niedziela, 22 października 2017 r.

Kraj Świat

Opener 2011: Prince zaczarował Gdynię

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 lipca 2011, 15:41

Polska zwariowała na punkcie Prince'a, Prince oszalał na punkcie polskiej publiczności - tak można
Polska zwariowała na punkcie Prince\'a, Prince oszalał na punkcie polskiej publiczności - tak można

Gdy Alter Art ogłosił, że w tym roku zagra w Gdyni Prince, można było usłyszeć, że to podstarzała gwiazda popu, że jego koncerty to bardziej show niż muzyka. Ale Prince udowodnił, że jego czas jeszcze nie minął.

Dowód? Dziesiątki tysięcy fanów z całego świata, którzy skakali i bawili przez ponad dwie godziny. I prawdziwa muzyka, zamiast efektów specjalnych, fajerwerków i disco-dancingu (tylko podczas Purple Rain było confetti). Ubrany w złoty kostium Prince nawet na chwilę nie pozwolił, by na płycie było spokojnie. Był bardzo wymagający. Flirtował, improwizował i porywał publiczność gitarowymi solówkami. Tryskał wyśmienitym humorem. - Zapalcie światło, chcę ich widzieć. Chcę widzieć Polskę - krzyczał co chwilę. Publiczność razem z nim odśpiewała największe hity - Kiss i ponad 11-minutową wersję Purple Rain. - Będę teraz długo śpiewał, bo uwielbiam tę piosenkę - przepraszał przed wykonaniem swojego największego hitu. Na koniec były cztery porywające bisy.

Polska zwariowała na punkcie Prince'a, Prince oszalał na punkcie polskiej publiczności - tak można w skrócie opisać sobotni występ gwiazdy światowego popu.

- Dał z siebie wszystko. Z zaangażowaniem uczestniczył w koncercie i miał doskonały kontakt z publicznością. Zaskoczyło mnie to, że zagrał nie tylko swoje największe hity, ale pokazał się z ambitniejszej strony, improwizował - mówi Marta Panas, która przyjechała z Lublina do Gdyni tylko po to, by zobaczyć Prince'a na żywo.


Nie zawiódł też kultowy Primus, który zagrał przed Princem. Wirtuozi basowego grania zaskoczyli humorystycznymi tekstami, a frontmen żartował ze sceny. - To ekscytujące grać tu po raz pierwszy. Nareszcie mogłem zjeść prawdziwe pierogi z kapustą - stwierdził.

Po koncertach był moment dla organizatorów, którzy podsumowali 10 lat Open'er Festival. - Dziękuje, że z nami jesteście - powiedział Mikołaj Ziółkowski, szef Alter Art i po chwili zaczął odliczanie. Na niebie wybuchły fajerwerki. Z półtoragodzinnym opóźnieniem odbył się inny wyczekiwany koncert - Big Boi. Mimo to ludzie byli cierpliwi. Zespół zaczął grać około 2-giej w nocy, a zabawa trwała do białego rana.

W niedzielę zobaczymy m.in. The Strokes, The Wombats i M.I.A, znaną z nagrania ścieżki dźwiękowej do filmu "Slumdog. Milioner z ulicy".

Relację z Heineken Open'er Festival 2011 możecie śledzić również na stronie MMTrójmiasto: Open'er 2011 na żywo




  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!