sobota, 16 grudnia 2017 r.

Kraj Świat

Okładka magazynu Charlie Hebdo podpali Francję?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 września 2012, 16:47

Stephane Charb Charbonnier, o którym mówi dziś cały świat (Wikimedia)
Stephane Charb Charbonnier, o którym mówi dziś cały świat (Wikimedia)

Od rana jest gorąco we Francji i nie chodzi tu o pogodę, a o publikację satyrycznego i skandalizującego magazynu Charlie Hebdo (Tygodnik Charliego).













WIDEO

Szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius był już mniej... dyplomatyczny. W aktualnej sytuacji jest to "dolewanie oliwy do ognia” – powiedział o okładce.

Zadysponował także pozamykanie na piątek, który jest świątecznym dniem muzułmanów i mają wtedy więcej czasu, francuskich ambasad, instytucji kulturalnych i szkół w dwudziestu państwach islamskich.

Charbonnier pyta: Czy wolność prasy jest prowokacją? Przypomina też, jakie karykatury dotyczące chrześcijaństwa, Żydów czy Ameryki publikowane są w świecie muzułmańskim, gdzie budzą wielką radość.

Wielki gniew budzą natomiast rysunki satyryczne publikowane przez innych. Nawet jeżeli ci, co podpalają cudze ambasady, nigdy karykatur nie oglądali.

– Te rysunki zaszokują tych, którzy pragną być zaszokowani, czytając gazetę, której nigdy nie widzieli – mówi Charb przed kamerami telewizji online iTele.

Dodać należy, że w listopadzie zeszłego roku po tym, jak "Charlie Hebdo” ogłosiło na okładce, że nazwa pisma zostaje zmieniona na "Charia Hebdo” czyli "Tygodnik Szariatu”, a redaktorem naczelnym ogłoszony został... Mahomet, rozwścieczony tłum muzułmański zdemolował siedzibę redakcji i tylko interwencja specjednostki policyjnej zapobiegła podpaleniu budynku.

Tygodnik ma formułę prześmiewczą i dotyczy to wszystkiego i wszystkich, a nie tylko i specyficznie muzułmanów.

Wali jak w bęben w środowiska żydowskie, ironizując nawet z ich stosunku do Holocaustu, nie oszczędza Kościoła zarzucając mu obłudę, piętnując pedofilię, niekiedy sugerując nawet, że w instytucji tej Bóg jest... nieobecny.

Szydzi z Ameryki i Amerykanów. Nie ma polityka francuskiego, który nie zostałby przeczołgany na łamach.

We Francji, liczącej 66 milionów mieszkańców (z czego 63 mln w części europejskiej) mieszka około ośmiu milionów wyznawców islamu. Gdyby przyszło im do głowy okazywanie niezadowolenia, z pewnością może dojść do zamieszek na dużą skalę. Katastrofiści mówią nawet o "podpaleniu Francji”.

Realiści zwracają uwagę, że Francja tradycyjnie uchodzi za kraj sprzyjający muzułmanom i zapewne nie zaryzykują rozrób. Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego (CFCM) zaapelowała już do wyznawców Allaha we Francji, "by nie ulegli tej prowokacji” w związku z "kolejnym bezprzykładnym aktem islamofobii” jakim są rysunki w "Charlie Hebdo”. Apel nastąpił zanim ktokolwiek mógł te rysunki zobaczyć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!