nie widzi takiej możliwości w związku z "dużym nasyceniem tej okolicy innymi pomnikami”. Ma na myśli figurę Matki Boskiej Passawskiej i pomnik Adama Mickiewicza.

Tyle tylko, że stoją one tam od XVII i XIX wieku i z Pomnikiem Wdzięczności, kiedy tam był, komponowały się dobrze. Pani prezydent dodaje, że może kiedyś taki pomnik powstanie, ale z dala od centrum, na przykład w... Parku Skaryszewskim i po rozpisaniu... nowego konkursu na zupełnie nowy monument "o nowym kształcie i nasycony nowymi treściami”.

Rzecznicy odbudowy pomnika nie zamierzają składać broni i chcą sprawą zainteresować osobiście prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Trudno się dziwić. Nieobecność tego pomnika nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia, a dla wizerunku polskiej wdzięczności okazywanej Ameryce jest po prostu rujnująca. Chyba, że uznamy udział Stanów Zjednoczonych w odzyskaniu niepodległości w 1918 roku za marginalny, a akcję Herberta Hoovera pomocy Polsce za błahą. A te właśnie akty przyjaźni o solidarności i przyjaźni z Ameryki z Polską pomnik upamiętniał. Są natomiast w stolicy pomniki eksponujące wdzięczność Armii Czerwonej za to, co dla nas zrobiła w 1945 roku.

Podczas gdy w Warszawie są ustawiane w świetnych lokalizacjach kopie zagranicznych pomników De Gaulle'a i Kościuszki, od lat panuje niemoc w odtworzeniu rodzimego pomnika znakomitego polskiego rzeźbiarza Xawerego Dunikowskiego, poświęconego amerykańskiemu dziełu przywracania Polski na mapę Europy.

Kierując do Stanów Zjednoczonych liczne oczekiwania, choćby w sprawie tarczy antyrakietowej i obecności amerykańskich wojsk w Polsce czy zniesienia wiz, warto być może uważnie spojrzeć we własne lustro.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!